Vlepka, czyli oswajanie przestrzeni

Katarzyna Głowacka
23.11.2003

Małe jest piękne – ten krótki slogan wydaje się adekwatny dla próby uchwycenia specyfiki zjawiska, jakim jest vlepka – mała, vlepiana powierzchnia służąca do przekazywania wielu treści. Niepozorna forma, ale czasami bardzo zaangażowany przekaz; coś ulotnego – ze względu na częstotliwość zrywania.

„Wlepki”, „wklejki”, „stikery”, „wlepy”, a najczęściej nawiązujące do pisowni fonetycznej lub języka czeskiego – „vlepki” to małe (najczęściej o wymiarach 3,5 x 4, 7 x 7, 4,5 x 10 cm) kawałki papieru samoprzylepnego zawierające komunikat językowy lub obrazowy; nalepiane w miejscach publicznych, zwłaszcza w środkach komunikacji miejskiej, na przystankach, kioskach RUCH­‑u, latarniach, automatach do parkowania i in. We Wrocławiu najczęstszym miejscem ich występowania jest tramwaj lub autobus, ostatnio pojawiły się także na kioskach ruchu czy… rynnach i poręczach oraz budkach telefonicznych. Zwykle w kształcie kwadratu lub prostokąta, posiadają czasami także kształty ręcznie wycinanych figur geometrycznych, a zamierzony mały rozmiar ułatwia ich transport (w portfelu czy kieszeni), sprzyja dyskrecji w czasie vlepiania oraz umożliwia umieszczenie większej ilości vlepek nawet na małej powierzchni.

Wklejki najczęściej tworzone są za pomocą komputera i drukowane na drukarkach komputerowych (na przykład laserowych) – technika DTP – w niewielkich, limitowanych ilościach. Zalicza się tutaj zarówno skanowane obrazki, zdjęcia, kolaże, fotomontaże, jak i poddane komputerowej obróbce własne prace. Charakterystyczne wydają się rysunki wykonywane odręcznie w prostych programach komputerowych (na przykład Corel Draw). Takie prace powstają też w innych technologiach: najpopularniejsze to te odbijane techniką xero na papierze samoprzylepnym lub taśmie dwustronnej, rzadziej wykonywane techniką hand – made za pomocą linorytu, sitodruku, flamastra, nożyczek, zapożyczonych obrazków i kleju czy w formie pojedynczych, tworzonych za pomocą łączonych technik produkcji. Zdarzają się także vlepki profesjonalne czyli wydruk offsetowy, jednak ilościowo jest ich stosunkowo niewiele.

Niewątpliwie vlepa cały czas ewoluuje, doskonalone są też techniczne sposoby jej tworzenia, powstaje ich coraz więcej. Chociaż, jak twierdzą sami vlepkarze (vlepcy): „wlepianie wciąga, i im więcej zrobisz vlepek, tym są one lepsze, bo praktyka czyni mistrza”, to z powodu nadmiernej „produkcji” można mówić tu także o zjawisku grafomanii, kiczu, ale jest ono rzadkością.

Te operujące systemem znaków i kodów przekazywane publicznie komunikaty po raz pierwszy pojawiły się około 1997 r. w autobusach (vlepki busowe) większych miast Polski (Warszawa, Bydgoszcz, Toruń), a następnie trzy lata temu za sprawą takich twórców jak między innymi Dwaesha, Bambur czy Tol trafiły do Wrocławia. Ich tematyka już od początku była bardzo rozległa, równie szeroka wydaje się gama stylistyczna. Uważny obserwator może dostrzec jednak kilka zasadniczych nurtów: środki lokomocji i obecne w nich komunikaty znakowe, a także autobusowi czy tramwajowi kontrolerzy; autotematyczne metavlepki; zaangażowane społecznie (zawierające motywy polityczne, religijne, ale i erotyczne) i kontrkulturowe; posługujące się kodami kultury masowej i czerpiące z niej inspirację bądź też typowo artystyczne; wyrażające swobodne refleksje natury filozoficznej na temat świata lub regionu. Wszystkie one stanowią „formę transmisji myśli”, „myśli samoprzylepnych” czy też „przemyśleń o drugiej w nocy”.

Aktualnie stanowią one nieodłączny element przestrzeni publicznej miasta i, zdaniem autorki, niewątpliwie przyczyniają się do estetyzacji ulicy. Funkcjonują nawet w małych miasteczkach posiadających komunikację miejską. Zgrabnie wkomponowywane są zdecydowanie najczęściej: w płaszczyzny wewnętrznych części parkomatów czy na przykład puste przestrzenie nad drzwiami tramwajów. Podobnie jak graffiti równocześnie bawią, śmieszą, zmuszają do refleksji, pozwalają publicznie się wypowiedzieć. Są głosem „młodego pokolenia” – ludzi około dwudziestu lat: uczniów techników, liceów; studentów. Część z nich uprawia tą działalność od kilku lat, część – dopiero poznaje techniki sztuki vlepiania. Pomaga im to w poszukiwaniu własnych form wypowiedzi, jakimi są dla nich także muzyka, poezja czy grafika komputerowa. A wypisywane przez ich rówieśników, zarówno sprayem, jak i markerem tagi, które od pewnego czasu pojawiają się również na vlepkach, stają się także śladem obecności, zaznaczeniem: „tu byłem”. Może są także próbą „oswojenia” przestrzeni – szarej, ponurej, obcej. Tak, jak murale na ścianach mijanych często budynków i gmachów, twórczość vlepkarzy niejednokrotnie wzbudza niesmak – traktowana jako wandalizm. Jednym z zadań vlepkarza staje się wówczas „nie dać się złapać w czasie pracy”, dlatego czynności vlepiania zawsze towarzyszy dyskrecja i popularne jest nalepianie w grupie lub z asekuracją osoby towarzyszącej. Zdaniem Janusza Rajcesa, rzecznika MPK, „dzięki takim dowcipom firmy sprzątające tabor mają więcej pracy i zgodnie z zapewnieniami kierownictwa Zarządu Dróg i Komunikacji podjęto już wzmożone działania pozwalające sprawdzać i kontrolować komunikację miejską”.

Zdaniem samych vlepkarzy: „obok dobrej vlepki trudno przejść obojętnie”, czasami trudno je odczytać i zinterpretować, różny bywa poziom ich rozpoznawalności, a z przesłaniem niektórych trudno się zgodzić, dlatego obecności vlepki towarzyszy wiele emocji. Dzieje się tak, ponieważ ich twórcy wykorzystują w swoich pracach tematy aktualne, dotyczące społeczności lokalnej oraz kontrowersyjne. I chociaż vlepka „nie wrzeszczy, ale dobitnie wyraża swoje sądy” (cytat z vlepki Bambura), to vlepkowi artyści wolą ukrywać się pod, równie tajemniczymi, jak ich twórczość, pseudonimami (na przykład we Wrocławiu są to: Kacza, Trampeck, Pain, Tol, Azuel – ex Łotr, Agro, Bambur, Yreck, Koza czy Dwaesha). Nie unikają natomiast podawania swoich adresów e­‑mailowych, licząc w ten sposób na nawiązanie kontaktów z innymi twórcami i poszerzenie grona twórców (obrazuje to chociażby vlepka z rysunkiem wtyczki i podpisem: „szukam kontaktu”). Podawany na vlepkach adres elektroniczny lub strona WWW stają się częścią komunikatu. Zwraca to uwagę na dodatkowe miejsce występowania wklejki, jakim jest Internet. Zawiadowane przez vlepkarza wcielającego się w rolę motorniczego „Vlepkowe Rondo” gromadzi w jednym miejscu strony internetowe o vlepkach w całym kraju; znajdziemy w Internecie także vlepkowe galerie, animacje, linki do innych stron, jak również ceny biletów tramwajowych, trasy przejazdów czy historię komunikacji miejskiej. Internet traktowany przez vlepkarzy jako nieskrępowana forma przekazu informacji umożliwia im także zaprezentowanie własnej muzyki czy nakręconego o nich filmu.

Vlepka w Internecie:

http://www.independent.pl

http://www.w1.art.pl/tol

http://www.nnk.art.pl/fleanalepki

http://www.twilight2000.prv.pl