COP 19 – kolejny krok ku międzynarodowej reakcji na zmiany klimatu

Sébastien Duyck
04.11.2013

Tej jesieni renomowana międzynarodowa organizacja rządowa opublikowała raport, prezentujący najnowszy stan wiedzy na temat zmian klimatu1. Jego główne przesłanie jest jasne: naukowcy są bardziej niż kiedykolwiek pewni, że działalność człowieka w znacznym stopniu przyczynia się do zmian klimatu i że efekty tych zmian są coraz powszechniejsze. Raport, podobnie jak opracowania naukowe innych organizacji, wskazuje również na to, że im szybciej i sprawniej zaczniemy ograniczać poziom zanieczyszczenia, tym nie tylko lepiej, ale i taniej.

Międzynarodowa polityka klimatyczna, która została przyjęta przez rządy, nie prowadzi jednak do takich ograniczeń emisji gazów cieplarnianych, jakie naukowcy uznali za konieczne, aby zapobiec kryzysowi klimatycznemu. Negocjacje prowadzone przez Organizację Narodów Zjednoczonych w dalszym ciągu dążą zatem do osiągnięcia globalnego porozumienia co do tego, że każde państwo musi wziąć na siebie część wysiłku związanego z ochroną klimatu. W listopadzie przedstawiciele rządów wszystkich krajów świata przyjadą do Warszawy na 19 Konferencję Stron Ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (COP 19). Ich celem będzie osiągnięcie postępu na drodze do przyszłej umowy międzynarodowej. Do stolicy Polski przyjadą również tysiące członków i członkiń różnych organizacji pozarządowych.

Od konferencji w Warszawie nie oczekuje się przełomu w negocjacjach, raczej stanowi ona istotną część trudnej do ułożenia układanki, której ostateczny obraz ma się wyłonić za dwa lata. Chciałbym ukazać tę konferencję w historycznym kontekście negocjacji klimatycznych, naświetlić kluczowe oczekiwania wobec niej, a także przedstawić miejsce organizacji pozarządowych i ruchów społecznych w działaniach podejmowanych przez ONZ.

I. Wyboista droga negocjacji klimatycznych ONZ

Globalne podejście do zmian klimatu okazało się szczególnym wyzwaniem dla ONZ. Podczas gdy wiele innych umów międzynarodowych dotyczących zagadnień ekologicznych odnosi się jedynie do określonych branż, odpowiednia polityka klimatyczna wywołałaby daleko idące skutki dla całej gospodarki, stąd większa różnorodność aktorów i grup interesu.

Z tego powodu, oraz ze względu na bezkompromisową postawę głównych państw trucicieli, społeczność międzynarodowa dąży do globalnego porozumienia w kwestii redukcji zanieczyszczeń przez wszystkie kraje. W ciągu ostatnich dwudziestu lat rządy zakończyły dwa pełne cykle negocjacyjne, których celem było stworzenie takiego porozumienia, a tym samym odpowiednie zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych. Trwające obecnie negocjacje stanowią więc trzecie podejście do wypracowania kompromisu, na który zgodziłyby się wszystkie kraje.

Konwencja klimatyczna Narodów Zjednoczonych i protokół z Kioto

Gdy w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku wzrosła świadomość ryzyka związanego ze zmianami klimatu, pierwszą odpowiedzią społeczności międzynarodowej było ustanowienie nowego ciała naukowego – Międzyrządowego Zespołu do spraw Zmian Klimatu (ang. Intergovernmental Panel on Climate Change – IPCC)2. Jego zadaniem jest sporządzanie raportów, na podstawie których rządy mogą podejmować świadome decyzje. Po publikacji pierwszego raportu w 1990 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ ustaliło, że rozpocznie proces negocjacyjny, którego celem będzie przyjęcie nowego traktatu międzynarodowego dotyczącego zmian klimatu. Po dwuletnich negocjacjach na szczycie w Rio de Janeiro została przyjęta Ramowa konwencja Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (ang. United Nations Framework Convention on Climate Change – UNFCCC)3, a także pokrewna jej konwencja, której celem jest ochrona bioróżnorodności.

Główną ambicją konwencji klimatycznej było określenie podstaw, na których poszczególne kraje miałyby tworzyć swoje prawodawstwo: zespół norm i instytucji umożliwiających reakcję na zmiany klimatu. Skupiała się więc ona na definicji celu takich negocjacji, identyfikacji zasad prawnych, według których miały one być prowadzone, oraz ustanowieniu instytucji wspierających państwa w tym procesie.

Cel konwencji określono jako konieczność uniknięcia przez państwa „niebezpiecznej antropogenicznej ingerencji w system klimatyczny”4. Zgodnie z dokumentem powinien zostać on osiągnięty dzięki poszanowaniu zasady równości i prawa do rozwoju. Państwa uznały również „wspólną, lecz zróżnicowaną odpowiedzialność”5 za podjęcie działań dotyczących ochrony klimatu. Od samego początku interpretacja tej zasady była kwestionowana, gdyż opinie państw różniły się co do wynikających z niej konsekwencji dla określenia sprawiedliwego udziału każdego z krajów w podejmowanych działaniach. Wreszcie konwencja ustanowiła cztery instytucje mające prowadzić cały proces: coroczną Konferencję Stron (ang. Conference of the Parties – COP)6, która podejmuje najistotniejsze decyzje, dwa organy doradcze do spraw praktycznych i technicznych oraz sekretariat, który wspiera strony i zajmuje się aspektem logistycznym procesu.

Konwencja klimatyczna nie ustanowiła jednakże celów w zakresie redukcji emisji w poszczególnych krajach. Jedynie dość ogólnie odniosła się do wspólnego celu krajów uprzemysłowionych, jakim była stabilizacja emisji przed końcem dwudziestego wieku na poziomie takim samym, jaki mieliśmy w latach dziewięćdziesiątych (niewielu krajom udało się to osiągnąć). Gdy konwencja weszła w życie (po tym, jak parlamenty poszczególnych państw zaaprobowały jej przyjęcie), strony zgodziły się na negocjacje dotyczące porozumienia, których efektem miało być określenie – w oparciu o zasady konwencji – celów narodowych obowiązujących wszystkie kraje uprzemysłowione. Dwa lata później negocjacje zakończyły się przyjęciem protokołu z Kioto.

Protokół z Kioto wprowadził do międzynarodowej polityki klimatycznej trzy główne elementy. Przede wszystkim ustalono w nim redukcje emisji w trzydziestu ośmiu krajach uprzemysłowionych, jakie miały nastąpić w pierwszym okresie zobowiązań (2008­‑2012). Oczekiwano, że dodatkowe cele – już w odniesieniu do okresu po 2012 roku – zostaną wynegocjowane na późniejszym etapie. Po drugie, protokół wprowadził mechanizm, który zabezpieczał i wymuszał poszanowanie tych zobowiązań. Po trzecie, ustanowił on trzy elastyczne mechanizmy służące zmniejszeniu kosztów redukcji emisji dla krajów i podmiotów prywatnych. Mechanizmy te pozwalają na handel certyfikatami emisyjnymi między poszczególnymi krajami i przedsiębiorstwami, umożliwiając im finansowanie redukcji emisji w miejsce zmniejszania ich własnego zanieczyszczenia. Mechanizmy te zorientowane są na czerpanie zysków z redukcji emisji, w oparciu o założenie, że klimat korzysta w ogóle na zmniejszaniu zanieczyszczeń, niezależnie od tego, w którym miejscu planety się je wprowadza. Taki schemat ograniczył elastyczność krajów w zakresie definiowania własnych celów, lecz pozwolił na swobodę w zakresie sposobu ich realizacji7.

Powyższe cele i mechanizmy weszły w pełni w życie w roku 2001, gdy podjęto dodatkowe decyzje dotyczące konkretnych aspektów zasad księgowania, metod i procedur, w których wyrażone zostały wszystkie kwestie zawarte w protokole z Kioto.

Od Kioto do Kopenhagi – angażowanie wszystkich trucicieli

Do czasu wejścia w życie protokołu z Kioto skuteczność tych ram została już w dużej mierze podważona. Po pierwsze, cele określały jedynie zobowiązania krajów uprzemysłowionych do roku 2012, a więc nowe ustalenia na okres po 2012 roku musiały stać się przedmiotem dodatkowych negocjacji. Po drugie, Stany Zjednoczone – w momencie spisania protokołu największy producent gazów cieplarnianych – jednostronnie postanowiły nie brać w nim udziału. Chociaż prezydent Bill Clinton podpisał porozumienie w 1997 roku, Kongres odmówił zgody na przyjęcie protokołu. Wreszcie, w protokole nie uwzględniono kwestii szybko zwiększających się emisji w krajach rozwijających się.

Z tego względu rozpoczęto drugi cykl negocjacyjny, który miał odnieść się do tych nierozwiązanych problemów. W roku 2005 kraje uprzemysłowione zgodziły się przedyskutować przyjęcie nowych celów, które miały ich dotyczyć w ramach protokołu. Dwa lata później porozumiano się co do rozpoczęcia równoległej debaty skoncentrowanej na określeniu celów redukcji emisji dla Stanów Zjednoczonych oraz większości krajów rozwiniętych. W programie tego drugiego procesu znalazły się także trzy kwestie, które dotąd w dużej mierze ignorowano: adaptacja do niekorzystnych skutków zmian klimatu, wsparcie finansowe dla polityki klimatycznej krajów rozwijających się oraz transfer technologii związanych z ochroną klimatu. Oba równoległe procesy negocjacyjne zorientowane były na podpisanie nowego porozumienia na szczycie klimatycznym w Kopenhadze w 2009 roku.

Mimo niespotykanego wcześniej nacisku ze strony opinii publicznej oraz zaangażowania większości światowych przywódców nie udało się przezwyciężyć podziałów między państwami dotyczących treści nowego porozumienia, a przez to nie osiągnięto konsensusu we wszystkich sprawach z porządku obrad. Pomimo tego dokładnie rok później państwa przyjęły pakiet decyzji znany jako porozumienie z Cancún (uzupełniony jeszcze w 2011 i 2012 roku), który odnosił się do wszystkich dyskutowanych kwestii i powołał do życia kilka nowych instytucji, mających zajmować się bardziej praktycznymi aspektami kwestii będących przedmiotem negocjacji.

W przypadku ograniczeń emisji tylko kraje europejskie i Australia przyjęły nowe cele prawne ujęte w protokole z Kioto. Kraje uprzemysłowione, które odmówiły ich przyjęcia (Kanada, Japonia, Nowa Zelandia, Rosja i Stany Zjednoczone), oraz większość gospodarek wschodzących zgodziły się na dostosowanie do politycznych celów przy słabszych mechanizmach kontrolnych. Wreszcie, mniejsza grupa krajów rozwijających się (w tym większość eksporterów ropy naftowej) odrzuciła wszelkie międzynarodowe cele na tym etapie.

Konferencja klimatyczna w 2010 roku zakończyła proces wypracowania międzynarodowych ram współpracy w kwestii zmian klimatu. Nie udało się jej jednak dostarczyć pełnych odpowiedzi na wiele istotnych kwestii. Co najważniejsze, zsumowane wielkości redukcji zanieczyszczeń, które zaproponowane zostały przez państwa, okazały się znacznie poniżej poziomu rekomendowanego przez naukowców. Podczas konferencji klimatycznej w Durbanie rządy zdecydowały się wobec tego na rozpoczęcie negocjacji od nowa i zainicjowanie kolejnego czteroletniego cyklu negocjacyjnego, którego celem ma być wypracowanie porozumienia klimatycznego do 2015 roku.

Nowy cykl negocjacyjny: droga do porozumienia paryskiego w 2015 roku

Decyzja zapoczątkowania nowego cyklu negocjacyjnego przyczyniła się do określenia dwóch równoległych ścieżek skupionych odpowiednio na negocjowaniu nowego globalnego porozumienia po roku 2020 oraz na możliwościach podejmowania przez kraje dodatkowych działań w celu redukcji emisji w krótszym terminie.

Rezultat prawny tej pierwszej debaty jest kwestią sporną. Wiele krajów oczekuje przyjęcia czegoś w rodzaju „protokołu z Paryża” lub zbliżonego instrumentu, który zastąpi lub uzupełni protokół z Kioto, inne państwa – szczególnie Stany Zjednoczone, ale również Indie – optują jednak za zmianą podejścia, odejściem od przyjmowania międzynarodowych celów ku nowym ramom obejmującym również legislację narodową8. W każdym razie nowe porozumienie ma odnosić się do potrzeby zredukowania emisji gazów cieplarnianych przez wszystkie kraje po 2020 roku (być może z wyjątkiem krajów najmniej rozwiniętych). Główne pytania, jakie poruszane są podczas debat, brzmią następująco: Jak określić cele każdego kraju? Jak zróżnicować obowiązki poszczególnych krajów i oczekiwania w stosunku do nich?

  • Jak sprawdzać realizację tych celów?

Ostatnie sesje negocjacji klimatycznych skupiały się głównie na pierwszym z pytań. Stany Zjednoczone twierdzą, że państwa powinny swobodnie określać własny poziom zaangażowania. Stanowisko to opiera się na założeniu, że bardzo prawdopodobne jest, że cele narzucone nie będą respektowane. To pragmatyczne podejście nie daje jednak gwarancji, że wszystkie cele połączone w jedno zredukują emisję do poziomu uznanego za konieczny, by uniknąć niebezpiecznych zmian klimatu. Wiele rządów, grup obywatelskich i ruchów społecznych wzywa więc do bardziej złożonego procesu. Przede wszystkim kraje miałyby najpierw same zaproponować poziom redukcji własnych emisji – takich, które uznają za odpowiednie. Następnie zaproponowane cele zostałyby porównane w ramach międzynarodowego procesu, w którym określono by – zgodnie z przyjętymi wspólnie zasadami – które państwo będzie musiało zwiększyć swoje deklaracje, by jego udział był sprawiedliwy i słuszny.

Równolegle do negocjacji dążących od osiągnięcia globalnego porozumienia w kwestii redukcji emisji po roku 2020, druga linia negocjacji koncentruje się na konieczności podwyższenia poprzeczki dla polityki klimatycznej poszczególnych uczestników od dzisiaj do 2020 roku. Wiele analiz naukowych podkreśla bowiem, że przesuwanie wymaganych redukcji zanieczyszczenia na okres po 2020 roku sprawi, że najszkodliwsze skutki klimatyczne będą jeszcze trudniejsze do uniknięcia. Ze względu na to, że rządy niechętnie podnoszą poziom celów narodowych, współpraca międzynarodowa skoncentrowana na rozwiązaniach zastosowanych w poszczególnych sektorach mogłaby spowodować dodatkowe redukcje emisji – na przykład w związku z rozpowszechnianiem energii odnawialnej i zwiększeniem efektywności energetycznej w krajach rozwijających się9. Inne zachodzące już procesy międzynarodowe także mogłyby podnieść poziom dodatkowych redukcji zanieczyszczeń (zobacz niżej).

II. Konferencja klimatyczna w Warszawie

Oczekiwania wobec spotkania w Warszawie

Jako że toczące się negocjacje mają zakończyć się dopiero w 2015 roku, głównym celem konferencji w Warszawie będzie nie tyle dojście do pewnych ogólnych postanowień, co raczej przyjęcie dokładniejszego harmonogramu, zgodnie z którym negocjacje będą prowadzone przez kolejne dwa lata. Szczególnie ważne będzie przyjęcie konkretnych ram czasowych, określających, kiedy państwa będą miały ogłosić swoje zobowiązania. Dzięki temu określony zostanie sposób, w jaki cele narodowe zostaną włączone do przyszłego porozumienia. Jeśli kraje nie zostaną poproszone odpowiednio wcześnie o wskazanie poziomu swoich przyszłych zobowiązań, opóźnienie to może uniemożliwić wszelki sensowny proces sprawdzania ich realizacji. Z drugiej strony, jeśli rządy zgodzą się przedstawić swoje długoterminowe plany redukcji zanieczyszczeń już w 2014 roku, wówczas będzie mógł się rozpocząć międzynarodowy proces porównania wysiłków poszczególnych krajów, który da jeszcze szansę zwiększenia tych celów.

We wrześniu 2014 roku sekretarz generalny ONZ Ban Ki­‑moon będzie gospodarzem szczytu na najwyższym szczeblu dotyczącego zmian klimatu, który odbędzie się w Nowym Jorku. Wezmą w nim udział przywódcy państw, tak więc może to być okazja do ogłoszenia przez poszczególne rządy długoterminowych planów redukcji. Właśnie dlatego konferencja w Warszawie powinna określić, jak państwa mogą wykorzystać oenzetowski szczyt, a także zdefiniować rolę dorocznej konferencji klimatycznej, która w grudniu 2014 roku odbędzie się w Limie. Przyjęcie tak wyraźnych ram czasowych podczas obrad w Warszawie dałoby harmonogram, który zapewniłby postęp negocjacji i pozwolił uczynić krok od abstrakcyjnych dyskusji ku rozważeniu konkretnych propozycji. Bez przyjęcia tych założeń negocjacjom klimatycznym grozić będzie to, że najważniejsze debaty zostaną odsunięte na ostatnią chwilę czteroletniego cyklu, a program konferencji klimatycznej w 2015 roku będzie przepełniony i powtórzy się scenariusz z Kopenhagi.

Odbudowanie zaufania między państwami

Harmonogram, który ma prowadzić do określenia nowych celów redukcji emisji, nie będzie jednak jedynym tematem poruszanym na konferencji w Warszawie. Oczekuje się także, że rządy omówią wsparcie finansowe dla krajów rozwijających się oraz mechanizm działania w związku z nieuniknionymi negatywnymi skutkami zmian klimatu. Te debaty są ściśle połączone z dyskusją na temat redukcji emisji, ponieważ mogą odbudować zaufanie krajów rozwijających się i dostarczyć im silniejszej motywacji do pełnego włączenia się do negocjacji w sprawie redukcji.

Na podstawie zasady „wspólnej, lecz zróżnicowanej odpowiedzialności” kraje rozwijające się odmówiły przyjęcia na siebie zobowiązań międzynarodowych podobnych do zobowiązań krajów uprzemysłowionych. W roku 2009 najbogatsze kraje zaproponowały wsparcie finansowe dla globalnego Południa jako pomoc w radzenia sobie ze skutkami zmian klimatu oraz w przyjmowaniu przez nie ścieżki rozwoju opartej na niskim wykorzystaniu węgla. Wsparcie to sprawiło, że kraje rozwijające się zaakceptowały konieczność redukcji własnych emisji, wszystko to w kontekście zasady „wspólnej, lecz zróżnicowanej odpowiedzialności”10.

Kompromis z 2009 roku zakładał w związku ze wspomnianym wsparciem pewien cel krótkoterminowy oraz cel długoterminowy, jakim było zapewnienie przez fundusze prywatne i publiczne przynajmniej 100 miliardów dolarów w roku 2020. Wskazano na kilka możliwości zgromadzenia dodatkowych środków, w tym podatek od transakcji finansowych lub opłaty za zanieczyszczenia emitowane przez lotnictwo cywilne i transport morski. Jednakże żadna z tych propozycji nie została od tamtej pory w wystarczającym stopniu zrealizowana i kraje uprzemysłowione nie zdołały zaproponować niczego wiarygodnego w kwestii zwiększenia wsparcia finansowego do poziomu ustalonego w 2009 roku. Nastawienie krajów rozwijających się do redukcji własnych emisji będzie więc zależało w dużej mierze od zdolności ich uprzemysłowionych partnerów do spełnienia swych finansowych zobowiązań.

W dodatku najbardziej narażone na nieuniknione szkodliwe skutki zmian klimatu kraje doprowadziły w 2010 roku do otwarcia negocjacji na ten temat. Biorąc pod uwagę perspektywę braku wystarczających redukcji emisji w krótkim czasie, szukają one mechanizmu, który pozwoli im radzić sobie z coraz poważniejszymi konsekwencjami ekstremalnych zjawisk pogodowych i innych, mniej gwałtownych fenomenów, takich jak podnoszenie się poziomu mórz oraz pustynnienie. Debata na ten temat wywołała wielkie kontrowersje, gdyż kraje uprzemysłowione – a zwłaszcza Stany Zjednoczone – odmówiły zajęcia się tym problemem z perspektywy zadośćuczynienia. W ostatnim momencie konferencji klimatycznej w 2012 roku, w późnych godzinach nocnych osiągnięto kompromis, w którym ustalono powołanie w 2013 roku mechanizmu instytucjonalnego w kwestii szkód i zniszczeń (ang. loss and damage). Małe państwa wyspiarskie i inne kraje szczególnie narażone na skutki podwyższenia globalnej temperatury mają więc spore oczekiwania wobec konferencji w Warszawie.

Polska jako gospodarz COP

Podczas gdy o szansie sukcesu tegorocznej konferencji będą decydować głównie stanowiska przyjęte przez kraje uprzemysłowione oraz ich zdolność do akceptowania kompromisów w odniesieniu do uprzednich zobowiązań, to jednak kluczową rolę odgrywa Polska jako państwo goszczące konferencję.

Wybór miejsca dorocznych konferencji wynika z przyjętej zasady rotacji pomiędzy pięcioma regionalnymi grupami ONZ. Zgodnie z nią konferencja w 2013 roku miała mieć miejsce w jednym z dwudziestu trzech państw Grupy Wschodnio­‑Europejskiej. Polska była jedynym krajem, który wyraził gotowość do zorganizowania konferencji u siebie, i dlatego właśnie wybrano ją na gospodarza. Pięć lat po poznańskiej konferencji klimatycznej Polska jako pierwszy kraj zaoferowała goszczenie u siebie drugiej takiej konferencji. Zgodnie z długą tradycją mianowania ministra środowiska kraju gospodarza na przewodniczącego COP, Marcin Korolec obejmie przewodnictwo COP 19.

Kraj goszczący COP ma istotną rolę do odegrania w zakresie przewodzenia procesowi negocjacyjnemu. Przewodniczący COP prowadzi nieformalne konsultacje z wybranymi państwami na poziomie ministerialnym jeszcze przed konferencją, po to by przygotować grunt dla negocjacji. Zasady proceduralne określają rolę kraju przewodniczącego wyłącznie jako tego, który ułatwi wzajemne zrozumienie wśród uczestników, jednak w praktyce jego rola polega na zapewnieniu politycznego przywództwa w kuluarach. Waga tej roli została już wykazana w przeszłości, gdyż to właśnie strategiom i umiejętnościom przewodniczących obradom w Kopenhadze (2009) i Cancún (2010) przypisuje się w dużej mierze to, że efekty owych konferencji były, odpowiednio, poniżej lub powyżej oczekiwań.

Biorąc pod uwagę to, że konferencja w Warszawie stanowić będzie tylko jeden krok w trzyletnim procesie, Polska będzie pracować razem z Peru (gospodarzem konferencji w 2014 roku) oraz Francją (goszczącą konferencję w roku 2015) jako „trójka”, której celem będzie zapewnienie ciągłości przywództwa w czasie negocjacji.

Wielu uczestników i obserwatorów negocjacji na temat zmian klimatu było sceptycznych wobec decyzji zwołania tej konferencji w Polsce. Kraj ten jest w gruncie rzeczy często uważany za jedną z głównych przeszkód na drodze do bardziej ambitnej polityki klimatycznej. Polska zbudowała swoją negatywną reputację, stale zapobiegając przyjęciu nowych środków do walki ze zmianami klimatu na poziomie europejskim. W kilku przypadkach zawetowała przyjęcie nowej polityki, na którą zgodziły się wszystkie pozostałe kraje europejskie. Ten nieustanny sprzeciw podminował skuteczność istniejących narzędzi Unii Europejskiej do krótkoterminowej redukcji emisji i nie dopuścił do przyjęcia polityki długoterminowej. W przeszłości Unia Europejska była prekursorem działań klimatycznych, obecnie, na skutek polskich działań, jej wiarygodność w negocjacjach klimatycznych znacząco się obniżyła11.

Chociaż przewodnictwo daje Polsce dodatkowy wpływ na cały proces, rola ta sprawia, że jej działanie będzie uważnie obserwowane – co może utrudnić obstawanie tylko przy partykularnych interesach. Przedstawiciele ministerstwa środowiska podkreślali, że Polska będzie podczas konferencji neutralnym organizatorem, nastawionym na zapewnienie sukcesu negocjacji. Inni członkowie polskiego rządu wskazali jednak, że Polska powinna wykorzystać przewodnictwo po to, by zapobiec wszelkim decyzjom sprzecznym z tym, co obecny rząd uważa za interes państwa.

Jeśli chodzi o priorytety COP 19, polska prezydencja nakreśliła trzy główne cele. Po pierwsze, wskazała na ważność kwestii finansowania klimatycznego – zwłaszcza w odniesieniu do wsparcia polityki adaptacyjnej w krajach rozwijających się. W tej kwestii prezydencja daje Polsce dodatkowe atuty, gdyż mogła ona zaprosić na konferencję ministrów finansów, wzmacniając w ten sposób szanse na bardziej produktywny dialog na ten temat (bez tej inicjatywy konferencja gościłaby tylko ministrów środowiska). Po drugie, Polska również oczekuje, że podczas konferencji kraje przyjmą harmonogram ułatwiający proces negocjacyjny, prowadzący do konferencji klimatycznej w Paryżu w 2015 roku. Po trzecie, przewodnictwo COP podkreśliło swoją wolę posunięcia do przodu kwestii szkód i zniszczeń.

Wreszcie, polski rząd wskazał wyraźnie, że chce zwiększyć znaczenie – zarówno podczas nieformalnych spotkań przygotowawczych, jak i w trakcie samej konferencji – podmiotów prywatnych. Takie podejście wzbudziło silne obawy wśród obserwatorów ze strony sektora pozarządowego, gdyż część z zaproszonych uczestników ze strony biznesu ma za sobą długą historię sprzeciwu wobec polityki klimatycznej.

III. Polityka klimatyczna poza UNFCCC

Ramowa konwencja Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu stanowiła punkt wyjściowy do negocjacji na poziomie międzynarodowym, jednak nie jest to jedyne forum, gdzie podejmowane są decyzje związane z polityką klimatyczną. Przede wszystkim przyjęcie norm krajowych daje spore możliwości wzmacniania działań i regulowania zachowań aktorów ekonomicznych. Na poziomie międzynarodowym UNFCCC stanowi główną arenę, na której rozważana jest spójna odpowiedź na wyzwania związane ze zmianami klimatu, ale inne fora Narodów Zjednoczonych także odgrywają pewne role w odniesieniu do konkretnych aspektów tej problematyki.

Ostatnie studia nad krajowym prawodawstwem klimatycznym wykazały, że związek między ustawami wewnętrznymi a negocjacjami na poziomie międzynarodowym ma podwójny charakter. Co najważniejsze, przyjęcie praw klimatycznych na poziomie krajowym stanowi element określający stanowisko danego państwa w negocjacjach międzynarodowych. Odpowiednia legislacja krajowa to główny czynnik organizujący państwom przestrzeń polityczną umożliwiającą porozumienie na poziomie międzynarodowym12. W większości analizowanych państw – tak uprzemysłowionych, jak i rozwijających się – zostało wprowadzone narodowe prawodawstwo dotyczące zmian klimatu, co unieważnia często powtarzane argumenty, że pewne kraje działają w tej dziedzinie samotnie. Inne badanie wykazało również, że pozycja państwa w czasie głównych spotkań międzynarodowych – na przykład goszczenie ważnego międzyrządowego wydarzenia lub zobowiązanie do działania w ramach międzynarodowego porozumienia klimatycznego – jest ważnym czynnikiem motywującym do uchwalenia dodatkowego prawa krajowego13. Sukces lub porażka negocjacji dotyczących zmian klimatu są więc kształtowane przez przyjęcie prawa krajowego, a jednocześnie same na to prawo wpływają.

Co więcej, podczas gdy negocjacje międzynarodowe angażują rządy poszczególnych państw, samorządy oraz władze lokalne mają potencjał wpływania na 50 do 80 procent działań ograniczających emisje i wprowadzenia nawet 100 procent działań adaptacyjnych14. Rolę władz lokalnych w podejmowaniu działań klimatycznych szczególnie podkreśla się w przypadku krajów, w których brakuje mocnej polityki państwowej z zakresu klimatu. Przykładem są Stany Zjednoczone, gdzie stan Kalifornia przyjął liczne środki ograniczenia emisji, ustanowił cenę na zanieczyszczanie węglem i podpisał umowę o współpracy w sprawie zmian klimatu z Chinami.

Ponadto konwencja klimatyczna ONZ nie jest jedynym narzędziem Narodów Zjednoczonych, które odnosi się do producentów zanieczyszczeń przyczyniających się do kryzysu klimatycznego. Również trzy inne instytucje w ramach ONZ są odpowiedzialne za konkretne aspekty polityki klimatycznej. Po pierwsze, protokół z Kioto wskazuje na to, że zanieczyszczenie pochodzące z lotnictwa cywilnego oraz transportu morskiego powinno być uregulowane przez już istniejące wyspecjalizowane ciała międzynarodowe, odpowiednio Organizację Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego i Międzynarodową Organizację Morską. Od przyjęcia tego postanowienia upłynęło piętnaście lat i mimo rosnącego szybko zanieczyszczenia wytwarzanego przez te dwa sektory, obie instytucje nie przyjęły jeszcze rygorystycznych środków będących odpowiedzią na zaistniałą sytuację.

Po drugie, cele ustanowione w protokole z Kioto dotyczą tylko sześciu gazów czy też grup gazów, nie biorą zaś pod uwagę innych emitowanych zanieczyszczeń. Trwają negocjacje, które mają zdecydować, czy użycie substancji wykorzystywanych do chłodzenia i powodujących znaczne zanieczyszczenie powinno być regulowane przez konwencję klimatyczną, czy też przez konwencję ozonową – uważaną często za traktat środowiskowy, który osiągnął największy sukces. Wybór ten ma skutki polityczne, gdyż w obu konwencjach stosuje się różne zasady, zwłaszcza jeśli chodzi o odpowiedzialność krajów rozwijających się. Ostatnio naukowcy wykazali, że te nieuwzględnione w protokole z Kioto substancje, które znacznie krócej utrzymują się w atmosferze, w dużym stopniu przyczyniają się do globalnego ocieplenia – wokół tego problemu zawiązała się już nieformalna międzynarodowa koalicja.

Wreszcie, po trzecie, ONZ jest obecnie zaangażowana w proces definiowania Celów Zrównoważonego Rozwoju, które powinny być przyjęte w 2015 roku. Istnieje więc zbieżność między agendą rozwojową po roku 2015 a wynikami konferencji Rio+20 zajmującej się sprawami zrównoważonego rozwoju. Na podstawie doświadczeń Milenijnych Celów Rozwojowych ustalono, że przyjęcie Celów Zrównoważonego Rozwoju ma zmobilizować do działania wszystkie podmioty odgrywające rolę w polityce rozwojowej i ekologicznej raczej poprzez ustanawianie priorytetów niż regulację. Ten proces odpowiada także polityce klimatycznej, gdyż kwestia dostępu do energii ma w Celach Zrównoważonego Rozwoju zajmować istotne miejsce (wraz z wieloma innymi szczegółowymi celami mającymi odniesienie do kwestii zmian klimatu).

IV. Zmienne cele: organizacje pozarządowe, ONZ i działania klimatyczne

Przez dwa ostatnie dziesięciolecia rozmowy klimatyczne prowadzone pod egidą ONZ przyniosły kluczowe chwile dla mobilizacji społeczeństwa obywatelskiego i jego zaangażowania w kwestie związane ze zmianami klimatu15. Ze względu na wysokie oczekiwania w stosunku do samej konferencji, jak i obecność na niej kluczowych decydentów, na spotkaniu w Kopenhadze doszło do zbliżenia wielu organizacji i grup działających w sprawach związanych ze zmianami klimatu – tak z perspektywy rozwoju, jak i środowiska. Jednak wiele z tych grup przyjechało do Kopenhagi bez chęci zaangażowania się bezpośrednio w proces prowadzony przez ONZ. Była to dla nich raczej okazja do samozorganizowania się i zmobilizowania poza ramami tego procesu16. Od tamtej pory odgrywał on znacznie bardziej ograniczoną rolę w mobilizacji społeczeństwa obywatelskiego. Wiele organizacji skoncentrowało swoje kampanie na innym poziomie zarządzania, te zaś, które pozostały w ten proces zaangażowane, starały się także zdefiniować nowe strategie nacisku na rządy, by te przyjęły globalne porozumienie klimatyczne w 2015 roku bez wywoływania niemożliwych do spełnienia oczekiwań i powtarzania scenariusza z Kopenhagi.

Od klimatu do węgla

Rozczarowanie, będące efektem porażki rządów w Kopenhadze, zarówno podkreśliło konieczność szerszego wsparcia publicznego dla polityki klimatycznej, jak i naświetliło sprzeciw wobec tej polityki ze strony podmiotów gospodarczych, które stracą na jej wprowadzeniu17. Coraz więcej organizacji przenosi więc punkt ciężkości swoich kampanii z „klimatu” na „węgiel”. Zamiast koncentrować się na krajowym prawodawstwie dotyczącym zmian klimatu oraz na celach redukcji emisji, kampanie skierowane zostały bezpośrednio na konkretne podmioty i działania odpowiedzialne za zanieczyszczenie. To przesunięcie umożliwiło również ruchom klimatycznym wyjście w stronę innych ruchów społecznych, które zajmują się kwestiami sprawiedliwości społecznej i ekologicznej.

Przemysł paliw kopalnych stał się głównym obiektem wielu z tych kampanii. Mimo tego, że ilość węgla znajdującego się w pokładach będących obecnie własnością firm tej branży, jest kilka razy większa niż zdolność do pochłaniania dodatkowych gazów cieplarnianych, jaką jeszcze ma atmosfera, przedsiębiorstwa te w dalszym ciągu eksploatują nowe złoża, wzmacniając status quo18. Co więcej, w wielu krajach działania rządu dotyczące zmian klimatu (lub ich brak) znajdowały się pod pośrednim lub bezpośrednim wpływem firm wykorzystujących węgiel – poprzez lobbing lub kampanie dezinformujące.

Organizacje obywatelskie, w oparciu o strategię wykorzystywaną w wielu krajach w latach sześćdziesiątych, siedemdziesiątych i osiemdziesiątych do zwalczania apartheidu w RPA, rozpoczęły akcje, których celem było zmuszenie instytucji edukacyjnych, samorządów i kościołów do wycofania zainwestowanych środków z firm sektora paliw kopalnych. Kampanie te nie tylko celowały w ograniczenie temu przemysłowi dostępu do finansowania, lecz również naświetlały model biznesowy owych przedsiębiorstw oraz ryzyko, jakie stanowią one dla inwestorów.

Na całym globie społeczności lokalne również odgrywają coraz istotniejszą rolę w informowaniu o szkodliwych skutkach – tak społecznych, jak i ekologicznych – wydobycia, transportu i użytkowania paliw kopalnych. Rozwój wydobycia gazu łupkowego wywołał nowe konflikty terytorialne w samym centrum obszarów zamieszkanych i terenów uprawnych. Społeczności dotknięte skutkami wydobycia, transportu i użytkowania węgla także stały się bardziej świadome kosztów środowiskowych i społecznych związanych z tą działalnością. W konsekwencji w wielu krajach zwiększyła się liczba lokalnych protestów i aktów sprzeciwu.

W kontekście kryzysu ekonomicznego prowadzące kampanie grupy wzięły na celownik także dotacje dla firm z sektora paliw kopalnych. Międzynarodowy Fundusz Walutowy obliczył te ulgi podatkowe i subwencje publiczne na prawie 2 biliony dolarów19. W wielu krajach rozwijających się te dotacje są bardzo ważne dla zapewnienia dostępu do energii w cenie, jaką są w stanie zapłacić mieszkańcy – jest to warunek kluczowy dla zapewnienia im praw podstawowych. Dotacje do paliw kopalnych odgrywają jednak zupełnie inną rolę w krajach uprzemysłowionych, gdzie transfer środków publicznych często ma na celu ułatwienie instalacji i działalności wielkich korporacji międzynarodowych. Dominująca narracja cięć budżetowych sprawiła, że tego rodzaju dotacje jeszcze trudniej jest wytłumaczyć, gdyż czerpią z nich korzyści najbardziej dochodowe firmy prywatne.

Społeczeństwo obywatelskie i rozmowy klimatyczne ONZ: syndrom kopenhaski

Przejście od „klimatu” do „węgla” spowodowało także mniejszą koncentrację na negocjacjach klimatycznych ONZ, gdyż wiele organizacji, które wcześniej były zaangażowane w proces prowadzony przez Narody Zjednoczone, przeniosło swoje środki na inne kampanie, skoncentrowane głównie na celach lokalnych i krajowych.

Brak osiągnięcia w 2009 roku globalnego porozumienia – mimo obecności najważniejszych decydentów – oraz będąca tego efektem decyzja o opóźnieniu przyszłego porozumienia do roku 2015 sprawiły także, że wiele grup zakwestionowało konieczność aktywnego zaangażowania organizacji pozarządowych w proces, który pomija ich żądania i nie zdołał dotąd doprowadzić do zobowiązań w kwestii redukcji emisji do poziomu choćby porównywalnego z tym, jaki rekomendują naukowcy.

Ponadto wiele organizacji, które nadal biorą udział w procesie negocjacyjnym ONZ, zmniejszyło poziom swojego zaangażowania. Po pierwsze, oczekiwania wobec corocznych konferencji klimatycznych są coraz mniejsze, a porozumienia o większym znaczeniu nie oczekuje się aż do 2015 roku. Jednak organizacje zastanawiają się także nad ryzykiem związanym z wykorzystywaniem oenzetowskiego procesu negocjacyjnego w celu mobilizacji i wysuwania oczekiwań. Wywołanie daleko idących oczekiwań ze strony opinii publicznej co do konferencji kopenhaskiej oraz fakt, że nie zostały one spełnione, były kluczowym czynnikiem zmniejszającym zainteresowanie społeczeństwa kwestią zmian klimatu.

W pewnej mierze organizacje pozarządowe, które są gotowe do podtrzymania swojego zaangażowania w proces ONZ, w związku z rolą, jaką mają do odegrania przed konferencją w 2015 roku, znalazły się w sytuacji bez wyjścia. Z jednej strony nie chcą one powtórzyć porażki z 2009 roku. Z tego względu wiele organizacji nie chce przed konferencją paryską wzbudzać zbyt wielkich oczekiwań, gdyż częściowa porażka mogłaby jeszcze bardziej zmniejszyć zainteresowanie opinii publicznej polityką klimatyczną. Z drugiej jednak strony, przy braku mobilizacji obywatelskiej rządy nie czują konieczności pójścia na kompromis na forach międzynarodowych po to, by osiągnąć ambitne cele globalne. Obecność organizacji pozarządowych oraz ich działalność przyczynia się do ustanawiania oczekiwań wobec ostatecznego wyniku negocjacji ONZ, a także do poniesienia politycznej ceny w przypadku porażki rokowań.

Tak więc wiele organizacji poszukuje pewnej równowagi, mając na celu utrzymanie obecności społeczeństwa obywatelskiego podczas negocjacji ONZ po to, by podnieść poziom oczekiwań i uczynić rządy odpowiedzialnymi za ich decyzje oraz brak tychże, a jednocześnie przeznaczając większość swoich zasobów na inne priorytety, by odblokować rozwiązania dotyczące klimatu.

Podsumowanie

Po dwóch dekadach negocjacji klimatycznych rządom wciąż nie udało się znaleźć wspólnego mianownika dla globalnego porozumienia w sprawie ograniczeń emisji, które objęłoby większość państw świata. Liczba krajów zobligowanych prawnymi zobowiązaniami do redukcji w ramach protokołu z Kioto jest ograniczona. Poza tym cele te uznawane są za niewystarczające do tego, by uniknąć niebezpiecznych zmian klimatu. Główni truciciele, zwłaszcza Stany Zjednoczone i Chiny, jak dotąd odmówili wzięcia na siebie międzynarodowych zobowiązań.

Choć negocjacje nie zakończyły się określeniem docelowych poziomów redukcji dla wszystkich najważniejszych trucicieli, proces ten doprowadził do podjęcia wielu istotnych decyzji, których konsekwencją było powołanie różnorodnych instytucji oraz stworzenie złożonych mechanizmów odpowiadających za różne aspekty polityki klimatycznej. Mógłby to być początek skutecznej współpracy międzynarodowej dotyczącej zmian klimatu, jeśli tylko decydenci wykażą się wolą polityczną niezbędną do zainicjowania dalszych działań.

Poza ramami oenzetowskimi wiele krajów przyjęło ambitne prawodawstwo klimatyczne, a wiele miast, regionów i podmiotów gospodarczych wprowadziło politykę redukcji własnych emisji. Międzynarodowy reżim zmian klimatu mógłby stanowić istotne uzupełnienie tych inicjatyw, dając wszystkim uczestnikom pewność, że rządy krajowe zobowiązują się sprawiedliwie partycypować w redukcji emisji w długim okresie. Mógłby także zapewnić krajom najmniej rozwiniętym oraz najbardziej zagrożonym państwom wyspiarskim tak potrzebne wsparcie w radzeniu sobie ze skutkami zmian klimatu.

Powolny przebieg debat na temat docelowych poziomów redukcji emisji pozostaje jednak w sprzeczności z doniesieniami naukowców, którzy ostrzegają przed konsekwencjami niepodjęcia natychmiastowych i niezbędnych działań. Podczas gdy państwom udało się ustanowić cykle negocjacyjne opóźniające dojście do globalnego porozumienia, naukowcy alarmują i wyliczają dodatkowe koszty ludzkie i ekonomiczne dalszego zwlekania.

Mimo że nie oczekuje się żadnego przełomu w negocjacjach do 2015 roku, warszawska konferencja klimatyczna mogłaby odegrać istotną rolę w zwiększeniu szans na pozytywny wynik w najbliższej przyszłości. Po pierwsze, rządy mogłyby zgodzić się na wyraźne określenie ram czasowych dla kolejnych sesji negocjacji – zwłaszcza nakreślając, kiedy i jak poszczególne kraje miałyby zaproponować swe narodowe poziomy redukcji emisji. Takie porozumienie zagwarantowałoby rządom postęp w dalszych negocjacjach w ciągu kolejnych dwóch lat oraz umożliwiłoby uniknięcie impasu będącego efektem abstrakcyjnych dyskusji. Postęp w wypełnieniu przeszłych zobowiązań przywróciłby również zaufanie między krajami uprzemysłowionymi a rozwijającymi się, pozwalając im podejść do tych rozmów z bardziej konstruktywnej perspektywy.

Dla polskiego rządu, gdyby udało mu się spełnić funkcję sprawnego organizatora procesu negocjacyjnego, konferencja klimatyczna może być wyjątkową okazją do pozbycia się dotychczasowej reputacji obstrukcyjnego negocjatora20. Jeśli Polska zechce wykorzystać konferencję do przeforsowania swego partykularnego interesu narodowego kosztem postępu w negocjacjach, poważnie zaszkodzi swemu wizerunkowi jako ważnego międzynarodowego gracza.

W ostatnim czasie kilka krajów oraz dyplomaci ONZ starali się obniżyć oczekiwania wobec cyklu negocjacyjnego, szczególnie zaś wyników konferencji klimatycznej w roku 2015, sugerując, że konferencja paryska może jedynie być miejscem ustanowienia nowych ram – z tym, że nowe cele narodowe będą negocjowane później. Connie Hedegaard, komisarz Unii Europejskiej do spraw klimatu, ostrzegła jednak, że jeśli negocjacje nie zakończą się sensownym porozumieniem w roku 2015, cierpliwość świata się wyczerpie. Miejmy nadzieję, że wiadomość przekazana przez naukowców w piątym raporcie IPCC zostanie usłyszana, tak że rządy wrzucą w Warszawie wyższy bieg, ustanawiając jasny harmonogram w stronę długo już wyczekiwanego globalnego porozumienia o redukcjach emisji.

Tekst pochodzi z: „Recykling Idei”, 2013, jesień, nr 15.

Przypisy:

1. Międzyrządowy Zespół do Spraw Klimatu, Climate Change 2013: The Physical Science Basis, 2013 [@:] http://www.climatechange2013.org/images/uploads/WGIAR5_WGI-12Doc2b_FinalDraft_All.pdf (data dostępu: 21 października 2013).

2. IPCC – Międzyrządowy Zespół do spraw Zmian Klimatu – organizacja założona w 1988 przez Światową Organizację Meteorologiczną (WMO) oraz Program Środowiskowy Organizacji Narodów Zjednoczonych (UNEP). Naukowcy IPCC to specjaliści z różnych dziedzin, którzy – opierając się na istniejących badaniach – zajmują się oceną globalnego ryzyka związanego ze zmianami klimatu oraz prognozowaniem przyszłych scenariuszy. Raporty IPCC uznawane są za najbardziej miarodajne źródło wiedzy na ten temat. Do tej pory ukazały się cztery kompletne raporty: w 1990, 1995, 2001 i 2007 roku. We wrześniu 2013 roku została opublikowana pierwsza część Piątego Raportu Oceniającego IPCC, który w całości ukaże się w 2014 roku (przyp. red.).

3. UNFCCC – Ramowa konwencja Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu – umowa międzynarodowa podpisana w 1992 roku podczas Konferencji Narodów Zjednoczonych na temat Środowiska i Rozwoju (tzw. Szczyt Ziemi) w Rio de Janeiro. Weszła w życie w marcu 1994 roku. Określa ona założenia współpracy dotyczącej ograniczenia emisji gazów cieplarnianych odpowiedzialnych za zmiany klimatu. Sekretariat UNFCCC ma swoją siedzibę w Bonn. Obecnie konwencja ma 195 stron – 194 państwa i 1 regionalną organizację integracji gospodarczej (Unia Europejska). Podczas negocjacji UNFCCC oprócz stron obecni są również obserwatorzy: agendy ONZ oraz międzynarodowe organizacje rządowe (IGO). Społeczeństwo obywatelskie reprezentowane jest przez organizacje pozarządowe: organizacje związane z biznesem i przemysłem (BINGO), organizacje działające na rzecz ochrony środowiska (ENGO), organizacje zrzeszające rdzennych mieszkańców (IPO), władze lokalne i gminne (LGMA), niezależne organizacje badawcze (RINGO), organizacje zrzeszające związki zawodowe (TUNGO), organizacje zrzeszające rolników (Farmers), organizacje kobiece (Women and Gender) i organizacje młodzieżowe (YOUNGO) (przyp. red.).

4. Ramowa konwencja Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu, artykuł 2 [@:] http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19960530238 (data dostępu: 21 października 2013).

5. „Wspólna, lecz zróżnicowana odpowiedzialność” (ang. common but differentiated responsibility – CBDR) – zasada 7 podpisanej w 1992 roku Deklaracji z Rio de Janeiro w sprawie Środowiska i Rozwoju, podkreślająca, że „ze względu na zróżnicowany wkład w zniszczenie środowiska naturalnego na Ziemi państwa ponoszą wspólną, lecz zróżnicowaną odpowiedzialność”. Zasada zobowiązuje kraje wysoko uprzemysłowione do zapewnienia środków finansowych oraz transferu technologii do krajów rozwijających się (przyp. red.).

6. Konferencja Stron (ang. Conference of the Parties – COP) – najwyższy organ UNFCCC. Sesje zwyczajne zwoływane są co roku, zazwyczaj w listopadzie lub grudniu. 19 Konferencja Stron (COP 19) odbywa się od 11 do 22 listopada w Warszawie. COP 14 odbył się w grudniu 2008 roku w Poznaniu (przyp. red.).

7. D. Bodansky, A tale of two architectures: the once and future U.N. climate change regime [w:] „Arizona State Law Journal, 2012, Vol. 43, s. 687­‑712.

8. L. Rajamani, The Durban Platform for enhanced action and the future of the climate regime [w:] „International and Comparative Law Quarterly”, 2012, Vol. 61, No. 2, s. 501­‑518.

9. Alliance Of Small Islands States, AOSIS non­‑paper for ADP workstream 2, 2013 [@:] http://unfccc.int/files/documentation/submissions_from_parties/adp/application/pdf/adp_workstream2_aosis_02052013_.pdf (data dostępu: 21 października 2013).

10. J. Brunee, C. Streck, The UNFCCC as a negotiation forum: towards common but more differentiated responsibilities [@:] „Climate Policy”, 2013, Vol. 13, No. 5, s. 589­‑607.

11. S. Afionis i in., EU climate leadership under test [w:] „Nature Climate Change”, 2012, No. 2, s. 837­‑838.

12. Climate & Development Knowledge Network and the Global Legislators Organization, National climate change legislation: the key to more ambitious international agreements, 2013 [@:] http://cdkn.org/2013/08/report-national-climate-change-legislation-the-key-to-more-ambitious-international-agreements/ (data dostępu: 21 października 2013).

13. Global Legislators Organization and The Grantham Research Institute, The GLOBE Climate Legislation Study, 3rd edition – a review of climate change legislation in 33 countries, 2013 [@:] http://www.globeinternational.org/index.php/legislation-studies/publications/climate-legislation-study-3rd-edition (data dostępu: 21 października 2013).

14. Program Narodów Zjednoczonych do spraw Rozwoju, Charting a new low­‑carbon route to development, 2009 [@:] http://www.undp.org/content/undp/en/home/librarypage/environment-energy/climate_change/integrating_climatechangeintodevelopment/charting-a-new-low-carbon-route-to-development/ (data dostępu: 21 października 2013).

15. Krytyczna analiza na temat roli i priorytetów społeczeństwa obywatelskiego w kwestii przeciwdziałania zmianom klimatu: H. Verolme i in., What future for international climate politics? A call for a strategic reset”, Berlin 2013 [@:] http://www.boell.de/en/2013/09/05/what-future-international-climate-politics (data dostępu: 21 października 2013).

16. D.R. Fisher, COP­‑15 in Copenhagen: how the merging of movements left civil society out in the cold [w:] „Global Environmental Politics”, 2010, Vol. 10, No. 2, s. 11­‑17.

17. Zob. E. Ostrom, Wielopoziomowe podejście do zmian klimatu i inne problemy działania zbiorowego [w:] „Recykling Idei”, 2013, jesień, nr 15, s. 58 [@:] http://recyklingidei.pl/ostrom-wielopoziomowe-podejscie-do-zmian-klimatu-inne-problemy-dzialania-zbiorowego.

18. Carbon Tracker & The Grantham Research Institute, Unburnable carbon 2013: Wasted capital and stranded assets, 2013 [@:] http://www.carbontracker.org/wastedcapital (data dostępu: 21 października 2013).

19. Międzynarodwy Fundusz Walutowy, Energy subsidy reform: lessons and implications, 2013 [@:] http://www.imf.org/external/np/pp/eng/2013/012813.pdf (data dostępu: 21 października 2013).

20. Na przykład otrzymywała regularnie nagrodę „Fossil of the Day” („Skamielina Dnia”) – sarkastyczne wyróżnienie przyznawane przez pozarządową sieć Climate Action Network krajom bloukującym postęp w negocjacjach klimatycznych.

Sébastien Duyck – aktywista, bloger, prawnik specjalizujący się w prawie ochrony środowiska; na Uniwersytecie Lapońskim w Finlandii pisze rozprawę doktorską na temat praw człowieka w kontekście zmian klimatu. Od lat obserwuje międzynarodowe negocjacje klimatyczne. Związany między innymi z organizacją Global Call for Climate Action (GCCA).