Zbyteczny niczym twoja głowa

Carlos Kunze
09.12.2006

Stworzyć francuskie warunki! Ten motyw przewodni studenckich protestów, które odbyły się wczesną wiosną w Niemczech, jest również centralnym hasłem aktualnego sporu o opłaty za studia i przyszłość pracowników z wykształceniem akademickim. Wielu już spodziewa się „gorącej jesieni”.

Czym jest obiekt pożądania, owe francuskie warunki? Gwałtowny bunt studencki wybuchł po ogłoszeniu nowego projektu ustawy tzw. CPE, Contrat Première Embauche (Umowa pierwszego zatrudnienia), który przewidywał dwuletni okres próbny dla osób poniżej 26 roku życia. Projekt ten miał dotyczyć przede wszystkim młodzieży „z przedmieść”, mimo to zagrożenie dla swojej przyszłości widziała w nim także duża część studentów.

I słusznie. Minęły już czasy, kiedy dyplom ukończenia studiów gwarantował dobrze płatna pracę. Fenomen dobrze wykształconych pracowników, którzy podlegają niepewnym warunkom pracy, został przez media trafnie określony mianem „Generacja: Praktyki”. To właśnie to pokolenie postanowiło zaprotestować. Przejęte zostały uniwersytety, odbywały się ogromne zebrania liczące do kilku tysięcy studentów, powstały samoorganizujące się koordynacje z delegowanymi reprezentantami z protestujących wydziałów, a w demonstracjach, do których nawoływały także związki zawodowe, brały udział miliony ludzi. Dochodziło do walk ulicznych, na przedmieściach miast uczniowie zajmowali szkoły. Trwało to tak długo, aż rząd francuski nie wycofał CPE w celu uniknięcia ogólnonarodowej rewolty.

Wydarzenia te nie wynikły same z siebie. Temat pogarszania się warunków pracy zawiera pewien uniwersalny wymiar. Dlatego wśród uczestników byli też bezrobotni, uczniowie i pracownicy.

Wyłonił się przy tym radykalny nurt, liczący ponad tysiąc zwolenników, którzy nie dali się usatysfakcjonować jedynie wycofaniem CPE. Oświadczyli oni, że również „normalne warunki pracy” oznaczałyby wyzysk; że chodzi tu o wszystko: o całe społeczeństwo produkcyjne razem z jego katastrofalnymi następstwami dla pracowników i środowiska. Jednak wraz z cofnięciem CPE cały ruch się załamał. Nadzieje na dalszą radykalizację zostały rozwiane.

Miało to także swoją przyczynę. Studenci krytykowali swoją przyszłość na rynku pracy, ale nie krytykowali swojej obecnej, studenckiej teraźniejszości. Tworzeniu wykształconych rzeczników kapitału oraz samej instytucji uniwersytetu, traktowanej jako symbol rozdzielenia pracy fizycznej od umysłowej, oszczędzono krytyki.

Jednakże impuls francuskich buntów z wczesnej wiosny był wystarczająco silny, aby promieniować na inne kraje. W Grecji, zgodnie z francuskim przykładem, zajęto ponad 450 wydziałów uniwersyteckich. Niemieckie organizacje studenckie importowały z Francji blokowanie autostrad, dworców, nawet jeśli w walce przeciwko opłatom za studia działały początkowo na typowo studenckim terenie.

Tymczasem temat niepewnych warunków pracy również w Niemczech odgrywa pewną rolę. Falę wybuchów zapoczątkować mogłoby połączenie tych dwóch kwestii, ale pod jednym warunkiem: jeśli na tle masowego bezrobocia zauważona i rozważona zostanie potencjalna zbyteczność coraz większej części wysoko wykwalifikowanych pracowników. Nie zaś to, że siłą napędzającą stanie się antydemokratyczna gorycz z powodu niemożliwości wejścia w skład elit.

Przełożyła Justyna Ledzińska