Zamiast bomb po holendersku

Katarzyna Pawlik
23.11.2003

Wspólną ideą akcji Jedzenie zamiast bomb na całym świecie jest sprzeciw wobec wydawania pieniędzy na zbrojenia, zamiast na pożywienie. Warto sobie jednak uświadomić, że państwa takie, jak Holandia – bogate i posiadające dobrze rozwiniętą pomoc społeczną – borykają się z wieloma innymi niż Polska problemami. Siłą rzeczy więc, kampania rozdawania darmowych posiłków wygląda tam trochę inaczej i ma nieco inne cele. Podczas gdy w krajach Europy Wschodniej ma ona przede wszystkim wymiar społeczny: pomoc biednym, bezdomnym, potrzebującym, w Europie Zachodniej jest skierowana głównie przeciwko społeczeństwu konsumpcyjnemu.

Właśnie z powodu tych różnic holenderscy wolontariusze Food not bombs postanowili zorganizować dwutygodniowy wyjazd do Polski. Chcą wymienić doświadczenia i opinie na temat akcji, zobaczyć jak wygląda ona u nas, a także pomóc przy jej organizacji. Chcą ponadto zaprotestować przeciw niesprawiedliwemu rozdziałowi żywności i innych środków w naszym kraju oraz niesprawności działań pomocy społecznej. Przez kilkanaście dni pobytu w Polsce, Holendrzy odwiedzą kilka miast, w których regularnie odbywa się akcja.

W centrum handlowym przeciw konsumpcji

W wielu krajach Europy Zachodniej ogromna ilość jedzenia trafia do śmietników. Organizatorzy Jedzenia zamiast bomb w Holandii zwracają uwagę przede wszystkim na ten właśnie fakt. Trzy lata temu w Utrechcie zaczęli rozdawać darmowe posiłki w centrum miasta, rok później przenieśli akcję do dużego centrum handlowego. Nie spodobało się to ani policji ani właścicielowi centrum – postanowili wyrzucić wolontariuszy wymagając od nich pozwolenia na rozdawanie jedzenia. Aktywiści, przekonani o słuszności akcji, odmówili opuszczenia miejsca, za co wszyscy zostali aresztowani. Zwróciło to uwagę mediów, które szeroko zrelacjonowały sprawę i szybko okazało się, że opinia publiczna potępia takie zachowanie służb porządkowych, zaś przychylnie jest nastawiona do idei Food not bombs. Kiedy dwa tygodnie później wolontariusze wrócili w to samo miejsce, nie napotkani żadnych problemów i do dziś rozdają jedzenie w centrum handlowym, informując o ogromnej ilości żywności wyrzucanej do śmieci.

Podobnie rzecz wygląda na zachodzie Holandii, w Delft. Posiłki rozdawane są raz w miesiącu, a podczas akcji ludzie rozmawiają na temat kultury konsumpcyjnej i marnowania dobrego jedzenia w restauracjach, sklepach i domach prywatnych.

Przeciw kapitalizmowi pod McDonaldem

W Holandii wolontariusze kampanii często dostają żywność ze sklepów i targów warzywnych. Zazwyczaj są to produkty przeznaczone do wyrzucenia albo na karmę dla zwierząt, cały czas jednak dobre i zdatne do spożycia. Przygotowywane jedzenie rozdawane jest wszystkim, którzy przychodzą w określone miejsce, by zjeść wspólny, wegetariański posiłek. Jak mówi Erwin z Amsterdamu: „Dla nas rozdawanie jedzenia to forma happeningu, prezentującego alternatywny styl życia, inny od tego, którym żyją kapitalistyczne społeczeństwa – marnujące pożywienie, nastawione wyłącznie na zysk, gnębiące ludzi i zwierzęta”. W Amsterdamie akcja odbywa obok baru McDonald’s. W podobnym miejscu – naprzeciwko McDonalda i KFC – są rozdawane posiłki w Eindhoven, w południowej Holandii.

Dla uchodźców przy muzyce i jedzeniu

We współczesnym społeczeństwie bardzo trudno jest dać coś za darmo. Jednak taka sytuacja „dawania” stanowi często punkt wyjścia do ciekawej rozmowy. Z tego założenia wychodzą wolontariusze w Arnhem, na wschodzie Holandii. Rozdają oni darmowe posiłki w centrum miasta, a ich działaniom często towarzyszą dyskusje oraz teatr uliczny, zespół samby lub po prostu muzyka z magnetofonu. Czasem akcja przeprowadzana jest w ramach demonstracji przeciw cyrkowi, manifestacji pokojowej czy koncertu benefitowego, na przykład na rzecz uchodźców.

W podobnej atmosferze organizowane są akcje na północy Holandii, w Groningen – często przy muzyce granej na żywo, a także okazjonalnie: podczas demonstracji antywojennych, dnia bez mięsa czy festiwali muzycznych.

Katarzyna Pawlik – fotografka, absolwentka filozofii, antyfaszystka, aktywistka społeczna, edukatorka praw człowieka, członkini stowarzyszenia Nomada, w którym zajmuje się przeciwdziałaniem przemocy motywowanej uprzedzeniami i reagowaniem na takie incydenty, współautorka raportu „Masz problem?” Przemoc motywowana nienawiścią we Wrocławiu.