Uwaga! Twój pracodawca jest najprawdopodobniej przestępcą!

Sabocat
09.08.2005

Podobno w dobrze funkcjonującej, według neoliberalnych standardów, gospodarce potrzebny jest pewien poziom bezrobocia. Jakieś 5 – 10 procent bezrobotnych to warunek większej mobilności pozostałych pracujących (czytaj: zgodzą się ze strachu pracować za mniejsze pieniądze). Co ciekawe, praktyka, według której pracodawca może w aktualnych warunkach zmusić do pracy za grosze swoich pracowników, bo przy obecnej stopie bezrobocia będzie miał na ich miejsce dziesięciu kolejnych frajerów, jest niezgodna z polskim prawem. Czyli będące rajem dla polskich pracodawców warunki ogromnego bezrobocia, w których płaci się bez stresu 800 złotych miesięcznie, są pokusą do popełnienia przestępstwa. Otóż artykuł 304 Kodeksu Karnego mówi: „Kto wyzyskując przymusowe położenie innej osoby fizycznej, prawnej albo jednostki organizacyjnej nie mającej osobowości prawnej, zawiera z nią umowę, nakładając na nią obowiązek świadczenia niewspółmiernego ze świadczeniem wzajemnym, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Zatem przyjrzyjmy się kolejnym fragmentom artykułu:

„przymusowe położenie innej osoby fizycznej” – nie chcemy zdechnąć z głodu, więc jesteśmy najczęściej przymuszeni pracować za grosze, jakie nam oferują, no może poza tymi śmiałkami, którzy „pierdolą system”, zbierają puszki albo makulaturę i jakoś ciągną.

„obowiązek świadczenia niewspółmiernego ze świadczeniem wzajemnym” – zwykle ludzie pracują osiem godzin dziennie, czyli jedna trzecią doby. Za ile gotów byłbyś sprzedać jedną trzecią swojego dorosłego życia? Ile musiałbyś dostawać na miesiąc, aby było to świadczenie współmierne? 800 złotych? 2000 złotych? To chyba trochę mało. Zarabiasz tyle albo mniej? A więc jesteś ofiarą wyzysku, a Twój pracodawca to zwykły przestępca.

Ale bądźmy wyrozumiali. W końcu musimy wziąć pod uwagę okoliczności popełnienia przestępstwa. Litujemy się nad młodocianym przestępcą, że tata alkoholik i mama prostytutka, musimy takie same standardy stosować wobec pracodawców. Wiemy, że są także ofiarami pewnych okoliczności, w których przyszło im funkcjonować. Może poczuli się odurzeni wizją 50% bezrobotnych i tym, że być może nie będą musieli niedługo płacić wcale, bo pracownik zgodzi się pracować jedynie za opłacaną składkę ZUS? Przecież młodych chłopców idących kraść samochody też odurza wizja drogich samochodów, drinków i łatwych panienek.

No i jest jeszcze jedna okoliczność warta rozważenia: pracodawca jest jedynie nic nieznaczącym trybem systemu, który musi słuchać poleceń. I na dodatek jest skonsternowany, bo polecenia wydaje ktoś niewidzialny, a raczej niewidzialna ręka czegoś, co nazywają rynkiem. Pracodawca też jest uzależniony, bo jak zapłaci więcej to zniszczy go konkurencja, zbankrutuje, musi słuchać rozkazów jak żołnierz, którego postawią przed plutonem egzekucyjnym, za odmowę wykonania rozkazów. Oczywiście, doskonale rozumiemy okoliczności postępowania pracodawcy, ale nie przekonuje nas jakoś niewinność żołnierzy Wehrmachtu albo Armii Czerwonej, prawda? Można powiedzieć, że takie zestawienie jest nadużyciem, ale nie zmieni to faktu, że będący ofiarą okoliczności pracodawca i ślepo wykonujący polecenia żołnierz, ilustrują ten sam mechanizm uległości i posłuszeństwa. Mechanizm, dzięki któremu bieda, wyzysk i przemoc mają się tak dobrze. I dzięki któremu jakoś się to wszystko kręci.