Globalna odpowiedz na problem pracy niewolniczej

Z Rogerem Plantem rozmawia Fabio Schivartche
30.08.2004

Globalizacja, proces integracji światowej ekonomii, który zaczął się w zeszłym wieku, zaostrza problem, który wydaje się obecny tylko w książkach do historii: wykorzystywanie pracy niewolniczej. Analizą tematu zajmuje się Goger Plant, szef Międzynarodowego Programu Walki z Pracą Niewolniczą z OIT (Międzynarodowej Organizacji Pracy) i najwięksi w tej sprawie specjaliści na świecie. Będąc w Brazylii uczestniczył on w seminarium Wyższego Trybunału Pracy. 56 letni Anglik odwiedził jak dotąd Brazylię kilka razy i chwalił działania rządu Luli, ale stwierdził, że liczba wykorzystywanych do pracy niewolniczej może być większa niż zarejestrowane oficjalnie 25 tysysięcy.

Fabio Schivartche: W których państwach praca niewolnicza jest najczęściej spotykana?

Roger Plant: Tam gdzie państwo jest bezpośrednio odpowiedzialne za pracę przymusową. Mianmar (dawna Birma) jest takim przykładem. Ale to nie oznacza, że sąsiednie państwa azjatyckie są w lepszej sytuacji. Mówimy o problemie strukturalnym, związanym z globalizacją.

FS: Czy globalizacja wpływa na zaostrzanie się zjawiska pracy niewolniczej na świecie?

RP: Tak. Wraz z likwidacją barier przedsiębiorstwa inwestują w państwach gdzie praca jest najtańsza. Wzmacniany jest produkt przez redukuje kosztów. Podstawowym dążeniem producentów jest zmniejszanie płacy za siłę roboczą. Podobnie w regionach w wielu regionach traktuje się pracę analogicznie do niewolnictwa, nie jest to dostrzegane i o wiele rzadziej karane. Jednocześnie kraje uprzemysłowione stawiają coraz więcej barier dla legalnej migracji, podczas gdy wiadomo, że istnieje popyt na usługi potencjalnych imigrantów. Kiedy pojawia się nierównowaga między popytem a podażą siły roboczej, pracodawcy wykorzystują fakt, że tysiące osób chcą opuścić swoje kraje w poszukiwaniu pracy.

FS: Czy walka z pracą niewolniczą przynosi efekty pod rządami Luli?

RP: Mogę powiedzieć, że tak. Deklaracją prezydenta jest bardzo ambitne i odważne zobowiązanie wykorzenienia pracy niewolniczej do 2007r. Ale trudno jest walczyć z tym problemem w odległych rejonach Amazonii. Potrzebne jest do tego silne zaangażowanie.

FS:Wzrost bezrobocia popycha ludność do niewolnictwa?

RP: Bezrobocie może wpływać na pracę niewolniczą, ale nie można uważać tego za zależność bezpośrednią. Osoby żyjące w biedzie łatwiej akceptują jakąkolwiek możliwość pracy.

FS:Dwa miesiące temu dwaj kontrolerzy, którzy zgłosili przypadki pracy niewolniczej, zostali zamordowani w Unai. Dotąd nie ma podejrzanych. Bezkarność wzmaga problem.

RP: Z tego co wiemy, rząd czyni wysiłki w celu rozwiązania problemu przestępczości i karania odpowiedzialnych. Rząd mówił o 3000 przypadków niewolnictwa w Brazylii. Teraz mówi o 25 tys. Nikt nie kłamał, ale im więcej kontrolerów jest zaangażowanych, tym więcej odkrywają takich przypadków.

FS: Liczba może być większa niż 25 tys.?

RP: Tak, może. Wróciłem z Rosji, gdzie odkryliśmy przypadki różnych rodzajów pracy przymusowej wśród nielegalnych imigrantów w byłych republikach sowieckich. Jest milion takich osób. W Pakistanie setki tysięcy.

FS: Specjaliści postulują zalegalizowanie zapisu o konfiskacie ziemi tym, którzy korzystają z pracy niewolniczej. Czy pan się zgadza z takim postulatem?

RP: Taka decyzja należy do każdego z poszczególnych państw. Ale ważne, że myśli się o sposobach karania.

FS: Jakie inne sposoby pan sugeruje?

RP: W państwie takim, jak Brazylia, z wysokim poziomem ubóstwa, dla reintegracji i uniknięcia ponownego zaangażowania przez wyzyskiwaczy mogą być ważne przydziały ziemi dla tych, którzy byli wykorzystywani. Takie osoby potrzebują nowych szans.

Przełożył Artur Chojnacki