Międzynarodowy Fundusz Walutowy: gwałt na prawach kobiet od 1945 roku

Christie Ahn, Kavita Ramdas
03.06.2011

Podczas gdy Dominique Strauss­‑Kahn, szef najpotężniejszej instytucji finansowej, Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW), przebywa w areszcie na Rikers Island, oczekując na przesłuchanie, świat poznaje historię traktowania przez niego kobiet jako jednorazowych obiektów seksualnych. Strauss­‑Kahn został oskarżony o gwałt oraz bezprawne uwięzienie trzydziestodwuletniej Gwinejki, pracownicy luksusowego, nowojorskiego hotelu, w którym za dobę trzeba zapłacić trzy tysiące dolarów.

W czasie gdy media rozprawiają się z próbą gwałtu na młodej Afrykance i dokopują się do coraz to nowszych informacji na temat dawnych grzechów Strauss­‑Kahna, nie możemy nie spojrzeć na tę sytuację z perspektywy ruchu feministycznego, dla którego sprawa osobista jest sprawą polityczną.

W oczach mieszkańców krajów rozwijających się, MFW ze swą drakońską polityka programów dostosowawczych systematycznie czyni gwałt na naszej planecie i biednych tego świata oraz łamie prawa człowieka względem kobiet. Wygląda na to, że lekceważenie i brak szacunku dla kobiet ze strony człowieka na najwyższym szczeblu kierowniczym w MFW ma swoje odzwierciedlenie w dyskryminacji kobiet charakterystycznej dla polityki instytucjonalnej i praktyk tej instytucji.

Systemowa łamanie praw człowieka względem kobiet

MFW i Bank Światowy zostały utworzone po drugiej wojny światowej w celu promowania międzynarodowej współpracy walutowej i wymiany handlowej poprzez udzielanie pożyczek krajom dotkniętym kryzysem budżetowym. Mimo że członkami MFW są 184 państwa, tylko pięć spośród nich – Francja, Niemcy, Japonia, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone – posiada 50 procent głosów, które przyznaje się stosownie do wkładu danego państwa.

MFW zyskał złą sławę w krajach rozwijających się, ponieważ w zamian za pożyczki rządy tych krajów musiały wprowadzić szereg drastycznych środków oszczędnościowych znanych jako programy stabilizacyjne (SAP). Typowy program MFW wspiera eksport kosztem krajowej produkcji na krajowe potrzeby. Forsuje obniżanie ceł i cięcia w programach rządowych takich jak opieka społeczna i edukacja. Zamiast zwalczać ubóstwo, bilion dolarów w pożyczkach udzielonych przez MFW pogłębiły je, zwłaszcza jeśli chodzi o kobiety, które stanowią 70 procent biednych na świecie.

Obniżenie wydatków publicznych na przykład na opiekę społeczną, przeprowadzane pod nadzorem MFW, osiągane jest często poprzez redukcję zatrudnienia w sektorze publicznym, co niewspółmiernie uderza w kobiety. Większość stanowisk sektora publicznego wymagających niższych kwalifikacji piastują kobiety, a to te właśnie stanowiska redukowane są w pierwszej kolejności. Ponadto, jako że obcina się wydatki na programy społeczne takie jak opieka nad dziećmi, oczekuje się od kobiet, że wezmą na siebie dodatkowe obowiązki rodzinne, co jeszcze bardziej ogranicza ich dostęp do edukacji czy możliwość znalezienia innej pracy.

W zamian za pożyczkę w wysokości 5,8 miliarda dolarów od MFW i Banku Światowego, Tanzania zgodziła się wprowadzić opłaty w służbie zdrowia, wskutek czego mniej kobiet zgłaszało się do szpitala na poród bądź po opiekę poporodową, co z kolei zwiększyło umieralność matek przy porodzie. W Zambii wprowadzenie programu stabilizacyjnego przyniosło znaczny spadek liczby dziewcząt zapisywanych do szkoły oraz gwałtowny wzrost liczby młodych kobiet świadczących usługi seksualne, aby przetrwać i móc kontynuować naukę.

Jednak drastyczne środki oszczędnościowe MFW wprowadzane są nie tylko w biednych krajach afrykańskich. W 1997 roku Korea Południowa otrzymała 57 miliardów dolarów pożyczki pod warunkiem „uelastycznienia rynku pracy”, co w praktyce oznaczało zmniejszenie zarobków, zwolnienie „nadwyżki pracowników” oraz ograniczenie wydatków na programy rządowe i infrastrukturę. Po nadejściu kryzysu finansowego liczba pozbawionych pracy kobiet siedmiokrotnie przewyższała liczbę zwolnionych z pracy mężczyzn. Sytuacja przybrała jeszcze bardziej niezdrowy obrót, kiedy rząd koreański rozpoczął kampanię „Dodaj wigoru swemu mężowi”, zachęcającą kobiety do wspierania swych załamanych mężczyzn gotowaniem, sprzątaniem i troszczeniem się o wszystkich.

Blisko 15 lat później sytuacja pracowników w Korei Południowej jest mało ciekawa, zwłaszcza, jeśli chodzi o kobiety. Z wszystkich krajów OECD, Koreańczycy pracują najdłużej: 90 procent mężczyzn i 77 procent kobiet pracuje ponad 40 godzin tygodniowo. Według Martina Harta­‑Landsberga w 2000 roku 40 procent pracowników i pracownic w Korei nie miało stałego zatrudnienia, a do 2008 roku 60% pracowało w sektorze nieformalnym. The Korean Women Working Academy donosi, że 70 procent Koreanek to pracownice tymczasowe.

Sprzedając Matkę Ziemię

Polityka MFW dopuszcza się przemocy na naszej planecie, nakazując prywatyzację bogactw naturalnych, od których zależy przetrwanie większości ludzi: wody, ziemi, lasów oraz łowisk. Programy stabilizacyjne zmusiły kraje rozwijające się, aby zaprzestały uprawy podstawowych produktów pożywienia na potrzeby konsumpcji krajowej, a w zamian skoncentrowały się na uprawach na sprzedaż, takich jak kwiaty cięte bądź kawa na eksport na kapryśny rynek światowy. Taka polityka pozbawiła środków utrzymania drobnych rolników, z których większość to kobiety.

„Programy dostosowawcze MFW zmusiły biedne kraje to porzucenia polityki, która chroniła rolników, ich produkty, a także rynki, na których je sprzedawali”, mówi Henk Hobbelink z międzynarodowej organizacji GRAIN, która promuje zrównoważony rozwój oraz bioróżnorodność. „W rezultacie, wiele krajów zmuszonych jest polegać na żywności importowanej, jako że krajowi rolnicy nie są wstanie konkurować z dotowaną żywnością z krajów bogatej Północy. To jeden z głównych czynników obecnego problemu głodu na świecie, za który MFW jest bezpośrednio odpowiedzialny”.

W Demokratycznej Republice Konga (DRK) MFW utorowała drogę do prywatyzacji kopalń międzynarodowym korporacjom oraz krajowym elitom, co pociągnęło za sobą przymusowe wysiedlenia ze wschodnich prowincji, gdzie kobiety są na masową skalę gwałcone i zmuszane są do prostytucji. Zdaniem organizacji Gender Action pożyczki udzielone DRK na restrukturyzację kopalń doprowadziły do zwolnienia tysięcy pracowników, między innymi kobiet i nastolatek, których przetrwanie zależy od eksploatacji kopalń. Co więcej, wraz ze zwiększeniem wydobycia i wiążącą się z nim prywatyzacją ziemi, zmuszone są one coraz bardziej oddalać się od swych domostw w poszukiwaniu wody i drzewa, co sprawia, że są silniej narażone na brutalne napady.

Mamy tego dość

Działacze i działaczki na rzecz praw kobiet na cały świecie są zdumieni tym, jak często gwałty na kobietach traktowane są jako drobne wykroczenie. Strauss­‑Kahn, jeden z najbardziej wpływowych polityków, którego decyzje dotyczą życia milionów ludzi na całym świecie, miał sławę kobieciarza, jako że wielokrotnie narzucał się młodszym podwładnym, bezbronnym wobec jego władzy, wpływów i znaczenia. Jednak żaden z jego współpracowników czy kolegów z Partii Socjalistycznej nie potraktował tych doniesień poważnie, demonstrując pogląd, podzielany nawet przez jego żonę, że naruszenie integralności fizycznej kobiety nie jest w żadnym razie łamaniem praw człowieka.

Czy istnieje jakiś inny powód, dla którego świat przyjmuje tę potworną wiadomość o 48 kobietach gwałconych co godzinę w Kongu z taką otępiającą biernością? Eve Ensler mówi w imieniu nas wszystkich, kiedy pisze: „Mam dość świata, który mógł zezwalać, zezwalał i w dalszym ciągu zezwala, aby 400 000 kobiet, 2 300 kobiet czy choćby jedna kobieta była gwałcona gdziekolwiek, o jakiejkolwiek porze, jakiegokolwiek dnia w Kongu. Kobiety Konga też mają go dość”.

Żyjemy w świecie, w którym miliony kobiet nie mówią o sobie prawdy, nie opowiadają swych mrocznych historii, nie ujawniają okropności życia codziennego, których przyszło im doświadczać tylko dlatego, że urodziły się kobietami. Milczą z tego samego powodu, dla którego kobiety Konga to milczenie przerwały – mają dosyć tego, że nikt ich nie słyszy. Mają dosyć mężczyzn takich jak Strauss­‑Kahn, mających władzę, noszących garnitur, wierzących, że mogą zgwałcić czarną kobietę w hotelowym pokoju, tylko dlatego, że mają na to ochotę. Mają dosyć policji, która nie wierzy w ich zeznania lub oskarża o prostytucję. Mają dosyć szpitali, w których brak zestawów do badania ofiar gwałtów. Mają dosyć zgłaszania gwałtu i bycia oskarżanym o cudzołóstwo – w Iranie, Pakistanie czy Arabii Saudyjskiej.

Stawianie oporu

Dla każdej z nich i dla każdej z nas, które od wielu lat z determinacją walczymy o umocnienie ruchów kobiecych na całym świecie, odwaga i rozsądek młodej imigrantki z Gwinei oświeca niczym pochodnia trzymana przez samą Panią Wolność. Ta młoda kobieta każe nam wierzyć, że możemy tę rzeczywistość zmienić. Nie dała się zastraszyć. Stawiła opór. Walczyła, aby uwolnić się – dwa razy – z brutalnego uścisku mężczyzny, który ją zaatakował. Nie obchodziło ją, kim był – wiedziała, że została skrzywdzona i natychmiast zgłosiła to przełożonemu w hotelu, który natychmiast zgłosił to nowojorskiej policji, która natychmiast pojechała na lotnisko JFK, aby wyciągnąć Strauss­‑Kahna z fotela pierwszej klasy francuskich linii lotniczych.

W świecie, w którym często wydaje się, że pieniądze i władza mogą kupić wszystko, odwaga młodej kobiety i ludzi, którzy jej pomogli zapiera nam dech w piersi. Upór i postawa etyczna ludzi pracy Nowego Jorku przypomniały nam, że kobiety mają prawo powiedzieć „nie”. Przypomniały nam, że „nie” nie znaczy „tak”, jak to bractwa uniwersyteckie Yale chciałyby, abyśmy wierzyły, i co najważniejsze, że nikt, niezależnie od pozycji czy płci, nie stoi ponad prawem. Mądra sędzina podkreśliła jeszcze dobitniej, jak niezwykle ważny jest szacunek dla kobiecego ciała, kiedy odmówiła Strauss­‑Kahnowi zwolnienia za kaucją odwołując się do długiej listy wcześniejszych przypadków wykorzystywania kobiet, które ma on na swoim koncie.

Strauss­‑Kahn wciąż przebywa w celi więzienia na Rikers Island. Sukcesem będzie, jeśli wraz z jego procesem świat przestanie pobłażać tym, którzy dyskryminują i wykorzystują kobiety. Nie możemy tolerować tego ani minuty dłużej. Nie wolno tolerować nam tego na płaszczyźnie prywatnej, nie możemy godzić się na to na płaszczyźnie zawodowej i musimy sprzeciwiać się temu za każdym razem, gdy uwidacznia się to w polityce globalnej instytucji, jaką jest Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

Przełożyła Anna Zajko

Christie Ahn – felietonistka Foreign Policy In Focus oraz ekspertka Global Fund for Women.
Kavita Ramdas – pracowniczka naukowa Stanford University, była przewodnicząca Global Fund for Women, współpracowniczka Foreign Policy In Focus.