Mesjanizm, misjonizm, neosarmacja, mitologia

Ignacy Jóźwiak
06.08.2008
Przerwaliście nić tradycji religijnej i dziwicie się, że Polacy mają litanie, w których wołają do Władysława poległego w obronie chrześcijaństwa pod Warną, do Jana III, do Kościuszki […] nad wszystkich wzywamy Napoleona, ducha mocarza, małżonka sprawy najnieszczęśliwszego z narodów1.

To w owej próżni powracają fantazmaty przeszłości, widma minionych zdarzeń, ideologii, dawnych mód2.

W większości kultur (a z całą pewnością we wszystkich kulturach europejskich) obecne są różnego rodzaju odwołania do (chwalebnej) przeszłości, które służyć mają konsolidacji (narodowej) wspólnoty, legitymizowaniu istniejącego porządku społecznego czy ustroju politycznego bądź jego kwestionowaniu. Jak pisze Eric Hobsbawm, przeszłość w obliczu społecznych transformacji staje się wzorem lub modelem dla teraźniejszości. Z procesem tym wiąże się również transformacja samej przeszłości. Zdaniem brytyjskiego historyka wszystkie społeczeństwa mają swoje mity stworzenia i rozwoju3. Z kolei amerykański antropolog Jonathan Friedman traktuje każdą historię, także współczesną historiografię, jako konstruowanie przeszłości, którego efektem są „obowiązujące” w społeczeństwie mity. Polega ono na selektywnym organizowaniu zdarzeń w relacji ciągłości ze współczesnym zagadnieniem. Historia w tym ujęciu przedstawia się jako uniwersum znaczeń i narracji, stanowi odciśnięcie teraźniejszości na przeszłości”4. Można zatem założyć, że przeszłość i teraźniejszość pozostają ze sobą we wzajemnej relacji, wpływając na siebie nawzajem. Dla uzupełnienia warto przywołać również ujęcie Haydena White’a, który stwierdza, że historia nigdy nie jest obiektywna, zawsze będąc postrzegana przez pryzmat ideologii lub indywidualnych zapatrywań piszącego o niej autora. White zakłada również, że pierwszeństwo na tym polu mają wojny, zagłada i innego rodzaju tragedie5.

W każdym kraju powyższe zjawiska cechuje inny charakter i dynamika. W wydanej w latach dwudziestych ubiegłego wieku Megalomanii narodowej Jan Stanisław Bystroń omawiał najróżniejsze teorie genealogiczne narodów Europy. Dobrze znane na rodzimym gruncie polskie koncepcje o sarmackim czy scytyjskim pochodzeniu, a także spory odnośnie używanego w raju języka wpisywały się w podobne trendy istniejące w Anglii, Niemczech czy Francji. Do powszechnych należało (a z dzisiejszej perspektywy możemy zaryzykować twierdzenie, że wciąż należy) sakralizowanie przeszłości narodu, doniosłych wydarzeń i związanych z nimi postaci6.

Święci narodowi w wierzeniach szerokich warstw są przecież jakby rodzajem bogów plemiennych, którzy mają większą moc i znaczenie aniżeli opiekunowie innych narodów. Bardzo łatwo też rozszerzyć ten Olimp chrześcijański wprowadzając doń bohaterów narodowych […] Przecież jeszcze w literaturze staropolskiej na równi z apostołami stawiano Jagiełłę, włączono niemal w hierarchię niebiańską Władysława Warneńczyka, Jeremiego Wiśniowieckiego, Czarnieckiego, Sobieskiego jako wybrańców Bożych. […] Ostatecznie, rozpowszechniona szeroko we francuskim społeczeństwie wiara w „Cud Marny”, czy też „Cud nad Wisłą” opiera się na podobnym myśleniu. Dla wielu jest ona niewątpliwie tylko frazesem, służącym jako ornament patetycznego wywodu, dla innych jest tylko artystycznym obrazem, ale z wszelką pewnością bardzo wielu oczywiście tylko Polaków i Francuzów wierzy w czynną ingerencję boską na terenie wojennym. Kaznodziejstwo wojenne i publicystyka patriotyczna z okresu [pierwszej] wojny dostarczyć by nam mogła bez liku materiałów tego rodzaju7.

Zwracał również Bystroń uwagę, że „dziś jeszcze poglądy mesjanistyczne nie należą do rzadkości”8. Sama idea narodu wybranego przez Boga ma głęboko sięgające korzenie, jednak dopiero w dobie romantyzmu rozpowszechniło się porównanie męczeństwa Polski z ofiarą Chrystusa. Narodziny mesjanizmu (a także misjonizmu) polskiego tłumaczone są na ogół sytuacją braku niepodległości i suwerenności Polski, kiedy to określenie narodu w odniesieniu do posiadanej przez niego misji pozwalała udowodnić, że „naród polski jest nadal pełnowartościowym i ważnym podmiotem historii, mającym prawo i obowiązek istnienia, niezbędnym wręcz dla realizacji dziejowych przeznaczeń ludzkości”9. Dzięki mesjanizmowi możliwe stało się tłumaczenie polskiej krzywdy i cierpienia faktem bycia wybranymi przez Boga na ofiarę za grzechy innych narodów. Zdaniem Marii Janion, tak rozumiany mesjanizm rozpowszechniony był wśród wszystkich warstw społecznych w obliczu „wielkich opresji narodowych” od dziewiętnastego wieku po stan wojenny10.

Wiele wskazuje na to, że polska kanonada symboli i mitologii narodowych nie ustaje. Można to stwierdzić na przykładzie jakże częstego przywoływania doniosłych historycznych wydarzeń, przede wszystkim z historii ostatnich siedemdziesięciu lat, związanych z latami wojny i okupacji, w tym z okresu wynoszonej do rangi antynarodowego demona PRL. Katyń, Powstanie Warszawskie, sprawy obejmowane śledztwami prowadzonymi przez IPN, wysuwające na pierwszy plan męczeństwo i bohaterstwo narodu polskiego, stały się swego rodzaju kanonem wierzeń narodowych oraz (a może przede wszystkim?) strategicznymi pionkami w politycznej walce o władzę i wzajemnym „podkładaniu świń”. Wspólnym mianownikiem przywoływania tych wydarzeń jest dyskurs zagrożenia, konfrontacji, walki, czasem nawiązujący do historii i symboliki znacznie starszej niż one same. Dyskurs ten trafia również do kultury popularnej, co pokazuje chociażby popularność zespołu Lao Che, który wypłynął na koncept­‑albumie opowiadającym o Powstaniu Warszawskim, sukces Katynia Andrzeja Wajdy, czy niskonakładowe, lecz przyciągające uwagę swoją „zbuntowaną”, subkulturową stylistyką, pismo „Fronda”. Przykładów takich jest znacznie więcej – od wypowiedzi osób publicznych, po amatorską twórczość artystyczną. Doskonałą, a zarazem mało znaną ilustracją powyższego zjawiska jest znaleziony przeze mnie portal „Twórcownia Lach” (www.tworcownia.pl).

Nazwa witryny – choć jej autorzy o tym nie wspominają – nawiązuje do twórczości przedwojennego rzeźbiarza Stanisława Szukalskiego11. O pewnych inspiracjach dorobkiem „Stacha z Warty” świadczyć może także stylistyka witryny: elementy futuryzmu, abstrakcji, fantastyki, podlane dodatkowo mistycznym sosem, oraz wszechobecna symbolika narodowa i patriotyczna martyrologia. Husaria, Orzeł Biały, Polska Walcząca, Katyń, Powstanie Warszawskie, Stan Wojenny – to najczęściej pojawiające się jej symbole. We wstępnym manifeście autorzy witryny określają ją jako „neosarmacką”. „Jako cel nasz kolektyw stawia sobie kreowanie rzeczywistości, za pomocą różnych narzędzi oraz symboli […] pragniemy rozkrzesić iskrę sarmackiego ducha tlącą się w naszych sercach […] wykujemy mu nową zbroję i broń, by odnowiony jeszcze raz swoją odwagą i energią rzucił wyzwanie światu”. Dalej autorzy deklarują, że za główne wyzwanie uważają pracę twórczą, a za swoją naczelną wartość – miłość do Ojczyzny i „pozytywny patriotyzm, bez zacietrzewiania i ksenofobii”. Utrzymany w nieco apokaliptycznym stylu manifest ostrzega przed zagładą umiłowanych przez twórców wartości przez globalna politykę i gospodarkę.

Walkę z tak zdefiniowanym złem wspomóc ma autorytet takich historycznych postaci jak Archanioł Michał, św. Jerzy, Mieszko I, Henryk Sienkiewicz, wspomniany Stanisław Szukalski, Stańczyk, Jan Matejko, Józef Piłsudski i Roman Dmowski, Emilia Plater, Goethe, Dante i Mircea Eliade, Malczewski, Dali i Tolkien, a także Sarmaci, samurajowie, husaria, Westerplatczycy, „Lwy Powstania 44”, „Wilki AK i NSZ” (wszyscy wymienieni w panteonie autorytetów, źródeł inspiracji). Strona składa się przede wszystkim z grafiki, cytatów z poezji (między innymi Zbigniewa Herberta), krótkich manifestów oraz filmów i muzyki. Brak działu publicystycznego (czy jakiegokolwiek innego, którego domeną by było słowo pisane) nie zmienia faktu, że jej przekaz jest więcej niż wyrazisty. Do głosu dochodzą tu mity o męczeństwie, heroizmie, (utraconej) potędze, wyjątkowości narodu polskiego.

Z rzucających się w oczy inspiracji estetycznych wymienić należy (poza Szukalskim) słoweńską grupę artystyczną NSK i związany z nią zespół Laibach. Świadczą o tym elementy industrialnej estetyki w postaci powtarzającego się motywu zębatego koła, fotografie surowych, wykutych w kamieniu pomnikowych postaci, deklarowana fascynacja porządkiem, regularnością. Widoczne są również nawiązania do estetyki młodzieżowo­‑subkulturowej, chociażby w formie anglojęzycznych napisów czcionką przywodzącą na myśl firmy odzieżowe lub zespoły muzyczne.

W warstwie symboliczno­‑semantycznej zawartość portalu pełna jest odwołań do polskiej mitologii historycznej, pod wieloma względami noszącej cechy misjonizmu i mesjanizmu, jak i narodowej megalomanii. Świadczą o tym choćby takie grafiki jak „Ojczyzna” czy „Katyń”. Pierwsza przedstawia odzianą w zbroję kobiecą postać z nimbem wokół głowy, przepasaną czerwoną szatą z wizerunkiem białego orła w koronie. W ręku trzyma ognisty miecz, zaś na jej lewym policzku widnieją dwa krwawe ślady (podobne do tych z wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej). Na drugiej podobna kobieca (tym razem anielska) postać z nimbem wokół głowy i płonącymi skrzydłami, przepasana białą szatą unosi na rękach martwego mężczyznę. Długowłosy i brodaty mężczyzna ma na sobie oficerskie buty, po jego dłoni – niczym ze stygmatu – spływa struga krwi. Kobieta­‑anioł zwraca swoją przepełnioną cierpieniem twarz ku górze. Pod nią widnieją ludzkie czaszki, każda z otworem po kuli. W całość wkomponowana jest data „1940”, zaś kwestią otwartą pozostaje to, na ile celowa jest liczba czaszek – 4. Znacznie mniej złożona, choć równie wymowna symbolika obecna jest w grafikach przedstawiających wydarzenia stanu wojennego. Na jednej z nich widzimy demonstrujący tłum, nad którym unosi się wielki biały orzeł z rozwartym w gniewie dziobem. Z kolei na zdjęcie warszawskiego powstańca nałożony jest napis „the spirit of 44”.

Niezwykle interesujący jest także krótki film poświęcony polsko­‑węgierskiemu braterstwu, którego żelazny punkt stanowi funkcjonujące w obydwu językach przysłowie: „Polak, Węgier, dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki”. Autor filmiku przekonuje nas, że już w średniowieczu „identyczna sytuacja” skłoniła oba narody do zawarcia przyjaźni i nawiązania trwających do dziś kontaktów politycznych, gospodarczych i kulturalnych. Z kolei film poświęcony kampanii wrześniowej poza motywem Polski zaatakowanej przez swoich dwóch odwiecznych wrogów pokazuje wizerunek bolszewika przebijającego bagnetem szyję białego orła. Muzyczny podkład stanowi utwór Biały krzyż zespołu Czerwone Gitary, końcowa ilustracja przedstawia wojenny nagrobek z napisem „Bóg – Honor – Ojczyzna” i wizerunkiem ukrzyżowanego Chrystusa.

Można odnieść wrażenie, że polskość i patriotyzm utożsamiana jest przez autorów strony z walką i militaryzmem. Wszechobecne są zdjęcia wojska, Powstania Warszawskiego, stanu wojennego. Do tego dochodzą fotografie Narodowych Sił Zbrojnych z podpisem „Twardzi jak stal” oraz Józefa Kurasia (z nimbem w kształcie zębatego koła wokół głowy) z podpisem „Król Podhala”. Ciekawe jest również połączenie wojennego etosu i narodowych mitów z „wyluzowaną” młodzieżową stylistyką. Autorzy strony oferują koszulki z wizerunkiem wąsatego i podgolonego w „sarmackim” stylu mężczyzny spoglądającego w oczy Białemu Orłowi, na odwrocie widnieje znak Polski Walczącej wpisany w zębate koło trzymane przez dwa gryfy, w całość wkomponowany jest napis „Neo Sarmatia”. Umieszczone pod spodem zdjęcie przedstawia eleganckich mężczyzn z podpisem „Wyszukana elegancja w stroju i sposobie bycia. Dla doskonałego dandysa te sprawy są tylko symbolem arystokratycznej wyższości ducha”. Inne zdjęcie (z działu „Galeria”) przedstawia Józefa Piłsudskiego z podpisem „Król lansu”. Z kolei dział muzyczny stanowi swego rodzaju hołd dla bohaterów Powstania Warszawskiego w wykonaniu legend polskiej sceny (Zbigniew Hołdys, Stanisław Sojka), gwiazd polskiego hip­‑hopu (WWO) oraz niemieckiego zespołu metal­‑core’owego Heaven Shall Burn.

Zamieszczone na stronie linki rzucają nieco światła na deklarowany przez autorów „pozbawiony ksenofobii patriotyzm”. Z „Twórcowni Lach” możemy trafić na portal internetowy ultrakonserwatywnej „Frondy” i faszyzującego pisma „Phalanx”. Inne zamieszczone strony dopełniają mityczno­‑militarnego charakteru „Twórcowni”: Encyklopedia Polskiego Uzbrojenia, Katyń, polskie antykomunistyczne podziemie zbrojne, Marszałek Piłsudski.

Różnego rodzaju paradoksów na łamach „Twórcowni” można się dopatrzyć znacznie więcej. Na uwagę zasługuje chociażby podejście do kwestii narodu polskiego (a jest to dla autorów kwestia bardziej niż znacząca!). Deklaracja neosarmatyzmu i odwołanie do szlacheckich, arystokratycznych wartości dość jednoznacznie kojarzy się z ideologią sarmacką polskiej szlachty, dla której mit o sarmackim pochodzeniu wiązał się z wiarą w niesłowiańskie, irańskie pochodzenie, fascynacją orientem, istnieniem na pograniczu „Wschodu” i „Zachodu”12. Za ukłon autorów Twórcowni w stronę „Zachodu” uznać można zwrot „occidental dandy club” z załączonymi fotografiami eleganckich mężczyzn i kobiet ubranych w stricte euroatlantyckim stylu. Akcent „orientalny” stanowią z kolei ilustracje samurajów jako jedna z wielu inspiracji obok między innymi Sarmacji i („niezwyciężonej”) husarii. Brakuje natomiast – pomimo umieszczenia Szukalskiego w panteonie bohaterów – bezpośrednich odwołań do słowiańskości. Obecność wśród źródeł inspiracji takich postaci jak Eliade, Dante, Goethe czy Salvador Dali zdaje się współgrać z deklarowanym nieksenofobicznym patriotyzmem, zastanawiający jest jednak brak cudzoziemców Słowian. W tytułach i podpisach często stosowany jest język angielski i łacina. Na portalu nie ma także jednoznacznie określonych sympatii religijnych – obecność religijnych i parareligijnych motywów ma raczej charakter symboliczny, stanowi środek artystycznej ekspresji.

Potencjalny wewnętrzny spór w kwestii narodowej kryje się w dychotomii szlachta – lud. Autorzy portalu z jednej strony deklarują fascynacje Sarmacją i „arystokratyczną wyższością ducha”, z drugiej zaś przywołują robotnicze (czyli de facto ludowe) protesty z czasów PRL oraz interpretują je w duchu narodowym. Ta swoista odmiana chłopomanii przywodzi na myśl dziewiętnastowieczne upatrywanie w „prostym ludzie” narodowej – słowiańskiej, a więc niesarmackiej – ostoi. Za podobny paradoks można uznać inspiracje zarówno Józefem Piłsudskim, jak i Romanem Dmowskim.

Wszechobecny na portalu duch narodowy jest duchem walki oraz szlachetnej, „rycerskiej” przeszłości, którą uosabiają zarówno Mieszko I (w wersji sportretowanej przez Jana Matejkę, a więc z mieczem w dłoni), jak i Józef „Ogień” Kuraś. Do kanonu polskiego rycerstwa zalicza się tutaj zarówno „niezwyciężona husaria”, jak i Narodowe Siły Zbrojne. Tego rodzaju fascynacje można – za Marią Janion – określić jako „ideał walczącej, męskiej wspólnoty” i „mitologię bezwzględnej walki i wojennego furoru”13. Znajduje to potwierdzenie w zastosowaniu mott takich jak „w sercu mężczyzny mieszka wojownik”, zaś zamieszczona oferta męskiej biżuterii opatrzona jest podpisem „ekwipunek samca”.

Charakterystyczne jest – często spotykane na polskim gruncie – włączenie okresu PRL do kanonu polskiego czynu heroicznego, walk z najeźdźcą, obrony wartości cywilizacyjnych, wyrażone we wspomnianych motywach zaczerpniętych ze stanu wojennego oraz kulcie antykomunistycznego podziemia zbrojnego. Paradoksalnie jednak autorzy momentami niebezpiecznie zbliżają się do kanonów obowiązujących w Polsce „Ludowej”. Czyż nie jest Wojciech Jaruzelski (wojskowy, patriota, potomek szlacheckiego rodu spod Garwolina) postacią potencjalnie bliższą piewcom chwały polskiego oręża i arystokratycznej wyższości ducha niż robotnicy domagający się respektowania obywatelskiej godności i wywiązywania się przez państwo ze swych socjalistycznych deklaracji? Odwołania do polskiego rycerstwa, piastowskich władców, walk toczonych podczas II wojny światowej na Ziemiach Zachodnich przywodzą na myśl wypowiedzi Władysława Gomułki podkreślające integralność „piastowskich” granic, podsycające polsko­‑niemiecki antagonizm, straszące niemieckim rewizjonizmem. W ramach historycznego przytyku przypomnieć można, że Józef Piłsudski (z szablą i sumiastym wąsem przywodzący na myśl polskiego szlachcica Sarmatę) szedł na współpracę z rządem austriackim, a do wyzwolonej Warszawy dojechał bynajmniej nie czerwonym tramwajem, lecz pociągiem zapewnionym przez niemieckie władze. Z kolei nacjonalista Dmowski sympatyzował z carską Rosją.

Pomimo obecności wielu wątków, ujęcie kwestii narodowej obecne na łamach „Twórcowni” sprowadza się do interpretacji w duchu prawicowym, co też znajduje potwierdzenie we wspomnianych linkach. W zdominowanym przez wojsko kanonie narodowych bohaterów próżno szukać odwołań do niepodległościowej lewicy okresu zaborów lub też patriotycznych wątków w przedwojennym ruchu socjalistycznym czy spółdzielczym. Można to uznać za przejaw pewnej – mimo wszystko – konsekwencji. Umieszczanie, przykładowo, Józefa Waryńskiego, Bolesława Limanowskiego czy Kazimierza Pużaka w jednym szeregu z Romanem Dmowskim lub Józefem Kurasiem sprawiałoby wrażenie polityczno­‑historycznego kabaretu.

Wiele wskazuje na to, że historyczne mity nie śpią, a wręcz są w doskonałej kondycji. Wykazują się własną dynamiką rozwoju pozwalającą dostosować się do bieżących realiów. Strona „Twórcownia Lach” – czego nie kryją jej autorzy – ma charakter twórczy, artystyczny, nie zaś stricte polityczny (trudno się tu dopatrzyć choćby zarysów politycznego programu lub manifestu) czy publicystyczny. Jednak stanowi ona doskonałą ilustrację aktualności polskiej mitologii i konstruowania historii. Na przykładzie omawianej witryny widzimy, w jaki sposób zjawiska te przenikają do twórczości artystów, kultury popularnej i życia codziennego. Zamieszczone tam materiały nie nawołują do stosowania przemocy, w bezpośredni sposób nie wyrażają nacjonalizmu czy etnicznej wrogości. Jednak sam militarny duch i przywoływanie tak kontrowersyjnych postaci jak Dmowski i Kuraś czy budzących nie mniejsze kontrowersje ugrupowań jak Narodowe Siły Zbrojne budzi pewien niepokój. Jak pisał bez mała dwie dekady temu Jan Józef Lipski:

Strzeżmy się i podejrzliwie patrzmy na każdą nową ofensywę „patriotyzmu” – jeśli jest bezkrytycznym powielaniem ulubionych sloganów megalomanii narodowej. Za frazeologią i rekwizytornią miłą przeważnie Polakowi – czają się przeważnie cyniczni socjotechnicy, którzy patrzą, czy ryba bierze na ułańskie czako, na husarskie skrzydło, na powstańczą panterkę14.
Przypisy:

1. A. Mickiewicz, wykłady literatur słowiańskich (23 stycznia 1844), cyt. za J.S. Bystroń, Megalomania narodowa [w:] tegoż, Tematy, które mi odradzano, Warszawa 1980, s. 299­‑300.

2. J. Baudrillard, Symulakry i symulacja, Warszawa 2005, s. 58.

3. E. Hobsbawm, The Social Function of the Past: Some Questions [w:] „Past and Present”, 1972, No. 55, s. 3­‑17; por. tenże, Inventing traditions [w:] The invention of tradition, red. E. Hobsbawm, T. Rangers, Cambridge 1992, s. 1­‑15.

4. J. Friedman, The Past in the Future: History and the Politics of Identity [w:] „American Anthropologist”, 1992, Vol. 94, No. 4, s. 837­‑859.

5. H. White, The Politics of Historical Interpretation: Discipline and De­‑Sublimation [w:] „Critical Inquiry”, 1982, Vol. 9, No. 1, s. 113­‑137.

6. J.S. Bystroń, Megalomania...

7. Tamże, s. 299­‑300.

8. Tamże, s. 306.

9. A. Walicki, Koncepcja narodu i terytorium narodowego w misjonistycznych ideologiach polskiego romantyzmu [w:] tegoż, Mesjanizm Adama Mickiewicza w perspektywie porównawczej, Warszawa 2006, s. 125­‑178. Autor dokonuje rozróżnienia na misjonizm i mesjanizm. Ten pierwszy zakłada jedynie, że narody realizują misje określone w dziejach, a więc wykonują zadania służące ogólnoludzkiemu postępowi. Z mesjanizmem zaś wiąże się przekonanie, że dany naród jest narodem wybranym, „zbiorowym mesjaszem realizującym misję nadrzędną, soteriologiczną”.

10. M. Janion, Niesamowita słowiańszczyzna, Warszawa 2006, s. 193.

11. Neologizm „twórcownia” rozszerzać miał znaczenie słów takich jak „pracownia”, „kuźnia” kładąc akcent na ich twórczy aspekt.

12. M. Janion, Niesamowita..., s. 178­‑180.

13. Tamże, s. 268.

14. J.J. Lipski, Dwie ojczyzny – dwa patriotyzmy. Uwagi o megalomanii narodowej i ksenofobii Polaków [w:] Ile ojczyzn, ile patriotyzmów, red. M. Syska, Warszawa 2007, s. 11.