Wielopoziomowe podejście do zmian klimatu i inne problemy działania zbiorowego

Elinor Ostrom
18.11.2013

Żaden kraj nie może rozwiązać problemu globalnej zmiany klimatu samodzielnie. Gdyby próbował to zrobić tylko jeden kraj na świecie – nawet jeden z tych najbogatszych – byłby to wysiłek zdecydowanie niewystarczający. Z drugiej strony, wyczekiwanie, aż z globalnych negocjacji wyłoni się jedno „rozwiązanie” obejmujące cały świat, jest problematyczne. Jak widzieliśmy podczas negocjacji w Kopenhadze w grudniu 2009 roku, nawet wśród największych państw istnieją znaczne różnice zdań co do tego, jak wielkie redukcje emisji są konieczne.

Wyzwanie związane ze zmianami klimatu

Toczą się znaczące debaty na temat kilku kluczowych kwestii związanych z wypracowaniem skutecznych i sprawiedliwych mechanizmów na poziomie globalnym. Kto jest odpowiedzialny za to, jaki mamy obecnie poziom dwutlenku węgla w atmosferze, i jaki on będzie w najbliższej przyszłości1? Kto przede wszystkim powinien ponosić koszty wprowadzanych rozwiązań2? Czy różne proponowane „remedia” w postaci sekwestracji dwutlenku węgla3 faktycznie pomagają rozwiązać inne problemy ekologiczne? Kolejna zagadka dotyczy tego, czy deforestacja przyczynia się do zmian klimatu głównie poprzez uwalnianie do atmosfery dwutlenku węgla, czy też równie ważne są powstałe w jej efekcie zmiany pokrycia terenu, ewapotranspiracji4 i zachmurzenia, więc je także trzeba wziąć pod uwagę, planując zalesianie5. Podobnie naukowcy wysuwają wątpliwości co do zapewnień, że pobieranie opłat za usługi ekosystemowe6 może na tym samym obszarze jednocześnie przyczynić się do zwiększenia sekwestracji dwutlenku węgla oraz do ochrony gatunków7.

Zważywszy na to, że przez całe dekady nie udało się osiągnąć porozumienia na poziomie międzynarodowym w sprawie skutecznych, sprawiedliwych i możliwych do wdrożenia redukcji emisji gazów cieplarnianych, dalsze czekanie może prowadzić do utraty szansy dokonania znaczących przystosowań i redukcji wystarczająco szybko, aby zapobiec tragicznym katastrofom. Zbyt dużo uwagi poświęca się osiągnięciu konkretnej wartości redukcji emisji gazów cieplarnianych, kosztem uznania poważnego niebezpieczeństwa, przed jakim stoimy. Redukcja emisji teraz jest pilniejsza niż osiągnięcie międzynarodowego porozumienia w sprawie redukcji emisji o dany procent. Taki kompromis może nie zostać jeszcze przez jakiś czas osiągnięty. Nie stoimy przed sytuacją, w której nadmierna presja wyrządza niewielką szkodę aż do przekroczenia pewnego progu, jak to może być w przypadku niektórych zasobów odnawialnych. Ponadto, biorąc pod uwagę znaczenie zmian technologii, bez wielu różnych nowatorskich przedsięwzięć technologicznych i instytucjonalnych w różnych skalach możemy nawet nie zacząć uczyć się, jakie połączenia działań najskuteczniej przyczynią się do zmniejszenia długofalowego zagrożenia potężnymi zmianami klimatu.

Oprócz problemu wynikającego ze zbyt długiego oczekiwania na kompromis, rozwiązania negocjowane na poziomie globalnym nie dają gwarancji skuteczności, jeśli nie idą za nimi różnorodne wysiłki na poziomie narodowym, regionalnym i lokalnym. Choć w wielkiej skali poziom dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych w atmosferze może rozkładać się względnie jednakowo, skutki zmian klimatu w różny sposób dotykają poszczególne regiony, w zależności od ich położenia geograficznego, warunków środowiskowych i ekonomicznych, wcześniejszego przygotowania na zdarzenia ekstremalne oraz przeprowadzonych w przeszłości inwestycji. Ludzie najbardziej poszkodowani przez zmiany klimatyczne mogą nie być w sposób wystarczający reprezentowani na wyższych poziomach władzy. Ponadto, zdarza się, że nie są w stanie przedstawić konkretnych dróg redukcji emisji gazów cieplarnianych oraz sposobów, w jakie można im pomóc dostosować się do różnorakich zagrożeń, przed jakimi stają8.

Musimy dostrzec, że chociaż wiele efektów zmian klimatu ma charakter globalny, jej przyczyną są czynniki działające w skali znacznie mniejszej. Znane hasło „Myśl globalnie, działaj lokalnie” trafnie oddaje główny dylemat wszystkich mieszkańców naszej planety. W celu długofalowego rozwiązania problemu zmian klimatu musi też ulec zasadniczej zmianie, i to na różnych poziomach, codzienne funkcjonowanie jednostek, rodzin, firm, społeczności oraz rządów – zwłaszcza tych w krajach bardziej rozwiniętych. Badania pokazują, że działania podejmowane nawet na poziomie gospodarstw domowych mogą przynieść znaczące efekty9. Jeżeli jakaś rodzina zmieni swoje podstawowe zachowania związane z ociepleniem domu, wspólnych przejazdów (ang. carpooling), zakupu oszczędnych samochodów, to te podjęte w małej skali działania w sposób kumulatywny zmniejszą jej emisję gazów cieplarnianych oraz zużycie energii o około 30 procent10.

Na atmosferę ziemską wywierają wpływ miliardy aktorów. Korzyści ze zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych odniesie każdy, niezależnie, czy podejmie w tym kierunku jakikolwiek wysiłek, czy nie. Próba rozwiązania problemu dostarczenia jakiegoś dobra publicznego jest zatem klasycznym dylematem działania zbiorowego – i potencjalnie największym dylematem, przed jakim świat kiedykolwiek świadomie stanął. Według klasycznej teorii działania zbiorowego, nikt nie zmieni swego zachowania i nie zmniejszy zużycia energii, o ile zewnętrzna władza nie narzuci możliwych do wyegzekwowania reguł, które zmienią zachęty działające na objętych tymi regułami ludzi. To dlatego wielu badaczy wzywa do zmiany instytucji na poziomie globalnym11. Jeśli przyjąć przesłankę, że problem działania zbiorowego, które wywołuje efekty globalne, musi również zostać „rozwiązany” globalnie, to kolejnym badaniom nad zmianami klimatu musi towarzyszyć kilka pytań:

  1. Czy konwencjonalna teoria działania zbiorowego jest najlepszą teorią, na jakiej może opierać się analiza tego, jak zmniejszyć zagrożenia związane z olbrzymimi zmianami klimatu?

  2. Jeśli nie, jakie kluczowe założenia trzeba zmienić w odniesieniu do: a) podstawowej teorii oraz b) przesłanek dotyczących skali efektów wytwarzanych przez działania podejmowane na poziomach niższych niż globalny?

  3. Czy wysiłki na rzecz redukcji emisji gazów cieplarnianych przynoszą jedynie globalne korzyści, czy też dają zyski na różnych poziomach?

  4. Czy podejmuje się działania zmierzające do redukcji emisji, a przynajmniej do wprowadzenia pewnych przystosowań, w skali mniejszej niż globalna?

  5. Czy rządy działające w dużej skali są najczęściej lepiej przygotowane do radzenia sobie z problemami działania zbiorowego, wywołującego skutki na dużą skalę?

Rozważę te kwestie po kolei.

Konwencjonalna teoria działania zbiorowego

Terminy „dylemat społeczny” i „pułapka społeczna” odnoszą się do sytuacji, w których nieskoordynowane decyzje kierujących się dążeniem do uzyskania indywidualnych korzyści jednostek prowadzą do nieoptymalnych rezultatów dla innych, a w dłuższej perspektywie czasowej mają negatywny wpływ także na podmioty podejmujące te decyzje. Chęć maksymalizacji własnych krótkoterminowych korzyści skłania jednostki do podejmowania działań, które łącznie dają gorsze wyniki, niż można by osiągnąć. Rezultaty społecznie optymalne byłyby możliwe do uzyskania, gdyby większość z uczestników „współpracowała”, jednak, biorąc pod uwagę przewidywane wybory pozostałych, nikt sam z siebie nie ma motywacji, aby zmienić swoje wybory12.

W przypadku zmian klimatu wszyscy skorzystamy na redukcji emisji gazów cieplarnianych. Wspólnym celem jest zmniejszenie zagrożeń związanych z rozległymi zmianami klimatu, do których należą wzrost poziomu oceanów, zwiększona zmienności rytmów pogodowych oraz wiele innych zgubnych efektów globalnych. Jak przewiduje wczesna teoria działania zbiorowego, możliwe do osiągnięcia korzyści, bez narzuconych z zewnątrz regulacji, są niemożliwe do uzyskania. Według konwencjonalnej teorii na żadnym poziomie nie istnieją samoorganizujące się grupy, opracowujące własne strategie osiągnięcia jakiegoś dobra publicznego lub regulacji dóbr wspólnej puli. Ta konwencjonalna teoria przez wielu naukowców uznawana jest za tak oczywistą, że pada niewiele pytań o to, czy rzeczywiście jest ona najlepszą podstawą dla uczynienia realnego postępu w kierunku znacznego zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych oraz podjęcia innych działań redukujących zagrożenie potężnymi szkodami spowodowanymi zmianami klimatu.

Istnieją jednak dwie istotne przesłanki ku temu, by wątpić w to, że poleganie wyłącznie na konwencjonalnej teorii działania zbiorowego jako fundamencie myślenia o zmianie globalnej jest dla nauki właściwą strategią. Pierwsza dotyczy słabego poparcia empirycznego dla tej teorii w odniesieniu do ekologicznych dylematów społecznych małej i średniej skali. Druga przesłanka wiąże się z tym, że na globalne efekty zewnętrzne13, na których koncentruje się literatura naukowa i ta, dotycząca strategii działania, składają się wielorakie efekty zewnętrzne, które występują w skali małej, średniej i dużej.

Słabość dowodów empirycznych

Autorzy ważnej publikacji, Amy R. Poteete, Marco A. Janssen i Elinor Ostrom14, analizują uzyskane różnymi metodami dowody, aby zbadać, czy teoria działania zbiorowego jest solidnie poparta empirycznie. Chociaż w szeregu badań empirycznych obserwuje się sporo przypadków efektu gapowicza, zaskakująco wiele jednostek, stając przed problemami działania zbiorowego, współpracuje ze sobą. Wbrew konwencjonalnej teorii, niemało grup zorganizowało się w celu wypracowania rozwiązań problemów dóbr wspólnej puli15 w skali małej lub średniej16.

Wiele czynników zwiększa prawdopodobieństwo, że samoorganizacja będzie skuteczna w rozwiązywaniu problemów działania zbiorowego. Oto najważniejsze z nich: 1) istnieje dostęp do wiarygodnej informacji na temat bezpośrednich i długofalowych kosztów różnych działań i płynących z nich korzyści; 2) organizujące się jednostki postrzegają wspólne zasoby jako istotne dla własnych dokonań oraz działają w długim horyzoncie czasowym; 3) zdobycie reputacji wiarygodnego partnera jest dla nich ważne; 4) jednostki mogą się komunikować przynajmniej z niektórymi pozostałymi uczestnikami procesu; 5) nieformalne nadzór i sankcje uznaje się za stosowne; 6) poprzednie udane działania na rzecz rozwiązywania wspólnych problemów wytworzyły kapitał społeczny i liderów.

Nie da się na poziomie ogólnym dokładnie określić struktury, która będzie sprzyjać współpracy, gdyż na to, co ma szanse zadziałać, ma wpływ wiele specyficznych cech konkretnego dylematu. Kluczowym czynnikiem jest to, że pewna kombinacja cech strukturalnych skłania wiele osób, których dana sytuacja dotyczy, do zaufania sobie nawzajem i do okazania woli podjęcia wcześniej uzgodnionych działań, i mimo że działania te podnoszą krótkoterminowe koszty, ich wykonawcy widzą długofalowe korzyści dla siebie i innych oraz ufają, że większość pozostałych osób również się do tych uzgodnień stosuje.

Problem działania zbiorowego nie znika, gdy strategia radzenia sobie z jakimś efektem zewnętrznym zostaje opracowana przez rząd. Nawet polityka rządu musi w znacznym stopniu opierać się na dobrowolnej współpracy obywateli. Kiedy obywatele poprą tę politykę, przyjmą też, że powinni się do niej stosować, a jednocześnie będą mieli poczucie, że jest ona wdrażana skutecznie i sprawiedliwie. Koszty jej wprowadzenia będą zaś znacznie niższe niż wtedy, gdy obywatele spróbują ją „obchodzić”. Aby polityka rządu przyniosła efekty, ważniejsze od przymusu jest zaufanie, że urzędnicy rządowi są obiektywni, skuteczni i sprawiedliwi17.

Wielość efektów zewnętrznych

Oczywiście dużo łatwiej jest wypracować rozwiązania problemów działania zbiorowego związanych z dobrami wspólnej puli, które występują w skali mniejszej niż globalna. Podstawą wielu analiz strategicznych rekomendujących, aby rządy państw narodowych wdrażały „rozwiązania” na poziomie międzynarodowym, jest obawa, że globalnym problemom nie uda się sprostać inaczej niż tylko za pomocą globalnych rozwiązań. Trzecie z głównych pytań, jakie zadaliśmy powyżej, brzmi: Czy wysiłki na rzecz redukcji emisji gazów cieplarnianych przynoszą jedynie globalne korzyści, czy też dają zyski na różnych poziomach? Decyzje podejmowane w rodzinie, na przykład: jakiego używać środka transportu do różnych celów, jak ocieplić dom, jakie poczynić inwestycje wpływające na użycie energii w domu, wywierają drobny (lecz kumulatywnie istotny) wpływ na globalną atmosferę. Podobne decyzje podejmowane w przedsiębiorstwach również są ważne, co potwierdza fakt, że w Stanach Zjednoczonych na budynki przypada ponad 70 procent zużycia energii oraz prawie 40 procent emisji gazów cieplarnianych18.

Społeczności, które zainstalowały sieci energetyczne umożliwiające gospodarstwom domowym inwestowanie w energię słoneczną, której same używają – a nadwyżki, przekazują do sieci – mogą obniżyć lokalne koszty energii, jak również emisję gazów cieplarnianych. Inwestycje w ulepszone zakłady utylizacji odpadów również przynoszą lokalne korzyści, jednocześnie pomagając obniżyć globalne emisje. Starania dotyczące redukcji poziomów zanieczyszczenia na obszarach wielkich metropolii koncentrują się zarówno na całkowitym zużyciu energii, jak i na emisjach pyłów, tym samym dają korzyści na poziomie zarówno metropolitalnym, jak i globalnym. Decyzje o redukcji dotacji różnych form rozwoju gospodarczego zwiększających emisje są dla każdego rządu trudne do podjęcia, lecz niektóre z nich mogą obniżyć koszty administracyjne rządzenia, a jednocześnie poprawić stan środowiska.

Czy działające w dużej skali rządy są zazwyczaj lepiej przygotowane do radzenia sobie z działaniem zbiorowym?

Chociaż wiele dyskusji strategicznych prowadzi do przyjęcia perspektywy, zgodnie z którą ze względu na niedostateczność wysiłków lokalnych i regionalnych, do radzenia sobie z problemami związanymi ze zmianami klimatu konieczne są rozwiązania globalne, nieliczne z owych analiz poświęcają uwagę problemom, na jakie mogą trafiać komórki działające w dużej skali, wypracowując skuteczne strategie w kwestii zasobów. Zanim się rozstrzygnie, że jedyną właściwą skalą, w jakiej należy mierzyć się ze zmianami klimatu, jest poziom ogólnoświatowy, powinno się przynajmniej podjąć refleksję nad dotychczasowymi próbami przyjęcia jednolitej polityki przez bardzo duże jednostki z zamiarem naprawienia problemów działania zbiorowego. Założenie, że miejscowi nie mogą zadbać o problemy sektora publicznego, doprowadziło do różnych strategii polegających na obarczeniu odpowiedzialnością za lokalne usługi publiczne bardzo dużych instytucji rządowych, którym często brakowało zasobów niezbędnych do wykonywania przydzielonych im zadań i które były przytłoczone tym, co miały zrobić.

Współczesne przypadki, w których wyłączną odpowiedzialnością za dostarczenie lokalnych dóbr publicznych oraz zasobów wspólnej puli obciążono władze regionalne, narodowe i międzynarodowe, wiążą się z odebraniem uprawnień do rozwiązywania lokalnych problemów, wszędzie nieco innych, miejscowym urzędnikom i obywatelom. Konferencja prawa morza ONZ przydzieliła około jednej trzeciej tego, co wcześniej uznawano za „wody międzynarodowe”, pojedynczym krajom, gdyż międzynarodowe instytucje okazały się niezdolne do skutecznej regulacji łowisk oceanicznych19. Utworzono wyłączne strefy ekonomiczne, sięgające 200 mil morskich od brzegu, oraz przyznano państwom pełną, suwerenną władzę zarządzania łowiskami nadbrzeżnymi, tak aby nie ulegały one nadmiernej eksploatacji. Jednakże, zamiast redukować nadmierne połowy, wiele rządów narodowych dotowało rozwój floty rybackiej, co zwiększało presję na łowiska przybrzeżne, których więcej było teraz zagrożonych nadmierną eksploatacją20. Modele dynamiki łowisk wykorzystywane przez rządy były zwykle dość prymitywne i prowadziły do niewłaściwego szacowania zarybienia21.

Przykładowo, kanadyjski Departament do spraw Łowisk i Oceanów opracował model regeneracji pogłowia dorsza atlantyckiego, który po pewnym czasie naukowcy uznali za wadliwy22. Pod koniec lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku miejscowi rybacy zajmujący się połowem dorsza w Nowej Fundlandii zgłaszali poważne obiekcje i przewidywali rychłą klęskę, lecz kanadyjski rząd nie wysłuchał ich, zapewniając wątpiących, że jego model jest prawidłowy. Jednakże w 1992 roku pogłowie dorsza gwałtownie się zmniejszyło i rząd Kanady ogłosił moratorium na wszelkie połowy na wodach kanadyjskich. Przyniosło to znaczne koszty zależnym od zasobów ryb lokalnym wioskom rybackim, choć wcześniej zarządzały one tymi zasobami dość skutecznie23. Jeśli zatem chodzi o łowiska oceaniczne, które mimo że nie mają zasięgu globalnego, to jest on większy niż w przypadku większości zasobów terytorialnych, zdolność instytucji działających w dużej skali do dokonywania lepszych ocen naukowych i ich wdrażania nie została w pełni zrealizowana.

Przedstawienie problematycznych strategii wdrażanych przez działające w dużej skali instytucje rządowe w związku ze zmianami klimatu i innymi kwestiami ekologicznymi nie ma na celu zakwestionowania potrzeby globalnych działań w tym zakresie. Chodzi o przeciwwagę dla silnego nacisku, jaki w literaturze dotyczącej polityki klimatycznej kładzie się na rozwiązania globalne jako na podstawową strategię radzenia sobie ze zmianami klimatu. Rozległa analiza instytucji związanych z polityką ekologiczną wiele razy pokazywała, że wśród działań podejmowanych w każdej skali znajdziemy zarówno strategie kreatywne, skuteczne i wydajne, jak i klęski. W przypadku naukowców i decydentów działających w dowolnej skali zajmowanie się złożonymi problemami środowiskowymi może prowadzić do „negatywnego uczenia się”24. Poleganie na jednym „rozwiązaniu” może faktycznie być bardziej problemem niż rozwiązaniem25. Ważne jest dostrzeżenie faktu, że opracowywanie strategii związanych ze złożonymi procesami ekologicznymi jest wielkim wyzwaniem i poszukiwanie rozwiązań tylko w jednej skali jest naiwne.

Czego się uczymy?

Wynikiem dyskusji poświęconej temu, czy lokalne i narodowe wysiłki na rzecz redukcji emisji gazów cieplarnianych podminowują działania globalne lub czy te ostatnie generują netto raczej koszty niż korzyści, jest duża ilości pustosłowia, a niekoniecznie zaś – lepsze rozwiązania. Kluczowe jest, abyśmy dostrzegli: 1) złożoność przyczyn zmian klimatu, 2) wyzwanie, jakim jest zdobycie wiedzy o jej przyczynach i skutkach w gwałtownie zmieniającym się świecie, 3) istnienie wielu różnorodnych strategii, które mogą prowadzić do zmniejszenia emisji, lecz także do oportunistycznych prób pozyskania funduszy na działania pozornie redukujące emisje, a faktycznie niemające na nie wpływu, lub gorzej, w rzeczywistości zwiększające emisje, zamiast je zmniejszać, 4) możliwości, jakie poważne źródła finansowania otwierają dla eksperymentalnych strategii działania, o ile fundusze te są przeznaczane również na monitoring i ocenę korzyści i kosztów tychże eksperymentów, 5) a także fakt, że różne strategie mogą prowadzić do błędów niezależnie od skali, jednak bez prób i błędów nie można się niczego nauczyć.

Przyjęcie do wiadomości złożoności problemu, jak również względnej zgody wśród naukowców co do istnienia wielu lokalnych przyczyn zmian klimatu, skłania do uznania, że oczekiwanie na ustanowienie skutecznych strategii na poziomie globalnym jest nierozsądne. Zamiast koncentrować się na wysiłkach globalnych, skuteczniej byłoby przyjąć bardziej zróżnicowane co do skali podejście do zmian klimatu, zachęcałoby też ono do eksperymentów i uczenia się. Pokażmy teraz bardziej szczegółowo, co takie podejście oznacza.

Poszukiwanie rozwiązań zróżnicowanych pod względem skali

Jak pokazaliśmy powyżej, zyski z obniżania ilości gazów cieplarnianych powstają nie tylko w skali globalnej – różnorodne działania dają wielorakie korzyści na różnych poziomach. Potencjalne korzyści pojawiają się nawet na poziomie gospodarstwa domowego: osoby, które dojeżdżają do pracy rowerem zamiast samochodem, stają się zdrowsze. Inwestycje w budynki o lepszej konstrukcji, przebudowa istniejących domów czy instalacja paneli słonecznych umożliwiają zmniejszenie wydatków na ogrzewanie i prąd. Wiele innych wysiłków, jakie rodziny i firmy mogą podejmować, może się w długim okresie opłacać.

Co więcej, rozległy przekrój badań empirycznych na temat działania zbiorowego, o którym mówiliśmy wcześniej, dobitnie wskazuje na to, że skuteczne działanie zbiorowe wiąże się z koniecznością istnienia pewnego podstawowego zaufania i wzajemności pośród ludzi biorących w nim udział. Gdyby strategia dotycząca zmian klimatu została wdrożona wyłącznie w skali globalnej, byłoby szczególnie trudno zwiększyć niezbędne zaufanie obywateli i firm co do tego, że obywatele i firmy na drugim końcu świata podejmują podobne działania, jakie podejmuje się „na miejscu”. Jeśli uczestnicy obawiają się, że stają się „frajerami”, biorąc na siebie kosztowne działania, podczas gdy inni „podróżują na gapę”, więcej wysiłku będą wkładać w znajdowanie zwodniczych sposobów na pozorowanie redukcji emisji, faktycznie tego nie czyniąc. Kluczowym problemem jest monitorowanie.

Różnorodne strategie monitorowania

Poleganie wyłącznie na wcześniej istniejącym poziomie zaufania i wzajemności wśród uczestników działania zbiorowego nie prowadzi do długofalowego sukcesu. Stwierdzenie to jest szczególnie prawdziwe zwłaszcza w sytuacji, kiedy pojawiają się nowe problemy, przed którymi grupa wcześniej nie stanęła. Aby wypracować stabilne systemy, trzeba w jakiś sposób narzucić reguły. Gdy jednak proponuje się jakąś reformę, często pomija się kwestię, jak te reguły faktycznie będą egzekwowane. Wielkie znaczenie mają tu nasze obecne badania na temat reżimów gospodarki zasobami26. W ramach starań o zwiększenie innego kolektywnego dobra wielkiej skali – bioróżnorodności – powstało aż nazbyt wiele istniejących tylko na papierze współzarządzanych parków narodowych, zaprojektowanych w biurach zagranicznych donatorów czy nawet w krajowych stolicach tylko po to, by następnie były one niszczone wskutek nielegalnego korzystania z zasobów na ich terenie. Choć wiele osób zgadza się, że trwałe istnienie jakiegoś zasobu wymaga egzekwowania reguł, panuje istotna różnica zdań co do tego, kto powinien nadzorować ich przestrzegania27. Zatrudnienie po prostu kilku strażników, nieznających danego terenu ani zamieszkujących go ludzi nie okazało się skuteczną strategią.

Elementem większości trwałych reżimów korzystania z zasobów było wybranie przez użytkowników danego zasobu obserwatorów, którzy odpowiadają przed nimi, lub sami są jednymi z nich, i którzy pilnują stanu tegoż zasobu oraz sposobu korzystania z niego. Tworząc oficjalne stanowiska lokalnych obserwatorów, taki reżim nie musi polegać wyłącznie na normach społeczności lokalnej, aby nakładać sankcje na łamiących reguły. To jednak społeczność tworzy oficjalne stanowisko. W niektórych systemach następuje rotacja, tak że każdy z użytkowników po kolei pełni funkcję obserwatora. W innych wszyscy uczestnicy wnoszą środki i razem zatrudniają obserwatorów.

W badaniu dotyczącym warunków, na jakich 178 grup w dwunastu krajach użytkowało lasy, zorganizowanym przez sieć badawczą International Forestry Resources and Institutions, Clark C. Gibson, John T. Williams i Elinor Ostrom28 ustalili, że poziom lokalnego monitoringu różnił się znacząco w zależności od grupy. Jedną z wielkości uzyskanych w badaniu była częstość, z jaką lokalne grupy monitorują oraz nakładają sankcje za zachowania w lesie naruszające ustalone reguły. Zbadaliśmy wpływ tej zmiennej na to, jak stan lasu oceniają jego użytkownicy (jak również leśnicy). Sprawdziliśmy także wpływ kapitału społecznego grupy, stopnia jej zależności od zasobów leśnych, oraz tego, czy jest to grupa formalna, czy nie. Wynik analizy jest taki, że dla poprawy stanu lasu regularne monitorowanie prowadzone przez lokalną grupę jest istotniejsze niż trzy pozostałe zmienne. Niezależnie od poziomów kapitału społecznego, zależności od lasu i formalizacji, regularny monitoring i sankcje są silnie statystycznie skorelowane z lepszym stanem lasu29.

W niektórych usługach komunalnych w Stanach Zjednoczonych próbuje się obecnie ograniczyć zużycie energii poprzez stworzenie lokalnych systemów monitorowania, których wyniki są następnie przedstawiane na rachunkach otrzymywanych przez klientów. Przykładowo, przedsiębiorstwo komunalne z Sacramento SMUD próbowało różnych technik, takich jak rabaty za stosowanie urządzeń energooszczędnych, jednak ostatnio znalazło skuteczniejszy sposób. W kwietniu 2008 roku zaczęło wysyłać komunikaty do 35 tysięcy losowo wybranych klientów, umieszczając ich w rankingu według zużycia energii w porównaniu z sąsiadami mieszkającymi w stu domach podobnej wielkości, używającymi tego samego paliwa grzewczego. Klienci byli także porównywani z dwudziestoma sąsiadami szczególnie skutecznie oszczędzającymi energię, otrzymując jeden lub dwa uśmieszki, w zależności od wysokości swojego wskaźnika oszczędności.

Po sześciu miesiącach przedsiębiorstwo przekonało się, że „u klientów, którzy otrzymywali te spersonalizowane raporty, ograniczenie zużycia energii było o 2 procent większe niż u tych, którzy dostawali standardowe zestawienia”30. Strategia redukcji emisji wykorzystująca różne formy rywalizacji między gospodarstwami domowymi i grupami oraz informacji zwrotnej, kto jest najlepszy w oszczędzaniu energii, jest coraz częściej stosowana przez kampusy studenckie, małe miasteczka oraz zakłady usług komunalnych w całym kraju.

Współczesne badania psychologiczne pokazują, że sformułowanie problemów dotyczących korzystania z zasobów w kontekście społecznym ma wpływ na podejmowane działania. Według Paula Wesley’a­‑Schultza i współpracującego z nim zespołu31 oraz Geoffrey’a Mumforda32 komunikaty zawierające odniesienia społeczne skuteczniej zmieniają zachowanie ludzi niż te, które koncentrują się na samych faktach. Na przykład, stwierdzenia takie jak „X procent gości w naszym hotelu powtórnie wykorzystuje ręczniki” skuteczniej zmienia postępowanie na bardziej oszczędne niż określenie ilości wody, jaką się oszczędza, używając rzeczy powtórnie.

Złożone, wieloskalowe systemy do walki ze złożonymi, wieloskalowymi problemami

Biorąc pod uwagę to, że obywatele i urzędnicy publiczni stosunkowo niedawno uświadomili sobie, jakie zagrożenia niosą ze sobą zmiany klimatu, oraz zważywszy na prowadzone obecnie dyskusje o tym, kto jest odpowiedzialny za spowodowanie problemu i za znalezienie rozwiązań, nie można oczekiwać, że skuteczny system funkcjonujący w rożnych skalach powstanie w najbliższej przyszłości. Jednak zważywszy na powolność dochodzenia do globalnego rozwiązania oraz towarzyszące temu konflikty, uznanie potencjału budowania jeszcze skuteczniejszych sposobów ograniczania zużycia energii na różnych poziomach jest ważnym krokiem naprzód.

Ponadto, jedną z ważnych strategii obniżania poziomu dwutlenku węgla w atmosferze jest tworzenie skuteczniejszej polityki ochrony usług ekosystemowych – zwłaszcza tych związanych z sekwestracją dwutlenku węgla. Stworzenie skutecznych programów możliwych do dostosowania do różnych warunków wymaga jednak wybrania właściwych obszarów oraz opracowania planów pozostawienia niektórych terenów nietkniętych, na innych zaś poniesienia znacznych nakładów na poprawę stanu zarówno infrastruktury technicznej, jak i flory i fauny33. Do tego niezbędne są znaczące nakłady na tworzenie modeli naukowych34. Na szczęście ostatni przełom w wykorzystaniu systemów informacji geograficznej oraz dogłębnej wiedzy na temat procesów biofizycznych do mapowania zmian ekosystemów w czasie zaczyna dostarczać narzędzi niezbędnych do dokładniejszego planowania działań na rzecz poprawy stanu systemów ekologicznych35. Modele te jednak trzeba rozwijać w różnych skalach i z myślą o różnych jednostkach decyzyjnych, tak aby określały one, jakie strategie można zastosować dla poprawy wychwytywania dwutlenku węgla w zgodzie z procesami ekologicznymi zachodzącymi w danej skali.

Biorąc pod uwagę złożoność i zmienną naturę problemów wiążących się z działaniami dotyczącymi zmiany klimatu, nie istnieją „optymalne” sposoby dokonania istotnych redukcji poziomu gazów cieplarnianych emitowanych do atmosfery. Znaczna redukcja emisji jest jednak zdecydowanie konieczna. Zaletą podejścia wieloskalowego jest to, że zachęca ono do eksperymentów na różnych poziomach, jak również do rozwijania metod oceny korzyści i kosztów poszczególnych strategii wdrożonych w jednym ekosystemie i porównywania ich z rezultatami uzyskanymi w innych ekosystemach. Silne zaangażowanie w szukanie sposobów redukcji emisji indywidualnych jest ważnym elementem walki ze zmianami klimatu. Zaangażowanie takie oraz zaufanie, że inni również biorą na siebie odpowiedzialność, może być skuteczniej budowane przez jednostki zarządzane w małej i średniej skali, powiązane sieciami informacyjnymi i systemem monitoringu na różnych poziomach.

Niniejszy artykuł opiera się na opracowaniu Policy research working paper 5095, napisanym przez autorkę dla Banku Światowego w 2009 roku. Jestem bardzo wdzięczna Tomowi Dietzowi za recenzję tego opracowania oraz Christinie Asquith za umiejętną redakcję.

Przełożył Jakub Maciejczyk

Tekst pochodzi z: „Solutions”, 2010, February, Vol. 1, No. 2, s. 27­‑36 [@:] http://www.thesolutionsjournal.com/node/565. Niniejszy przekład ukazał się w: „Recykling Idei”, 2013, jesień, nr 15. Artykuł objęty jest licencją Creative Commons – Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 (CC BY­‑SA 3.0) – http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl.

Przypisy:

1. W.J.W. Botzen i in., Cumulative CO2 emissions: shifting international responsibilities for climate debt [w:] „Climate Policy”, 2008, Vol. 8, No. 6, s. 569­‑576; R. Dellink i in., Sharing the burden of adaptation financing [w:] „Institute for Environmental Studies Newsletter”, Amsterdam 2008; M.G.J. den Elzen i in., Differentiating future commitments on the basis of countries’ relative historical responsibility for climate change: uncertainties in the ‘Brazilian Proposal’ in the context of a policy implementation [w:] „Climatic Change”, 2005, Vol. 71, No. 3, s. 277­‑301.

2. A. Najam i in., Climate negotiations beyond Kyoto: developing countries concerns and interests [w:] „Climate Policy”, 2003, September, Vol. 3, No. 3, s. 221­‑231; P. Baer i in., Equity and greenhouse gas responsibility [w:] „Science”, 2000, September, Vol. 289, No. 5488, s. 2287; E.A. Posner, C.R. Sunstein, Justice and climate change, Cambridge 2008.

3. Sekwestracja dwutlenku węgla (ang. carbon capture and storage – CCS) – proces polegający na wychwytywaniu dwutlenku węgla ze spalin i składowaniu go w formacjach geologicznych czy wiązaniu w ekosystemach w celu ograniczenia jego koncentracji w atmosferze. CCS jest metodą kontrowersyjną, co wynika głównie z eksperymentalnej fazy, w której się znajduje, a w związku z tym – bezpieczeństwem jej stosowania (przyp. red.).

4. Ewapotranspiracja – proces parowania terenowego, obejmujący transpirację (parowanie z komórek roślinnych) oraz ewaporację (parowanie z gruntu) – zob. http://pl.wikipedia.org/wiki/Ewapotranspiracja (przyp. tłum.).

5. G. Bala i in., Combined climate and carbon­‑cycle effects of large­‑scale deforestation [w:] „Proceedings of the National Academy of Sciences”, 2007, Vol. 104, No. 16, s. 6550­‑6555.

6. Usługi ekosystemowe – procesy, poprzez które naturalne ekosystemy przyczyniają się do dobrobytu człowieka (przyp. tłum.).

7. E. Nelson i in., Efficiency of incentives to jointly increase carbon sequestration and species conservation on a landscape [w:] „Proceedings of the National Academy of Sciences”, 2008, Vol. 105, No. 28, s. 9471­‑9476.

8. A. Agrawal i in., The Role of local institutions in adaptation to climate change, Washington 2008.

9. T. Dietz i in., Household actions can papidly reduce U.S. carbon emissions [w:] „Proceedings of the National Academy of Sciences”, 2009, Vol. 106, No. 44, s. 18452­‑18456; G.T. Gardner, P.C. Stern, The short list: the most effective actions U.S. households can take to curb climate change [w:] „Environment”, 2008, Vol. 50, No. 5, s. 13­‑24; M.P. Vandenbergh i in., Individual carbon emissions: the low­‑hanging fruit [w:] „UCLA Law Review”, 2008, Vol. 55, No. 6, s. 1701­‑1758.

10. M.P. Vandenbergh, A.C. Steinemann, The carbon­‑neutral individual [w:] „New York University Law Review”, 2007, December, Vol. 82, No. 6, s. 1673­‑1741.

11. R. Stavins, Policy instruments for climate change: how can national governments address a global problem? [w:] „University of Chicago Legal Forum”, 1997, Vol. 1997, s. 293­‑329; C.A. Miller, Climate science and the making of a global political order [w:] States of knowledge: the coproduction of science and social order, red. S. Jasanoff, New York 2004, s. 46­‑66; J.B. Wiener, Think globally, act globally: the limits of local climate policies [w:] „University of Pennsylvania Law Review”, 2007, Vol. 155, No. 6, 1961­‑1979.

12. R. Costanza, Social traps and environmental policy [w:] „BioScience”, 1987, Vol. 37, No. 6, s. 407­‑412; T. Sandler, Global challenges: an approach to environmental, political and economic problems, Cambridge 1997; Tenże, Global collective action, Cambridge 2004; T. Sandler, M.D.G. Arce, Pure public goods versus commons [w:] „Land Economics”, 2003, Vol. 79, No. 3, s. 355­‑368.

13. Efekty zewnętrzne – pojęcie w ekonomii oznaczające koszty lub korzyści, jakie działalność jakiegoś podmiotu stwarza dla innych, niezwiązanych z tą działalnością podmiotów, tym samym nieujęte w rachunku ekonomicznym podmiotu, który je generuje (przyp. tłum.).

14. A. Poteete i in., Working together: collective action, the commons, and multiple methods in practice, Princeton 2010.

15. Dobra wspólnej puli – dobra, które charakteryzują się tym, że niezmiernie trudne jest wykluczenie pewnych użytkowników z korzystania z nich, oraz że korzystanie z nich przez jednych ogranicza możliwość korzystania przez innych (przykład: zasoby naturalne, drogi publiczne). Ten drugi warunek różni je od dóbr publicznych, których konsumpcja nie ma charakteru rywalizacyjnego (na przykład powietrze, ochrona przeciwpowodziowa) (przyp. tłum.).

16. J. Baland, J. Platteau, Halting degradation of natural resources: is there a role for rural communities?, New York, 2000; A. Agrawal, Small is beautiful, but is larger better? Forest­‑management institutions in the Kumaon Himalaya, India [w:] People and forests: communities, institutions, and governance, red. C. Gibson i in., Cambridge 2000, s. 57­‑86; tenże, Common resources and institutional sustainability [w:] The drama of the commons, red. E. Ostrom i in., Washington 2002, s. 41­‑85; M.A. McKean, Common property: what is it, what is it good for, and what makes it work? [w:] People and forests..., s. 27­‑55; R. Wade, Village republics: economic conditions for collective action in South India, San Francisco, CA 1994; E. Schlager, Fishers’ institutional responses to common­‑pool resource dilemmas [w:] Rules, games, and common­‑pool resources, red. E. Ostrom i in., Ann Arbor 1994, s. 247­‑266; E. Schlager i in., Mobile flows, storage and self­‑organized institutions for governing common­‑pool resources [w:] „Land Economics”, 1994, August, Vol. 70, No. 3, s. 294­‑317; E. Ostrom, The rudiments of a theory of the origins, survival, and performance of common­‑property institutions [w:] Making the commons work: theory, practice, and policy, red. D.W. Bromley i in., San Francisco 1992, s. 293­‑318; taż, Reformulating the commons [w:] Protecting the commons: a framework for resource management in the Americas, red. J. Burger i in., Washington 2001, s. 17­‑41; E. Ostrom i in., Rules, games, and common­‑pool resources, Ann Arbor 1994; National Research Council, Proceedings of the Conference on Common Property Resource Management, Washington 1986; National Research Council, The drama of the commons. red. E. Ostrom i in., Washington 2002; T. Dietz i in., The struggle to govern the commons. [w:] „Science”, 2003, Vol. 302, No. 5652, s. 1907­‑1912.

17. B. Rothstein, Just institutions matter: the moral and political logic of the universal welfare state, Cambridge 1998; tenże, Social traps and the problem of trust, Cambridge 2005.

18. Mc. Fuller i in., Toward a low­‑carbon economy: municipal financing for energy efficiency and solar power [w:] „Environment”, 2009, Vol. 51, No. 1, s. 22­‑32.

19. United Nations, Final act of the Third Conference on the Law of the Seas, Montenegro Bay, Jamaica 1982.

20. C.J. Walters, Adaptive management of renewable resources, New York 1986.

21. J. Wilson, Scientific uncertainty, complex systems, and the design of common­‑pool institutions [w:] The drama of the commons…, s. 327­‑359.

22. L. Harris, Independent review of the state of the northern cod stock, Ottawa 1990.

23. A.C. Finlayson, Fishing for truth: a sociological analysis of northern cod stock assessment from 1977­‑1990, St. Johns 1994; A.C. Finlayson, B.J. McCay, Crossing the threshold of ecosystem resilience: the commercial extension of northern cod [w:] Linking social and ecological systems: management practices and social mechanisms for building resilience, red. F. Berkes, C. Folke, Cambridge 1998, s. 311­‑338.

24. M. Oppenheimer i in., Negative learning [w:] „Climatic Change”, 2008, Vol. 89, No. 1, s. 155­‑172.

25. L. Pritchett, M. Woolcock, Solutions when the solution is the problem: arraying the disarray in development [w:] „World Development”, 2003, Vol. 35, No. 3, s. 435­‑461.

26. People and forests...; E. Ostrom, H. Nagendra, Insights on linking forests, trees, and people from the air, on the ground, and in the laboratory [w:] „Proceedings of the National Academy of Sciences”, 2006, Vol. 103, No. 51, s. 19224­‑19231; A. Chhatre, A. Agrawal, Forest commons and local enforcement [w:] „Proceedings of the National Academy of Sciences”, 2008, September, Vol. 105, No. 36, s. 13286­‑13291; E. Coleman, Institutional factors affecting ecological outcomes in forest management [w:] „Journal of Policy Analysis and Management”, 2009, Vol. 28, No. 1, s. 122­‑146.

27. A. Bruner i in., Effectiveness of parks in protecting tropical biodiversity [w:] „Science”, 2001, Vol. 291, No. 5501, s. 125­‑129; M. Wells, K. Brandon, People and parks: linking protected area management with local communities, Washington 1992.

28. C. Gibson i in., Local enforcement and better forests [w:] „World Development”, 2005, Vol. 33, No. 2, s. 273­‑284.

29. T. Hayes, E. Ostrom, Conserving the world’s forests: are protected areas the only way? [w:] „Indiana Law Review”, 2005, Vol. 38, No. 3, s. 595­‑617; E. Coleman, Institutional factors...; A. Chhatre, A. Agrawal, Forest commons..

30. L. Kaufman, Utilities Turn Their Customers Green, 2009 [@:] http://www.nytimes.com/2009/01/31/science/earth/31compete.html (data dostępu: 18 października 2013).

31. P. Schultz i in., The constructive, destructive, and reconstructive power of social norms [w:] „Psychological Science”, 2007, Vol. 18, No. 5, s. 429­‑434.

32. G. Mumford, Psychology’s ability to curb energy use [w:] „Monitor on Psychology”, 2007, Vol. 38, No. 11, s. 20­‑21.

33. D. Michel, Foxes, hedgehogs, and greenhouse governance: knowledge, uncertainty, and international policy­‑making in a warming world [w:] „Applied Energy”, 2009, Vol. 86, No. 2, s. 258­‑264.

34. E. Nelson i in., Modeling multiple ecosystem services, biodiversity conservation, commodity production, and tradeoffs at landscape scales [w:] „Frontiers in Ecology and the Environment”, 2009, Vol. 7, No. 1, s. 4–11.

35. G.C. Daily i in., Ecosystem services in decision making: time to deliver [w:] „Frontier in Ecology and the Environment”, 2009, Vol. 7, No. 1, s. 21–28.

Elinor Ostrom – amerykańska ekonomistka i politolożka. W 2009 roku została uhonorowana nagrodą Nobla w dziedzinie ekonomii (wraz z Oliverem Williamsonem) za analizę zarządzania gospodarczego, szczególnie dóbr wspólnych. Stała się tym samym pierwszą i do tej poty jedyną kobietą, która otrzymała tę nagrodę. Wykładała na Uniwersytecie w Los Angeles oraz na Uniwersytecie stanu Indiana w Bloomington.