„Altergodzina”, czyli cotygodniowe lepienie niezgody

Michalina Golinczak, Marcin Starnawski
15.02.2010

Altergodzina to społecznie zaangażowana audycja radiowa, która po raz pierwszy rozbrzmiała w styczniu 2006 roku na internetowej antenie działającego przy Politechnice Wrocławskiej Akademickiego Radia „LUZ”. Od jesieni tego samego roku, dzięki koncesji przyznanej radiu, jako nadawcy społecznemu, słychać nas nie tylko w globalnej sieci, ale i na częstotliwości 91,6 FM we Wrocławiu. Pomysł zrodził się w gronie aktywistów i aktywistek związanych z grupą „Społeczeństwo Aktywne”, której początki sięgają wrocławskich protestów przeciwko wojnie w Iraku wiosną 2003 roku. Gdy ponad dwa lata temu pojawiła się możliwość tworzenia alterglobalistycznego programu publicystycznego w dynamicznie rozwijającym się radiu studenckim, większość z nas miała za sobą doświadczenia w zaangażowanym dziennikarstwie, współtworząc pismo i portal krytyki społecznej „Recykling Idei”. Mieliśmy też poczucie, że aby uliczne głosy sprzeciwu wobec niesprawiedliwości systemu społeczno­‑politycznego mogły być lepiej słyszane, potrzebna jest szersza medialna przestrzeń dla pytań i propozycji alternatyw formułowanych w protestacyjnych ulotkach czy niszowych tekstach publicystycznych. Radio wydało się dobrym gruntem dla propagowania idei zaangażowania na rzecz zmiany społecznej – zwłaszcza radio studenckie, mogące dotrzeć do pokolenia mało aktywnego, a przy tym pogodzonego z kapitalistyczno­‑konserwatywną rzeczywistością kraju.

Zgoda rujnuje

„Altergodzina” powstała zgodnie z filozofią DIY – Do It Yourself – oraz w myśl zasady: zamiast narzekać na media, twórz je sam, sama! I chociaż samo tworzenie publicystyki wychodzącej poza kanon dominujących wartości dostarcza wiele radości i satysfakcji, nie jest to w żadnym razie radiowa „sztuka dla sztuki”. Grupa tworząca audycję to ludzie świadomi tego, że wobec systemu opartego na wyzysku, dyskryminacji i przemocy, sprzeciw, który odwoływałby się do modnego obecnie hasła „apolityczności” jest fikcją i naiwnym złudzeniem „czystości” w świecie „brudnej” polityki. Jesteśmy również świadomi tego, że reguły odnośnie tego, co w przestrzeni publicznej powiedzieć wolno, ustalają nie obywatele i obywatelki, lecz komercyjni beneficjanci medialnego przemysłu. Jedynie w obszarze mediów społecznych (czyli prawdziwie publicznych), niezależnych od tzw. rachunku ekonomicznego, można tworzyć przyczółki społeczeństwa obywatelskiego będącego czymś więcej niż iluzją „rynkowej demokracji”.

W pochodzącej z końca lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku książce poświęconej roli mediów masowych we współczesnym świecie1, Edward S. Herman i Noam Chomsky określają tę rolę jako „fabrykowanie zgody”, czyli wytwarzanie ograniczeń dialogu społecznego i swobodnego przepływu informacji w celu realizacji interesów wielkich korporacji i instytucji władzy politycznej. Analiza „politycznej ekonomii” mediów doprowadziła autorów do stworzenia teoretycznego modelu propagandy. Główne założenie to istnienie strukturalnej presji systemu kapitalistycznego, zdolnej podporządkować media celom świata korporacyjnego, a tym samym oddziaływać na społeczeństwo wytwarzając zgodę ludzi na istniejący porządek i hierarchię interesów. Pięć „filtrów” analizowanych w ramach modelu – korporacyjna własność ośrodków medialnych, prymat celów komercyjnych (wymogów reklamodawców), zależność od ośrodków rządowych i głównych przedsiębiorstw w kwestii selekcji informacji, nacisk grup lobbingowych oraz tzw. „autocenzura” dziennikarzy i redaktorów, czyli istnienie powszechnie podzielanych norm i wizji świata – to pięć rodzajów barier sprawiających, że otwarta debata publiczna nie jest możliwa w mediach „głównego nurtu”. Co ważne, w systemach nietotalitarnych, proces produkowania społecznego konsensusu w imię korzyści klas dominujących, dokonuje się bez użycia środków bezpośredniego przymusu. Ośrodki medialne tworzą zdecentralizowaną sieć „fabryk” zgody pod przykrywką demokratycznej debaty.

W dobie globalnej dominacji ideologii neoliberalnego kapitalizmu, z jego radykalnymi mechanizmami podporządkowania życia jednostek i społeczności logice nieograniczonego dążenia do akumulacji zysków, media odgrywają szczególną rolę w codziennym utwierdzaniu „opinii publicznej” w przekonaniu o braku alternatywy dla kapitalistycznej ekspansji (zgodnie z thatcherowskim dogmatem TINA = There Is No Alternative). Przekonuje się nas, że nie ma alternatyw dla łamania praw pracowniczych (pod hasłem „deregulacji” i „uelastycznienia” rynku pracy), podkopywania bezpieczeństwa socjalnego (pod hasłami „reform” emerytalnych czy prywatyzacji służby zdrowia), demontażu usług publicznych (w tym bezpłatnej edukacji wyższej), niszczenia przestrzeni publicznej (pod hasłami inwestycji i poszerzania oferty centrów handlowych) oraz przemocy militarnej i policyjnej (pod hasłami „wojny z terroryzmem”). Fabrykowanie przez media pseudoobywatelskiej zgody na wulgarny ekonomizm i militaryzm obejmuje także symboliczną pacyfikację potencjalnych działań, wytwarzając masową bierność czy wręcz niechęć do spraw publicznych. Skomercjalizowana kultura popularna wspiera korporacyjno­‑rządowe „filtry”, czego efektem jest „bezbolesne” (bezrefleksyjne) konsumowanie zgody na hierarchiczny, uprzedmiotowiający ład społeczny. Właściwie „społeczny” tylko nominalnie, gdyż obywatelskie więzi wypierane są przez populację „sprywatyzowanych” egzystencji. Mówiąc słowami C.W. Millsa: masa bierze górę nad publicznością.

Niezgoda buduje

Jednym z objawów buntu bywa pewien fizjologiczny odruch: mdłości. Gdy otwarty umysł doświadcza przesytu jednostajnością interpretacji rzeczywistości i wyparciem problemów społecznych przez rozproszone wydarzenia, odrzucenie jednowymiarowej „fabryki zgody” może prowadzić do poszukiwania prawdziwie demokratycznego i upodmiotowionego zaangażowania.

Właśnie z takiej niezgody zrodziła się „Altergodzina”. Audycja służyć ma jako forum krytyki obecnego systemu polityczno­‑gospodarczego oraz poszukiwaniu alternatyw dla niego – w wymiarze globalnym i w skali lokalnej. Naszą alterglobalistyczną perspektywę określamy jako wolnościowo­‑lewicową, bliską feminizmowi, antyrasizmowi oraz politycznie zaangażowanej ekologii. Cel, jaki sobie stawiamy, to próba przełamania neoliberalnego monopolu informacyjnego i wprowadzanie do dyskursu medialnego w Polsce idei emancypacji społecznej, sprawiedli­wości i równości socjalnej. Jak mówi jedna ze współzałożycielek audycji, Kasia Gawlicz, „to być może jedyny program radiowy, w którym można usłyszeć krytykę kapitalizmu, podczas gdy w innych programach tylko peany na jego cześć. Żeby nie było, że wszyscy myślą i mówią tak samo, że pewne tematy w ogóle się nie pojawiają w dyskursie publicznym. To trochę takie wsadzanie kija w mrowisko, prowokowanie”. Sporo miejsca poświęcamy postulatom międzynarodowego ruchu antywojennego w związku z sytuacją na Bliskim Wschodzie. W ramach Alter­‑Serwisu informacyjnego co tydzień pojawiają się informacje dotyczące protestów w obronie praw pracowniczych, często w odniesieniu do sytuacji młodych ludzi. Jak dodaje Kasia: „Mówimy o tematach niepopularnych – prawach mniejszości seksualnych, kobiet, o neofaszyzmie – bez tłumaczenia się, łagodzenia. Nie boimy się być radykalni/ne, krytykować czegoś, nawet jeśli to jakiegoś rodzaju świętości. Przy obowiązującej ostrożności, żeby przypadkiem nie powiedzieć czegoś »niestosownego«, nasza bezkompromisowość jest według mnie bardzo cenna”.

Chcąc pokazać, że da się wyjść poza bierność i „prywatę”, w audycji mówimy o tym, jak ludzie na całym świecie aktywnie organizują się, by walczyć o swoje prawa i pokazujemy, że „inny, lepszy świat jest możliwy”. Szczególnie istotne są dla nas informacje o działaniach podej­mowanych w środowisku lokalnym. W studiu gościliśmy grupy działające na rzecz mniejszości i tolerancji (Kampania Przeciw Homofobii, Lambda, Nigdy Więcej, Antifa), dyskutowaliśmy o sytuacji rowerzystów we Wrocławiu i etycznej konsumpcji (Dolnośląska Fundacja Ekorozwoju), przemocy domowej (Karta 99, Kampania 16 Dni), problemie AIDS (Młodzi Socjaliści), wolnym oprogramowaniu i walce z monopolem patentowym (Partia Piratów). Czynnie zaangażowaliśmy się w sprzeciw wobec prywatyzacji wrocławskich przedszkoli wiosną 2006 roku, nagłaśniając działania podjęte przez nauczycielki i rodziców. Nie brakowało tematów z „półki intelektualnej”, w tym rozmów o literaturze zaangażowanej (Allen Ginsberg), filozofii społecznej (myśl Noama Chomsky’ego, pedagogika Jacka Kuronia) czy historii radykalnych ruchów społecznych (anarchistyczna rewolucja w Hiszpanii). Relacjonowaliśmy protesty społeczne, jak wrocławska Manifa 8 marca, demonstracje antywojenne, akcje w obronie praw pracowniczych. Słuchacze i słuchaczki otrzymali dźwiękowy reportaż z demonstracji wieńczącej IV Europejskie Forum Społeczne w Atenach oraz relację na żywo z blokady szczytu G8 w Heiligendamm w Niemczech. Gościliśmy osoby przybyłe z przeciwległego krańca Polski, jak Krzysztof Czyżewski z sejneńskiej Fundacji „Pogranicze” czy Kamila Spychalska i Dorota Borodaj z Uniwersytetu Powszechnego w Teremiskach. Często rozmawiamy telefonicznie z działaczami i działaczkami w innych miastach, którzy opowiadają o aktualnych przedsięwzięciach. Można usłyszeć także reportaże oraz wywiady z innych części świata, w tym z zaprzyjaźnionym z nami ruchem Global Women’s Strike czy relacje Natalii Kowbasiuk z Ameryki Łacińskiej.

Obok rozmów, czy reportaży, w każdej audycji prezentujemy muzykę artystów i artystek zaangażowanych politycznie. „Altergodzina” nie jest jednak audycją stricte „kontrkulturową”, prezentujemy bowiem nie tylko – a nawet nie przede wszystkim – artystów „niszowych” czy undergroundowych, ale wykonawców rozpoznawalnych wśród szerszych kręgów słuchaczy i słuchaczek. Zgodnie z tezą Stuarta Hall’a oraz innych krytycznych badaczy i teoretyków kultury, popularne przekazy medialne posiadają „wywrotowy” potencjał – wiele zależy od kontekstu ich prezentacji oraz interpretacji samych odbiorców. Podobnie jak kultura ludowa u Gramsciego miała być czynnikiem mobilizacji ruchu robotniczego w historycznej walce w polu symboli, wartości i znaczeń, współczesna kultura popularna, „wpleciona” w dyskurs radykalnej zmiany społecznej, może być – i to wbrew komercyjnemu statusowi! – elementem kształtowania wyobraźni czy „refleksji teoretycznej, zakładającej, po pierwsze, że rzeczy nie muszą być takie, jakimi się wydają, a po drugie, że świat może być inny niż jest2.

Tworzyć media, czyli być w ruchu

Jak mówi wspomniana już Natalia Kowbasiuk, »Altergodzina« od początku była programem, który miał rządzić się logiką inną, niż logika mediów korporacyjnych. Powstała po to, by urzeczywistniać ideę mediów zaangażowanych społecznie, świadomych swojej roli w procesie emancypacji grup poddanych uciskowi; mediów dających przestrzeń osobom oraz grupom marginalizowanym przez te media, które posiadają władzę”. W tym sensie, podobnie jak portal informacyjny Indymedia, który powstał podczas protestów w Seattle jesienią 1999 roku3, „Altergodzina” jest nie tyle audycją o ruchach społecznych, co częścią szeroko rozumianego ruchu alterglobalistycznego. Natalia zauważa wprost, że redakcja audycji „widzi siebie jako część ruchu, a nie „produkt”, tak jak produktem jest większość gazet i programów radiowych, nie wspominając o telewizji”. Zwraca uwagę na odmienność takiego podejścia w stosunku do dziennikarstwa „fabryki konsensusu”, odwołując się do przykładu oddolnych ruchów w Ameryce Łacińskiej: „W Wenezueli ruchy lewicowe nie używają słów »dziennikarz« czy »dziennikarka«, lecz »comunicador social« i »comunicadora social«, co podkreśla konieczność komunikacji między osobą, która przekazuje informacje, a jej informatorami i odbiorcami, jak również społeczny kontekst dziennikarstwa. Taka koncepcja to oczywiście coś zupełnie innego, niż koncepcja dziennikarstwa »obiektywnego«, »bezstronnego« i tym podobnych fikcji”.

Również Kasia Gawlicz docenia proces wzajemnego zaangażowania autorek i odbiorczyń audycji: „Mam satysfakcję, gdy wiem, że audycja była ważna dla osób, które jej słuchały – więc też, gdy zadają pytania, komentują. Wtedy wiem, że mówię do ludzi, a nie do mikrofonu. Najbardziej niezwykła dla mnie była audycja o Feministycznej Akcji Letniej, w którą włączyło się mnóstwo uczestniczek obozu, które potem mówiły, że bardzo ważne dla nich było posłuchać radiowej rozmowy o niezwykle istotnym dla nich zdarzeniu, jakim był właśnie obóz. W czasie tej audycji zadziałała magia radia i wiele rozsianych po całej Polsce osób, często wytykanych palcami, wykluczanych, uciszanych, poczuło się częścią wspólnoty, o której mówiono pozytywnie. Osoby zaangażowane w działalność społeczną mogą poprzez udział w »Altergodzinie« poczuć się docenione, utwierdzone w tym, że podejmowanie działań ma sens, że warto”.

Przy „Altergodzinie”, będącej częścią Redakcji Publicystycznej Radia „LUZ”, pracuje siedem osób: studentka, troje doktorantów i troje absolwentów Uniwersytetu Wrocławskiego – wszyscy związani z naukami społecznymi. Obok autorów niniejszego tekstu oraz wymienionych redaktorek są to Przemek Witkowski, Mateusz Janik i Aneta Jerska. Audycja tworzona jest społecznie, sukcesem jest więc dwuletnia, regularna obecność na antenie. Pokonywanie nieśmiałości, odkrywanie nowych możliwości i kontakt z radiową społecznością, szczególnie z cierpliwymi realizatorami, to cenne doświadczenia. Natalia dodaje, że: „byłoby świetnie, gdyby podobne programy powstawały w innych miejscach i to niekoniecznie w Warszawie, ale na przykład w Rzeszowie. Na pewno istnieją rozgłośnie akademickie, gdzie można to robić”.

Niewątpliwie wyzwaniem jest tworzenie audycji radiowej w dobie dominacji mediów wizualnych. Radio nie należy do najpopularniejszych środków przekazu wśród osób z młodego pokolenia, a obcowanie z dźwiękową publicystyką dla wielu może stanowić wysiłek. Jeśli jednak szeroko rozumiana kultura jest – jak sugeruje Zygmunt Bauman – „nożem przyłożonym do przyszłości”, radiowa walka słowem to tworzenie dyskursu par excellence i oddziaływanie poprzez ów dyskurs na rzeczywistość. „Kultura to czynienie świata innym, niż jest; przyszłości – odmienną od teraźniejszości. Przy czym ta ingerencja w rzeczywistość, czynienie rzeczy innymi, niż są i niż byłyby bez ingerencji noża, nie jest czynnością jednorazową […] Kultura jest swego rodzaju permanentną rewolucją. Mówiąc „kultura”, podejmujemy kolejną próbę rozliczenia się z faktu, że ludzka rzeczywistość (rzeczywistość przez ludzi formowana i ludzi formująca) jest […] nieuleczalnie i nieuchronnie noch nicht geworden (wciąż niespełniona)”4. Wprawdzie to tylko jedna godzina tygodniowo, jednak mamy nadzieję, że atmosfera spokojnej, pogłębionej rozmowy, daje możliwość choćby częściowego wyjścia poza schemat narzucany przez medialno­‑korporacyjne dążenia do całkowitego domknięcia i „odspołecznienia” publicznej debaty. Celebrując otwartość i „niespełnienie” ludzkiej kultury i historii, bronimy prawa wszystkich do jej twórczego przekształcania w duchu godności i wyzwolenia.

„Altergodzina – audycja społecznie zaangażowana” w Akademickim Radiu „LUZ”, w każdą środę o godz. 22:00, na całym świecie w internecie (www.radioluz.pwr.wroc.pl) oraz na 91,6 FM we Wrocławiu. Kontakt z redakcją: altergodzina [na serwerze] radioluz [dot] pwr [dot] wroc [dot] pl.

Przypisy:

1. E.S. Herman, N. Chomsky, Manufacturing Consent: The Political Economy of the Mass Media, New York 1988.

2. Z. Bauman, K. Tester, O pożytkach z wątpliwości. Rozmowy z Zygmuntem Baumanem, Warszawa 2003, s. 47.

3. Zob. M. Doluk, „Informacja uwolniona” [w:] „Recykling Idei”, 2003, nr 2, http://www.recyklingidei.pl/doluk_informacja_uwolniona.

4. Z. Bauman, K. Tester, O pożytkach..., s. 45­‑46.

Marcin Starnawski – socjolog i pedagog, nauczyciel akademicki, tłumacz; członek redakcji „Recyklingu Idei”.