Poza koniec historii

Andrzej W. Nowak
31.01.2013
Kapitalizm jako rodzaj gospodarki opiera się na fakcie, że czynniki ekonomiczne działają na obszarze większym niż mogący znaleźć się pod całkowitą kontrolą jakiegokolwiek społeczeństwa politycznego1.

Globalizacja to pojęcie, które – odmieniane na wszelkie sposoby – zrobiło w Polsce karierę. Zalewa nas ogromna liczba publikacji, na ogół doraźnych analiz, powielających neoliberalne stereotypy. Moda na globalizację, podobnie jak zdumiewająca poczytność prac publicystów pokroju Fukuyamy czy Huntigtona, nie pociągają za sobą poważniejszych analiz teoretycznych. Brak takich analizdoskwiera szczególnie krytykom neoliberalnej postaci globalizacji, ruchom alterglobalistycznym. Luźna koalicja intelektualistów popierających owe ruchy nie stworzyła propozycji, która stanowiłaby przeciwwagę dla dominującego dyskursu. Jak stwierdziła Susan Gerorge2, potrzeba nam lewicowych think tanków, by wygrać wojnę idei, przezwyciężając tę informacyjną hegemonię.

Sytuację tę zmienić może w pewnym stopniu książka Immanuela Wallersteina Koniec świata jaki znamy. Kim jest autor książki? Wallerstein to neomarksista spod znaku Polany’ego i Braudela. Tak jak Chomsky, wiele zawdzięcza Adamowi Smithowi (i nie stroni od odwołań do tego autora). Jest marksistą szczególnym – posługuje się pojęciami kapitału, wyzysku, jednakże inaczej niż Marks, nie umiejscawia zagadnień pracy zarobkowej i walki klas w centralnym punkcie swych analiz. Walkę klas ujmuje bowiem jako szczególny przypadek ogólniejszej teorii sytuacji konfliktowych. Ponadto stosunki wymiany są dla niego równie ważne (o ile nie ważniejsze), jak stosunki produkcji (ten aspekt to dziedzictwo myśli Fernanda Braudela). Co więcej, zrywa on z państwocentryzmem, wszechobecnym w naukach społecznych. Ujmuje rzeczywistość społeczną poprzez analizę całości społecznych większych niż państwo narodowe. Ten fakt sprawia, że zapoczątkowany i rozwijany przez niego paradygmat odpowiada na wyzwania naszej globalizującej się epoki

Dotychczas w Polsce Wallerstein był szerzej znany jedynie historykom i socjologom ekonomii jako twórca monumentalnego dzieła The Modern World System – obszernej analizy narodzin i rozpowszechnienia się kapitalizmu. Późniejsze prace Wallersteina aplikują i rozwijają zapoczątkowany w tej pracy paradygmat, wykorzystują to instrumentarium do analizy kondycji współczesnego świata. Ponadto Wallerstein coraz większą część wysiłku poświęca namysłowi nad metodologią i przyszłością nauk społecznych. Późny dorobek Wallersteina nie był dotychczas szerzej znany w Polsce, pomimo wysiłków grupy propagatorów skupionych wokół pisma „Lewą Nogą”.

Radykalna socjologia wiedzy

Pojawianie się pierwszej na naszym rynku książki Wallersteina, tomu Koniec świata jaki znamy, to szansa opuszczenia niszy. Tytuł omawianej książki to gra słów, chodzi bowiem zarówno o koniec znanego nam świata, jak i o stan naszej wiedzy o tymże świecie. Omawiany zbiór esejów to zapis drogi, jaką przebył amerykański badacz. Późne prace wykorzystują paradygmat analiz systemowych (narzędzie teoretyczne rozwijane od 30 lat)do nakreślenia stanu, w jakim znalazł się współczesny świat. Śledząc głębokie przemiany, jakie w nim zaszły, analizując dominujące trendy w polityce, gospodarce, kulturze, Wallerstein wieszczy „koniec” naszego świata. Zanim przejdziemy do wyjaśnienia owego „końca” świata,przyjrzyjmy się krótko strukturze tego tomu.

W pierwszej części książki, zatytułowanej Świat kapitalizmu, Wallerstein ocenia znaczące wydarzenia ostatniego czasu (koncentruje się zwłaszcza na procesach ekonomicznych), w drugiej – nazwanej Świat wiedzy ­‑ analizuje zmiany w naszym sposobie myślenia o świecie. Przyjrzyjmy się najpierw drugiej części pracy. Jest to analiza wyzwań, jakie stają dziś przed nami, przed naukami społecznymi, a zarazem propozycja odpowiedzi na te wyzwania. Wallerstein przypisuje naukom społecznym szczególną rolę. Stając w opozycji do dominujących ujęć intelektualnych, czyni owe nauki nie tylko odpowiedzialnymi za poszukiwanie prawdy, ale i dobra. Wyzwania teoretyczne stają się więc zobowiązaniami moralnymi. Moralna odpowiedzialność nauk społecznych to, przede wszystkim, pytanie o podstawy aksjologiczne działań politycznych, ekonomicznych (ogół zjawisk opisany w części zatytułowanej Świat kapitalizmu). Amerykański socjolog stanowczo zrywa z perspektywą, która każe nam rozdzielać od siebie ekonomię, politykę, socjologię etc. od etyki i moralności. Podkreśla nierozdzielność tego, co nazywamy racjonalnością aksjologiczną (materialną, substancjalną) od racjonalności instrumentalnej. To stanowi główny powód, dla którego podejmuje się krytyki zarówno współczesności, jak i sposobu, w jaki jest ona ujmowana przez nauki społeczne.

Krytyka ta to propozycja zwrócenia się w stronę roli radykalnej socjologii wiedzy. Wynika z założenia, że stan naszej wiedzy, nauki jest rodzajem samowiedzy systemu społecznego. Wiedza zaś jest, jak w klasycznym marksizmie, zależna od kontekstu społecznego –ekonomicznego, ale także – jak w korekcie Gramsciego – sama wpływa na owe społeczno –ekonomiczne uwarunkowania. Wallerstein realizuje swe zadanie poprzez analizę szeregu zagadnień: krytykuje on współczesne postaci racjonalności, zajmuje go problem eurocentryzmu, ukazuje sposoby ustrukturyzowania naszej wiedzy, jak i konsekwencje tego faktu, zaintrygowany jest przyszłością analiz systemowych, wreszcie głęboko dotyka go problem powiązania nauk społecznych z poszukiwaniem sprawiedliwego społeczeństwa.

Nowoczesny system światowy

Dla nas dzisiaj szczególnego znaczenia nabiera pierwsza część omawianej książki –zatytułowana Świat kapitalizmu. Także w tej części autor porusza zdumiewająco szerokie spektrum zagadnień. Uwagę jego przykuwają kolejno: problem dziedzictwa okresu komunistycznego, przyszłość ruchów wyzwoleńczych w Trzecim Świecie, zagrożenia ekologiczne, znaczenie i przyszłość ruchów antysystemowych(w tym ruchów feministycznych), związek demokracji i liberalizmu, wreszcie intrygująca tak wielu kwestia – przyszłość państw narodowych.

Pomimo takiego zróżnicowania tematów, eseje te mają kilka powtarzających się założeń. Wynika to z faktu, iż streszczająone 30­‑letni dorobek analiz systemu światowego, paradygmatu, który zasadniczy kształt uzyskał wraz z pracą The Modern World System (oprócz Wallersteina są to prace wielu badaczy skupionych wokół Ferdynand Braudel Center w Binghampton, takich jak Terence Hopkins, Chale Dunn, Giovanni Arigghi i inni).Pojęcia wypracowane w tej pracy do dzisiaj określają zasadniczą cześć myśli Wallersteina – są to:holizmmetodologiczny, osiowy podział pracy, międzynarodowy system państwowy, rytmy cykliczne, trendy sekularne (powtarzające się) oraz antynomie i sprzeczności, a także kluczowe dla zrozumienia Wallersteina pojęcie – nowoczesny system światowy (system–świat). Wallerstein, zakładając perspektywę holistyczną, analizuje pewne totalności (całości społeczno­‑kulturowe, ekonomiczne, polityczne). Twierdzi on, że dotychczas w historii mieliśmy do czynienia zasadniczo z trzema takimi totalnościami (formami systemów społecznych). Pierwsze z nich to mini­‑systemy – są to gospodarkiplemienne zintegrowane relacjami organicznymi, rodzinnymi. Mini­‑systemy oznaczają prosty podział pracy, jednolitą wspólnotę polityczną i jedną kulturę. Następnie mamy do czynienia z systemami­‑światami. Wallerstein wyróżnia dwa typy historycznych systemów światów: imperia światowe i światowe gospodarki, które zawierają wiele różnych kultur. Te pierwsze posiadają jedno centrum polityczne, te drugie wiele takich centrów, różniących się pod względem potęgi. Począwszy od XV wieku mamy do czynienia z nowym typemtotalności: nowoczesnym systemem światowym. Ten nowy typ totalności, zasadniczo różni się jedną cechą od swych poprzedników, po raz pierwszy jeden typ organizacji społeczno­‑ekonomicznej obejmuje bowiem cały świat, i tak cały świat staje się jednym systemem (kapitalistycznym systemem światowym).

Podstawową charakterystyką tego systemu jest stwierdzenie, że kapitalizm i jego zasada nieograniczonej akumulacji kapitału powodują tendencje do nieograniczonej ekspansji. Opiera się ona na włączaniu i integracji gospodarczej „obszarów zewnętrznych” (obszary peryferyjne). Jeżeli wcześniejszym źródłem akumulacji była ekspansja kolonialna, tereny wiejskie, Trzeci Świat, to u progu nowego tysiąclecia próżno by szukać terenów nie wciągniętych w światowy rynek. Wallerstein zauważa, ze obecna od początku w systemie kapitalistycznego systemu światowego tendencja do nieograniczonej akumulacji napotyka granice, których nie jest w stanie pokonać. Proces wzrostu jest uwarunkowany historycznie. Rozwijał się on i działał skutecznie, teraz jednak osiągnął limit swojej efektywności, co zdaniem Wallersteina jest specyficzne dla naszych czasów. Choć sam Wallerstein nie używa nigdy słowa globalizacja, to właśnie jego analizy po raz pierwszy zwróciły uwagę na to zjawisko. Nie uważa on jednak globalizacji ekonomicznej prowadzonej pod dyktat reguł neoliberalnych za odkrycie lat ostatnich. Jego zdaniem jest ona konsekwencją 500 lat rozwoju systemu światowego, teraz natomiast nastąpił moment wyczerpania się formuły systemu światowego, „globalizacja” dokonuje się w chwili, gdy kapitalizm staje przed nowym wyzwaniem, nie ma już czego akumulować. Wyczerpanie się formuły to kres pewnej postaci systemu światowego i okres jego transformacji (transition). Właśnie pojęcie transformacji lepiej niż globalizacja oddaje ducha naszych czasów. Okres transformacji, zwany też punktem bifurkacji (rozwidlenia), to jego zdaniem najbliższe 25­‑50 lat.

Jest on szczególnie ważny dla dalszego długoterminowego rozwoju świata. Przemiany w tym okresie mogą ustanowić reguły, które będą wyznaczać ewolucję systemu. Podobnym „punktem” był wiek XVI, w którym narodził się kapitalistyczny system światowy. Wallerstein zatem także proponuje jakiś rodzaj „końca historii” (na wzór Fukuyamy), nie jest to jednak początek nowego zjawiska, ale kres naszego dotychczasowego świata, zaś ferment wokół zjawiska globalizacji to znakomita ilustracja heglowskiej sentencji, iż sowa Minerwy odlatuje po zmierzchu kapitalizmu.

Odegnać barbarzyństwo

Analizując to kontrowersyjne stwierdzenie o końcu znanego nam świata, warto zaznaczyć i rozwiać pewne rodzące się wątpliwości. Mimo lewicowego rodowodu,Wallerstein nie wierzy w żadne prawa historii, zarówno w wersji marksistowskiej, jak i te ukryte po płaszczykiem liberalnego optymizmu. Wbrew temu, co w swej negatywnej, przejaskrawionej recenzji stwierdził Tomasz Żuradzcki („Gazeta Wyborcza”, 04­‑06­‑2004) ­‑

Autor „Końca świata jaki znamy” […], podziela też naiwną – pochodzącą jeszcze od Augusta Comte’a – wiarę, że przedstawiciele nauk społecznych mogą wyjaśnić, co nas czeka w przyszłości. Ignoruje tym samym dobrze znane argumenty, że przyszłość zależy przede wszystkim od stanu naszej wiedzy – a jej rozwoju przewidzieć nie sposób”

– nie mamy tu do czynienia z powrotem historycyzmu, który spędzał sen z powiek Popperowi. Diagnoza Wallersteina ma odmienny charakter. Czerpiąc zarówno ze szkoły historycznej Annales, jak i z badań chemika, noblisty Iliy Prigogine’a, koncentruje swą uwagę na analizie pewnych trendów, zwanych zjawiskami „długiego trwania”. Nie wyciąga z tego wniosków uniwersalnych. Jest świadom, iż takie stabilne momenty rozwoju są czymś kruchym, a zmiana jest czymś nieprzewidywalnym. Wallerstein nie jest lewicowym utopijnym optymistą i prorokiem. Można powiedzieć, że przestrzega nas on, odwołując się do alternatywy sformułowanej przez Różę Luksemburg „socjalizm albo barbarzyństwo”. Konieczność poszukiwań systemowej alternatywy nie wynika jednak z obiektywnej tendencji historycznej, ale z potrzeby odegnania coraz realniejszego zagrożenia „barbarzyństwem”. W tym sensie „prorokowanie” Wallersteina wtedy odegra swą rolę, kiedy się nie potwierdzi i do kryzysu, barbarzyństwa, do załamania naszego świata nie dojdzie. Stać się zaś może tak tylko wtedy, kiedy będziemy uczestniczyć w przeobrażaniu dominującego porządku. Nie wiemy, jak wygląda przyszłość, nie wiemy też na pewno, gdzie szukać raju. Mądrzejsi doświadczeniem komunizmu nie wierzymy już w prawdy historyczne. Nie wiedząc, co jest „absolutnie” dobre i nie znając żadnych „boskich” planów, wiemy jednak, co jest złem dzisiaj. Nie znając dokładnie przyszłości, musimy się jednak do jej wyzwań przygotowywać. A to uczynić nie tylko możemy, ale jest to naszą moralną powinnością.

Immanuel Wallerstein, Koniec świata jaki znamy, tłum. Michał Bilewicz, Adam W. Jelonek, Krzystof Tyszka, Wydawnictwo Naukowe SCHOLAR, Warszawa 2004.

Tekst pochodzi z: „Recykling Idei”, 2004, nr 2.

Przypisy:

1. I. Wallerstein, The Modern World System, New York 1974, s. 348.

2. S. George, Jak wygrać wojnę idei? Czytając Gramsciego [w:] „Lewą Nogą”, 2004, nr 16.