W kwestii zwierząt

Anna Orzechowska-Barcz
04.02.2010

Kogo lub co dotykam, kiedy dotykam swojego psa? – to jedno z najważniejszych pytań, które zadaje amerykańska filozofka, Donna Haraway, we wstępie do swojej książki When Species Meet. Pytanie to otwiera wiele zagadnień znaczących dla sztuki inspirowanej innymi gatunkami. To problem podmiotowości i uprzedmiotowienia zwierząt, relacji z człowiekiem, odniesienia do inności, wykluczenia. Długa lista kwestii wykraczających poza granice tradycyjnie rozumianej estetyki.

Większość z nich znajduje odzwierciedlenie w pracach artystów pokazywanych na wystawie „Wszystkie stworzenia duże i małe” w Zachęcie. Widać w nich zaciekawienie i potrzebę reakcji na to, co nowe w ludzko­‑zwierzęcych stosunkach. Chodzi tu raczej o podpatrywanie, a nie przedstawianie, co jest szczególnie widoczne w najnowszych pracach. Zwierzęta nie są tu estetycznym motywem, lecz bohaterami, w dodatku głównymi, dzieła sztuki. Mam na myśli zwłaszcza dominujące wideo­‑prace. Przy kilku z nich warto zatrzymać się dłużej.

[Image]

Wyjątkowa i uznana już praca Mircei Cantora, Deeparture z 2004 roku, to świetny przykład podpatrywania, ale i ingerencji artysty w świat zwierząt. W filmie widzimy bowiem paradoksalne zestawienie. Sarna i wilk znajdują się w przestrzeni galeryjnej (białe, puste pomieszczenie), pozbawione naturalnego otoczenia oraz swoistych im ról (ofiary i drapieżnika). Zwierzęta są zmęczone, wyczerpane, ale utrzymują dystans, a sarna – czujność. Niewidoczny obserwator, którym jest oczywiście człowiek, dziwi się, czeka, może nawet obawiać się, kiedy wilk zaatakuje sarnę. Następuje projekcja ludzkich myśli i uczuć na tak przewidywalną, zdawałoby się, sytuację, w której zwierzęta nie zamierzają brać udziału. Podobną zabawę ze zwierzęcym stereotypem pokazuje David Clearbout w Pokoju z 1996 roku, gdzie domniemanym drapieżcą miał być kot, a ofiarą papuga.

Na szczególną uwagę zasługuje wideo­‑dokument z performansu Pilar Albarracin, w którym artystka spotyka się z wilczycą w zamkniętej, ludzkiej przestrzeni. Sama ubrana jest w wilcze futro (zapach?), lecz nie wyrzeka się czerwonych butów na obcasach i dobranej do nich torebki. Rozstawia czerwone, piknikowe naczynia. Nalewa wino i dzieli się ze zwierzęciem surowym mięsem. Obie łakomie je pożerają. Niestety, wilczyca nie może napić się wina z kubka – w widoczny sposób próbuje, lecz je rozlewa (Wilczyca, 2006).

Przykładem przyrodzonej drapieżnikom agresji jest młodziutki, niewinnie wyglądający kociak tygrysa, który niby bawi się z zabawką­‑wężem, ale tak naprawdę zajadle ją szarpie i morderczo tarmosi (Peter Friedl, Tygrys czy lew, 2000). Agresja odsłonięta zostaje także w zwolnionych kadrach wideo pokazujących utuczonego, domowego kota. Wbrew temu, co widzi w nim człowiek, kot szczerzy się i przygotowuje do ataku (Marina Kappos, Bestia, 2002).

Podglądanie kotów, szczególnie swojego „Rudzika”, uprawia także Józef Robakowski w filmie Rozmyślania przy lizaniu z 2007 roku. Wspaniale dobrany podkład zdaje się naśladować kocią naturę: monotonię lizania i „myślenia”. Podobny pomysł – uchwycenia w pracy charakteru zwierzęcia – przyświeca filmowi Dušana Skali Krowa (2005). Przez to może wydawać się nudny – na ekranie widzimy wciąż stojącą i patrzącą na nas krowę. Jednak ten moment patrzenia zwierzęcia na nas, ludzi, jest wyjątkowy, bo zaznacza inną perspektywę widzenia, wyraża obcą, nieznaną nam podmiotowość.

Oprócz świetnych wideo­‑artów, przyciągająco prezentują się także niektóre fotografie i rzeźby. Ciekawa jest seria zdjęć Rafała Milacha i Andrzeja Sidora, Życie po śmierci, 2009, pokazująca smutny los różnych ciał zwierząt przez zwrócenie uwagi na trofea myśliwskie i inne zaskakujące zastosowania (noga słonia przerobiona na kosz na parasole). Wśród rzeźb na uwagę zasługują straszny, skarykaturowany Snoopy Olafa Brzeskiego z 2004 roku, Chłopiec i jego pies Kuby Bąkowskiego z 2006 roku czy podejmująca próbę pokazania nierówności klasowych wśród zwierząt praca Elżbiety Janczak­‑Wałaszek Bez tytułu (Bóstwo) z 2005 roku. Te i inne znakomite prace, mimo że zebrane na stosunkowo małej przestrzeni, często uniemożliwiającej ich odpowiednie wyeksponowanie, stworzyły bardzo ważną wystawę.

Według Haraway spotkanie między człowiekiem a zwierzęciem jest możliwe, choć wymaga otwartości na zmianę, na inne znaczenie słowa „my” czy „razem”. Parafrazując słowa Marksa – zwierzęta nie domagają się emancypacji. Kwestia zwierząt, nie­‑ludzkich wykluczonych, jest interesująca z perspektywy ich reprezentacji nie tylko w sztuce (także w polityce, społeczeństwie, czy w etyce). Problemem jednak wciąż pozostaje człowiek.

„Wszystkie stworzenia duże i małe”
kuratorka: Maria Brewińska
Warszawa, Zachęta Narodowa Galeria Sztuki
19 grudnia 2009 – 21 lutego 2010