Tylko chuligani protestują

Mariusz Doluk
13.11.2005

W ciągu ostatnich kilku tygodni obserwować mogliśmy istny spektakl obnażający w pełnej krasie opresyjność państwa i zaślepienie biurokratów. Zlikwidowano dwa skłoty, w tym szczególnie zasłużone dla miejscowej społeczności lokalnej, pełniące rolę centrum socjalnego, białostockie DeCentrum. Od ponad tygodnia w niesławnym krakowskim areszcie śledczym przy ulicy Montelupich, siedzi Marek Kurzyniec – wieloletni działacz Federacji Anarchistycznej i Komitetu Wolny Kaukaz. Oskarżono go o przewodniczenie, „nielegalnemu” zdaniem władz, zgromadzeniu podczas protestu przeciwko styczniowej wizycie Władmimira Putina w Oświęcimiu. Jako że wcześniej wydano na niego podobne wyroki w zawieszeniu, teraz grozi mu odwieszenie wszystkich kar, co skończy się zapewne paroletnim więzieniem. W podobnej sytuacji jest Grzegorz Sobieszek, ktoremu postawiono sześć zarzutów. Również warszawski działacz Andrzej Smosarski, o którym pisaliśmy już wcześniej, ale także zatrzymani (w tym niezależny dziennikarz Indymediów) po tegorocznej manifestacji przeciwko hipokrytom z Rady Europy. Anarchistyczny Czarny Krzyż szacuje, że różnego rodzaju represjom i szykanom ze strony władz uległo w ostatnich miesiącach około 80 działaczy społecznych czy politycznych, nie licząc działaczy związkowych. Wydarzenia te obrazują dobitnie chorą sytuację, w której za protest przeciwko zbrodniarzowi wojennemu, czy polityce rządu można trafić do więzienia.

Sławomir Sierakowski i Adrian Zandberg, którzy w artykule zamieszczonym w Gazecie Wyborczej, sugerują, że sytuacja w Polsce odbiega od zachodniej normy, wyrażają zdziwienie, że konstytucyjne prawo do zgromadzeń jest nierespektowane, a dziennikarze mediów głównego nurtu dolewają oliwy do ognia. Ta sytuacja nie jest czymś dziwnym. W innych krajach wcale nie jest inaczej. Teraz wręcz powracamy do światowej normy po początkowym rozprzężeniu w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych. Władze państwowe ustanawiają prawa i to one mogą je też dowolnie niemal ograniczać. Mogą wyznaczyć miejsce, czas i formę „legalnych” protestów na własnych warunkach. Trzeba się zarejestrować wcześniej, podać trasę przemarszu, uzyskać tonę pozwoleń, żeby móc wyjść na ulicę i legalnie „zakłócić porządek”. Na spontaniczne protesty w wizji jakiegokolwiek państwa nie ma miejsca, bo to nie mieści się w jego podstawowym wzorcu „nadzorowania i karania”. Spontaniczny protest, bez względu na jego formę, jest dla państwa niebezpieczny, wywrotowy, wymykający się czujnemu oku porządku. Protesty „legalne” zaś mogą wręcz służyć umacnianiu staus quo, tak jak igrzyska czy karnawałowe – pozorne – odwracanie porządku świata, kiedy to parobek siadał w fotelu pana. Państwo mówi: możesz maszerować z punktu A do punktu B. Jeśli zboczysz do punktu C, dostaniesz pałą. Na Zachodzie dawno już rozpoznano fasadowość protestów na warunkach władz. Coraz częściej, na przykład w USA, dochodzi do tego, że państwo wyznacza tak odległe miejsca od głównych wydarzeń na legalny protest, że traci on znaczenie nie tylko praktyczne, ale i symboliczne. W ten sposób z roku na rok protesty w USA traciły jakiekolwiek sens. Dopiero nagły i niespodziewany skręt do punktu C podczas protestów w Seattle doprowadził do chwilowego przełamania impasu – zerwano szczyt i zablokowano podpisanie układu MAI. W Warszawie mieliśmy tej tendencji przedsmak w postaci propozycji, aby protesty odbywały się na Polach Mokotowskich. Idąc dalej zgodnie z tą logiką niedługo jedynym miejscem „legalnych” protestów będzie Pustynia Błędowska.

Media zaś służą do tego, aby wytłumaczyć „pospólstwu”, że tak właśnie być powinno, że to dla ich własnego bezpieczeństwa. Wszak tylko chuligani i, by użyć słów Marka Edelmana, „podnieceni kretyni” wychodzą na ulicę protestować. Pewien dziennikarz Gazety Wyborczej powiedział mi podczas jednego z protestów, że on nie rozumie dlaczego niektórzy teraz protestują, przecież mamy wolność, dobrobyt. W stanie wojennym był czas dla protestów, ale teraz? Teraz jest czas budowania. Czego? No właśnie – czego?

http://alteree.hardcore.lt/bezrepresji

http://kurzyniec.host.sk

http://www.smosarski.pl