Bardzo nam przykro, klasy nie umarły

Od redakcji
28.12.2008

Badacze społeczni i filozofowie uwielbiają wieszczyć koniec. Co najmniej cztery epokowe rewelacje odcisnęły się na zachodnim myśleniu i dominujących strategiach politycznych ostatnich dekad. Już z grubsza pięćdziesiąt lat temu oznajmiono „koniec ery ideologii” – rzekomy zmierzch znaczenia wyrazistych idei oraz napędzanych przez nie praktyk politycznych i masowych mobilizacji na rzecz zmiany społecznej. Mniej więcej od drugiej połowy lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia karierę robi pojęcie „ponowoczesności”. Określa ono rzekomy nowy etap historii kondycji ludzkiej, cechujący się zanikiem „wielkich narracji” epoki nowoczesnej, w szczególności tych narracji, które bazowały na wierze w wyzwalającą siłę rozumu, ciągły postęp wiedzy i doskonalenie praktyk i struktur społecznych oraz roztaczały wizję powszechnej emancypacji rodzaju ludzkiego. Wreszcie w obliczu upadku muru berlińskiego, śmiertelnego kryzysu „bloku radzieckiego” i rozpadu dwubiegunowego podziału świata okresu zimnej wojny wylansowano tezę o „końcu historii” – rzekomym triumfie idei wyzwolenia ucieleśnionym w instytucjach kapitalistycznego rynku i liberalnej demokracji.

Blisko dwadzieścia lat temu amerykańscy badacze zasugerowali jeszcze jeden spektakularny „koniec”, mający sugerować kres myślenia o zasadniczych sprzecznościach społecznych. Terry Clark i Seymour Martin Lipset zadali sensacyjne pytanie: „Czy klasy umierają?” Nieco później sformułowano to zagadnienie jako „spadek politycznego znaczenia klasy społecznej”. Autorom nie szło o całkowity koniec istnienia podziałów w społeczeństwie, ale o zakwestionowanie klasycznego Marksowskiego rozumienia struktury klasowej (kapitaliści versus proletariat) jako czynnika wyjaśniającego dynamikę społeczeństwa kapitalistycznego: jego konflikty, rozdarcia i nierówności. Tezę tę rzekomo uzasadnia fakt, że wraz z przejściem od kapitalizmu przemysłowego do „postprzemysłowego” zanikać ma zarówno liczebność tradycyjnego proletariatu (na rzecz pracowników sektora usługowego), jak i odrębność jego interesów (choćby za sprawą akcjonariatu czy rozrastania się kategorii menedżerów­‑specjalistów), a także to, że wzrasta rola pozaekonomicznych czynników tworzących nierówności, takich jak wykształcenie, typ wiedzy/kwalifikacji, styl konsumpcji czy przynależność do grup statusu/tożsamości. Czy wszystko to przesądza jednak o „spadku znaczenia politycznego” kategorii klasowych oraz umniejsza wagę analizy klasowej?

Jeśli nawet pewne przesłanki tezy o „śmierci klas” są prawdziwe, wniosek jakoby położenie klasowe (a także świadomość tego położenia i powiązane z nią działania zbiorowe) nie odgrywało dziś istotnej roli, nie wydaje się przekonujący w świetle współczesnych konfliktów społecznych. Nie tylko „tradycyjne” walki związków zawodowych i ruchów pracowniczych o wyższe pensje, większe swobody, lepsze gwarancje zatrudnienia oraz większy zakres świadczeń socjalnych, ale również głosy na rzecz równych szans edukacyjnych, pełniejszego udziału w kulturze, dostępu do przestrzeni debaty publicznej, sprzeciw wobec dyskryminacji i marginalizacjisocjalno­‑ekonomicznej ze względu na płeć, cechy etniczne czy seksualne, wreszcie nawet postulat ocalenia wspólnego ludowego dobra, jakim jest przyroda, przed zakusami wielonarodowych korporacji – wszystko to można odczytać jako potwierdzenie zdania otwierającego pewien radykalny manifest polityczny: „Historia wszelkiego społeczeństwa dotychczasowego jest historią walk klasowych”. Z pewnością trwająca od ponad dekady globalna – jak chcą niektórzy: alterglobalistyczna – odpowiedź na neokolonialną i neoliberalną ofensywę elit kapitału i władzy politycznej dokłada kolejny element do tej klasowej historii.

Być może wyzwaniem dla dzisiejszej analizy klasowej – a w jeszcze większym stopniu dla masowej polityki operującej pojęciem „interesu społecznego” – jest twórcza synteza dotychczasowych ujęć klas i struktur klasowych, obejmująca nie tylko kategorie własności (i nie tylko własności środków produkcji), lecz również dostępu, dystynkcji oraz klasowo wytwarzanych – i klasowość odtwarzających – dyspozycji jednostek i grup do określonych sposobów myślenia i działania. Wyzwaniem będzie też powiązanie ekonomiczno­‑socjalnych wymiarów nierówności i marginalizacji z usankcjonowanymi kulturowo i ideologicznie systemami marginalizacji kobiet czy grup kulturowych i narodowych boleśnie doświadczających kapitalistycznej polaryzacji.

Działalność nowych pokoleń działaczy i działaczek radykalnych oraz rozwój ich teoretycznej refleksji sprawia, że jesteśmy dziś w innym historycznie miejscu niż naiwni wyznawcy końca ideologii, końca historii czy śmierci klas. Innym też niż postmodernistyczne głosicielki polityki tożsamości i różnicy. Ale także gdzie indziej niż ekonomiczni determiniści spod znaku Drugiej i Trzeciej Międzynarodówki. Pierwszą i trzecią grupę łączył mit linearnego postępu i nieuchronności „praw historii”. Drugą cechuje zasadniczy brak wizji wspólnego mianownika dla licznych społecznych dążeń do urzeczywistnienia ideałów wolności równości i solidarności. Historia emancypacji toczy się jednak dalej, a podmiotowość polityczna oparta na rozpoznaniu obiektywnej pozycji społecznej jednostki i grupy oraz związanego z tą pozycją społeczno­‑ekonomicznego i kulturowego interesu wciąż odgrywa kluczową rolę. Być może Spinozjańskie pojęcie „wielości” bądź „masy” posłuży zarówno do przemyślenia sposobów konstytuowania się siły zdolnej przekroczyć historyczne mechanizmy ucisku i wyzysku, jak i do zrozumienia dynamiki współczesnych walk ruchów antysystemowych, na określenie których coraz bardziej adekwatne wydaje się pojęcie globalnej wojny klasowej. Obecny światowy kryzys finansowy oraz pękanie w szwach historycznych struktur kapitalizmu wymuszają namysł nad przyszłością. Chęć zrozumienia i rozwiązania konfliktów dzielących coraz bardziej wyalienowane politycznie i moralnie elity neoliberalne oraz przytłaczającą większość mieszkańców naszej planety składnia do „powrotu” do konceptualizacji świata społecznego w kategoriach klasowych.

Artykuł otwierający „Recykling Idei” nr 11 (jesień/zima 2008), Klasa, masa, ruch.