Wyzwolenie młodych

Z Brianem Dominickiem rozmawia Tim Allen
17.05.2004
Tim Allen: Co to jest „adultarchia”?

Brian Dominick: Opresja młodych ludzi jest czymś oczywistym, jednak rzadko ujawnianym. Szybko zatem stało się dla mnie jasne, ze źródło dyskryminacji ze względu na wiek jest bardzo podobne do źródła dyskryminacji na tle płciowym. Określiłem to mianem „adultarchii”1, aby wskazać podobieństwo i jednocześnie uznać jej odrębny status od tego, co powszechnie rozumiane jest jako patriarchat.

Adultarchia nie jest namacalną silą czy też realnym istnieniem. Jest to system przekonań i struktur społecznych, w którym kosztem młodych promowane są przywileje ludzi dorosłych. Co więcej, i w tym właśnie zawiera się unikatowość „adultarchii”, istnieje ona po to by wytwarzać ludzi dorosłych. Bezprawne nadużywanie władzy dorosłych nad dziećmi sprawiło, iż to co w innym przypadku mogłoby być pomocne w rozróżnieniu pomiędzy dorosłymi a dziećmi teraz stało się niejasne. Dojrzewanie do dorosłości oznacza proces podporządkowywania się ustalonym przez rządzącą elitę (czyli przez istniejące społeczeństwo ludzi dorosłych) normom społecznym. Precyzując, niemal wszystkie szkoły i typowy model nuklearnej rodziny to dwa przykłady adultarchicznych instytucji.

Wszelkie rodzaje opresji czy dyskryminacji (jeśli pojęcia te mają mieć jakieś znaczenie) muszą być zakorzenione w instytucjach i ideologiach. Przedstawiając istotę ucisku związanego z dyskryminacja wiekowa – która na przemian prześladuje i umacnia rożne klasy społeczne określone ze względu na wiek – Sara Zia Ebrahimi i ja musieliśmy udowodnić istnienie takich ideologiczno­‑instytucjonalnych korzeni. Zbadaliśmy więc szczegółowo infrastrukturę społeczną, w której powstaje i utrzymuje się dynamika dyskryminacji wiekowej. (Young and Opressed, 1995).

Aby można było mówić o działaniach dyskryminacyjnych, muszą mieć one charakter systemowy. Nie mogą to być jakieś przypadkowe akty okrucieństwa, nietolerancji czy tez nieuprzejmości. Muszą służyć one wzmocnieniu się jednej grupy społecznej przy ograniczeniu innej, odzwierciedlać znacznie głębsze i bardziej złożone przyczyny i skutki społeczne.

Tak więc, rozważając zasięg i wpływ dyskryminacji na nasze społeczeństwo, musimy cofnąć się i spojrzeć nie tylko na poszczególne akty w odniesieniu do wszelkich podobnych aktów, ale musimy także zbadać stopień ich powiązania i rozstrzygnąć czy istnieją ich ideologiczne i instytucjonalne źródła. Musimy więc odpowiedzieć na podstawowe pytania dotyczące opresji czy dyskryminacji. Czy fundamenty, na których jest oparta, sprzyjają rozwojowi takich form zachowań jak wyzysk oraz czy zawiera się ona w dynamice walki pomiędzy klasami?

Następnie musimy ustalić zasięg tej dynamiki. Czy jest ona źródłem jedynie kilku potencjalnych zachowań dyskryminacyjnych, czy też jest całościowa i łączy w sobie ustalone przez nas pięć „mechanizmów dyskryminacji”. Aby udowodnić, że dyskryminacja ze względu na wiek jest prawdziwą i poważną formą ucisku, Sara Zia i ja przyglądnęliśmy się pięciu „taktykom”, które stosowane są przez wszystkie formy dyskryminacji w celu odtworzenia dynamiki systemu dominacji. Przyjrzeliśmy się rasizmowi, wyzyskowi klasowemu, seksizmowi i autorytaryzmowi – i uzmysłowiliśmy sobie, że każda z tych form używa wszystkich pięciu mechanizmów, takich jak indoktrynacja, wyzysk, przymus, pozbawienie praw i deprecjacja.

Stworzyliśmy więc teorię opresji, a następnie poddaliśmy dyskryminację wiekową testowi. Okazało się iż „adultarchia” nie tylko posługuje się wszystkimi pięcioma mechanizmami, wykorzystując je na tysiące sposobów – co więcej, używa ich we wszystkich czterech dziedzinach życia społecznego, czyli w polityce, ekonomii, kulturze i życiu rodzinnym.

TA: Jak rozległa jest opresja młodzieży?

BD: Sara Zia i ja przeprowadziliśmy na własną rękę badania wśród znajomych młodych ludzi. Wkrótce byliśmy w stanie wymienić niekończącą się ilość sposobów, na jakie dyskryminacja ze względu na wiek wyzyskuje, indoktrynuje, pozbawia praw, zniewala i deprecjonuje młodego człowieka. Nie byłem w stanie znaleźć tylu analogicznych przykładów prześladowań pośród obszernej literatury dotyczącej władzy politycznej, klas ekonomicznych, rasy czy płci. W naszym eseju Young and Opressed nie tylko opisaliśmy teorię dotyczącą dyskryminacji wiekowej, ale daliśmy też mnóstwo przykładów na jej poparcie. Ukazuje to jednak tylko niewielką część tego, co odkryliśmy.

Przez cały czas, jako zapalony krytyk wielu form prześladowań i dyskryminacji, starałem się nie umniejszać czy tez unieważniać ich znaczenia. Jednakże, trudno było zignorować fakt, iż pod względem powszechności i okrucieństwa, żadna z grup w naszym społeczeństwie nie jest tak zniewolona jak młodzież. Streszczając, dobrym przykładem jest to, ze dzieci są jedyna grupa obywateli, wobec których dyskryminujące nadużycia są nie tylko legalne, ale wręcz się do nich zachęca przy poparciu prawa (ludzie pozbawieni obywatelstwa są drugą taką grupą). Nawet homofobia zabroniona jest w świetle prawa, dozwolona jedynie dzięki nieprawomocnym interpretacjom kodeksów antydyskryminacyjnych.

Nie sugeruje, iż młodzi ludzie są przedmiotem większego ucisku, niż kobiety czy ludzie innych ras. Jednak to, na co wskazuję, to długa lista aktów prześladowań, począwszy od godziny policyjnej2, po pobór wojskowy czy przemoc fizyczną, które – gdy dotyczą ludzi poniżej pewnego wieku – w wielu przypadkach są dozwolone; lista ukazująca, że prześladowanie młodych ludzi z powodu ich wieku jest tak powszechne w naszym społeczeństwie, jak dyskryminacja i prześladowanie każdej innej grupy. Można się kłócić, że Afro­‑Amerykanie nie zyskali wiele na tym, iż prawo uznało ich za pełnoprawne istoty ludzkie, jednak dzieciom to samo ustawodawstwo nie przyznało nawet takiego statusu. Niewolnictwo, a wraz z nim prawo własności do każdego uciekającego z posiadłości niewolnika, zostało zniesione półtora wieku temu; jednak nadal, według prawa, dzieci wciąż są formalnie własnością poważnie znęcających się nad nimi rodziców, którym wciąż oddaje się je pod opiekę.

Zaprzeczanie temu truizmowi jest jednak tak powszechne, że stało się swoistą polityką współczesnych lewicowców, nie mówiąc już o reszcie społeczeństwa. Jak bardzo by nie szukać, nawet w radykalnym ruchu społecznym z wielce holistyczną perspektywą na to, o co i przeciwko czemu toczy się walka, lewicowi pisarze i mówcy rzadko kiedy, jeśli w ogóle, wspominają o dyskryminacji i potrzebie wyzwolenia młodych. Podczas więc, gdy zasięg tej opresji jest ogromny, jest jednocześnie powszechnie trywializowany przez społeczeństwo, nie wyłączając kół progresywnych

Znaczącym faktem wskazującym na wszechobecność dyskryminacji wiekowej jest to, że jako jedyna jest rodzajem prześladowania doświadczanego w pełni przez każdego człowieka. Każdy był kiedyś dzieckiem, każdy był ofiarą. Status quo opiera się na powszechnej opresji człowieka, w celu jego osłabienia i ukształtowania go do jego przyszłej roli. Jednocześnie, powszechność takich doznań sprawia, iż staja się one normalnym, pospolitym doświadczeniem, przez które każdy w życiu przechodzi. Mimo iż brzmi to przerażająco, daje jednak nadzieję, że jeśli tylko będziemy w stanie naświetlić problem „adultarchii” i w pełni wykorzystać różne związane z tym ludzkie doświadczenia, stworzymy w ludziach potencjał, który pozwoli im utożsamić się ze wszystkimi, którzy podlegają różnorodnym formom opresji.

TA: W przeszłości wspominałeś o zakładaniu schronisk dla młodych uciekinierów i bojkotowaniu organizacji, które dyskryminują młodych ludzi. Jaka formę walki mogą zorganizować w najbliższym otoczeniu ludzie zainteresowani ruchem wyzwolenia dzieci?

BD: Jest wiele możliwości włączenia się w ruch wyzwolenia młodych ludzi. Idea wyzwolenia ma wiele wspólnego z walką przeciw ideologii „adultarchii” i wizjom, jakie ona w nas zakorzenia, zarówno w dzieciach, jak i dorosłych. Jednak wraz z procesem zmiany sposobu myślenia ludzi, musimy wprowadzić także prawdziwe zmiany w kilku innych sferach naszego życia, takich jak życie codzienne oraz instytucje, które wpływają na młodego człowieka, jak rodzina, szkoła, kościół, społeczności, prawo i tak dalej. W wielu przypadkach oba typy zmian mogą być przeprowadzane równocześnie.

Jedną z najpoważniejszych form ucisku młodych ludzi są ciągle obowiązujące prawa nakazujące oddawać młodych uciekinierów w ręce rodziców. Cały czas mówi się o dzieciach zabieranych przez sady stanowe swoim nadużywającym przemocy rodzicom. To, o czym nie słyszymy, to historie dzieci, które notorycznie oddawane są swoim rodzicom z powodu przestarzałych „praw własności” (dziecko należy do rodzica), bądź też historie dzieci zamykanych w instytucjach, których nie pokazuje się w wieczornych wiadomościach, gdyż ich widok powoduje rozstrój żołądka. Idea podziemnych schronisk dla młodych uciekinierów stała się jedynym sposobem, by efektywnie chronić te dzieci przed władzami – policją, sądami czy też rodzicami – i pozwala im uniknąć nieustannego cyklu ucieczek i powrotów. Powinienem tu także wspomnieć, że te alternatywne formy schronienia, o których mówię, są prowadzone przez młodzież, czasem z pomocą dorosłych, czasami bez.

Prowadzenie podziemnych schronisk nie jest oczywiście łatwe ani bezpieczne. Chodzi tu oczywiście o stronę prawna całego przedsięwzięcia. Oczywiście mało prawdopodobnym jest, ze ta forma działalności przyciągnie kogoś, kto nigdy wcześniej się tym nie zajmował. Są jednak rozwiązania, które cieszą się większym zainteresowaniem czy wsparciem, jak na przykład akcje przeciwko godzinie policyjnej, poborowi do wojska, wszystkie rodzaje protestów w szkołach, kreowanie alternatywnych przestrzeni edukacyjnych oraz tzw. „wolne przestrzenie” 3 (rzadziej prowadzące do konfrontacji z władzami i bardziej legalne wersje schronisk dla młodych uciekinierów). Interesującym jest, że aktywizm młodych ludzi cechuje ogromne zamiłowanie do akcji bezpośredniej, dzieciaki bowiem potrafią wziąć władzę we własne ręce. Dojrzali aktywiści grzęzną w ulicznych protestach, głosowaniu i wszystkich tych bzdurach – dzieciaki często są bardziej niecierpliwe i bardziej zdecydowane, by stworzyć to, czego chcą, i zniszczyć to, czego nie akceptują. Ten, kto stwierdził, że cierpliwość jest cnotą, nie spotkał nigdy młodych buntowników, których miałem przywilej znać. Dorośli lewicowcy mogliby się wiele nauczyć od młodych aktywistów, jeśli tylko zdecydowaliby się poświęcić im trochę uwagi.

Co zauważyłem przez te wszystkie lata, to fakt, ze młodzi aktywiści zainteresowani są głownie akcjami, które same w sobie maja niewiele wspólnego z młodzieżą. Walczą o ochronę środowiska, prawa zwierząt, tworzą projekty przeciwko rasizmowi, i tak dalej. Tylko nieznaczna część młodych aktywistów walczy tak naprawdę o siebie, o prawa dzieci. Jak bardzo szlachetnie by to nie brzmiało, jest to oczywiście wynikiem braku świadomości klasowej. Nie potrafię powiedzieć, na ilu warsztatach, które prowadziłem, połowa obecnych tam dzieciaków przyznawała, że nigdy nie myślała o tym, iż jest dyskryminowana. Wśród dorosłych, niemal 100% obecnych na warsztatach było zaskoczonych, gdy usłyszeli, że byli opresjonowani jako dzieci.

Kiedy tylko zdamy sobie z tego sprawę i zechcemy w jakiś sposób się przyczynić do wyzwolenia dzieciaków, znajdziemy niekończącą się listę rzeczy, które możesz zrobić. Zachęcić nas do tego powinien fakt, iż wyzwolenie we wszystkich dziedzinach działalności społecznej jest uzależnione od wyzwolenia młodzieży. Rewolucja była dotychczas domeną dorosłych i jak dotąd była także nieskuteczna. To musi ulec zmianie.

Jeśli chodzi o bojkoty, to są one skuteczne jedynie wtedy, gdy są społecznie zorganizowane; tworzą presje i wymuszają pewne reformy, jedynie przy poparciu i udziale wielu osób. Jest więc to kolejna taktyka, którą organizujący powinni wziąć pod uwagę. Jednakże poprzez odmowę uczestnictwa we wszystkim, do czego młodzi nie maja dostępu, my – ludzie legalnie uznani za dorosłych – możemy także osiągnąć osobistą satysfakcję i poczuć się silni. Rasizm, nawet bez bojkotowania go przez wszystkich lewicowców, jest złem nie do zaakceptowania, którego rozwojowi nie możemy sprzyjać. Spróbuj jednak przekonać niektórych lewicowców, że nie powinni chodzić do barów, do których nie są wpuszczane dzieci.

TA: Dlaczego dyskryminacja młodych jest konieczna w procesie „tworzenia” dorosłych?

BD: Wszyscy dobrze znamy tzw. proces dojrzewania – szereg zmian, którym podlegamy dorastając. Istnieją zarówno naturalne (wrodzone), jak i środowiskowe (społeczne) zmiany i tylko nieznaczna część zachodzi pod nasza świadomą kontrolą. Zwykle zmiany charakterystyczne dla ludzi w danym społeczeństwie traktuje się jako zmiany naturalne, nawet jeśli są one raczej rezultatem społecznego, niż genetycznego, uwarunkowania. Jeśli jakaś zmiana zachodzi w każdym człowieku, postrzegamy ją jako naturalną.

Myśląc w ten sposób idziemy stanowczo za daleko, co prowadzi do tego, ze bierzemy te zmiany, które są uwarunkowane społecznie, za naturalne. Dzieci maja mnóstwo pozytywnych cech, których w znacznym stopniu brakuje dorosłym. Trzy najważniejsze to: niepohamowana ciekawość, spontaniczność i stan nazwany „dziecięcą wszechmocą”. Charakterystyczne dla każdego społeczeństwa opartego na ucisku jest to, że cechy te są zwalczane od najmłodszych lat (powiedziałbym wręcz, że stopień, w jakim brakuje danemu społeczeństwu tych cech, wskazuje na to, w jakim stopniu to społeczeństwo jest oparte na ucisku).

Prawdopodobnie najtrudniej stłumić jest ciekawość, dlatego zwykło się ją ukierunkowywać. Dzieci i młodzież ukierunkowywani są dopóki ich ciekawość świata nie zostanie ograniczona do kilku bardzo bezpiecznych obszarów. Ciekawość dotycząca religii jest bezpieczna. Ciekawość, która przybiera formę hobby, także jest bezpieczna. Nawet ciekawość dotycząca zagadnień politycznych jest bezpieczna, gdyż są organizacje, które potrafią ją kontrolować. Ale nieokiełznana ciekawość, która skłania do zadawania pytań dotyczących różnych dziedzin życia, jest niebezpieczna jak diabli. Musimy myśleć schematycznie. Nie wolno nam podważać autorytetu rządzących instytucji.

Bardzo łatwo jest stłumić spontaniczność, którą cechuje otwartość umysłu i chęć zaspakajania własnymch pragnień – co jest oczywiście zagrożeniem dla status quo. Tak więc wypleniane jest to z ludzi poprzez wyśmiewanie, napiętnowanie i alienację. Posiadamy „etykę zawodowa” i upokarzające hierarchie, które wyznaczają akceptowane możliwości wyboru wewnątrz samej ekonomi. Wyśmiewane i obalane są wszystkie formy aktywizmu, co sprawia, iż sfera polityczna naszego życia ogranicza się do głosowania. Potem wolimy siedzieć cicho. Archaiczna koncepcja płci, nuklearna rodzina i obyczaje seksualne to sposoby dominacji we wszystkich strefach naszego życia. Do tego wszystkiego dogmaty religijne, koterie, obyczaje, stereotypy rasowe, które wszędzie tam, gdzie istnieje kultura, bombardują nas konformizmem.

Idea „dziecięcej wszechmocy” jest bardzo interesująca. Jak zostało to udowodnione, bardzo małe dzieci nie rozumieją wielu ograniczeń prawdziwego świata. Na przykład nie istnieje żadna wrodzona wiedza o tym, że ludzie nie potrafią latać, a skok z dziesiątego piętra zakończy się śmiercią. Pisklęta ptaków wiedzą to od początku, dlatego nie wychylają się ze swoich gniazd przedwcześnie. Ludzie muszą się tego nauczyć. Dlatego słusznie uczymy tego nasze dzieciaki. Niestety truizm ten został wypaczony nie do poznania. Zasięg dziecięcej wszechmocy rozciąga się tak naprawdę znacznie poza obszar bezpośrednich, osobistych możliwości, takich jak świadomość, iż nie potrafimy latać. Tak naprawdę zawiera się w niej także możliwość bycia, kim się chce, i robienia tego, na co ma się ochotę. W naszym społeczeństwie ten rodzaj siły społecznej jest gwałtownie hamowany poprzez zniechęcanie. W najlepszym wypadku mówi się nam, że możemy robić, co tylko chcemy, w rygorystycznych („realistycznych”) granicach, wyznaczonych przez – zgadłeś! – dominujące instytucje, które rządzą naszym życiem (społeczeństwo ludzi dorosłych). A myśl, że można zmienić świat, postrzegana jest jako idealistyczna. Jest ona idealistyczna, jak najbardziej. Tyle, ze dopiero wtedy, gdy idealizm stal się celem ataków, etykietka „idealistyczny” stała się epitetem. To prowadzi nas znowu do sposobu, w jaki represjonuje się spontaniczność i ciekawość.

Wiele z ograniczeń doświadczanych przez dzieci w naszym społeczeństwie prowadzi do powstrzymywania tego typu zachowań. Popiera się ich przeciwieństwa, podczas gdy jednocześnie wzmacnia się najbezpieczniejsze z ludzkich skłonności, takie jak odpowiedzialność społeczna (i to także naturalnie w określonych granicach). Społeczeństwo kontroluje każdą z naszych naturalnych tendencji – gdy można ją wchłonąć czy też okiełznać, tak się dzieje. Ale jeśli nie służy ono żadnym celom establishmentu, zostaje unicestwiona. I to jest część rzekomo „naturalnych” zmian, przez które przechodzimy podczas dojrzewania.

Niektórzy ludzie utrzymują pozytywne cechy aż do dorosłości, ale nie jest to dowodem, iż ciekawość nie jest społecznie represjonowana. Jest to dowodem, iż niektóre pożądane cechy są dosyć odporne na niezliczone próby wykorzenienia ich z nas.

Tak więc odpowiedź na twoje pytanie jest prosta. Gdyby młodzi ludzie nie byli tak mocno opresjonowani, przemieniliby się w dorosłych, którzy wszystko kwestionują i nie ograniczają sobie swoich własnych wyborów życiowych. Oraz wierzyliby, że można zmienić świat – a szczególnie, że sami mogą być tymi, którzy go mogą zmienić.

Przełożyły Anita Jarczok i Joanna Zasada

Przypisy:

1. W oryginale adultarchy, od ang. adult – dorosły (przyp. tłum.).

2. W USA w wielu stanach obowiązują tzw. curfew laws – prawa zabraniające osobon nieletnim przebywania na ulicy w godzinach nocnych, czasem również w dzień, w trakcie zajęć szkolnych – na przykład w stanie Michigan osoby uczące się poniżej osiemnastego roku życia nie mogą przebywać na ulicy między 8:30 a 13:30 (zob. http://www.youthrights.org/curfew/faq.html). W Polsce dyskusja na temat „godziny policyjnej” dla młodzieży przetoczyła się po tym, jak w Radomiu wprowadzono akcję „Małolat”, polegającą na kontrolowaniu i odwożeniu do domów niepełnoletnich. Później podobne przepisy próbowały wprowadzać inne miasta (przyp. red.).