Cena architektury

Od redakcji
21.02.2014

W niniejszym numerze przyglądamy się uwikłaniu architektury w mechanizmy ekonomiczne i cenie, jaką za to płaci. Dlatego tak mocno akcentujemy konieczność teoretyzowania jako autentycznego zgłębiania problematyki architektonicznej ze świadomością sposobu, w jaki ona istnieje.

Aby myśleć o architekturze dzisiaj, trzeba przyznać jej autonomię, obszar problemowy z jego własnymi pytaniami i odpowiedziami. Nie można przy tym przeoczyć uwikłania w procesy historyczne, które nieustannie weryfikują społeczno­‑ekonomiczną pozycję architektury. Z tego powodu rozmyślanie o niej nie powinno unikać napięć dialektycznej sprzeczności pomiędzy autonomią a zależnością, podobnie też nie powinno fetyszyzować autonomii pola architektonicznego jako docelowej odpowiedzi dla niego.

Kiedy pod koniec osiemnastego wieku Étienne­‑Louis Boullée narzekał na pozycję architektury i stan nieznośnej uległości wobec sponsora, dokonywał z jednej strony protoromantycznego gestu zerwania z polityczną zależnością wobec kapitału, z drugiej zaś definiował architekta raczej jako autora niż uczestnika sytuacji społecznej. Bardziej niż o rozwiązywanie problemów społecznych chodziło tu o status architekta jako autonomicznego twórcy dzieł, a produkcja teorii służyła nagłaśnianiu zagrożonego interesu zawodowego.

Choć Boullée właściwie identyfikuje problem zależności, niekoniecznie jest w stanie pomyśleć architekturę inaczej. Dlatego jego twórczość można traktować jako symptom zrywu architektury w stronę autonomii, mimo narastającego uwikłania w mechanizmy produkcji kapitalistycznej, dla której dzieło sztuki staje się coraz bardziej anonimowe, czemu towarzyszy podsycanie fantazmatu indywidualnego sukcesu i realizacji efektownych gmachów. W tekście Boulléego istnieją zatem sprzeczne zalążki buntowniczego zrywu i pogodzenia jako podporządkowania. Okres powstania tego tekstu wyznacza też istotną cezurę dla tłumaczonego tu Manfreda Tafuriego, który w epoce oświecenia zaczyna swoją opowieść o architekturze­‑towarze.

Tafuri to postać ważna dla architektury nie tylko dlatego, że krytycznie przyglądał się produkcji architektonicznej i jej uwikłaniu w sprzeczności kapitalizmu, bo równie ważne jest to, jak rozumiał pozycję dyskursu historycznego i teoretycznego. Nie jako zaczarowywanie świata poprzez hasła, lecz odczarowanie, co wymaga ustąpienia dyskursu z obszaru aktualnych interesów architektury na rzecz zrozumienia, które może dać podstawy dla właściwego pozycjonowania tych interesów i jego stawek.

Istotne jest tutaj dialektyczne napięcie pomiędzy architekturą jako obszarem warunkowej autonomii a jej uwikłaniem w kolejne porządki społeczno­‑ekonomiczne kapitalizmu. W koncepcji Tafuriego historia architektury staje się także opowieścią o kapitalizmie i uprzywilejowaną perspektywą jego rozumienia.

Jeśli zatem architektura jest towarem i w skali makro nie może obecnie przełamać tego stanu rzeczy, powstaje kolejne pytanie: jak architektura w warunkach produkcji kapitalistycznej mogłaby kontestować swoją pozycję towaru? Dlatego przyglądamy się aktualnym formom walki i oporu w tej sferze, polegającym na wypracowywaniu niekapitalistycznych modeli produkcji architektonicznej, a także krytyce wychodzącej od ikonografii architektonicznej jako bardziej poręcznego narzędzia komunikowania się niż produkcja budynków czy infrastruktury. Nie wykluczamy przy tym możliwości uprawiania krytyki poprzez praktykę i budynki jako pełnoskalowe obiekty. Chodzi wyłącznie o poziom zależności, który w tym drugim przypadku znacząco wzrasta, przez co architektura częściej udaje, niż autentycznie tworzy emancypacyjny zwrot w przestrzeni.

Wracamy tym samym do zagadnienia autonomii architektury w warunkach produkcji ekonomicznej i sugerujemy, że wymaga to pracy nad autonomią ekonomiczną i alternatywnymi obiegami dóbr, które wykraczają poza model kapitalistyczny. Poświęcamy temu ostatni dział numeru, gdzie akcentujemy konieczność przemyślenia problematyki własności, tak w odniesieniu do budynków, jak i ziemi. O ile tekst Olympii Tveter mówi o ideologicznym zawieszeniu w rozkroku krytyki architektonicznej i urbanistycznej, ze względu na zlekceważenie problematyki własnościowej, Fred Pearce pokazuje, czym w dobie rozwiniętego neoliberalizmu staje się wieś, a więc maszynowo eksploatowanym zasobem wyabstrahowanej ziemi, gdzie „czynnik ludzki” okazuje się równie zbędny, co architektura.

Tendencja przejawiająca się w polskich debatach o architekturze, zgodnie z którą problem dotyczy sposobu uprawiania zawodu architektonicznego albo jakości designu, to za mało. Dlatego wydajemy ten numer ze świadomością, że stawki architektury daleko ją przekraczają i nagminnie przerastają. Mamy zatem nadzieję, że przyczyni się on do ożywienia dyskusji o zastoju w obszarze teorii architektury, a tym bardziej krytycznej teorii architektury, wprowadzając zarazem do dyskursu architektonicznego szereg istotnych głosów. Dostarcza on także narzędzi do samookreślania się niekapitalistycznych praktyk architektonicznych, a zatem nakierowanych na inne wartości niż zysk finansowy.

Architektura nie może być autonomią, ale zarazem nie powinna być jej pozbawiona, bo takie zniesienie odbiera jej możliwość przeformowania szyków w potencjalnym zrywie dla lepszego, bardziej sprawiedliwego świata. Jednak najwięcej szkodzi tej autonomii nie świadomość zależności i uwikłania architektury, lecz ideologiczne jej deklarowanie w momencie, kiedy jej realnie nie ma.

Nazywanie rzeczy po imieniu jako pozbawione złudzeń opisywanie charakterów tego podporządkowania jest konieczne, by architektura w dialektycznym ruchu pomiędzy zależnością a autonomią mogła szukać dla siebie nowych praktyk i modeli produkcji. Nie powinno się redukować architektury do miasta i mechanizmów ekonomicznych, ale nie należy też łudzić się, że efektowna fotografia, która wycina kadrem budynek, zapewnia mu autonomię. Trzeba pamiętać, że każdy taki kadr ma za sobą świat znacznie odbiegający od wyobrażenia, jakie tworzy, i że zazwyczaj maskuje się w ten sposób jakieś nieszczęście.

Paweł Krzaczkowski

Artykuł otwierający „Recykling Idei” nr 16 (zima 2013/2014), Cena architektury.