Karkonoski Park Rozrywki

Paweł Kisiel
23.11.2003

W lipcu tego roku władze Szklarskiej Poręby wystąpiły do Rady Ministrów z projektem wyłączenia z obrębu Parku 12 procent powierzchni, obejmujących prawie cały jego obszar na zachód od trasy zjazdowej FIS ze szczytu Szrenica. Decyzja taka miałaby ułatwić rozbudowę infrastruktury narciarskiej na tych terenach. Pomysł został odrzucony przez Ministerstwo Środowiska.

Niezależnie od tego wciąż czekają na wdrożenie plany budowy trzech wyciągów na wschód od Szrenicy w kierunku Łabskiego Szczytu i Śnieżnych Kotłów, co jest wynikiem wydanej w 1992 roku na wniosek burmistrza Szklarskiej Poręby, zgody ówczesnego Ministra Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa na rozbudowę infrastruktury narciarskiej w tym rejonie.

W 2001 roku grupa dolnośląskich pracowników naukowych postanowiła spróbować ochronić te miejsca tworząc kompromisowey plan rozwoju narciarstwa zjazdowego. Plan ten zakładał rezygnację inwestora z budowania infrastruktury na wschód od Szrenicy, w zamian za co władze Parku zezwoliłyby na utworzenie wyciągu ze Szklarskiej Poręby (z dolnej stacji wyciągu już istniejącego) pod Świąteczny Kamień. Mógłby on rozładować zatory przy wjeździe na nartostrady (obecnie na Szrenicę można wjechać tylko jednym wyciągiem) oraz umożliwiłby rozwój narciarstwa zjazdowego poza terenem KPN. Władze Szklarskiej Poręby propozycję odrzuciły.

Próby doprowadzenia do okrojenia Parku oznaczają najwyraźniej, że władze zamierzają zrealizować wyciąg na Świąteczny Kamień (który przebiegałby przez proponowane do wyłączenia tereny), nie odstępując bynajmniej od planów inwestowania wgłąb KPN. Warto dodać, że inwestycja ta nie figurowała w pierwotnej koncepcji z początku lat dziewięćdziesiątych, która była pomyślana jako ostateczny plan rozwoju narciarstwa w rejonie Szrenicy.

Wprawdzie propozycja redukcji KPN została oddalona przez Ministra Środowiska, jednak dzień przed Wigilią burmistrz Szklarskiej Poręby w swej wypowiedzi dla programu Fakty wrocławskiej TVP stwierdził, że okrojenie Parku „jest konieczne”, by miasto mogło się rozwijać, a cenne przyrodniczo obszary „można ogrodzić”. Tymczasem podczas zorganizowanej przez stowarzyszenie „Zielona Kultura” konferencji prasowej nt. zagrożeń dla przyrody Karkonoszy, Dyrektor KPN Ryszard B. Mochola stwierdził, iż nowe władze Szklarskiej Poręby zignorowały zaproszenie do rozmów o przyszłości Parku, jakie wystosowała do nich Dyrekcja. Wygląda więc na to, że presja, by zmniejszyć Karkonoski Park Narodowy szybko nie ustanie.

Narciarstwo kojarzymy najczęściej z odpoczynkiem na świeżym powietrzu zmęczonych codzienną pracą mieszkańców dużych miast, z obcowaniem z naturą, z miłym spędzaniem czasu z rodziną i znajomymi, i oczywiście z szaleństwami na białych stokach wspaniałych gór. Trudno się oprzeć tak pięknej wizji. Lecz czy taka zabawa powinna mieć miejsce w parkach narodowych? Art. 36. 1. Ustawy o ochronie przyrody brzmi: zabrania się budowy bądź rozbudowy obiektów i urządzeń w parku narodowym i rezerwacie przyrody, z wyjątkiem obiektów i urządzeń służących celom parku lub rezerwatu oraz z prowadzeniem gospodarstwa rolnego i leśnego.

Wiosną, gdy w górach topnieje śnieg narciarstwo pokazuje swoje drugie oblicze. Narciarze odstawiają narty w kąt czekając na kolejny biały sezon, a w góry przyjeżdżają turyści, którzy będą rozkoszować się pieszymi, długimi spacerami po górskich szczytach. Oprócz pięknych widoków przyjdzie im zobaczyć skutki białego szaleństwa: obdartą z wierzchniej warstwy glebę, zniszczoną roślinność na nartostradach, powywracane od wiatrołomów drzewa (na naturalnych obrzeżach lasu drzewa są odporne na wiatr, natomiast wykonanie przecinki przez jego środek powoduje, że drzewa od silnego wiatru łamią się jak zapałki), śmieci wzdłuż wyciągów, blaszana infrastruktura, która szpeci krajobraz. Narciarstwo to także odstraszający zwierzęta hałas, powodowany między innymi przez ratraki, to konieczność budowy punktów pobierania wody, sieci elektrycznej itp. To wreszcie fragmentacja systemów ekologicznych, ograniczająca migrację zwierząt. Wszystkie opisane zjawiska powszechnie występują w Karkonoskim Parku Narodowym – miejscu objętym najwyższą ochroną prawną przewidzianą w naszym kraju.

Budowa wyciągów przewidziana jest w wyjątkowo cennych przyrodniczo miejscach, obejmujących siedliska tak unikatowych roślin, jak kosodrzewina, ziołorośla paprociowe, czy płaty borówczyc. Zagrożone też są rośliny reliktowe: malina moroszko i wierzba lapońska, a także naturalny górnoreglowy las świerkowy. Wszystko to nie przekonuje jednak władz miasta Szklarska Poręba do wycofania się z planu budowy. Nie przekonuje ich także fakt, że powyżej górnej granicy lasu od listopada do lutego ponad 70 procent dni to dni z mgłą, a od listopada do stycznia około 50 procent dni są to dni z wiatrem powyżej 15 metrów na sekundę. Każdy, kto był na nartach w Szklarskiej wie, że są tam ciągłe kłopoty z eksploatacją wyciągu krzesełkowego w obrębie kopuły szczytowej Szrenicy. Mimo że warunki dla rozwoju narciarstwa są tam nienajlepsze, władze miasta nie zamierzają zrezygnować z tych inwestycji.

Uzasadniają to chęcią przyciągnięcia większej liczby narciarzy, co w efekcie ma dać nowe miejsca pracy w turystyce i zmniejszyć bezrobocie. Cel szczytny, tyle że narciarze stanowią zdecydowaną mniejszość turystów w Karkonoszach i opieranie rozwoju miasta na rozbudowie infrastruktury narciarskiej może okazać się zgubne. Ogromna większość turystów w Szklarskiej Porębie to turyści piesi, którzy niechętnie będą przyjeżdżać w zdewastowane góry, co w efekcie może przyczynić się do wzrostu bezrobocia, zamiast zakładanego spadku.

Niewykluczone, iż lepszą alternatywą przyczyniającą się do rozwoju miasta byłaby promocja narciarstwa biegowego. W Czechach ten pomysł bardzo dobrze się sprawdził, a przecież Szklarska Poręba graniczy z Jakuszycami – jednym z największych ośrodków narciarstwa biegowego w Polsce. Innym pomysłem jest rozwój turystyki pieszej, ale niekoniecznie w granicach parku narodowego. W okolicach Szklarskiej Poręby są miejsca praktycznie nie odwiedzane przez turystów, a kto wie, czy nie piękniejsze niż te w sercu Parku. Można z nich podziwiać całą panoramę Karkonoszy. Rozwój miasta i turystyki jest możliwy bez degradacji środowiska. Taki rozwój być może być trudniejszy do osiągnięcia, ale w dłuższej perspektywie na pewno bardziej korzystny dla miasta, jego mieszkańców, przyrody i turystów.

Cała sytuacja wokół Karkonoskiego Parku Narodowego przypomina nieco proces dobrze znany z rozwoju autostrad. Im więcej korków na drogach, tym więcej autostrad się buduje. Większa ilość autostrad generuje większą ilość samochodów, a te powodują wzrost liczby korków na drogach. Koło się zamyka (oczywiście chodzi tu o Europę Zachodnią, bo w Polsce większość inwestycji drogowych jest w planach, ale także Polaków ten schemat zaczyna powoli dotyczyć). Jak to się ma do tras narciarskich i wyciągów? Duża liczba narciarzy powoduje wzrost liczby inwestycji narciarskich. Wzrost ilości nartostrad i wyciągów powoduje wzrost ilości narciarzy, co z kolei wymusza kolejne inwestycje narciarskie. Przyroda i krajobraz stają się coraz bardziej ubogie, co spowoduje, że przyszłe pokolenia nie zobaczą piękna gór, które my mogliśmy podziwiać.