Z archiwum dziesięciu przykazań

Fnoll
08.03.2005

Wyobraźmy sobie – oto Mojżesz prowadzi lud Izraela z niewoli egipskiej przez pustynię: ludzie są niedożywieni, słabi, umierają lub chorują. Krążą plotki o tym, że Mojżesz sam nie wie dokąd idzie, że prowadzi ich wszystkich na zgubę. Następuje powolna demoralizacja społeczności grożąca jej rozpadem.

I w tym momencie Mojżesz udaje się (sam) na górę, która staje w ogniu, i dobiega z niej głos wypowiadający dziesięć przykazań, po czym Mojżesz wraca z opowieścią, że spotkał Boga i ten mu palcem na kamiennych tablicach zapisał przykazania i osobiście wręczył – dziesięć przykazań, które pozwolą utrzymać lud Izraela w ryzach.

Lud jest pod wrażeniem, nie dość długo jednak – po paru dniach wracają swary i narzekania, znowu zdarzają się skrytobójstwa, kradzieże, gwałty oraz, co najgorsze, niektórzy zaczynają się modlić do innych niż Jahwe bogów.

Mojżesz zwołuje zatem starszyznę i na ich oczach rozbija tablice zapisane palcem Boga wrzeszcząc przy tym, że teraz to mają dokumentnie przechlapane i nigdy żywi nie wyjdą z tej zasranej pustyni, bo wyprowadzić może ich tylko i wyłącznie Jahwe, którego Mojżesz jest wybrańcem, który ich na tę pustynię, i owszem, zawiódł, ale tylko dlatego, że po drugiej stronie leży Ziemia Obiecana (o kanaanejczykach już tam mieszkających nie wspomniał).

Lud Izraela struchlał słysząc te słowa i widząc strzaskane tablice, a gdy starszyzna odzyskała mowę jęła prosić Mojżesza, by wstawił się za nimi u Jahwe i zdjął tę straszliwą klątwę.

Mojżesz westchnął ciężko kryjąc zadowolenie i udał się na górę z wcześniej przygotowanymi tablicami, by powtórnie wyryć na nich przykazania, a przykazania miały sens w aktualnej sytuacji, bo:

Zakaz czczenia innych bogów niż Jahwe utwierdzał władzę Mojżesza, jako że on sam był wybrańcem Jahwe. Społeczność, by przetrwać razem i zachować swą tożsamość, potrzebowała silnego przywództwa.

Pozostałe przykazania dotyczące agresywnych zachowań i posłuszeństwa starszym służyły przywróceniu ładu w ulegającej stopniowej demoralizacji bandzie obszarpańców, jaką był naonczas lud Izraela, świeżo zbiegły z niewoli.

Przykazania dotyczyły tylko ludu Izraela i jemu były dedykowane, zabezpieczały przed działaniem na szkodę narodu wybranego, nie stanowiły natomiast żadnej ochrony dla obcych – czego lud Izraela dał świadectwo, gdy tylko dotarł do ziemi Kanaan i rozpoczął jej stopniowy podbój. Wcześniej nawet, gdy w swej wędrówce napotkali Moabitów czczących Baala Peora, których rytualne uczty oraz dziewki przypadły do gustu niektórym z Izraelitów, Mojżesz i jego poplecznicy nie zawahali się przed wyrżnięciem odstępców, zagrażających jego autorytetowi. Przykazanie „Nie zabijaj” odnosiło się wyłącznie do prawowiernych. Sam Jahwe nakazał „bić Moabitów”, a zdrajców w szeregach ludu wybranego „wbić na pale”.

I kto by pomyślał, że tyle ludów uzna owe przykazania za uniwersalne!

Ale, po prawdzie, również w ograniczonym sensie…