Portal społecznościowy Nasza­‑Klasa jako ponowoczesny fenomen życia zbiorowego

Justyna Czarnecka
21.03.2010

Rozstrojona teraźniejszość obciążona jest zadaniem, jakiemu z trudem może sprostać: musi uzasadniać samą siebie za pomocą swoich własnych środków, musi dostarczyć swoją własną zadowalającą interpretację łącznie z kodeksem, który interpretację tę uwiarygodni1.

Człowiek epoki późnej nowoczesności. Kim jest? Kim może być, a kim na pewno nigdy nie będzie? Czy może zostać tym, kim zapragnie? Czy jest w stanie kreować samego siebie tak, by odpowiadać ideałowi, do którego dąży? Do czego dąży człowiek ery ponowoczesności? Jakie ma pragnienia? Co jest jego podstawowym celem? Po co żyje? Jak wpływa na niego to, że żyje w ponowoczesności? Czym ona dla niego jest? Czy zdaje sobie sprawę, że to prawie tak, jakby żył w poteraźniejszości? Powinien, skoro sam tę poteraźniejszość tworzy.

Co pomyślałby statystyczny użytkownik Naszej­‑Klasy, człowiek ery ponowoczesnej, słysząc to określenie? „Ponowoczesność jest terminem, którego zupełnie nie jestem w stanie ogarnąć. To dla mnie obcy twór, z którym nie chciałbym się utożsamiać. Ponowoczesność przynosi mi na myśl niepozytywne myśli. Jest czymś po nowoczesności, a więc jak mam rozumieć taką strukturę?”2

Ponowoczesność dla mnie? Płynność, zatarcie granic, chaos, dezinformacja, rozproszenie, różnorodność. Ponowoczesność dla Zygmunta Baumana w mojej interpretacji? Człowiek zaprzepaścił szanse nowoczesności, a teraz trwa w stanie zawieszenia, który trudno zmienić i zupełnie nie wie, co będzie po tej późnej nowoczesności, której teraz jest świadkiem, gdy ona już się przeminie… Mało że zupełnie nie interesuje go to, co po niej będzie, nie jest także zainteresowany również tym, co było przed nią. Żyje na granicy porządków, nieświadomy, że granica ta się upłynnia.

Bauman jednak widzi nadzieję, pewną możliwość. Po to, by unaocznić tę nadzieję w mojej analizie ponowoczesności, chcę szczególnie zająć się portalem społecznościowym, jakim jest Nasza­‑Klasa. To fenomen, zjawisko ostatnich kilku lat. Nie tylko Nasza­‑Klasa, ale wszystkie portale społecznościowe opierające się na podobnych zasadach. Ja jednak zajmę się, dla jasności analizy, tylko tym jednym. Czy portal, jakim jest N­‑K, niewątpliwy wytwór kultury człowieka ponowoczesności, niesie ze sobą jakąś nadzieję? Co miałoby nią być? Skoro miałoby to być typowe narzędzie człowieka ponowoczesnego, to gdzie umiejscawia się ta nadzieja? Spróbuję podjąć się zadania jej odnalezienia – wychodząc jednak od stanu bez­‑nadziei, by dać wyraz temu, że będę przywoływać w mojej analizie poglądy Baumana.

Działania użytkowników Naszej­‑Klasy

Pośród wielu pojęć używanych kiedyś przez socjologię do otwierania ukrytych przedziałów ludzkiego doświadczenia, pojęć, które jednak już wyszły z użycia, gdyż albo stwierdzono, że są zbyt zardzewiałe, albo ponownie je oceniając z perspektywy czasu, orzeczono, iż od początku były bezużyteczne, pierwszy termin słownika socjologii – społeczeństwo – zostaje wydrwiony i zastąpiony przez sieć3.

Taką właśnie siecią jest portal Nasza­‑Klasa. To sformalizowana struktura, która ma ściśle określone zasady działania, obejmuje swoimi funkcjami wszystkich użytkowników, determinuje ich zachowania. Obejmuje swoim zasięgiem tylko te osoby, które znajdują się w katalogu. Użytkownik nie może nawiązać kontaktu z tym, kogo tam nie ma. Na liście posiada znajomych, którzy zaakceptowali formę portalu i w nim partycypują. Jego znajomi to więc ludzie, których obejmują struktury Naszej­‑Klasy, nikt poza tym”.Wyłowiony” w katalogu użytkownik staje się osobą, z którą nawiązujemy kontakt. Istotą relacji przestaje być więc wspólna więź, a formalna struktura, która pozwala komunikować się z tym danym użytkownikiem.

Użytkownicy Naszej­‑Klasy kreują siebie w portalach. Mogą to robić tylko poprzez funkcje, jakie oferuje im N­‑K. Różnorodne sposoby życia użytkowników są więc przedstawione w portalach, jak w usystematyzowanych folderach, które dostępne stają się do użytku publicznego. Osoba, która tworzy swój profil, próbuje znaleźć siebie i odzwierciedlić poprzez działania w portalu. Stara się znaleźć swoje najkorzystniejsze cechy i ujawnić tę wizję swojego wizerunku pozostałym. To jakby przypieczętowanie, potwierdzenie swojej tożsamości w formalny, „trwały” sposób, za pomocą umieszczenia tego wizerunku na N­‑K. W ponowoczesnym świecie tożsamość osoby może ulegać ciągłym zmianom i przeobrażeniom. Człowiek ponowoczesny wybiera wśród tego mnóstwa dostępnych opcji to, co najbardziej mu odpowiada. Ciągle na nowo siebie interpretuje. Czy czuje się z tym dobrze? Po to tworzy profil na N­‑K, by tę tożsamość oswoić, by stała się ona integralną częścią jego osoby, by te cechy tożsamościowe uwypuklić, podkreślić, by stały się ważne i znaczące. Wśród mnogości znaków ponowoczesności, stara znaleźć się swoją drogę, którą chce podążać.

Idea szczęścia właśnie ze względu na swoją nieokreśloność może stanowić wspólny grunt dla starć i negocjacji między obrońcami i przeciwnikami konkurencyjnych stylów życia, w ramach których można wypracować i negocjować tryb wspólnego życia4.

Te właśnie konkurencyjne style życia bardzo widoczne są w portalu Nasza­‑Klasa. To jakby wyścig w tym, by pokazać, czyj styl życia ważniejszy i bardziej atrakcyjny. To gra, w której wygraną ma być powszechna akceptacja i zrozumienie. Powszechna – czyli wśród społeczności użytkowników Naszej­‑Klasy. W wyniku tej akceptacji rodzi się trend, moda, a użytkownicy wpisując się w nią mają poczucie, że żyją wśród społeczeństwa, w którym doskonale się odnajdują i umiejscawiają. Ponowoczesność ma jednak to do siebie, że rzeczywistość społeczna podług niej ujęta stale się przeobraża, więc moda na dany trend trwa krótko, dlatego użytkownicy tak bardzo muszą się starać, by zawsze pozostać w kręgu obecnego trendu. Muszą zaznaczać swoją aktualność właśnie poprzez działania na Naszej­‑Klasie, które umożliwiają ukazanie ich szerokiej publiczności w dogodny sposób. To daje im możliwość bycia bliżej przyszłości lub otwarcia na nią. Wyczekują zmiany i starają się ją wyprzedzić lub dostrzec przed innymi. Żyją w ciągłym zawieszeniu pomiędzy teraźniejszością a przyszłością, bo wiedzą, że tylko gdy dostosują się do danego trendu, będą czuli się przez chwilę stabilniej niż dotąd. Dlatego wyrażają swoje szczęście w profilach, umieszczając tam to, co wydaje im się w danej chwili ważnym osiągnięciem.

Społeczeństwo intymności

Człowiek współczesny żyje w społeczeństwie intymności5. Co to oznacza? Że wartość publiczna jako taka nie istnieje, bo przestała być trwała. Ludzie boją się obiektywnych relacji, nie chcą w takie wchodzić, nie czują się w nich pewnie. Im większa liczba osób, tym większe ryzyko. Ludzie mijają się w drodze do pracy, przy wykonywaniu kolejnych i kolejnych działań, nie zauważając siebie wzajemnie, pochłonięci aktualną czynnością do wykonania. Mnogość życia i form spędzania czasu sprawiają, że człowiek nowoczesny traci dużo czasu na sam wybór. Jest zmęczony, żyjąc w tym ciągłym chaosie i mieszaninie znaczeń, i gdy ma możliwość, by tworzyć wartość wspólną, razem działać w sposób dobrowolny, odsuwa się w cień kontaktów z najbliższymi sobie ludźmi. Im mniej ich jest, tym lepiej, bo zawsze można te kontakty wymienić na inne. To przejaw miłości współbieżnej6. Człowiek ponowoczesny nie chce zawierać stałych związków, ponieważ to nie sprawia, że czuje się w jakiś sposób zobowiązany do czegokolwiek. Nie chce czuć się zależny od kogokolwiek, jest zachłyśnięty wolnością, którą dała mu ponowoczesność.

Nasza­‑Klasa to przejaw, a raczej narzędzie człowieka późnej nowoczesności. To dzięki portalom społecznościowym realizuje on funkcję wspólnotową, jednak w sposób ściśle kontrolowany. Wraca do domu, włącza komputer i tworzy swój wizerunek, który chce ukazać innym. Nie musi obawiać się demaskacji, ponieważ inni użytkownicy w tym czasie robią to samo i tak samo pragną, by ich wizerunek został zaakceptowany. Społeczność portalu działa więc na zasadzie niepisanej umowy, która mówi o tym, że nie dociekamy prawdziwości kreowanego wizerunku. Nie jest to człowiekowi współczesnemu potrzebne. To reprezentacja rzeczywistości, która ma skutecznie ją zastępować. Reprezentacja, którą możemy bezproblemowo sterować dzięki funkcjom, jakie daje portal. Niepotrzebne komentarze mogą zostać usunięte, galeria zdjęć zablokowana, dodawanie komentarzy do swoich zdjęć wyłączone. Wszystko steruje się jednym kliknięciem, szybko i bezproblemowo. Porządek rzeczy może być natychmiast zmieniony, pozostaje w stałej dynamice, nie naruszając równowagi całego systemu. Gdy ktoś wypisuje się z N­‑K, z różnych względów – pozostaje po nim jedynie komentarz – konto użytkownika usunięte. Bez podania przyczyn, bez wyjaśnienia, w wyniku jakiego procesu to się wydarzyło. To nie ma znaczenia, ważne jest to, że inni w tej reprezentacji rzeczywistości nadal funkcjonują. Liczy się tylko chwila obecna w skontrastowaniu z przyszłą, a nie z tym, co działo się kiedyś, jeżeli tego kiedyś, w postaci osoby, która się wypisała, już nie ma. Sennett pisze o narcyzmie współczesnego człowieka, który zapatrzony w samego siebie, nie jest zainteresowany szerszym odbiorem wspólnoty, w której żyje. To przysporzyłoby dużo wysiłku, jakiego podjęcia nie przyjmuje do wiadomości. W wyniku tego procesu wspólnota jeszcze bardziej się fragmentaryzuje, co prowadzi do jeszcze silniejszego zaniku wartości więzi publicznej, wspólnotowej.

Wspólnota na Naszej­‑Klasie pełni funkcję instrumentalną. To tam dokonuje się autoprezentacja. Jest ona istotą działania portalu. To inni ludzie odbierają użytkowników w określony sposób, to dla nich tworzy się profil, to im chce się coś pokazać. Pokazać siebie w sposób najbardziej pożądany. Nasza­‑Klasa – można by rzec – to ziszczenie narcystycznych zapędów użytkowników.

Zmiana i jej konsekwencje

Jak dzisiaj postrzega się »postęp«? Najpowszechniej jako potrzebę usunięcia niektórych starych narzędzi i zabawek, zastąpienia ich nowymi, którymi szybciej się operuje i które prędzej wchodzą w użycie, i najlepiej, gdy są wyposażone w gadżety, które potrafią to, czego stare gadżety nie umiały, a przynajmniej potrafią mniejszym nakładem robić to, co dawne robiły z trudem i nie tak skutecznie7.

Dodawanie coraz to nowych funkcji do rozwijającego się portalu, rozrastanie się list znajomych, łącznie portalu z procesami marketingowymi, z innymi formami działalności internetowej – wszystko to po to, by człowiek później nowoczesności nie znudził się portalem, by czuł, że co jakiś czas pojawia się w nim coś nowego, by wyczekiwał na te innowacje. Stabilność i dawno nie wzbudzony ład człowiekowi ponowoczesnemu kojarzą się z nudą, marazmem, brakiem rozwoju, zastojem. Wszystko musi się zmieniać, zanim się znudzi, by człowiek miał poczucie, że ma możliwość wyboru, że jest zakotwiczony w świecie, w którym nie ma pustki, że nigdy jej nie będzie, że sam nigdy nie stanie się pustką. Dlatego, by twórcy portalu osiągali pożądane rezultaty ekonomiczne, unowocześniają portal, wprowadzają postępowe funkcje, dzięki korzystaniu z których użytkownicy mają poczucie spełnienia spowodowanego dotknięciem nowości, uczestniczeniem w rozwoju. Mają poczucie aktywności, która jest wyznacznikiem prawidłowego funkcjonowania człowieka ponowoczesnego.

W pewnym czasie można było zaobserwować, że społeczność Naszej­‑Klasy protestuje przeciw nowym funkcjom wprowadzanym do portalu przez twórców. Dlaczego? Człowiek ponowoczesny przeczuwa, że stary porządek się wyczerpuje, że następuje nasycenie, że za chwilę wszystkie te funkcje nie będą miały żadnego znaczenia, że nastąpi ich przesyt, spowszednieją, że nic do starego porządku nie da się już dodać, że ten proces nie może trwać w nieskończoność. Przeczuwa to i chce zmiany, bo obecny porządek go już nie zadowala. Dlatego w tym właśnie czasie wzmożona ilość ludzi wypisywała się z portalu, szukając innych rozwiązań. Wtedy to coraz bardziej popularny w Polsce stawał się chociażby Facebook, jako inny, a więc lepszy porządek rzeczy, jako alternatywa dla porządku Naszej­‑Klasy, jako konkurencja do niej. Facebook skupia w sobie jeszcze szerszą społeczność, bo międzynarodową, a to przynosi więcej korzyści.

Użytkownicy funkcjonują w społeczeństwie przesiąkniętym intymnością, jednak więź z dużą liczbą osób jest zachowana i utrwalona, właśnie w postaci kontaktów poprzez portale społecznościowe. Wspólnoty pierwotne, według Lévi Straussa8 miały to do siebie, że mogły się w nich nawiązywać więzi bezpośrednie właściwie ze wszystkimi jej członkami, o ile któryś z nich nie był celowo wykluczony. Natomiast w ciągle rozrastającym się społeczeństwie współczesnym nie jest to możliwe. Po pierwsze, jest ono bardzo różnorodne w swojej strukturze, nie ma możliwości kontaktu jednych grup z innymi, a po drugie, bezpośredni kontakt jest po prostu fizycznie niemożliwy. To rodzi dylematy, rozterki i podziały. Nowoczesne społeczeństwo zdało sobie sprawę z tego, że całkowity relatywizm i otwarcie na inność rodzi niebezpieczeństwo – konfliktu, konfrontacji, która może przebiegać niekoniecznie w łagodny sposób, dlatego teraz pomimo otwarcia granic, pomimo niespotykanych dotąd w dziejach możliwości przemieszczania się na duże odległości, człowiek współczesny w innym świecie jest turystą9.

Turysta pragnie zwiedzać, pragnie poznawać nowe miejsca, ale powierzchownie, tak, by tylko dotknąć, ale nie poczuć, by zobaczyć, ale nie poznać, by być, ale nie zostać. Jest otwarty na nowość, ale w pewnym ograniczonym stopniu, kontrolowanym. Skupiony przede wszystkim na sobie i swoich odczuciach poznaje Innego, ale ściślejszy kontakt woli nawiązać z nim po powrocie na Facebooku. To bezpieczne rozwiązanie, nie nastręcza trudności, nie obciąża psychicznie, nie wymaga odpowiedzialności za drugiego człowieka. Tak samo dzieje się z relacjami na Naszej­‑Klasie. Kontakt utrzymywany od lat z kimś, kogo zna się od pierwszej klasy podstawówki, taki, który trwa w czasie, przechodzi różne problemy i ich rozwiązania – więź z drugim człowiekiem, taka, by myśleć o nim w kontekście odpowiedzialności za niego, na N­‑K nie jest nawiązywana. Tutaj relacje są przyspieszone, nawiązywane przypadkowo, bez przemyślenia i dokonania jakościowej analizy użytkowników, których chcielibyśmy mieć na swojej liście. Są to instrumentalne relacje, które mają na celu wzajemność10. System portalu dodatkowo tę wzajemność wymusza poprzez odpowiednie funkcje. Ty dasz mi możliwość oglądania swojej galerii, ja zrobię to samo. Ty pokażesz mi, jak często zaglądasz na mój profil, ja także to zrobię, i tak dalej. Wszystko dodatkowo oparte jest na kanwie narcystycznych i indywidualnych pobudek użytkownika.

Historia „kurczy się do (wiecznej) teraźniejszości i wszystko obraca się wokół osi własnego ja, własnego życia […] Zmniejsza się udział możliwości życiowych zasadniczo zamkniętych dla decyzji, wzrastają natomiast obszary otwarte na nie oraz biografie, które trzeba stworzyć”11. Tylko biografia pozostawia bezpieczny poziom, w którym jednostki mogą realizować swoje działania. Tylko ona jest zależna od ich samych i tylko tu dokonywać mogą kreacji. Działania ponadjednostkowe, wszelka działalność ekonomiczna, polityczna i każda inna, która wkracza na teren publiczny, nie zależy od człowieka później nowoczesności. To procesy tak bardzo zdefragmentaryzowane, tak bardzo złożone i składające się z tak wielu elementów, że jednostka nie jest w stanie czuć, że ona sama ma jakiś wkład w te wydarzające się procesy, które są sumą wielu innych. Pozostaje jej tylko własna biografia, która tak sprawnie jest prezentowana w portalach społecznościowych. Biografia podsycana procesami konsumpcji, które na Naszej­‑Klasie mogą być choć na chwilę zatrzymane. Mogą na moment przedłużyć proces wypływający z przyjemności nabywania. „W społeczeństwie konsumpcyjnym konsumpcja stanowi cel dla siebie i sama się napędza”12. Ten cel ujawnia się na portalu N­‑K. Konsumuje się wszystko w zależności od strategii tożsamościowych, które ludzie w swoich profilach kształtują. Działanie w obrębie tych strategii to stała chęć nabywania. Jeśli nie dóbr materialnych, to wytworów natury duchowej, estetycznej, artystycznej. Nabywanie nie odbywa się po to, by to coś mieć, tylko po to, by zakomunikować innym, kim się jest. To znak, zupełnie jak malowanie ciała, które opisywał Lévi­‑Strauss i które w plemionach pierwotnych miało komunikować innym o miejscu w strukturze, o stylu życia czy poglądach. Istotą konsumpcji jest również komunikowanie poprzez znak, jakim jest nabywany towar oraz trwałe zaznaczenie tejże poprzez właśnie wprowadzenie jej do profilu, dzięki czemu choć na moment przedłuża się życie tego procesu. Malowanie ciała było procesem niekrótkotrwałym. Zasadą konsumpcji jest ciągłe konsumowanie. Postawiony znak musi więc zostać zmieniony, bo konsumpcja kusi nas znów swoją paletą kolorów, jeszcze szerszą niż przed momentem i jeszcze bardziej niezbędną, byśmy my – konsumenci, tych kolorów sami nabrali. Choć wiemy, że za chwilę zbledną, nie możemy oprzeć się pokusie. Imperatyw wewnętrzny człowieka ponowoczesnego nakazuje mu błądzić wśród wieloznaczności i wybierać znaki, które jeszcze nie zdążyły zblednąć.

Symulacja

Stąd pozostał już tylko krok do Baudrillardowskich symulakrów – tego dziwnego bytu, który kładzie kres uświęconemu rozróżnieniu między rzeczywistością a pozorem, »prawdziwą rzeczą« a jej przedstawieniem, faktem a fetyszem, tym, co dane i tym, co spreparowane. Symulakra jest hiperrealnością, obecnością bardziej realną niż sama rzeczywistość, stanowi bowiem taki jej rodzaj, w którym nie ma już zewnętrza umożliwiającego jej badanie, ocenę czy krytykę13.

Przedstawienia w profilach na Naszej­‑Klasie są niczym innym jak właśnie symulakrami. To, jak już wspomniałam, reprezentacja rzeczywistości, która jednak wykracza poza nią samą. Posiadamy znajomych, z którymi na co dzień się nie spotykamy. Składamy im życzenia urodzinowe za pośrednictwem i na wyraźne przypomnienie Naszej­‑Klasy. Ich obraz funkcjonuje dla nas za pośrednictwem profilu, który tworzą. Porozumiewamy się z nimi w sposób, który oferuje nam portal, a jeśli się spotykamy, to kontakty te są tak pobieżne, że nie zdążymy zauważyć różnic wynikających z kontrastu profilu z tym, co jest faktycznie. Bo tego, co faktycznie jest – paradoksalnie nie ma. Zostaje tylko obraz utrwalony w profilach. Nie zastanawiamy się nawet nad tym, czym jest ten obraz. On jest. Jest sam w sobie, niezależny. Może być symulacją, która traci kontakt z rzeczywistością, ale ona sama jest na tyle znacząca, że nie widzimy tej rzeczywistości, nie potrzebujemy jej dostrzegać. Jeżeli człowiek ponowoczesny zamyka się w swoim intymnym świecie, a relacje, jakie zadzierzguje, są tylko powierzchowne i chwilowe, to nie jest w stanie odróżnić symulacji od rzeczywistości, a w zasadzie nie chce tego robić. Symulacja staje się dogodnym porządkiem, który go satysfakcjonuje. Staje się porządkiem bardziej nawet przez niego pożądanym.

Świat uobecnia się oku jako następstwo możliwych do utrwalenia obrazów i należy doń tylko to, co nadaje się do utrwalenia w postaci obrazu. Amatorzy obnoszą się na wakacjach z kamerami wideo na ramieniu i dopiero po powrocie do domu, w trakcie przeglądania swych nagrań, upewniają się, że naprawdę byli na wakacjach14.

Tak samo czynią użytkownicy Naszej­‑Klasy, rozbudowujący swoją galerię staranie wyselekcjonowanych zdjęć, przeglądają się w niej jak w zwierciadle, które utwierdza ich w przekonaniu, że są tacy jak na tych zdjęciach, i że inni poprzez nie również ich takimi widzą. Czy jest to zgodne z realną rzeczywistością? Nie ma to tak naprawdę większego znaczenia. Ważne jest to, ze portal daje nam możliwość kierowania naszą tożsamością w sposób płynny i wieloznaczny, który nie zależy od faktycznego osadzenia w rzeczywistości społecznej, a od pewnych prądów czy nurtów, które niosą nas przez tę rzeczywistość. Stąd rozrastające się liczby osób na liście znajomych użytkowników. Nie są to już tylko osoby, z którymi mieliśmy kiedyś kontakt, a teraz mamy ponowny dzięki N­‑K, choć nie funkcjonują już w naszym najbliższym otoczeniu. Nie są to nawet osoby, z którymi mamy ścisły kontakt przez cały czas. Wręcz przeciwnie, to znajomi znajomych użytkowników, ludzie, których zna się tylko z widzenia, nierzadko nie zna prawie wcale. Dzieje się to właśnie po to, by symulakrum mogło zacząć żyć własnym życiem, by znak został wprawiony w ruch, by zobaczyła go jak największa liczba osób i potwierdziła tym samym reprezentację tego znaku, niekoniecznie w związku z kontekstowym do niego odniesieniem, lecz po prostu z odniesieniem się do znaku jako takiego.

Ponowoczesność jest nieśmiertelna?

Dzięki pracy wiary wyobraźnia przywdziewa maskę prawdy, podczas gdy prawda podlega detoksykacji lub zostaje wyparta ze świadomości. Żyjemy tak, jakbyśmy nie mieli umrzeć. Wedle wszelkich standardów jest to osiągnięcie godne uwagi, trumf woli nad rozumem15.

Te przeobrażenia tożsamości użytkowników na Naszej­‑Klasie, odcinanie się od jednego zakorzenienia społecznego, stałości i stabilizacji powodują, że człowiek żyje w świecie, do którego nie docierają pewne uniwersalne prawdy rządzące ludzkim życiem. Mianowicie ponowoczesność ma to do siebie, że wypiera z porządku rzeczy, ładu społecznego śmierć. Ludzie, poprzez swoje działania, poprzez uczestniczenie w ciągłym dzianiu się czegoś, unikają myśli na temat tego, co będzie, gdy przestanie się dziać. Zróżnicowana rzeczywistość społeczna nie pozwala na pustkę, na wyciszenie, milczenie, zatrzymanie i zastanowienie. Mając do wyboru tak wiele alternatyw życia, nie dopuszczamy do siebie myśli, że kiedyś one się wyczerpią, że będziemy musieli przestać wybierać. Chcemy zatrzymać czas, żyć bez czasu. Na Naszej­‑Klasie bardzo wyraźnie widać, że czas nie ma znaczenia, portale są właśnie próbą jego zatrzymania. Użytkownicy uwieczniają w nich kolejne wydarzenia ze swojego życia, dodają kolejnych znajomych, mając wrażenie, że to pozwoli zatrzymać chwilę obecną, że kontakt ze starymi znajomymi nie znika, że oni cały czas są obecni tu i teraz. Że następuje pewien proces, rozwój, tok życia. Nikt jednak nie umieszcza na N­‑K wydarzeń, które są przykre, które z tym toczeniem się życia mają mało wspólnego, które są załamaniem, zatrzymaniem. Wszystko, co dzieje się w portalach, jest wyrazem barwności rzeczywistości, która kusi człowieka ponowoczesnego do sięgnięcia po tę barwność. Nie wszyscy jednak mogą to robić. Nie wszyscy mają możliwość i środki do barwienia siebie, choćby drobinkami z kolorytu rzeczywistości. Co wtedy? Nie istnieją. Nie następuje komunikacja pomiędzy nimi a resztą społeczeństwa. Są obcymi, którzy burzą ułożony już porządek rzeczy. Na Naszej­‑Klasie ukazuje się bowiem to aktywne życie, aktywność wśród znajomych, aktywność zawodową, publiczną, prywatną, jakąkolwiek. Kto nie chce tego robić i jest poza tym schematem, nie funkcjonuje w obrębie tej społeczności. Po prostu go nie ma. Osoby, które na Naszej­‑Klasie nie funkcjonują, nie zostaną na przykład zaproszone na klasowe spotkanie po latach, ponieważ takie rzeczy ustala się bezpośrednio w portalu. Co zresztą? Tak jakby ich w ogóle nie było, ponieważ nie odnajdują się w określonym porządku, więc skoro nie chcą się w nim odnaleźć, można przyjąć, że ich to nie dotyczy.

Jednak można spotkać, wśród wielości profilów na Naszej­‑Klasie, profile osób zmarłych. Co one znaczą w tej sieci innych osób, które starają się zaznaczyć swój porządek, który wpisuje się w nurt nieśmiertelności? Czym one są są w tej „przestrzeni”, co znaczą? Dlaczego w ogóle istnieją? Bo muszą istnieć. Społeczność w zasadzie nie wie, co z nimi zrobić. Osoba, która tworzyła swój profil, umiera. Nie może już tworzyć go dalej, nie istnieje taka fizyczna możliwość. Zupełnie wypada z idei, którą współczesny człowiek próbuje zakodować w swoim umyśle. Kod zostaje przerwany. Nagle inni użytkownicy muszą spotkać się ze śmiercią, choć tak bardzo w porządku Naszej­‑Klasy starali się jej unikać. Ona jednak istnieje. Teraz jest tego namacalny dowód.

Nie jestem w stanie zastanawiać się nad mechanizmami, które kierują ludźmi bliskimi zmarłych osób, na temat myślenia o tym, co zrobić z profilem tej bliskiej zmarłej osoby. Pozostaje mi przypuszczać, że one w ogóle o tym nie myślą w tym danym momencie. Profil zaczyna żyć własnym życiem. Znajomi danej osoby składają kondolencje bliskim, odnoszą się z wielką przyjaźnią i serdecznością do danej osoby. Postępują według pewnych schematów, które sądzą, że powinni w tej chwili zastosować. Poprzez tę formalność dokonują rzeczy znamiennej – nie muszą stanąć ze śmiercią twarzą w twarz. Nie patrzą na twarz tych osób, które właśnie straciły bliską osobę. Nie widzą tego, co się w takiej chwili z nimi dzieje. One tylko wyobrażają sobie to i dają wyraz tym wyobrażeniom, pisząc kilka sztampowych formułek, które mają jakoś dotknąć tej sytuacji, zrobić coś, co nie pozostawi wyłomu w ukutym systemie znaczeń. Pozostawiając taki profil sam sobie, jakby omijając go, czuliby, że coś jest nie tak. Że nagle wydarza się rzecz, która nie podlega ich kontroli, że nie mogą użyć kolejnej innowacyjnej funkcji, by wzbudzić życie w tym człowieku. Jednak mogą nałożyć swoje życie na profil tej danej osoby, jednocześnie nie będąc w bliskim kontakcie z osobami, które ta śmierć najbardziej dotknęła. Po tym zabiegu następuje powrót do starego porządku, użytkownicy są spokojni, bo nie ominęli tej śmierci. Dostrzegli ją, jednocześnie jednak tak naprawdę wypierając ją z własnego myślenia.

Coraz więcej miejsca pozostaje za to dla najnowszej strategii dekonstruowania nieśmiertelności, strategię tę wyznacza jeden z najbardziej powszechnych wybiegów stosowanych w sytuacji dysonansu poznawczego: jeśli nie jesteś w stanie czegoś pokonać, uznaj, że nie jest tego warte16.

Użytkownicy nie są w stanie pokonać faktu śmierci użytkownika innego profilu. Jest to poza zasięgiem ich fizycznych możliwości. Dlatego znów wracają do swojego teraźniejszego życia i na nim się skupiają, na każdej jego chwili, na sobie i swoim doświadczaniu. Znów starając się zapomnieć, rzucając w wir życia ponowoczesnego i umieszczając w profilach fakty przemawiające za konstytuowaniem się poprzez te działania swojej tożsamości.

Pojawia się nadzieja

Po co jednak współczesnemu człowiekowi tożsamość? Tu zaczyna się rodzić dysonans, problem, który sprawi, że zacznie wyłaniać się nadzieja dla człowieka współczesnego. Wypierając bowiem śmierć, żyjąc obecną chwilą, skupiając się na wielu rzeczach jednocześnie, potrzebujemy jakiegoś stałego punktu, potrzebujemy choć chwili wytchnienia. „Jako że tożsamość nie może być ustalona raz »na zawsze«, a żadne skuteczne samopotwierdzenie, jakkolwiek spektakularnie byłoby celebrowane w danej chwili, nie może zapewnić na trwałe tożsamości, którą gwarantuje lub zapowiada – niepokój związany z tożsamością przepaja każdą »teraźniejszość«, w której rozproszyło się życie”17. Dlatego ludzie komunikując ze sobą na Naszej­‑Klasie, dają potwierdzenie dla tych tożsamości i czuja się lepiej, pewnej. W związku z tym, że więzi są tak mocno rozproszone i fragmentaryczne, potrzebne jest jakieś narzędzie, które będzie mogło na nowo je odbudować lub dać zaczątek temu odbudowaniu.

Wśród socjologów powszechna była do niedawna opinia, że tym, co ludzi dręczy w tej chwili najbardziej, nie jest niedostatek, ale przeciwnie – nadmiar możliwych tożsamości, sposobów życia, towarów upiększających życie. Udręka wielka, bo nic, co osiągnięte, nie zaspokaja w pełni, zawsze może być lepsze. I nigdy nie osiągnie się takiego momentu, że można sobie powiedzieć: dotarłem, przybyłem, mogę usiąść, zapalić i nic więcej nie muszę robić. Otóż ta udręka się teraz może skończyć. Nadmiar się już kończy18.

Może stąd popularność wszelkich portali społecznościowych. Właśnie z tego względu, że ludzie potrzebują swojego rodzaju wspólnoty, by wzmacniać siebie nawzajem. „Życie po dekonstrukcji nieśmiertelności przepełnione jest wysiłkiem konstruowania zbiorowości, tych ostatnich przystani dających poczucie pewności. Ponowoczesność jest epoką wspólnot”19. Nowoczesność doprowadziła do dezintegracji ładu społecznego, na co ponowoczesność próbuje odpowiedzieć, odnawiając go. Stąd w obrębie ładu ponowoczesności zawiązują się wspólnoty, na przykład takie, jak właśnie portale społecznościowe. To próba nawiązania ponownej komunikacji z drugim człowiekiem, to chęć porozumienia się z nim tym samym językiem, według podobnych standardów i ustalonych zasad. Paradoksalnie era ponowoczesności w swej płynności zaczyna wypływać na ląd, by ponownie scalić to, co zostało rozproszone. Stan faktyczny jest w tej chwili taki, że człowiek później nowoczesności ogarnięty jest tym rozproszeniem, ale ono powoduje dysonans, który będzie przeszkadzać prawidłowo funkcjonować w takim stanie. Człowiek osiągnął maksymalny stopień wolności, jaki dała mu nowoczesność, łamał wszelkie prawa, reguły, zasady, natomiast tak naprawdę wcale nie czuje się dobrze w takim stanie. Dlatego tak łatwo dał się poddać trendom, chociażby portalom społecznościowym, które stosunki ludzkie ujednolicają, wprowadzają schematy, formalizm, jednolitą strukturę. To nie jest swobodne, niczym nieskrępowanie nawiązanie kontaktu z drugim człowiekiem. To kontakt poprzez narzędzie, które ma te stosunki ułatwić i przyspieszyć. Człowiek współczesny bowiem nie prędko odzwyczai się od nawyków, które już nabrał i będzie starał się o zmianę, ale w obrębie tego, co mu znane i co akceptowane. „Po orgii nowoczesnego wyzwolenia nadeszła ponowoczesna orgia pogoni za wspólnotą”20. Obserwowanie siebie, bycie w sieci powiązań, zależność od drugiej osoby, wspólne przekazywanie sobie informacji, wiadomości, spostrzeżeń, wymiana poglądów. To wszystko na Naszej­‑Klasie jest. To wszystko daje nadzieje i chybotliwą pewność, że istnieją jakieś fundamenty, że gdy w umyśle pojawi się nieproszona myśl o śmierci, to będą inni ludzie, z którymi można będzie utożsamić się i odnieść do ich nieproszonych myśli. Być może to właśnie ta nieudana próba dekonstrukcji śmierci spowoduje, że w ponowoczesnym ładzie coś pęknie – i to pęknięcie właśnie spowoduje stanięcie człowieka ponowoczesnego u wrót nadziei. Człowiek, który widzi, że śmierć obecna jest wszędzie, że nawet w specjalnym selektywnym, kreowanym środowisku, jakim jest portal społecznościowy, ona istnieje, to znaczy, że rodzi się pewna sprzeczność, która nie pozwala spokojnie funkcjonować w dotychczasowym porządku rzeczy.

Inny

Co jednak może zapełnić rysę, która pojawiła się na powierzchni ponowoczesności?

Aby żyć wśród obcych, trzeba opanować sztukę niby spotkania. Posiąść tę sztukę trzeba koniecznie, jeśli obcych jest wokół dużo, ze już ze względu na ich liczebność nie można ich oswoić na wzór sąsiadów, by zadomowili się w świecie codziennych przeżyć. Z drugiej jednak strony, to właśnie konsekwentne uprawianie sztuki niby spotkania ustawia i utwierdza Innego w pozycji obcego21.

Tu pojawia się słowo kluczowe – Inny. Ponowoczesność jest pełna takich spotkań. Nasza­‑Klasa wydaje się być odejściem od tej konwencji. Człowiek ponowoczesny ma przestać unikać spotkania z drugim człowiekiem, ma nie być ono chwilowe, przypadkowe i przelotne. Ma coś oznaczać i się utrwalić. W ten sposób otwiera się on na drugiego człowieka, daje mu szansę zaistnienia w jego indywidualnym świecie. Ma spotkać się z nim naprawdę, a nie na niby. Oczywiście, by do tego naprawdę doszło, potrzebne jest całkowite otwarcie i przyjęcie Innego do swojego osobistego kręgu znaczeń. Inny ma oznaczać chęć dobrowolnej komunikacji, chęć zniesienia dystansu, chęć poznania. By tego dokonać, potrzebna jest moralna odpowiedzialność, o której pisze Bauman. Tylko wtedy spotkanie z Drugim człowiekiem będzie miało wartość, która ochroni człowieka ponowoczesnego w swym lęku, między innymi przed śmiertelnością, której ten zdaje się bać najbardziej.

„Znać Drugiego człowieka a wiedzieć o Drugim”22 – to zasadnicza różnica i na Naszej­‑Klasie zachodzi ten drugi proces. Jednak jeżeli zachodzi drugi, to być może nastąpi kolej na pierwszy. Widać, że społeczeństwo ponowoczesne dokonało jakiegoś kroku, coś się zmienia. Następuje faktycznie otwarcie na Drugiego. I jakkolwiek oceniać działania podejmowane na Naszej­‑Klasie, to jest to niewątpliwy początek zmian, które być może nastąpią. Być może dzięki temu portalowi nawiązują się istotne stosunki społeczne, które mają na celu faktyczne spotkanie z Innym. Tego nie możemy obserwować w samym portalu, on jest tylko narzędziem, by te stosunki umożliwić, ale nie należy go dyskredytować i twierdzić, że to ponowoczesny wymysł współczesnego człowieka. Owszem, jest to przejaw myśli człowieka późnej nowoczesności, ale znaczący przejaw, który nasze spojrzenie ukierunkowuje wyraźnie w stronę Drugiego człowieka, kontaktu i komunikacji z nim. Jeżeli nawet tożsamość tworzona w portalu jest tożsamością zmienną, jeśli jest to kreacja wizerunku, który jest reprezentacją rzeczywistości oderwaną od niej samej, jeśli nawet te stosunki są mocno sformalizowane, otoczone konkretną i jednolitą formą, to jest to znak, że coś przeobraża się w myśleniu człowieka współczesnego. Nie znam historii stosunków, które toczą się poza Naszą­‑Klasą za sprawą Naszej­‑Klasy, ale chcę mieć nadzieję, że ten portal, jak i każdy inny portal społecznościowy, ma na celu zwrócenie uwagi na Drugiego człowieka. Być może są to takie współczesne Arkady23, w których nawiązują się stosunki społeczne, które później nie muszą, ale mogą mieć dalszą kontynuację, o której jednak ludzie, których można w owych arkadach spotkać, być może już nigdy się nie dowiedzą.

Dla mnie Nasza­‑Klasa, jak i inne portale społecznościowe, to taki rytuał przejścia24 dla współczesnego człowieka, który w zagubieniu ponowoczesności musi na nowo odnaleźć się na łamach wspólnoty. Po tym przejściu może nastąpić zawiązanie faktycznej więzi, która, jak twierdzi Bauman, może stworzyć przestrzeń moralną na rzecz rozbiórki przestrzeni estetycznej, która w Naszej­‑Klasie ma funkcję dominującą. Partycypacja w Naszej­‑Klasie może być pomocna do tworzenia swojej podmiotowości na nowo, do odnalezienia się w określonym porządku. Natomiast po tym rytuale może nastąpić faktyczne spotkanie z Drugim, a miłość współbieżna zamieniona zostanie na wzięcie odpowiedzialności za Drugą Istotę i oddanie się jej jako najwyższa wartość, która egzystować zacznie przed wolnością jednostki. Jak bowiem pisze Bauman, moralność musi umiejscowić się właśnie przed wolnością. Wtedy i tylko wtedy kontakt z Innym nabierze pełni.

Dopiero dziś rewolucja elektroniczna sprawiła, że nie tylko wiemy o istnieniu tych Innych – ale możemy być wśród nich, uobecnić się, uczestniczyć w ich życiu. Człowiek ma szansę stać się istotą o korzeniach zapuszczonych w najróżniejsze gleby, zaspokajającą pragnienia w tysiącach źródeł. Może, choć wielu ludzi odrzuca tę szansę nie czując się na siłach podjąć tego wyzwania. Zamykają się w ksenofobii kulturowej, wytyczają miedze, wznoszą nieprzeniknione mury. Głoszą wyższość nad innymi, pełni wobec nich lęku, przykrywanego arogancją i pogardą25.

Nasza­‑Klasa jak również inne portale społecznościowe są przejawem tej rewolucji elektronicznej. Człowiek współczesny ma szanse wykorzystać je w odpowiedni sposób, dając sobie możliwość wyjścia ku drugiemu człowiekowi, odnalezienia się w wielomilionowym świecie, który nie musi oznaczać chaosu, wymieszania znaczeń i niemożności odnalezienia się w nim z Drugim człowiekiem. Może, o ile Inny nie będzie oznaczać dla nas zagrożenia i w określaniu swojej własnej tożsamości, będziemy czuć obecność drugiego człowieka, uobecnioną nie w sposób instrumentalny, lecz podmiotowy. Tym samym różnorodność przestanie być dla nas początkiem chaosu, ale będzie stanowić o naszej podmiotowości i relacji z Innym, która przyniesie spełnienie obu stronom w dążeniu do nieśmiertelności, dążeniu, które nie będzie panicznym lękiem przed śmiercią.

Przypisy:

1. Z. Bauman, Śmierć i nieśmiertelność. O wielości strategii życia, tłum. N. Leśniewski, Warszawa 1998, s. 235.

2. To moje własne myśli o owym statystycznym użytkowniku, ujęte w ten sposób na potrzeby tej pracy.

3. Z. Bauman, Społeczeństwo w stanie oblężenia, tłum. J. Margański, Warszawa 2007, s. 53.

4. Tamże, s. 147.

5. R. Sennett, Upadek człowieka publicznego, tłum. H. Jankowska, Warszawa 2009.

6. A. Leszczyński, Miłość nie jest cool (rozmowa z Zygmuntem Baumanem), [w:] Wysokie Obcasy, 12/2008.

7. Bauman, Społeczeństwo…, s. 167.

8. C. Lèvi­‑Strauss, Antropologia strukturalna, tłum. K. Pomian, Warszawa 2002.

9. Z. Bauman, Etyka ponowoczesna, Warszawa 1996.

10. M. Mauss, „Szkic o darze” [w:] E. Nowicka, M. Głowacka­‑Grajper (red.), Świat człowieka – świat kultury. Antologia tekstów klasycznej antropologii, Warszawa 2007, s. 129­‑130.

11. U. Beck, Społeczeństwo ryzyka. W drodze do innej nowoczesności, tłum. S. Cieśla, Warszawa 2002, s. 202.

12. Z. Bauman, Społeczeństwo..., s. 212.

13. Tamże, s. 185­‑186. Por. J. Baudrillard, Symulakry i symulacja, tłum. S. Królak, Warszawa 2005, s. 6­‑20.

14. Tamże, s. 186.

15. Z. Bauman, Śmierć..., s. 25.

16. Tamże, s. 231.

17. Tamże, s. 231­‑232.

18. T. Kwaśniewski, „Bauman: koniec orgii” (rozmowa z Zygmuntem Baumanem) [w:] Duży Format, 02/2009.

19. Z. Bauman, Śmierć..., s. 236.

20. Tamże, s. 238.

21. Z. Bauman, Etyka ponowoczesna, przeł. J. Bauman, J. Tokarska­‑Bakir, Warszawa 1996, s. 207.

22. Tamże, s. 196.

23. Tamże, s. 236­‑237.

24. V. Turner, „Liminalność i communitas”, tłum. E. Dżurak [w:] M. Kempny, E. Nowicka (red.), Badanie kultury. Elementy teorii antropologicznej. Kontynuacje, Warszawa 2006, s. 240­‑266.

25. R. Kapuściński, Lapidaria I­‑III, Warszawa 2008, s. 239.

Justyna Czarnecka – studentka w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Wrocławskiego.