Manewry w ciemnościach

O tym, jak koncerny zatrudniają szpiegów do inwigilacji ruchów społecznych

Z Jasonem Kirkpatrickiem rozmawia Philip Bedall
05.11.2015
Od redakcji:

Przypadki szpiegowania aktywistów notowane były nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale również między innymi we Francji: w 2009 roku odkryto inwigilację pracowników Greenpeace przez koncern energetyczny EDF. Nie można wykluczyć, że podobne sytuacje mają miejsce w całej Europie, w tym w Polsce.

Pracownicy podający się na listach mailingowych za aktywistów, przeszukiwanie śmieci w biurach w celu zdobycia informacji czy nawet bezpośrednia infiltracja grup politycznych przez pełnoetatowych agentów – koncerny uprawiają coraz bardziej ofensywną politykę bezpieczeństwa. W centrum uwagi prywatnych agencji ochrony znajduje się oszacowanie ryzyka dla przedsiębiorstw, czyli zdobycie wiedzy na temat tego, w jakim stopniu mogą stać się one celem protestów społecznych, a także ochrona przed tymi protestami. Powszechną praktyką jest nie tylko zbieranie publicznie dostępnych danych, lecz również przenikanie do obserwowanych grup i ich bezpośrednia inwigilacja. Zamiast konfrontacji z krytyką ze strony ruchów społecznych i udziału w demokratycznej debacie przedsiębiorstwa decydują się na działania prewencyjne. W ten sposób mogą bez zakłóceń kontynuować swoje kontrowersyjne praktyki gospodarcze. Krytyczne głosy są przy tym uciszane, a debata publiczna nierzadko poddawana manipulacji.

Philip Bedall: W ostatnich latach na światło dzienne wyszły różne przypadki szpiegostwa korporacyjnego skierowanego przeciwko aktywistom. Zapytam prowokacyjnie: czy przedsiębiorstwa nie mają prawa działać, by zapobiegać nielegalnym działaniom, które są przeciw nim wymierzane?

Jason Kirkpatrick: Jeśli rozmawiamy o szpiegostwie korporacyjnym w państwie opierającym się na porządku konstytucyjnym, to istnieją legalne i nielegalne strefy aktywności przedsiębiorstw. Jedno powinno być jednak jasne: w państwie prawa przedsiębiorstwa są zobowiązane do poruszania się w granicach prawa. W rzeczywistości sytuacja często wygląda inaczej.

PB: Jaki jest cele inwigilacji ruchów społecznych przez korporacje?

JK: Przypadki, o których wiemy, to przede wszystkim wywiad przedsiębiorstw skierowany przeciw aktywistom działającym na rzecz ochrony środowiska. Firmy kierują się tutaj, rzecz jasna, ochroną własnych interesów i zysku. Mogliśmy to zaobserwować zwłaszcza w przypadku grup, których działalność skupiała się na koncernach paliwowych.

PB: Międzynarodowe przedsiębiorstwa często argumentują, że pracujące dla nich firmy ochroniarskie zbierają tylko i wyłącznie informacje dostępne publicznie. Firmy ochroniarskie wyjaśniają natomiast, że do subskrypcji list mailingowych lub udziału w spotkaniach mają prawo wszyscy. To zaś oznacza, że nie istnieje nielegalna infiltracja grup społecznych przez przedsiębiorstwa. Na czym polega zatem cały problem?

JK: Podobno istnieją wytyczne dla szpiegów państwowych, którzy udają aktywistów. Jeśli jednak chodzi o szpiegostwo korporacyjne, nie istnieją żadne regulacje. Poza tym co innego, jeśli taki szpieg biernie uczestniczy w spotkaniach, a co innego, kiedy zaczyna być aktywny. Szpiedzy często zakłócają działania aktywistów i próbują je rozbić. Używają strategii „dziel i rządź”. Bardzo znany przypadek z ubiegłego roku pochodzi z Cardiff w Walii. Tam szpieg posłużył się następującą taktyką: do tego stopnia eskalował konflikt między dwoma obozami w grupie, która przygotowywała się do protestów przeciw G8, aż doprowadził do jej całkowitego rozbicia

PB: Skąd pochodzą takie metody działania?

JK: Te taktyki były używane już przez carat w Rosji. W 1921 roku opisywał je Viktor Serge w książce pt. „Co każdy powinien wiedzieć o państwowych represjach“1. FBI używała ich w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku w ramach Programu CoIntelPro (Counter Intelligence Program – Program Kontrwywiadowczy) do rozbicia Czarnych Panter. W 2011 roku, przy okazji wyciągnięcia na światło dzienne skandalu wokół brytyjskiego szpiega policyjnego Marka Kennedy’ego2, okazało się, że te same taktyki używane są również dziś. Metody, które CIA wykorzystywała podczas wojny w Wietnamie czy przeciwko grupom komunistycznym we Włoszech czy Ameryce Południowej w czasie zimnej wojny, są dziś w nieco tylko zmienionej wersji wykorzystywane przez policję lub korporacje przeciwko aktywistom.

PB: Najczęstsze przypadki udowodnionego szpiegostwa korporacyjnego skierowanego przeciw ruchom społecznym pochodzą z USA i Wielkiej Brytanii. Jak szeroko rozpowszechniona jest ta taktyka w innych krajach? Czy znajdziemy takie przypadki również w Niemczech?

JK: Z pewnością potrzebujemy więcej informacji na temat tego, co dzieje się w Niemczech. Do tej pory dokumentowano tutaj niewiele. Ubiegłoroczne skandale wokół szpiegów pracujących dla korporacji pokazują, że konieczne jest wprowadzenie przepisów kontrolujących aktywność szpiegowską prywatnych przedsiębiorstw. Dzisiaj w Niemczech brakuje takich regulacji. Musimy być świadomi jednego: państwowe instytucje takie jak Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (niem. Bundesamt für Verfassungsschutz) czy Federalna Policja Kryminalna Niemiec (niem. Bundeskriminalamt) podlegają – przynajmniej oficjalnie – jakiejś kontroli. Natomiast kiedy prywatne przedsiębiorstwo zatrudnia szpiega i bierze na muszkę środowisko aktywistyczne, pozostaje bezkarne. To jest istotny problem.

PB: Pojawia się także niebezpieczeństwo tzw. efektu obrotowych drzwi, czyli przechodzenia pracowników rządowych (policja i wywiad) do firm prywatnych i odwrotnie. Większość informacji o szpiegostwie przedsiębiorstw do tej pory odkrywana była niejako „przypadkowo“. Informacje te były wynikiem dochodzeń sądowych, pochodziły od informatorów albo wychodziły na jaw w wyniku błędów wynajętych szpiegów. Jak możemy dowiedzieć się więcej o tych praktykach, o „tajnych manewrach w ciemności”3?

JK: Ruchy społeczne, politycy i media powinny na poważne zainteresować się tym tematem. Na przykładzie innych krajów wiemy, że niemieckie koncerny również szpiegują aktywistów. Prywatne agencje ochrony są zatrudniane między innymi przez E.ON w Wielkiej Brytanii. Jest to niemiecka firma działająca również w Niemczech. Skoro firma ta używa wątpliwych taktyk w Anglii, trzeba zadać sobie pytanie, czy nie robi tego także w Niemczech. Tak długo, dopóki nie istnieją przepisy i jasne regulacje, a także dopóki ruch klimatyczny w Niemczech zagraża zyskom E.ON­‑u, trzeba zakładać, że firma inwigiluje tutejszych aktywistów.

PB: Od momentu wydarzeń z 11 września 2001 roku w USA coraz bardziej rozmywa się granica klasyfikacji między aktywizmem a terroryzmem. Debata na temat tzw. ekoterroryzmu jest podsycana przez korporacje. Czy jest to wystarczający powód, by mieć obawy, że również tutejszy aktywizm będzie coraz bardziej kryminalizowany?

JK: Tak, po to, by trzymać ludzi z daleka od zaangażowania na rzecz środowiska, w interesie przedsiębiorstw leży wypaczanie słów aktywistów i podsycanie strachu. Większość opinii publicznej stawia sabotaż na równi z przemocą wobec ludzi. Zwłaszcza państwo i przedsiębiorstwa forsują taką wizję: rzucenie puszki z farbą w firmę przemysłu zbrojeniowego byłoby w USA kwalifikowane jako napad z użyciem przemocy. W Niemczech, gdzie zdarza się to czasami na demonstracjach, takie przyporządkowanie nie przyszłoby nikomu do głowy, ponieważ nikt nie został w wyniku tego działania zraniony. Musimy być świadomi tego, że wybór języka jest bardzo ważny. Ruchy społeczne nie powinny tracić zdolności decydowania o swoich działaniach oraz o tym, jak te są definiowane.

PB: Czy szpiegostwo korporacyjne jest zagrożeniem dla społeczeństwa obywatelskiego?

JK: Zdolność przedsiębiorstw do tego, by wspólnie z elitami politycznymi realizować własne interesy za zamkniętymi drzwiami, ma długą historię. Dobry przykład to aktualne negocjacje dotyczące Transatlantyckiego Porozumienia Handlowo­‑Inwestycyjnego – TTIP4. Każdy w Niemczech słyszał o „chlorowanym kurczaku”, który jest symbolem negatywnych skutków społecznych i ekologicznych negocjowanej właśnie umowy. Pierwsze szczegóły tego tajnego porozumienia zostały opublikowane tylko z powodu masowych protestów. Ludzie muszą walczyć, jeśli chcą utrzymać osiągnięcia demokracji.

Przełożyła A.K.

Przekład rozmowy opublikowanej w czasopiśmie „Robin Wood­‑Magazin” (numer 126/3.15, s. 15-16). Robin Wood jest organizacją ekologiczną działającą w Niemczech od 1982 roku.

Przypisy:

1. Viktor Serge, Les Coulisses d’une Sûreté générale. Ce que tout révolutionnaire devrait savour sur la répression, Paris 1926.

2. Mark Kennedy – były tajny funkcjonariusz brytyjskiej policji i wywiadu, który w latach 2003­‑2010 pod nazwiskiem Mark Stone inwigilował środowiska ekologiczne i alterglobalistyczne. W wywiadzie udzielonym 14 września 2011 telewizji Channel 4 Kennedy przyznał, że – udając aktywistę – przekazywał informacje policji w 22 krajach. Sprawa odbiła się głośnym echem między innymi w niemieckim Bundestagu. W 2007 roku Kennedy był obecny w Warszawie podczas spotkania przygotowawczego do protestów wokół szczytu G8 (przyp. red.).

3. Nawiązanie do książki Evelyn Lubbers Secret manoeuvres in the dark. Corporate and police spying on activists (przyp. red.)

4. Transatlantyckie Porozumienie Handlowo­‑Inwestycyjne (TTIP) – porozumienie handlowe negocjowane od 2013 roku pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską, poddawane krytyce z uwagi na tajny charakter rozmów, element (prywatnych) sądów arbitrażowych w sporach inwestorów z państwami oraz negatywny wpływ na standardy dotyczące prawa pracy, żywności czy ochrony środowiska (przyp. red.).

Jason Kirkpatrick – od końca lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku aktywnie działa w ruchach społecznych. Współtworzył liczne kampanie na rzecz ochrony środowiska i klimatu. W ramach sieci Dissent! brał udział w protestach przeciw G8. Jako autor i reżyser tworzy projekt Spied Upon (spiedupon.com). Przez wiele lat Jason był obserwowany przez brytyjskiego tajnego agenta, Marka Kennedy’ego. Jako wiceburmistrz miasta Arcata w Kalifornii działał przeciwko lobby przedsiębiorców.