Satyra a ideologia

Jeszcze o sprawie Dody i Wojewódzkiego/Figurskiego

Tomasz Kochan
02.07.2012

W ostatnich dniach w polskiej przestrzeni publicznej zaistniał spór związany z wypowiedziami Kuby Wojewódzkiego i Michała Figurskiego na antenie radia „Eska”1. Pojawiły się różne głosy, z przewagą prawdopodobnie potępiających etyczną postawę wspomnianych dziennikarzy. Nie brakuje jednak również głosów (jak choćby ten Jana Hartmana2), które w przekazie Wojewódzkiego widzą wartościową realizację racjonalności społecznej po prostu, a w krytyce prezentera radiowego „WF­‑u” kołtuństwo mas3. Nieco wcześniej znana stała się również sprawa Doroty Rabczewskiej zmagającej się z polskim wymiarem sprawiedliwości za wypowiedzi o autorach Pisma Świętego4. Być może, faktycznie, warto połączyć obie te sprawy i przyjrzeć im się bliżej.

Mam wrażenie, że ogólnie tak zwana sprawa Dody i Wojewódzkiego/Figurskiego jest nieco bardziej złożona, niż sądzi profesor Hartman. Jak wiadomo, Rabczewska jest jedynie dość przypadkowym „aktorem” w tej całej sądowej zawierusze, która zresztą wyraźnie ją światopoglądowo przerasta. Natomiast duet Wojewódzki – Figurski to po prostu intelektualny słoń w składzie porcelany. Jeśli tak sformułowane żarty celebrytów miałyby mieć dla kogoś walor edukacyjny lub postępowy, to jest on tak samo wyalienowany społecznie jak właściciel kilku kont na Kajmanach. Abstrahując od etycznej oceny samego wydarzenia, tak zwana krucjata przeciw owym żartownisiom będzie w tym wypadku miała przynajmniej dwa odmienne ogniska: „konserwatywno­‑antyliberalne” i ”lewicowo­‑społeczne”. Wydaje się również, że aby „na szybko” je odróżnić, wystarczy spytać poszczególnych „krzyżowców”: „a co sądzisz o ostatnich przygodach Dody? „

Uproszczona, ideotypowa mapa ze stereotypowo potraktowanymi kategoriami politycznymi wyglądałaby tu prawdopodobnie tak:

1. konserwatyści: Doda – „winna”, Wojewódzki i Figurski – „winni”;

2. liberałowie: Doda – „niewinna”, Wojewódzki i Figurski – „niewinni”;

3. lewica: Doda – „niewinna”, Wojewódzki i Figurski – „winni”.

Jednak Wojewódzki i Figurski są „winni” z różnych powodów dla konserwatysty i lewicowca. W pierwszym przypadku prezentują manierę satyryczną, która na poziomie symbolicznym chronicznie łamie etos konserwatywnych kanonów. Jako ironizujący „hipsterzy” i ”postmoderniści” rozsadzają projekt święto­‑absolutystycznego świata, samym swoim antenowym istnieniem, bluźniąc i złorzecząc fundamentom konserwatywnej aksjologii. Pewną rolę odgrywa tu oczywiście propaganda polityczna partii polskiej prawicy.

W drugim przypadku chodzi między innymi bardziej, po pierwsze, o krytykę postawy konformistycznej (cyniczni milionerzy, którzy z uprzywilejowanych pozycji pozwalają sobie ostentacyjnie na płytką krytykę czegokolwiek dla pieniędzy). Po drugie, o krytykę instrumentalizacji jednostki na poziomie symbolicznym (Wojewódzki znany jest z publicznych wypowiedzi w stylu „kobieta po 25­‑tce to już nie jest dla niego”, z „Ukrainkami” jest do pewnego stopnia podobnie). Po trzecie, o krytykę publicznego utrwalania szkodliwych stereotypów (bo to nie ma znaczenia, co Wojewódzki i Figurski prywatnie myślą czy chcą przekazać, tylko kto słucha ich publicznych wypocin i jaka część owych słuchaczy jest w stanie z tych żartów wyciągnąć relatywnie postępowe treści). Krótko mówiąc, Wojewódzki i Figurski są w tym kontekście „winni” z perspektywy niejako krytyki formalnego dyskursu.

Dodatkowo istnieje pewna dość istotna różnica pomiędzy przypadkami Dody oraz Wojewódzkiego i Figurskiego. Pierwszy na poziomie ogólnym (tak jak rezonuje on w przestrzeni publicznej) dotyczy szeroko rozumianej walki o konsekwentne usankcjonowanie prawne pewnych zdobyczy liberalizmu (wolności jednostki, wolności słowa i tym podobne), drugi natomiast dotyczy walki ideowej w kwestii ogólnych standardów kulturowych: o szerszą niż tylko narodowa (konserwatywna) czy indywidualistyczno­‑ekonomizująca (liberalna) definicję wspólnotowości, czyli intuicyjną solidarność ogólnoludzką, a zatem na elementarnym poziomie o kulturową próbę wzięcia pod uwagę perspektywy egzystencjalnej innej niż tylko „moja własna” i włączania jej we własne pole odniesień tożsamościowych. Są to w sensie poznawczym i historycznym inne fronty ideologiczne. Drugiego z nich profesor Hartman (jak i większość obrońców Wojewódzkiego i Figurskiego) wydaje się nie dostrzegać, zlewają mu się w jedno, co w tym wypadku wskazywałoby, że oscyluje on w okolicach światopoglądu liberalnego.

Swoją drogą warto o tym pamiętać, gdy próbuje się tłumaczyć liberalnemu entuzjaście dowolny rodzaj „prawdy” ukonstytuowanej w oparciu o szersze spektrum odniesienia społecznego – i nie dziwić się specjalnie, że branym się jest często za rodzaj totalitarysty narzucającego ograniczenia swobód obywatelskich5.

W powyższym sensie „krucjata” przeciwko Wojewódzkiemu i Figurskiemu, przynajmniej ta lewicująca, nie wydaje się mieć na celu aplikacji formalno­‑prawnych ograniczeń tak zwanych wolności liberalnych, na przykład instytucjonalnej cenzury. Nie sądzę, żeby ktokolwiek z tej strony postulował również w tym miejscu jakieś sankcje prawne. Krytyka ta stanowi jedynie próbę wywarcia nacisku społecznego (na przykład na pracodawców owych „satyryków”) w celu podniesienia standardów kultury publicznej na nieco wyższy, bardziej uwrażliwiony poziom.

Stosunkowo mało trafione wydaje się również użycie w tym kontekście przez profesora Hartmana figury „psa Pawłowa”. Mam wrażenie, że ze względu na swój oryginalny kontekst odnosić się ona powinna przede wszystkim metaforycznie do bezrefleksyjnej internalizacji dominujących w danej przestrzeni kulturowej przekonań oraz równie bezrefleksyjnej dyspozycyjności jednostki na interpelacje tak rozumianego kontekstu normatywnego. Wypadałoby się zatem zastanowić, jakie to narracje ideologiczne stanowić mogą podstawowy produkt liberalnego kapitalizmu w jego dość radykalnej, nadwiślańskiej formie? Czy na pewno ich typowym skutkiem byłaby „krucjata” etycznej nadwrażliwości społecznej (czy nawet chrześcijańskiej)? Czy może raczej przekonanie, że należy mieć do wszystkiego dystans, nieco ironii nie zaszkodzi i ogólnie everything goes? Stawiam raczej na to ostatnie.

Znajdą się prawdopodobnie również przedstawiciele szeroko rozumianych progresywnych postaw społecznych, którzy na pierwszy rzut oka do pewnego stopnia ulegną tu liberalnej histerii antykonserwatywnej. Argumentować będą pragmatycznie, że „lepszy lekko seksistowski Wojewódzki niż w jego miejsce Rydzyk czy Wildstein”. Nie można tego typu stanowisku odmówić pewnej kulturowo „ewolucyjnej” racji. Bliższe jest mi jednak przekonanie, że ze względu na ideologiczną dominację formacji konserwatywno–liberalnej w przestrzeni kulturowej oraz ze względu na szerszy, specyficzny kontekst kryzysu ekonomicznego, wspieranie w tego typu sporach liberalnego „konia” z nadzieją na realizację w dalszej perspektywie postulatów lewicowych może okazać się pomyłką. Krytyce jako takiej poddawać należałoby zatem konsekwentnie raczej cały tak rozumiany konglomerat postaw ideologicznych, za każdym razem, kiedy ewokuje on szkodliwe społecznie treści. Niewykluczone także, że konsekwentna w tego typu krytyce lewica byłaby również w stanie przyciągnąć aksjologicznie tą część elektoratu konserwatywnego, która ze względu na sytuację klasowo­‑materialną w realizacji postulatów klasycznego programu społecznego ma, nawet jeśli nieuświadomiony, to przecież ewidentny interes. Nie wydaje się, żeby przejawiająca się w tego typu wyborach etycznych alternatywa liberałowie lub konserwatyści, była w tym wypadku pragmatycznie sensowna.

Bez względu na ogólne światopoglądowe aspekty powyższych ekscesów, istnieje w tej sprawie oczywiście bardziej materialne i co najmniej równie ważne tło. Składa się na nie, po pierwsze, konkretna sytuacja imigrantów w Polsce, po drugie zaś istnienie owych nieszczęsnych bubli prawnych, z którymi zmaga się Doda. Jednak – wróćmy do tematu kultury – zakładając nawet, że jedynie zwrócenie uwagi na pierwsze z powyższych kierowało poczynaniami antenowymi naszych dowcipnisiów, to wykazali się oni wyjątkowo nieudolnym doborem środków – w zasadzie przeciwskutecznych. Nie będąc najwyraźniej specjalnie wprawnymi fachowcami w tej materii, tego typu ironię mogli sobie po prostu darować. Zaproponowany publiczności rodzaj „rozrywki” poznawczo „trafia” raczej do środowisk, które w praktyce i tak mają szeroko rozumiane sprawy społeczne w „głębokim poważaniu”.

Podsumowując, z większości przejrzanej przeze mnie publicystki społecznej dotyczącej tej sprawy dość jednoznacznie wynika, że tak zwana lewica wyjściowy zamysł satyryczny Wojewódzkiego jak najbardziej dostrzega. Cały około­‑liberalny koncept postawy ironizującej ma ona w praktyce przećwiczony aż do bólu. Krytykuje jedynie wykonanie i z tej perspektywy, zwrotnie, zastanawia się, jaki jest realny stosunek prezenterów Eski do podobno obnażanego przez nich w taki sposób dosyć mglistego meritum. Jeśli mam podpowiedzieć – raczej nijaki.

Przypisy:

1. Wojewódzki i Figurski tym razem o gwałceniu Ukrainek. Prezes Eska ROCK: Oni tylko obnażają stereotypy [@:] http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11988496,Wojewodzki_i_Figurski_tym_razem_o_gwalceniu_Ukrainek_.html (data dostępu: 28 czerwca 2012).

2. J. Hartman, Kuba robi to z Dodą! [@:] http://hartman.blog.polityka.pl/2012/06/23/kuba-robi-to-z-doda/ (data dostępu: 28 czerwca 2012).

3. Swoją drogą, pojawiające się w tym kontekście opinie o niedopuszczalnej masowej „cenzurze publicznej” zastanawiająco przypominają ten sam ideowy kontekst, w jakim na przykład niedopuszczalne są rozwiązania referendalne.

4. http://www.youtube.com/watch?v=B6oTTsC6RDg (data dostępu: 28 czerwca 2012)

5. Taka prawdopodobnie jest również geneza popularnego, aksjologicznego zrównywania przez „centrum” radykalnych postaw lewicowych i prawicowych. W liberalnym kontekście strukturalny, społeczny kontekst odniesienia nie wydaje się jeszcze poznawczo uprzedmiotowiony. Postawy o genezie światopoglądowej bardziej złożonej od „mojej własnej” są, ze względu na dostępne podmiotowo narzędzia poznawcze, rozpoznawane jako mniej postępowe i bardziej „zideologizowane” od „mojej własnej”.

Tomasz Kochan – ukończył historię sztuki i filozofię na Uniwersytecie Wrocławskim, obecnie na Uniwersytecie Jagiellońskim przygotowuje rozprawę doktorską z filozofii dotyczącą między innymi zastosowań elementów psychologii rozwojowej w krytyce kultury.