Od dyskdżokejów do rzemieślników, czyli etyka mediów

Michalina Golinczak
11.04.2004

Do tego, żeby uprawiać dziennikarstwo, przede wszystkim trzeba być dobrym człowiekiem. Źli ludzie nie mogą być dobrymi dziennikarzami… [Ryszard Kapuściński, Autoportret reportera]

Nieskurwionych dziennikarzy w każdym mieście można policzyć na palcach jednej ręki. Dawniej szmacili się dla partii, ale przynajmniej towarzysko oddzieleni byli od przyzwoitych. Teraz podkupywani przez baronów partyjnych, bankowych, mafijnych i jakich jeszcze chcecie, produkują dyrdymały, jeżdżą z rodzinami po kurortach całego świata, kupują mieszkania, budują wille. I nikt się nimi nie brzydzi”. – tak o dziennikarzach pisze w ”Dzienniku Zachodnim” reżyser Kazimierz Kutz. Polityk Mariusz Łapiński na łamach „Przeglądu” stwierdza natomiast: „Media są czwartą władzą, a władza to także odpowiedzialność. I tej odpowiedzialności nie widać dzisiaj w mediach. Jeżeli nie potwierdzają się zarzuty stawiane w artykułach – często pisanych na zamówienie, za grube pieniądze, nierzetelnie i z odgórnym planem dalszej gry medialnej – to chyba coś jest nie tak. […] W Polsce funkcjonują media, które wolą kreować rzeczywistość, zamiast ją opisywać. Chcą odwoływać premiera, zmieniać ministrów i prezesów spółek. […] I właśnie ten strach przed czwartą władzą jest dla polityków zabójczy, ponieważ boją się podejmować jakiekolwiek decyzje, które mogłyby się nie spodobać mediom”. Negatywnie o współczesnym dziennikarstwie wypowiada się także Edward Redliński w swojej powieści Transformejszen. Pisarz bez litości przedstawia młodego dziennikarza – niedouczonego i tępego łowcę sensacji. Podobnie jest w filmie Barbary Sas pt. Bez miłości, którego bohaterką jest dziennikarka bezwzględnie i bez skrupułów dążąca do zawodowego sukcesu. Również część naukowców niezbyt przychylnie wypowiada się na temat przedstawicieli dziennikarskiej profesji: dr Tadeusz Kononiuk z Uniwersytetu Warszawskiego w pracy Kapitał zagraniczny w polskich mediach nazywa redaktorów „pieskami cyrkowymi, które wykonują sztuczki, jeszcze zanim właściciel trzaśnie batem”.

W ocenie społecznej

A jak jest naprawdę? Według opinii społecznej dziennikarze nadal są grupą zawodową cieszącą się dużym prestiżem społecznym. Według badań z roku 1996 zawód ten wymieniono na piątej pozycji wśród profesji obdarzonych zaufaniem społecznym. Polacy darzą dziennikarzy sporym szacunkiem, zwłaszcza telewizyjnych. Aż 69 procent respondentów CBOS z marca 2002 roku uznało ich za dociekliwych, a 62 procent za uczciwych. O ich wiarygodności przekonanych jest 59 procent respondentów. Spory odsetek – 43 procent – uważa ich za bezstronnych. Tylko 16 procent badanych twierdzi, że w przedstawianiu problemu są powierzchowni. Największym zarzutem wobec nich jest to, że często „wchodzą z butami” w czyjeś życie osobiste (tak uważa 65 procent respondentów) i nie liczą się ze skutkami swoich publikacji, dla 54 procent badanych są „łowcami” sensacji i kierują się w pracy sympatiami politycznymi (42 procent).

Szcególna profesja?

Zawód dziennikarza, skoro wywołuje takie kontrowersje, na pewno nie jest zawodem łatwym. Wynika to między innymi z tego, że – jak podkreśla B. Golka – z jednej strony ma on charakter służby publicznej, a z drugiej bardzo silnie związany jest ze swymi pracodawcami. Ponadto jest to zawód, który daje, zwłaszcza przy obecnym stanie rozwoju techniki przekazu, ogromne możliwości zarówno w udzielaniu pomocy, jak i krzywdzeniu ludzi. Wreszcie jest to zawód poddany dość szczegółowej reglamentacji prawnej. Dodatkowym elementem komplikującym jest fakt, że niezależnie od przyjętego w danym kraju modelu uregulowań prawnych mediów, ramy wykonywania zawodu dziennikarza są w znacznym stopniu określane przez cały system pozaustawowych działań organów założycielskich oraz wysoce zróżnicowanych grup nacisku. Powszechne zainteresowanie problemem etyki masowych środków przekazu spowodowało powstanie w ostatnim czasie wielu książek, artykułów, filmów, programów telewizyjnych, inspirowało zwoływanie seminariów i zjazdów oraz wszczynanie burzliwych dyskusji.

Inaczej niż kiedyś…

Dlaczego problem ten dziś jest aktualny bardziej niż kiedykolwiek wcześniej? Fred Frendly powiedział: „Dzisiejszy dziennikarz musi być nauczycielem i troszczyć się bardziej o tłumaczenie wydarzeń niż o to, czy będzie pierwszy na miejscu wydarzenia”. Są to bardzo ważne słowa, gdyż wyraźnie wskazują na to, że dzisiaj normy w dziennikarstwie znacznie się zmieniły i z pewnością nie pokrywają się z normami sprzed lat, powiedzmy, pięćdziesięciu. Współcześni redaktorzy i reporterzy nie mogą być bowiem tak pewni siebie, jak niegdyś. Nowa epoka przyniosła nową odpowiedzialność, bardziej wymagającego konsumenta informacji i rosnącą konieczność profesjonalizmu najwyższej próby. Popularny w dziewiętnastym wieku amerykański slogan publish and damned (drukuj bez względu na skutki) nie ma obecnie najmniejszej racji bytu. Problem odpowiedzialności i uczciwości stał się więc znacznie ważniejszy niż kiedyś. Z etycznymi dylematami boryka się obecnie jednak nie tylko profesja dziennikarzy – zawód lekarzy także jest nękany problemami natury etycznej, czego dowodem są między innymi liczne procesy o błędy w sztuce lekarskiej i gorące debaty na temat aborcji czy eutanazji – to wszystko są bowiem problemy etyczne. Również prawnicy czy funkcjonariusze instytucji społecznych stoją codziennie przed takimi kwestiami.

Szybko, skutecznie i dokładnie

Aby rozpocząć rozważania na temat tego, czy współczesne media są etyczne, czy nie, należy przede wszystkim ustalić, co to oznacza. Na czym miałoby polegać „etyczne” dziennikarstwo? C. Mathews stwierdził, że najlepsze dziennikarstwo polega po prostu na szybkim, dokładnym i skutecznym przekazywaniu wiadomości tak, aby po otrzymaniu dziennikarskiego przekazu w głowach odbiorców zarysował się bardziej wyrazisty obraz rzeczywistości. Powszechnie uważa się, że zadaniem dziennikarzy jest przekazywanie rzetelnych i bezstronnych informacji oraz różnorodnych opinii, a także umożliwianie udziału w debacie publicznej. Ponadto, jak podają wszelkie dziennikarskie kodeksy, wolności słowa i wypowiedzi musi towarzyszyć odpowiedzialność za publikacje w prasie, radiu, telewizji czy Internecie, a dobro czytelników, słuchaczy i widzów oraz dobro publiczne powinny mieć pierwszeństwo wobec interesów autora, redaktora, wydawcy lub nadawcy. Tak jest w teorii. A jak przedstawia się to w praktyce?

Obiektywizm – rzecz względna…

Dziennikarze spostrzegają dość wcześnie w swojej karierze, że prawda jest pojęciem płynnym, a obiektywizm często bywa tylko złudzeniem. Nieżyjący już Lester Markel z dziennika New York Times, obalając całą koncepcję obiektywności, powiedział: „Najbardziej obiektywny dziennikarz zbierze, powiedzmy, pięćdziesiąt faktów. Z tych pięćdziesięciu wybiera dwanaście do swojego artykułu. Odrzuca więc trzydzieści osiem. Oto Pierwsza Decyzja. Dziennikarz i jego redaktor decydują, jaki fakt ma się znaleźć w pierwszym akapicie, tym samym kładąc nań akcent, wysuwający go ponad pozostałe jedenaście. Oto Druga Decyzja. Następnie redaktor decyduje, czy wiadomość ma się znaleźć na pierwsze czy na dwunastej stronie. Umieszczona na stronie pierwszej przyciągnie znacznie większą uwagę. Była to Trzecia Decyzja. Tak zwane bezstronne faktograficzne przedstawienie wydarzenia podlegało trzem kolejnym decyzjom, osądom, selekcjom, wszystko jedno jakby to nazwać, a podejmował je człowiek ze wszystkimi ludzkimi wadami”. Trudno więc jest mówić i wierzyć w obiektywność dziennikarskiego spojrzenia. Jednakże lepsi dziennikarze potrafią zbliżyć się do tego ideału. Hubert Brucker, redaktor gazety „Hartford Courant”, zdefiniował kiedyś wspólny mianownik obiektywności dziennikarskiej: jeśli czytelnik potrafi określić z tekstu stanowisko dziennikarza w opisywanej sprawie, to dziennikarz nie jest obiektywny. Jeśli czytelnik nie jest w stanie tego wywnioskować – dziennikarzowi nie można niczego zarzucić, oznacza to bowiem, że spełnił wszystkie wymogi dziennikarskiego obiektywizmu. Ale co zrobić z subiektywizmem rodzącym się u samego źródła informacji? Sposób, w jaki radzą sobie dziennikarze, jest prosty: zbierają informacje z wielu źródeł. Przez dłuższy czas ten model obiektywności służył im dobrze i był wystarczający, ale z czasem, zwracając się do owych drugich i trzecich źródeł i jednocześnie tocząc walkę z czasem, zaczęli traktować ten obowiązek jako uciążliwy rytuał. Poważny dziennikarz nadal sprawdza jednak wiele źródeł w przypadku kontrowersyjnego wydarzenia i gromadzi liczne wersje rzeczywistości. Następnie ocenia zebrane dowody, przesiewa je i dopiero publikuje.

Niezależne media?

Kodeksy dziennikarskie często apelują o niezależność nie tylko wobec partii politycznych, ale w stosunku do wszelkich grup nacisku. Słowo niezależność może stać się jednak nic nie mówiącym sloganem. Zwłaszcza, że media publiczne zawsze są przecież, w mniejszym lub większym stopniu, uzależnione od ośrodków władzy, a media prywatne – od finansujących je właścicieli, a dziennikarzom chętnie proponuje się usługi, jeśli nie – wprost mówiąc, łapówki. Gdy przyjmie usługę, problem jest oczywisty. Jeśli jednak redakcja przyjmie darmowe lub zniżkowe wyjazdy dla swoich pracowników, problem staje się mniej oczywisty. Dziennikarze powinni jednakże odnosić się sceptycznie do motywów, jakimi kierują się ich źródła informacji i do ich uczciwości. Mają bowiem odmienne lojalności: źródła wobec swoich instytucji, dziennikarze wobec swoich czytelników lub słuchaczy. Jedni i drudzy mają także podrzędne lojalności, niemniej profesjonalizm wymaga od nich, aby byli wierni swoim głównym interesom: jeśli dziennikarz podporządkowuje lojalność wobec czytelników lojalności wobec instytucji, do której należą źródła informacji – to nastąpi pomieszanie priorytetów. Jest to istotne choćby dlatego, że dziennikarze uwikłani w konflikt interesów tracą wiarygodność, a to pociąga za sobą utratę cząstki wiarygodności całej organizacji.

Ustalanie granic

Mówiąc o etyce w masowych środkach przekazu, dziennikarze koncentrują się zwykle na sprawie zniekształcania prawdy, opinia publiczna jest natomiast znacznie bardziej poruszona gwałceniem przez dziennikarzy zasady bezstronności, prawa do życia w spokoju i prawa do szacunku. Praktyki te należą do drugiej kategorii problemów etycznych – zasady sprawiedliwości – i obejmują szeroki wachlarz wykroczeń, od podglądania, poprzez wtargnięcie siła do prywatnego miejsca, aż po kradzież informacji. Wiele kontrowersji wywołuje również fotografia prasowa. Bo czy etyczne jest na przykład fotografowanie ofiar wypadków czy innych ludzkich dramatów? Mówi się z przekąsem, że jedynym dylematem fotoreporterów stała się kwestia: „zdjęcie matowe czy błyszczące?”. Ustalenie granicy między tym, co etyczne i mieszczące się na przykład w granicach dobrego smaku, a tym, co niedopuszczalne, jest także sprawą, często bardzo trudnej, decyzji etycznej. Z drugiej strony jednak sami czytelnicy oczekują często drastycznych i wstrząsających informacji. „Papparazzi” nie istnieliby przecież, gdyby nie było zapotrzebowania i publicznego przyzwolenia na dziennikarstwo, które reprezentują. Nie jest to więc jedynie problem mediów, ale i całych społeczeństw.

IV władza

Chęć kształtowania rzeczywistości przez media może mieć zarówno pozytywne, jak i negatywne skutki. Przykładem pozytywnego oddziaływania jest fakt, że sprawują one nieformalną kontrolę nad życiem politycznym i społecznym oraz mogą piętnować wszelkie pojawiające się patologie. Mogą wywierać również presję na rządy i dbać o to, by w swoich działaniach kierowały się przede wszystkim dobrem społeczeństw. Bez wolnej prasy, radia i telewizji niemożliwe byłoby więc właściwe i pełne funkcjonowanie demokracji. Niebezpieczeństwo pojawia się wtedy, gdy media nadużywają swojej pozycji i próbują manipulować opinią publiczną. Zdarza się, że ferują zbyt pochopne wyroki i w pogoni za tanią sensacją zapominają o prawdzie, krzywdząc przy tym niewinnych. Dlatego tak ważne jest, aby dziennikarze zawsze byli świadomi siły oddziaływania środków przekazu i zdawali sobie sprawę z odpowiedzialności, jaka na nich ciąży.

Dyskdżokeje i kelnerzy

Ośrodek Badań Prasoznawczych w Krakowie podzielił współczesnych dziennikarzy na pięć grup. Za najliczniejszą uznani zostali tak zwani „dyskdżokeje”, czyli dziennikarze podporządkowani jedynie funkcji rozrywkowej. „Bojownicy” to natomiast tacy, którzy kierują się wyłącznie dobrem swojej sprawy; ich specyficzną odmianą są dziennikarze „śledczy”, mający z góry określone sympatie polityczne. Mianem „kelnerów” określeni zostali dziennikarze, którzy odbiorcom bezrefleksyjnie serwują to, co już wcześniej zostało przygotowane. Najbardziej odpowiedzialne dziennikarstwo reprezentują „rzemieślnicy”, jednak reprezentantów tej grupy można spotkać, zwłaszcza w młodszym pokoleniu – jak podkreśla OBP – coraz rzadziej.

Nawet tak znakomite gazety jak „New York Times” mają problemy natury etycznej. W ubiegłym roku głośna stała się afera dziennikarza Jaysona Blair’a, który przez długi czas pisał zupełnie zmyślone reportaże, za które dostał zresztą wiele nagród. Tworzył je najczęściej nie wstając nawet od biurka – opierał się na własnej fantazji, Internecie i tekstach innych osób. To jednak nie jedyny taki skandal w prestiżowej i cieszącej się zaufaniem publicznym prasie. W 1981 roku Janet Cooke z dziennika Washington Post dostała nagrodę Pulitzera za portret ośmioletniego narkomana, w niedługim czasie okazało się jednak, że jej bohater jest postacią fikcyjną.

Pytanie bez odpowiedzi

Na pytanie, czy współczesne dziennikarstwo można określić mianem etycznego, nie da się udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Zawiera ono bowiem już w swoim założeniu generalizację zjawiska, które nie poddaje się żadnej generalizacji. Wszelkie próby udzielenia odpowiedzi byłyby jednocześnie znacznym uproszczeniem. Są przecież czasopisma, stacje radiowe i telewizyjne, którym doskonale udaje się łączyć profesjonalizm z wysokim poziomem etycznym. Nie zmienia to jednak faktu, że obok nich istnieją również media, dla których jedyną pożywką jest tania sensacja. Na pewno potrzebne są jasne kryteria etyki dziennikarskiej oraz publicznie funkcjonujące mechanizmy kontroli nadużywania pozycji dziennikarskiej. Dziennikarstwo, jak każdy zawód zaufania publicznego, musi mieć instrumenty samooczyszczania się. Każdy dziennikarz i odbiorca powinien wiedzieć, co dziennikarzom wolno, a czego nie, i kiedy naruszane zostają granice etyki dziennikarskiej.

BIBLIOGRAFIA:

B. Golka, B. Michalski, Etyka dziennikarska a kwestie informacji prasowej, Warszawa 1995.

W. L. Rivers, C. Mathews, Etyka środków przekazu, Warszawa 1995.

Helena Kowalik, Dziennikarze – hieny czy IV władza, Przegląd 19 stycznia 2003 r.

Marek Karolkiewicz, Afera w „New York Timesie”, Przegląd 25 maja 2003 r.