O co walczą antyglobaliści?

Zdzisława Piątek
23.11.2003

Procesy globalizacji można potraktować jako próbę organizowania się ludzkości w jeden światowy system cywilizacyjny. Globalizacja dokonuje się pod hasłami osiągnięcia równowagi ekologicznej oraz nadziei na rozwiązanie sprawiedliwego podziału dóbr, regulacji problemów demograficznych, pokoju i respektowania praw człowieka w stosunku do wszystkich mieszkańców Ziemi.

Antyglobaliści nie kwestionują potrzeby wspólnych działań zmierzających do samo­‑organizacji w skali planety, kwestionują jednak proponowany model tej globalizacji i podstawowe wzorce tworzenia globalnego porządku narzucane przez kraje bogate ubogim krajom Trzeciego Świata. Antyglobaliści dołączają do tych, którzy są przekonani, że nowy światowy ład należy budować przez konfederację wolnych autonomicznych państw, z uwzględnieniem specyficznych warunków ich rozwoju gospodarczego i rodzimej tradycji kulturowej. Takiego ładu w skali światowej nie można osiągnąć przez narzucenie wszystkim ludziom na kuli ziemskiej jednej konsumpcjonistycznej filozofii życia dominującej w krajach bogatych i jednego modelu gospodarki, którego istotę stanowi nieograniczony wzrost gospodarczy. Antyglobaliści podkreślają, że ludzkości nie jest potrzebny jeden system ideologiczny, ani jeden model rozwoju gospodarczego, oparty na intensyfikacji wzrostu ekonomicznego, a tym bardziej nie jest jej potrzebna dyktatura jednego rządu światowego. Ludzkości potrzebne są wspólne wartości i cele oraz wspólne ramy myślenia mimo różnorodnych orientacji światopoglądowych.

Antyglobaliści przekonują, że problemy związane z zahamowaniem kryzysu środowiskowego nie mają rozwiązań czysto technicznych, a to znaczy, że nie dają się oszacować czysto ilościowo i wymagają radykalnej zmiany w hierarchiach wartości. Antyglobaliści podważają zasadność akceptowanej przez kraje bogate dominacji gospodarki nad innymi wymiarami życia społecznego, w tym nad przyrodą. Domagają się oni nowego stylu życia polegającego na ograniczaniu konsumpcji i marnotrawstwa surowców oraz energii także w krajach bogatych, które czerpią korzyści z rabowania zasobów surowcowych. Cenę za zanieczyszczanie środowiska płacą wszyscy. Łatwo zauważyć, że na konkurencyjnym rynku światowym wysokie standardy ekologiczne zwiększające koszty produkcji budzą sprzeciw.

Debata radykalizuje się a dyskusja toczy się także na ulicy. Sądzę, że dzieje się tak dlatego, iż we współczesnym świecie ci, którzy mają w ręku wszystkie atrybuty władzy, lekceważą żądania organizacji pozarządowych. Różnorodne manifestacje są aktem desperacji, wynikają bowiem z poczucia bezsilności i są jedynym sposobem przedstawienia innych racji i opozycyjnych stanowisk. Przedmiotem sprzeciwu antyglobalistów nie jest jednak sama idea globalizacji rozumiana jako tworzenie nowego ładu światowego, lecz kształt tego ładu i sposób jego realizacji. Sądzę, że protesty, o których mowa, należy potraktować jako przejaw poczucia współodpowiedzialności za losy ludzkiej cywilizacji i za losy świata.

Gdyby modele globalizacji i wzrostu gospodarczego propagowane przez kraje bogate były spójne z ochroną środowiska i z interesami krajów ubogich, to nie byłoby protestów antyglobalistów. Warto rozważyć, co łączy, a co dzieli antyglobalistów i rządy krajów bogatych w budowaniu nowego ładu światowego. Przedstawiciele obu obozów akceptują fakt, że w świecie o ograniczonej przestrzeni i ograniczonych zasobach surowcowych nie można utrzymać nieustannego wzrostu gospodarczego połączonego z ciągłym przyrostem demograficznym. Należy zatem uruchomić mechanizmy umożliwiające trwały rozwój gospodarczy, czyli rozwój zrównoważony, który w dalekiej perspektywie da się utrzymać w ramach ekosystemu ziemskiego. Kwestią sporną jest określenie strategii, które mają doprowadzić do osiągnięcia i utrzymania tego rozwoju.

Jestem skłonna przyznać rację tym, którzy twierdzą, że mimo iż nowy światowy ład ma posiadać charakter globalny, to jego realizację należy prowadzić od dołu. A sukces tego przedsięwzięcia zależy od tego, na ile da się uzgodnić dobro ludzkości z dobrem ludzi żyjących w konkretnych wspólnotach narodowych i społeczno­‑kulturowych. Charakter nowego światowego porządku będzie także zależał od rozstrzygnięcia fundamentalnych problemów natury moralnej dotyczących stosunku gatunku ludzkiego do świata i do siebie samego.