Ofiary globalnego kapitalizmu, łączcie się!

Horyzont(y) polityki emancypacyjnej w dwudziestym pierwszym wieku a inspiracje Marksowskie

Marcin Starnawski
10.04.2011

Pytanie o „aktualność Marksa” pojawia się w związku z przekonaniem o porażce formacji politycznych powołujących się na teorię niemieckiego filozofa i jej ideowe mutacje. Kryzys ten uwidocznił się w ostatnich trzydziestu­‑czterdziestu latach poprzez pęknięcia w łonie „starej lewicy” oraz w jej niezdolności do stworzenia socjalistycznego systemu społeczno­‑gospodarczego i egalitarystycznej kultury. Uwiąd lewicy ułatwił ekspansję sił społecznych, które swój interes wiążą z radykalizacją i „globalizacją” stosunków kapitalistycznych. Do jej przejawów należą: upadek autorytarnego „realnego socjalizmu” i restauracja kapitalizmu w byłym bloku radzieckim, proces demontażu „państwa opiekuńczego” w liberalnych demokracjach Północy oraz ofensywa neokolonialna w tak zwanym Trzecim Świecie, kładąca kres wysiłkom na rzecz suwerenności narodowej. Jeśli uznać, że historiozofia „końca historii” czy slogan głoszący, że dla kapitalizmu „nie ma alternatywy”, to nie więcej niż ideologiczne uzasadnienie obecnego układu sił w światowym konflikcie społecznym, wówczas historyczny impas lewicy sam w sobie stanowić będzie bodziec do debaty nad aktualnością idei określających ją jako formację antysystemową oraz nad treścią programu emancypacyjnego i warunkami jego realizacji.

Czemu jednak miałaby służyć taka dyskusja? Intelektualnej wierności filozoficznym i ekonomicznym kategoriom Marksa w realiach dwudziestego pierwszego wieku? Rehabilitacji myśli Marksowskiej w naukach społecznych? Ponownej ocenie cywilizacyjnego dorobku historycznych wcieleń marksizmu? I czy w warunkach polskich (antykomunizm elit intelektualnych i marginalizacja myśli lewicowej przez główne media) dyskusja taka byłaby bardziej odświeżająca czy przewidywalna1? Podobne próby sprowadzają się przecież zwykle do przekonywania przekonanych lub usprawiedliwiania się przed „przeciwnikami”, bądź kończą się na lewicowych ćwiczeniach scholastycznych w wykazywaniu „braku/obecności Marksa” w analizach (przy głośnych zapewnieniach o niechęci do „marksistowskiej ortodoksji”).

A może udowodnienie intelektualnej aktualności Marksa nie jest główną stawką w tej dyskusji? Nie podważając sensu odzyskania pewnych Marksowskich kategorii dla refleksji naukowej, chciałbym raczej pokazać, jak inspirują one dziś dążenia emancypacyjne ludzi uwikłanych w zależności systemu kapitalistycznego oraz jak używają ich niektórzy teoretycy oferujący polityczną narrację na temat tych działań. Poniższe rozważania obejmują cztery tematy. Po pierwsze, próbuję sproblematyzować zagadnienie „kryzysu marksizmu”. Po drugie, nakreślam możliwe sposoby rozumienia dziś kwestii walki klasowej, którą uznaję za centralną dla refleksji Marksa. Po trzecie, sygnalizuję reinterpretacje walki klas w kontekście doświadczeń ruchów bazujących na kategoriach pozaklasowych. Na koniec omawiam kilka dylematów taktycznych i strategicznych współczesnych ruchów antysystemowych.

Czym jest „kryzys marksizmu”?

Warto postawić dwa pytania: Czy odwrót radykalnej lewicy (i odwrót społeczeństw od niej) jest trwały bądź ostateczny? Czy kryzys ten ma charakter ogólnoświatowy?

Za ramę rozważań posłuży proponowane przez Immanuela Wallersteina ujęcie kapitalizmu jako historycznego systemu społecznego, kładące nacisk na perspektywę długofalową i globalną. Jednostką analizy jest tutaj nie państwo narodowe, ale system­‑świat. Główne cechy struktury nowoczesnego systemu­‑świata, czyli kapitalistycznej gospodarki­‑świata, w jakiej żyjemy, to: (a) imperatyw nieustannej akumulacji kapitału jako głównej siły „napędzającej” system; (b) osiowy podział pracy między „rdzeniem” i peryferiami systemu jako efekt nierównej wymiany między nimi; (c) wahania „parametrów” systemu w krótkookresowych cyklach koniunkturalnych oraz przeobrażenia w wyniku długofalowych trendów sekularnych osiągających współcześnie moment kryzysu strukturalnego kapitalizmu i wyczerpywaniu się jego możliwości ekspansji; (d) istnienie ruchów antysystemowych o ambiwalentnej roli: kontestujących i przeobrażających system, ale i wzmacniających go2.

Pomocny jest Wallersteinowski opis historycznej trajektorii ruchów antysystemowych. Narodziły się one jako trzeci (obok konserwatyzmu i liberalizmu) nurt ideologiczny pierwszej połowy dziewiętnastego wieku. Rewolucje roku 1848 zapoczątkowały formowanie się geokultury liberalnej, polegającej na trójfilarowym konsensie: inkluzji obywatelskiej (prawa wyborcze), ustawodawstwie socjalnym oraz idei nacjonalizmu i państwa narodowego. Wizję tę przyjęli zarówno konserwatyści, jako możliwość stłumienia nastrojów rewolucyjnych, jak i przywódcy lewicowi, upatrujący w niej częściową realizację ich własnego programu3. Liberalne status quo umocni się po I wojnie światowej i przetrwa do końca lat sześćdziesiątych dwudziestego wieku. Lata 1945­‑1968 to dominacja partii wywodzących się z nurtu „radykalnego”, będących trwale lub przejściowo u władzy: socjaldemokratycznych, wywodzących się z II Międzynarodówki (na Zachodzie), komunistycznych, wywodzących się z III Międzynarodówki (w bloku radzieckim, Jugosławii, Chinach i Wietnamie) oraz ruchów narodowowyzwoleńczych (w Trzecim Świecie).

Rewolty roku 1968 to przełom dotyczący buntu przeciwko „hegemonii Stanów Zjednoczonych i ich światowej polityki, która doprowadziła je do wojny z Wietnamem; stosunkowo biernego nastawienia Związku Radzieckiego, co rewolucjoniści postrzegali jako »zmowę« ze Stanami Zjednoczonymi; nieskuteczności tradycyjnych ruchów Starej Lewicy w przeciwstawianiu się status quo4. Rok ’68 oznacza podważenie liberalnej geokultury i wypowiedzenie zaufania dotychczasowej polityce lewicy5. To hasła rewolucji antykapitalistycznej, demokratyzacji i walki z biurokracją partyjno­‑państwową (w bloku radzieckim), a także sprzeciw wobec patriarchatu i rasizmu. Nastąpiło przesunięcie „nowej lewicy” ku zmianie kulturowej i tzw. polityce tożsamości. Zakwestionowanie geokultury liberalnej otworzyło też drzwi dla radykalizacji prawicy6. Odpowiedzią na załamanie gospodarcze początku lat siedemdziesiątych (po fazie wzrostu w okresie powojennym) było dojście do głosu doktryny neoliberalnej w polityce gospodarczej. Rok 1989 to klęska nie tylko „starej lewicy”, ale też liberalizmu „za sprawą usunięcia jedynego ideologicznego uzasadnienia hegemonii amerykańskiej […] milcząco wspieranego przez rzekomego przeciwnika liberalizmu”7.

Ostatnie dwie dekady to fala buntów antyneoliberalnych przeciwko regułom „wolnego handlu” uprzywilejowującym firmy z Północy oraz forsowanemu przez międzynarodowe instytucje finansowe „strukturalnemu dostosowaniu” narzucającemu krajom Południa i obszarowi postkomunistycznemu ustępstwa wobec kapitału. Miała też miejsce mobilizacja przeciwko militaryzacji (wojna w Iraku). W niektórych regionach wyrazem tej fali sprzeciwu są rządy nowej lewicy populistycznej i centrolewicy powiązane z ruchami etnicznymi (Ameryka Łacińska), nasilenie się oporu zbrojnego pod sztandarami maoizmu (Indie) bądź protesty przeciwko neoliberalizacji (na przykład Afryka Południowa, Korea Pd, Francja, Niemcy). Oś globalnego konfliktu społecznego Wallerstein widzi w starciu „ducha Davos” z „duchem Porto Alegre”: korporacyjnej globalizacji z wizją świata „względnie egalitarnego i demokratycznego”. Walka ta ma być kluczowa dla przyszłości systemu­‑świata8.

Przyjmując, że porażki lewicy to efekt dynamiki światowego konfliktu społecznego oraz mając na uwadze nowe fale niezadowolenia społecznego, z pewnością nie można mówić o końcu lewicowej polityki emancypacyjnej w ogóle. Kryzys dotyczy raczej politycznych form „marksizmu historycznego” i wiąże się z upadkiem pewnych strategii zarządzania państwem i gospodarką narodową (socjalizm realny i welfare state). Pojawia się zresztą wątpliwość czy ład ten faktycznie stanowił alternatywę dla kapitalistycznej gospodarki­‑świata, a także czy sam marksizm funkcjonował jako ideologia hegemoniczna w krajach oficjalnie go deklarujących. Czy mógł konkurować ze zmitologizowanymi wyobrażeniami „zachodniego dobrobytu” podsycanymi przez okazjonalne kontakty (rodzina, kultura masowa) z życiem w kapitalizmie? Czy „rozwój” socjalistyczny był jakościowo odmienny od kapitalistycznego, czy też blok radziecki zmuszony był „doganiać” Zachód, reżim „wolnorynkowy” zastępując politycznym reżimem centralnego sterowania? Wallerstein sugeruje, że „znaczna część wewnętrznej opozycji wobec marksistowsko­‑leninowskiego aparatu partyjno­‑państwowego była wyrazem konfliktu klasowego, walki zwykłych robotników z nowym, nieco osobliwym, rodzajem burżuazji – nomenklaturą”9.

Można odnieść wrażenie, iż przeświadczenie o „kryzysie marksizmu” obciążone jest europocentryzmem i ogranicza się do analizy sytuacji Pierwszego i Drugiego Świata. Na obszarze globalnego Południa, naznaczonym neokolonializmem i wojskowymi reżimami ultraprawicowymi, marksizm nigdy nie przestał być żywotną ideologią emancypacyjną. Najbardziej wyrazisty przykład to Ameryka Łacińska, gdzie już w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych koncepcja „wyzwolenia” zastąpiła w retoryce lewicy doktrynę „rozwoju”10. Nastąpiło to na fali postkolonialnego przebudzenia ruchu trzecioświatowego, porzucenia wizji „modernizacji” na rzecz analizy zależności gospodarczych i geopolitycznych, a w dekadach następnych – pod wpływem pierwszych doświadczeń neoliberalizmu (Chile, Argentyna, Boliwia) i antylewicowych interwencji dokonywanych lub inspirowanych przez Stany Zjednoczone (Nikaragua, Salwador). Dzisiejsza fala latynoamerykańskiej mobilizacji społecznej to efekt radykalizacji lewicy trzydzieści, czterdzieści lat temu11: „nowa lewica i nowe ruchy społeczne, nierównomiernie rozsiane po niemal całej kuli ziemskiej, skupiają się głównie na różnych przestrzeniach społecznych półkontynentu latynoamerykańskiego”, co czyni je „obecnie prawdziwym frontem światowej awangardy ruchów antysystemowych i antykapitalistycznych”12.

Rekonfiguracja lewicy ma też miejsce w krajach Północy, a niedawny kryzys finansowy czy, szerzej, neoliberalna reakcja ostatnich trzydziestu lat, to główne zjawiska warunkujące „powrót do Marksa”. Nawet jeśli powrót ten w niewielkim stopniu odbywa się pod sztandarami partii komunistycznych, wiąże się on z fermentem politycznym w kontekście konkretnych walk społecznych (w obronie warunków zatrudnienia oraz przeciwko prywatyzacji usług publicznych i sprowadzaniu Unii Europejskiej do „wspólnego rynku”).

Współczesna lewica społeczna odrzuca nie tyle inspiracje Marksowskie, ile doktrynalną wykładnię historycznego „marksizmu partyjnego” uformowanego w ramach doświadczeń II i III Międzynarodówki. Wallerstein twierdzi, iż nie do utrzymania jest dogmat o wyłącznej roli wielkoprzemysłowego proletariatu w procesie wytwarzania wartości dodatkowej (i jego wiodącej roli jako podmiotu radykalnej zmiany społecznej) oraz przekonanie, że przewroty antysystemowe mogą mieć źródło wyłącznie w krajach „rozwiniętych”13. Pierwsze z tych założeń pomija pozaprzemysłowe i nienajemne formy pracy dla pomnażania zysku, wypychając poza pojęcie „klasy robotniczej” zdecydowaną większość ludności świata, która nie utrzymuje się z cudzej pracy. Drugie ignoruje żywotność walk antysystemowych, w których na czoło wysuwa się czynnik narodowowyzwoleńczy. Sytuacja w Ameryce Łacińskiej pokazuje, że region ten może w procesie odwracania neoliberalnego trendu odegrać rolę znacznie większą niż „rozwinięta” Północ.

Walka klas dziś: horyzonty współczesnej polityki emancypacyjnej

Jak pamiętamy, przewodnia myśl Marksowskiej analizy warunków zmiany społecznej głosi:

Historia wszelkiego społeczeństwa dotychczasowego jest historią walk klasowych. […] Nasza epoka, epoka burżuazji, wyróżnia się jednak tym, że uprościła przeciwieństwa klasowe. Całe społeczeństwo rozszczepia się coraz bardziej i bardziej na dwa wielkie wrogie obozy, na dwie wielkie, wręcz przeciwstawne sobie klasy: burżuazję i proletariat14.

Istotą konfliktu klasowego w społeczeństwie kapitalistycznym jest „spór” o podział wartości dodatkowej, czyli zysku z produkcji towarów bądź usług, pomiędzy faktycznymi wytwórcami (pracownikami) a nabywcami siły roboczej dysponującymi materialnymi środkami produkcji (kapitalistami)15. W ujęciu Marksa „interesy kapitału i interesy pracy najemnej są sobie krańcowo przeciwstawne”, gdyż warunkiem wzrostu zysku jest spadek względnej płacy roboczej. Nawet w okresie przyrostu zysków, warunkiem pomyślnej akumulacji jest utrzymywanie płac na tym samym poziomie lub obniżanie ich, a w najlepszym razie podnoszenie w tempie wolniejszym niż następujący wzrost zysku. Proces ten, choć może powodować względną poprawę warunków życiowych pracowników (zwykle jednak tylko części spośród nich), lecz zawsze prowadzi do społecznej polaryzacji w ramach istniejącej struktury klasowej16. Warunkiem zniesienia tej sytuacji jest zmiana strukturalna, koncentrująca się na stosunkach własności środków produkcji i wyzwoleniu pracowników najemnych spod systemowej zależności od ekonomicznej władzy klasy kapitalistów.

To właśnie dostrzeżenie fundamentalnej roli antagonizmu społecznego określanego przez dynamikę kapitalistycznej akumulacji i nieodłącznie jej towarzyszącego, a nie przekonanie o istnieniu obiektywnych, ekonomistycznie rozumianych „praw rozwojowych”, jest tym, co wydaje się odróżniać analizę Marksowską od innych nurtów nowożytnej ideologii „postępu”, w tym powołujących się na Marksa koncepcji socjaldemokratycznego reformizmu i stalinowskiego komunizmu. To także nadaje tej analizie znaczenie polityczne: obiektywny rozwój sił wytwórczych jest elementem konfliktu klasowego, a nie siłą z góry przesądzającą o kierunku procesów społecznych, choć określa on ogólny charakter danego społeczeństwa historycznego. Marks pisze wprawdzie, że „społeczne stosunki produkcji […] przekształcają się wraz ze zmianą i rozwojem materialnych środków produkcji, sił wytwórczych”17, jednak sam rozwój sił wytwórczych stanowi efekt działania klasy dominującej, poszukującej nowych podstaw do zachowania swego trwania i ekspansji własnego panowania: „Burżuazja nie może istnieć bez nieustannego rewolucjonizowania narzędzi produkcji, a więc stosunków produkcji, a więc całokształtu stosunków społecznych”18. Dążenie do „postępu” wiąże się z rywalizacją między kapitalistami, a w efekcie prowadzi też do konkurencji w szeregach proletariatu19.

W proces akumulacji kapitalistycznej wpisana jest zatem sprzeczność: z jednej strony, umożliwia on pewien postęp, z drugiej, ma wymiary destrukcyjne. Jak zauważa Samir Amin, system ten

pozwolił na jakościowy skok w postępie nie tylko materialnym, ale również politycznym i kulturalnym oraz osiągnął tempo wzrostu niemające porównania z tym, czego ludzkość zaznała od tego czasu. Kapitalizm stworzył wszystkie środki pozwalające rozwiązywać wielkie problemy narodów w skali światowej, ale jednocześnie rządząca nim logika uniemożliwiła wykorzystanie tego potencjału w taki właśnie sposób20.

Amin wychodzi poza rozumienie konfliktu klasowego wyłącznie jako konfliktu pracowniczego i zwraca uwagę na „potrójne niszczenie jednostki, przyrody i całych narodów”, będące efektem „narastającego urynkowienia istoty ludzkiej oraz jej zdolności wynalazczych i artystycznych, ochrony zdrowia, edukacji, bogactw oferowanych przez przyrodę, kultury i polityki”21. Z tak rozumianą ekspansją „realnego kapitalizmu” immanentnie wiąże się polaryzacja w skali światowej, która reprodukuje się poprzez zależności kolonialne i neokolonialne, wojny, systemy segregacji (na przykład apartheid) czy spiralę zadłużenia uderzającą głównie w kraje Południa. Do destrukcyjnych efektów akumulacji kapitalistycznej należy też odpolitycznienie i wyjałowienie sfery społeczno­‑obywatelskiej, sprowadzanie mechanizmów demokratycznych do fasady i pozornej wymiany ekip u władzy przy zachowaniu zależności od interesów kapitału, zastępowanie zaangażowania politycznego biernością konsumencką, wreszcie zwrot części społeczności ku ksenofobicznie lub fundamentalistycznie rozumianej „wspólnotowości” jako sposobowi kompensowania próżni obywatelskiej22.

Wbrew potocznemu przekonaniu, że „walka klas” to domena świadomej „awangardy” klasy robotniczej skupionej w sektorach przemysłowych, należy zatem przyjąć, że (a) robotnicy biorą udział w konflikcie klasowym obiektywnie, nawet gdy nie określają go w ten sposób lub nie uświadamiają sobie jego istoty23; (b) klasa kapitalistyczna to również podmiot tego konfliktu, i to będący zwykle jego stroną ofensywną; (c) opór wobec interesów kapitału pochodzić może nie tylko od pracowników, ale z każdej sfery życia, gdzie utowarowienie stwarza zagrożenie dla jednostek i zbiorowości oraz przyrody. „Nieodłączne od logiki kapitału tendencje zawsze natrafiają na opór sił, które nie akceptują skutków działania tych tendencji. Rzeczywista historia jest więc wytworem konfliktu między logiką ekspansji kapitalizmu a logikami, które wynikają z oporu sił społecznych wobec jego ekspansji”24.

Rzecz jasna zarówno „burżuazja”, jak i „klasa robotnicza” to wewnętrznie podzielone segmenty społeczeństwa25. Jeśli jednak za punkt wyjścia przyjmiemy walkę klasową oraz nadające jej perspektywę globalną pojęcie polaryzacji, wówczas przydatne będzie określenie tych kategorii społecznych, które jako ofiary współczesnego, zglobalizowanego kapitalizmu stanowić będą bazę społecznego oporu wobec logiki akumulacji oraz zalążek pluralistycznego podmiotu na rzecz zmiany systemowej. Pod pojęciem „ofiar globalnego kapitalizmu” rozumiem różne kategorie osób doświadczających deprywacji na skutek presji i zniszczeń generowanych przez gospodarcze, polityczne i ideologiczne struktury kapitalistycznej gospodarki­‑świata. Można tu zaliczyć kategorie ludzi: traktowanych jako towar w miejscu produkcji oraz na rynku pracy26; marginalizowanych lub wykluczanych z rynku pracy (przez kapitał, państwo lub pewne grupy względnie uprzywilejowanych pracowników najemnych); zmuszonych do wejścia na rynek pracy (uległych niedawno proletaryzacji), w tym do związanych z owym wejściem przemieszczeń geograficznych27; pozostających poza rynkiem pracy najemnej jako wyzyskiwana nienajemna siła robocza (w pracy domowej lub gospodarce naturalnej); doświadczających w wyniku akumulacji kapitalistycznej pogorszenia warunków socjalnych i ekologicznych oraz niedającego się zrekompensować środkami prywatnymi spadku poczucia bezpieczeństwa (wywołanego na przykład wojną lub przestępczością).

Pierwsza kategoria obejmuje pracowników najemnych i odnosi się do stosunków wyzysku i utowarowienia siły roboczej w klasycznym Marksowskim sensie przywołanym wcześniej. Należy zaliczyć do niej nie tylko tradycyjnie pojmowanych robotników przemysłowych, ale wszelkie sektory pracy najemnej, w tym branże usługowe (zarówno wymagające kwalifikacji usługi świadczone dla biznesu, jak i „bezpośrednie” usługi w branżach, takich jak gastronomia, sprzątanie czy opieka) oraz tradycyjne obszary pracy umysłowej28. Druga kategoria obejmuje osoby dyskryminowane na rynku pracy poprzez oferowanie im gorszych warunków zatrudnienia, odmowę zatrudnienia lub kontestowanie przez inne grupy pracowników broniących swojej pozycji. Mogą to być kobiety­‑pracowniczki, zwłaszcza w gorzej opłacanych sektorach „sfeminizowanych”, częściowo także osoby niepełnosprawne lub członkowie grup mniejszościowych stygmatyzowanych społecznie bądź pozbawionych kompetencji do aktywności na rynku pracy. Kategoria trzecia obejmuje zwłaszcza migrantów z klas chłopskich lub sektora nieformalnego krajów biedniejszych, przemieszczających się do obszarów rozwiniętych wewnątrz kraju lub przekraczających granice w poszukiwaniu zatrudnienia w innych krajach. Kategoria czwarta obejmuje nieodpłatną siłę roboczą, w przytłaczającej większości kobiety wykonujące pracę reprodukcyjno­‑opiekuńczą w sferze rodzinnej. Ostatnia kategoria to wszyscy ci, których, niezależnie od statusu związanego z zatrudnieniem, dotyka na przykład komercjalizacja usług publicznych czy pauperyzacja ich otoczenia; to także ofiary zagrożeń ekologicznych wywołanych działalnością nastawioną na „rozwój” utożsamiony z akumulacją oraz ofiary konfliktów zbrojnych bądź innych form akumulacji wykorzystujących przemoc.

Czy centralny dla Marksowskiego rozumienia konfliktu klasowego problem wartości dodatkowej jako źródła akumulacji kapitalistycznej wciąż ma znaczenie w nakreślonym tu obrazie współczesnych klas zdominowanych? Otóż wydaje się, że jeśli ramy polityki emancypacji mają objąć ogół „ofiar” kapitalizmu, a nie jedynie te usytuowane w kontekście stosunków pracy najemnej, wówczas zagadnienie przywłaszczania wartości dodatkowej należy ująć również w kontekście korzystania przez klasy dominujące z nieodpłatnej pracy domowej w zakresie reprodukcji siły roboczej klas pracujących i świadczenia usług, które – uprawomocnione zwyczajem i konwencją kulturową – traktować można jako powinność (matek, żon, babć i tak dalej.), a nie jako sferę realnej działalności wytwórczej podlegającej, jak „normalne” formy pracy najemnej, prawom popytu i podaży na rynku pracy29. Dotyczy to także własnych inwestycji czasowych i finansowych pracowników w siły wytwórcze, jakimi są kwalifikacje czy wykształcenie30. Wiąże się to również z uzyskiwaniem zysku ze sprywatyzowanych dóbr społecznych (na przykład usług publicznych), powstałych dzięki wykorzystaniu tej części wartości dodatkowej, która lokuje się w podatkach, lub też z finansowaniem prywatnych podmiotów gospodarczych z budżetu państwowego bądź samorządowego w ramach mechanizmu określanego jako „partnerstwo publiczno­‑prywatne”. Inny przykład to zaangażowanie pracowników wojska w konflikty zbrojne, w których stawką jest zyskanie nowych obszarów akumulacji przez kapitalistów – instytucja publiczna dostarcza tu siły roboczej pozwalającej na pomnożenie kapitału bez ponoszenia bezpośrednich kosztów płac dla żołnierzy, gdyż te rozłożone są na ogół podatników.

W świetle powyższego zestawienia, przez antykapitalistyczną politykę emancypacyjną rozumiem działania na rzecz wyzwolenia od wyzysku, utowarowienia, marginalizacji, przemocy, pauperyzacji oraz zagrożeń ekologiczno­‑militarnych. Ze względu na wspólne, systemowe źródło różnych form opresji, można postawić tezę, że głównym horyzontem tak rozumianej emancypacji jest odrzucenie imperatywu nieskończonej akumulacji kapitału i konstrukcja systemu umożliwiającego egalitarny podział społecznie wytwarzanego bogactwa i demokratyczny sposób zarządzania procesami wytwarzania i redystrybucji.

Pojęcie „walki klasowej” jako kategorii politycznej może się utrzymać tylko wówczas, gdy odniesie się je do różnorodności współczesnych form opresji i odpowiedzi na nie. Walka klasowa jako polityka emancypacyjna obejmuje zatem wiele specyficznych horyzontów. Z jednej strony, będą to dążenia do redukcji/zniesienia wyzysku najemnej siły roboczej przez prywatnych bądź biurokratycznych właścicieli środków produkcji oraz związane z tym procesem dążenia do zwiększenia/przejęcia kontroli świata pracy nad środkami produkcji, procesem wytwarzania i akumulacją. Z drugiej strony, horyzontami szeroko rozumianej antykapitalistycznej polityki emancypacyjnej są również te konteksty, których potocznie nie utożsamia się z klasycznym konfliktem pracowniczym, na przykład utrzymanie (i ekspansja) systemów redystrybucji i usług publicznych, opór wobec rasizmu, seksizmu i innych zasad podziału społecznego, sprzeciw wobec wojny i militaryzacji, a także troska o zachowanie i odnowę ekosystemów. Pokrótce omówię dwa z tych horyzontów.

Feminizm i antyrasizm w perspektywie globalnej walki klasowej

Kontestacja struktur i strategii „starej lewicy” na fali rewolt 1968 roku wiązała się ze zwróceniem uwagi na kategorie marginalizowane przez analizę klasową. Najważniejszymi z nich wydają się płeć (gender) oraz „rasa” (rozumiana nie na sposób biologistyczny, ale jako konstrukt społeczny) i etniczność. O ile jednak istnieją nurty feminizmu czy antyrasizmu pomijające klasowy wymiar dominacji, o tyle trudno dziś analizować klasowy konflikt społeczny ignorując perspektywy studiów genderowych i doświadczenia ruchu kobiecego oraz pomijając dorobek badań nad „rasą” i rasizmem. Kwestie te wiążą się z zagadnieniem historycznej dynamiki ruchów pracowniczych, w których istotną rolę odgrywały strategie ustanawiania podziałów w obrębie klas pracujących. Beverly Silver sytuuje problematykę owych podziałów w kontekście systemowych kryzysów legitymizacji i rentowności, które pociągają za sobą dążenia do zabezpieczenia pozycji i warunków przez pewne części klas pracujących. Autorka pisze o „dążeniu do ustanawiania »granic« oddzielających »włączonych« od tych »pozostawionych na zewnątrz«”31. Powołując się na feministyczną krytykę głównego nurtu badań nad światem pracy, Silver zwraca uwagę na błędność przewidywań Marksa i Engelsa, jakoby w procesie ekspansji kapitalistycznej i pogłębiającej się polaryzacji klasowej, znaczenie pozaklasowych tożsamości miało słabnąć zarówno w perspektywie kapitalistów, jak i samych proletariuszy. Krytyka feministyczna koncentruje się między innymi na demaskowaniu ukrytego założenia, że „pewni aktorzy stanowią prototypowe lub uniwersalne podmioty formacji klasowej”, w wyniku którego można odnieść „wrażenie, że rasa (biała) czy płeć (męska) tych historycznie konkretnych aktorów wydaje się nieistotna. W rezultacie ignoruje się sposób, w jaki »zarówno płeć kulturowa, jak i rasa […] stają się konstytutywnym elementem tożsamości klasowych«. Ponadto niewidoczny staje się proces aktywnego konstruowania przez samych robotników tożsamości wykluczających innych robotników ze wspólnoty objętej prawami”32. Dobitnie ujmuje to Giovanni Arrighi, twierdząc, iż opierając się homogenizacji narzucanej przez kapitał, proletariusze „niemal zawsze” wykorzystują „istniejące, bądź tworzą nowe, kombinacje wyróżniających ich cech (wiek, płeć, kolor skóry czy zróżnicowanie geograficzne), które można wykorzystać wymuszając na kapitale jakiś rodzaj specjalnego traktowania. W konsekwencji, patriarchalizm, rasizm oraz szowinizm narodowy stanowią integralne elementy w procesie powstawania światowego ruchu pracowniczego […]”33.

Perspektywa feministyczna oznacza dla analizy konfliktu klasowego dostrzeżenie zróżnicowania położenia kobiet i mężczyzn jako pracowników najemnych: nierówności płac i warunków zatrudnienia, strukturalnego upośledzenia sektorów zdominowanych liczebnie przez kobiety­‑pracowniczki, zjawiska feminizacji ubóstwa i bezrobocia, wreszcie problemu marginalizacji kobiet w ruchach związkowych i socjalistycznych „starej lewicy” oraz usiłowań wykluczenia kobiet z rynku pracy jako tańszej siły roboczej34. Jednak inspiracje teoretyczne są tu obustronne. Część działaczek i autorek feministycznych już ponad trzydzieści lat temu dostrzegła użyteczność koncepcji Marksa dla zrozumienia „kapitalistycznego patriarchatu”. Proponuje się połączenie analizy klasowej i radykalno­‑feministycznej analizy patriarchatu w ramach „feminizmu socjalistycznego”35.

Szczególny przykład stanowi działalność ruchu Globalny Strajk Kobiet (Global Women’s Strike). Identyfikując się z „tradycją Marksowską” działaczki te koncentrują się na znaczeniu nieodpłatnej pracy domowej jako działalności reprodukcyjnej i produkcyjnej – wytwarzającej wartość dodatkową. Feminizm ten „opiera się na niewidocznej dotąd warstwie w hierarchii siły roboczej – gospodyni domowej – której nie przysługuje żadna płaca”36. Jednocześnie zwracają uwagę na konieczność integrowania autonomicznych perspektyw różnych grup marginalizowanych w kapitalizmie, czyli strategii obejmującej „wszystkie rodzaje ruchów, które przyjmują, iż każdy z sektorów może przypuścić swoisty atak na społeczeństwo kapitalistyczne […]”37. Feminizm sięgający po Marksa w celu analizy pracy domowej łączy się tutaj z perspektywą, która „jest również antyrasistowska, ponieważ wychodzi od kobiet kolorowych, które stanowią większość niewynagradzanych pracowników na świecie, a jeśli już otrzymują wynagrodzenie, to jest ono najniższe na świecie”38.

Połączenie analizy klasowej i perspektywy antyrasizmu pozwala spojrzeć nie tylko na specyfikę doświadczeń mniejszości etnicznych, imigrantów bądź ludów dotkniętych uciskiem kolonialnym, ale też na antyklasowy charakter rasizmu i szowinizmu narodowego w ich funkcji dzielenia klas zdominowanych bądź wytwarzania solidarności między burżuazją i proletariatem. Wpisanie marksizmu w perspektywę antykolonialną umożliwia też zrozumienie ekonomicznych przyczyn zjawisk, takich jak imperializm i wojna. Podejście to pozwala sproblematyzować pojęcie nacjonalizmu i walki narodowej, odróżniając nacjonalizm hegemoniczny od nacjonalizmu narodów uciskanych39. Ilustracji dostarcza wypowiedź członka organizacji March Forward, skupiającej weteranów wojen w Afganistanie i Iraku, działających w amerykańskim ruchu antywojennym. Mówił on o znieczulającej funkcji rasizmu i klasowym wymiarze inwazji w Iraku: „Biednych i robotników z tego kraju wysyła się, by zabijali biednych i robotników w innym kraju, aby bogaci mogli się bardziej wzbogacić. Gdyby nie rasizm, żołnierze zdaliby sobie sprawę z tego, że mają więcej wspólnego z narodem irackim niż z miliarderami, którzy wysyłają nas na wojnę. […] Prawdziwym wrogiem jest system, który ucieka się do wojny, gdy się to opłaca, szefowie korporacji, którzy zwalniają nas, gdy się to opłaca, firmy ubezpieczeniowe, które odmawiają nam opieki zdrowotnej, gdy się to opłaca, banki zabierające nasze domy, gdy się to opłaca”40.

Zamiast konkluzji: niektóre dylematy dzisiejszej polityki emancypacyjnej

W końcowym fragmencie Manifestu Komunistycznego Marks i Engels pisali:

[…] komuniści popierają wszędzie wszelki ruch rewolucyjny przeciw istniejącym stosunkom społecznym i politycznym. We wszystkich tych ruchach komuniści wysuwają, jako podstawowe zagadnienie ruchu, zagadnienie własności, bez względu na to, czy przybrała ona bardziej lub mniej rozwiniętą formę. Wreszcie komuniści działają wszędzie na rzecz łączności i porozumienia partii demokratycznych wszystkich krajów41.

Obie kluczowe kwestie – walka o społeczną kontrolę własności w procesach wytwórczych oraz realizacja tej walki w wymiarze światowym – pozostają aktualne. Brak jednak w łonie ruchów antysystemowych zgodności odnośnie do spójnej diagnozy sytuacji klas zdominowanych i strategii zmiany systemowej, w tym możliwości dzisiejszego internacjonalizmu.

Wątpliwości budzi już samo postawienie kwestii polaryzacji: czy jest to podział między Północą i Południem, odzwierciedlający historyczne zależności kolonialne i kierunki polityki imperialistycznej, czy też polaryzacja ta dokonuje się wewnątrz regionów w postaci rosnącego rozwarstwienia ekonomicznego?42 Jak w tym kontekście potraktować region byłego bloku radzieckiego: jako część Północy, jako względnie uprzywilejowany obszar półperyferyjny, czy jako peryferie zależne od gospodarczych interesów głównych aktorów Unii Europejskiej bądź od geopolitycznej strategii Stanów Zjednoczonych? Czy kapitalistyczna gospodarka­‑świat to arena globalnego „wyścigu na dno”, konkurencji klas pracujących w utrzymaniu miejsc pracy za cenę zdobyczy płacowych i socjalnych? Czy może, jak sugeruje Silver43, teza ta zawiera zbyt dużą dozę fatalizmu, gdyż historycznie istota konfliktu klasowego polega na powstawaniu i umacnianiu się ośrodków oporu pracowniczego wszędzie tam, dokąd przemieszcza się kapitał?

Inny dylemat dotyczy stosunku do państwa. Kryzys „starej lewicy” w okresie 1968­‑1989/91 związany był na całym świecie między innymi z rozczarowaniem sposobami zarządzania państwem przez ugrupowania polityczne wywodzące się zarówno z jej reformistycznych, jak i rewolucyjnych nurtów. Pisząc o tym, w jaki sposób neoliberalizm inkorporował postulaty „nowej lewicy”, w tym drugiej fali feminizmu, Nancy Fraser zwraca uwagę na to, że nadał on „nowe znaczenie antyetatyzmowi wcześniejszego okresu”, a „feministyczna krytyka paternalizmu biurokratycznego została odświeżona przez neoliberalizm. Perspektywy pierwotnie zorientowanej na przekształcenie władzy państwowej w narzędzie sprawiedliwości społecznej i upodmiotowienia obywateli obecnie używa się do legitymizacji urynkowienia i ograniczania państwa”44. W istocie spora część antykapitalistycznych buntów ostatnich dwóch dekad koncentrowała się na obronie społecznych funkcji państwa, co zasadniczo odróżnia dzisiejsze ruchy antysystemowe od tych wyrosłych na fali „postmaterialistycznego” zwrotu lat siedemdziesiątych. Rola państwa w procesie zmiany czy zagrożenia związane z „degeneracją” ugrupowań przejmujących władzę to przedmiot sporów w obrębie współczesnej polityki emancypacyjnej. Wciąż jednak państwo pozostaje polem konfliktu społecznego, obszarem, którego nie da się po prostu zignorować lub kontestować w oderwaniu od logiki akumulacji.

Z kwestiami państwa, polaryzacji i perspektywą internacjonalizmu wiąże się również sprawa protekcjonizmu. Choć strategia ochrony gospodarek lub ich sektorów stanowi pewnego rodzaju parasol zabezpieczający przed niszczącymi efektami urynkowienia, postrzega się ją często jako broń silnych przeciwko słabym, ci ostatni zaś domagają się odstąpienia państw zamożnych od tego rodzaju rozwiązań. Dyskusja o możliwościach stworzenia bardziej egalitarnej gospodarki­‑świata musi służyć wypracowaniu globalnej wizji ochrony producentów i konsumentów, obejmującej również zagadnienia, takie jak na przykład suwerenność żywnościowa czy możliwości sprawiedliwego handlu i równej wymiany.

„Zagadnienie własności” to kwestia najtrudniejsza. Kilka lat temu Wallerstein sugerował, że wśród „celów średniookresowych” powinno znaleźć się „dążenie do selektywnego, ale coraz szerszego odtowarowienia” poprzez stworzenie „struktur działających na rynku, których celem będzie raczej działanie i przetrwanie niż zysk”. Mogłoby to dotyczyć na przykład przejmowania upadających zakładów pracy i nadania ich działalności charakteru zbliżonego do tego, jaki mają publiczne uniwersytety czy szpitale45. Choć autor ten zastrzega, że nacjonalizacja oznaczałaby „po prostu inną wersję utowarowienia”, wydaje się, iż problemu społecznej kontroli nad własnością publicznie użyteczną czy też kwestii uczynienia istotnych instytucji usługowych lub produkcyjnych użytecznymi społecznie wbrew logice ekspansji kapitalistycznej, nie można rozpatrywać w oderwaniu od analizy możliwości i barier, jakie stwarza logika funkcjonowania państwa. Nawet tak radykalny postulat jak demokracja pracownicza na poziomie zakładu i branży do trwałej realizacji wymagałby gwarancji ochrony przez struktury szersze niż rada zakładowa lub federacja takich rad.

Wreszcie sprawa zbiorowego podmiotu zmiany. Jednym z dyskutowanych problemów jest stopień sformalizowania działań, zawierający się w haśle „ruch czy partia?”. Warto zauważyć, że, z jednej strony, nawet ruchy odwołujące się do idei anarchistycznych w praktyce działają jak partie, choć powstrzymują się od kroków, które ich zdaniem umacniałyby instytucje państwa (udział w wyborach, rządzeniu i zarządzaniu sferą publiczną). Z drugiej strony, trudno sobie wyobrazić, by scentralizowane partie polityczne mogły być dziś atrakcyjnym i skutecznym sposobem organizowania w znacznej mierze odpolitycznionych obywateli­‑konsumentów. Problem ten wymaga dyskusji o trwałości struktur ruchów antysystemowych, ich zdolności działania w obecnych warunkach instytucjonalnych oraz możliwości stworzenia demokratycznych platform zaangażowania pozwalających na swobodne poszukiwanie społecznie akceptowanych i pożądanych wzorów skutecznego i podmiotowego uczestnictwa w życiu politycznym w przyszłości.

Pozostaje pytanie o treść dzisiejszego internacjonalizmu. Nowolewicowa „antyteza” polegała na odrzuceniu linearnej wizji modernizacji opartej na uprzemysłowieniu oraz podważeniu androcentryzmu/seksizmu i europocentryzmu/rasizmu w procesie konstruowania wyzwoleńczej podmiotowości. Współczesną świadomość emancypacyjną można zatem określić jako internacjonalizm „pogłębiony”, obejmujący więzi w obronie interesów społecznych nie tylko pomiędzy „proletariuszami wszystkich krajów”, ale także pomiędzy różnie definiowaną „większością” i „mniejszościami” w obrębie państw i w przestrzeni ponadnarodowej. Oznaczałby on tworzenie takich warunków walki klasowej, w których różnice płci, wieku, orientacji seksualnej, pochodzenia etnicznego, światopoglądu, wyznania, stylu życia i najróżniejszych konfiguracji tych różnic byłyby względnie nieistotne i kontestowane jako potencjalne wyznaczniki podziałów wewnątrz klas społecznie zdominowanych, a zarazem afirmowane w ramach prawa do autonomii i ekspresji własnej tożsamości. Taka „autonomia w jedności” wydaje się o tyle skuteczną bronią przeciwko konserwatyzmowi czy wspólnotowym fundamentalizmom, że nie bazuje na abstrakcyjnej wiedzy wpajanej przez oświeconych liderów, lecz na praktycznym doświadczeniu pluralizmu i nabywaniu świadomości, że podziały służą kontestowanym siłom społeczno­‑historycznym do unicestwienia zbiorowej podmiotowości. Pogłębiona świadomość internacjonalistyczna jako ekspresja „różnorodności w wynajdywaniu przyszłości” przeciwstawionej „różnorodności odziedziczonej”46 byłaby więc zarazem uniwersalistyczna i pluralistyczna. Umożliwiałaby ona dostrzeżenie wspólnego horyzontu walki w skali globalnej oraz rozmaitych horyzontów narodowych, kulturowych, ideowych i etycznych określających specyfikę lokalnych doświadczeń i aspiracji dzisiejszych ofiar kapitalizmu w różnych zakątkach świata oraz w różnych kontekstach społecznych i życiowych.

Artykuł pochodzi z książki Aktualność Marksa, red. M. Pancewicz­‑Puchalska, R. Włodarczyk, Inicjatywa Wydawnicza „Chiazm”, Wrocław 2010, s. 64­‑76

Przypisy:

1. Znamienny przykład reakcji mediów na głos podważający neoliberalną doktrynę w ekonomii to pytanie: „Czy jesteś komunistką?”, skierowane do Naomi Klein w programie telewizyjnym podczas jej pobytu w Polsce w 2008 roku. Zadano je osobie, która świadomie unika marksistowskiej retoryki, postulując rewindykację praw socjalnych i głosząc potrzebę „trzeciej drogi” w ramach systemu demokratyczno­‑rynkowego.

2. Charakterystyka kapitalistycznej gospodarki­‑świata, zob. na przykład I. Wallerstein, World­‑Systems Analysis: The Second Phase [w:] tegoż, Unthinking Social Science: The Limits of Nineteenth­‑Century Paradigms, Philadelphia 2001, s. 267­‑268; I. Wallerstein, Analiza systemów­‑światów. Wprowadzenie, tłum. K. Gawlicz, M. Starnawski, Warszawa 2007, rozdz. 2. Na temat trendów sekularnych, strukturalnego kryzysu nowoczesnego systemu­‑świata oraz wyzwań politycznych, zob. tamże, rozdz. 5; I. Wallerstein, Globalizacja czy epoka przejściowa? [w:] „Lewą Nogą”, 2001, nr 1 (13); I. Wallerstein, A. Buzgalin, System do wzięcia [w:] „Recykling Idei”, 2004, nr 2.

3. Zob. I. Wallerstein, Koniec świata jaki znamy, tłum. M. Bilewicz i in, Warszawa 2004, s. 35; I. Wallerstein, Analiza..., s. 96­‑97.

4. I. Wallerstein, Analiza..., s. 32.

5. Więcej na temat znaczenia rewolty 1968 roku i „nowej lewicy”, zob. I. Wallerstein, S.Zukin, 1968 – rewolucja w systemie światowym, tłum. A.Ostolski [w:] „Krytyka Polityczna”, 2004, nr 6; I. Wallerstein, The Left, I: Theory and Praxis Once Again oraz The Left, II: An Age of Transition [w:] tegoż, The Decline of American Power, New York/London 2003, s. 223, 251; I. Wallerstein, Analiza..., s. 121­‑122.

6. Badacz Ameryki Łacińskiej pisze o „wojowniczej i bezwstydnej prawicy i ultraprawicy, która do 1968 roku pozostawała w cieniu i na marginesie życia politycznego” (C.A. Aguirre Rojas, Ameryka Łacińska na rozdrożu, tłum. Z.M. Kowalewski, M. Wiśniewski, Warszawa 2008, s. 91).

7. I. Wallerstein, Decline of the United States: The Eagle Has Crash Landed [w:] The Decline..., s. 21.

8. Zob. na przykład I. Wallerstein, Geopolitical Cleavages of the Twenty­‑First Century [w:] The Decline..., s. 290; Walka o przyszłość. Wywiad z Immanuelem Wallersteinem [w:] „Recykling Idei”, 2007, nr 9; I. Wallerstein, Analiza..., s. 124.

9. I. Wallerstein, Marxism After the Collapse of Communisms [w:] tegoż, After Liberalism, New York 1995, s. 226. Autor dodaje: „Marks z rozkoszą analizowałby nomenklaturę w kontekście sytuacji Polski w latach 1980­‑1981, tak jak analizował walki klasowe we Francji w latach 1848­‑1851” (tamże).

10. Zob. na przykład G. Gutiérrez, Teologia wyzwolenia, Warszawa 1976, s. 89­‑100.

11. Zob. C.A. Aguirre Rojas, Ameryka Łacińska..., zwł. rozdz. 2 poświęcony genezie współczesnej lewicy i prawicy w Ameryce Łacińskiej. Autor analizuje znaczenie roku 1968 dla ukonstytuowania się „nowej, radykalnej i antykapitalistycznej lewicy, odmiennej od starej, reformistycznej i oswojonej” (tamże, s. 73).

12. Tamże, s. 74. Do ruchów tych autor zalicza między innymi: „ruch indiańskich powstańców neozapatystowskich w Meksyku, brazylijski Ruch Bezrolnych, ekwadorskie i boliwijskie ruchy indiańskie, ruchy chłopskie i indiańskie w Peru i Kolumbii, ruchy pikieciarzy, robotników i bezrobotnych w Argentynie i tak dalej”..

13. Zob. I. Wallerstein, Marx and Underdevelopment [w:] Unthinking..., s. 152­‑159. Przekonanie o „dojrzałości” rozwojowej kapitalizmu jako koniecznym warunku zmiany systemowej upodobniają, zdaniem Wallersteina, ów „marksizm partyjny” do ekonomizmu liberalnego.

14. K. Marks, F. Engels, Manifest Komunistyczny, Warszawa 1949, s. 28­‑29.

15. „Stopa wartości dodatkowej jest ścisłym wyrazem stopnia wyzysku siły roboczej przez kapitał, czyli robotnika przez kapitalistę” (K. Marks, Kapitał, t. I, Warszawa 1951, s. 230).

16. Zob. K. Marks, Praca najemna i kapitał, Warszawa 1948, s. 41­‑42.

17. Tamże, s. 31­‑32.

18. K. Marks, F. Engels, Manifest..., s. 31. Krytyka tezy o „końcu pracy” i zaniku konfliktu klasowego wskutek zmian technologicznych: P. Wielgosz, Mielizny technologizmu [w:] W poszukiwaniu innych światów. Europa, lewica, socjaldemokracja wobec zmian globalnych, red. P. Żuk, Warszawa 2003.

19. K. Marks, Praca najemna..., s. 43, 50.

20. S. Amin, Zmurszały kapitalizm, tłum. R. Wojna, Z.M. Kowalewski, Warszawa 2004, s. 179­‑180.

21. Tamże, s. 180.

22. Zob. tamże, s. 181­‑183.

23. Zob. I. Wallerstein, Marxism..., s. 227.

24. S.Amin, Zmurszały kapitalizm..., s. 179.

25. Przyjęcie dychotomicznego podziału na burżuazję i proletariat nie wyklucza uwzględnienia innych tradycji socjologicznych: badań stratyfikacji i Weberowskiej koncepcji podziału na klasy, grupy statusowe i partie. Przykład łączenia tych podejść z marksistowską analizą klasową, zob. E.O. Wright, Understanding Class: Towards an Integrated Analytical Approach [w:] „New Left Review”, 2009, nr 60; E.O. Wright, Od badań stratyfikacji do analizy klasowej (i z powrotem?) [w:] „Recykling Idei”, 2008, nr 11.

26. Zob. B. Silver, Globalny proletariat. Ruchy pracownicze i globalizacja po 1870 roku, tłum. M. Starnawski, Warszawa 2009, s. 238. Autorka definiuje „protest pracowniczy” jako „opór wobec utowarowienia” wynikającego, z jednej strony, z traktowanego na sposób Marksowski wyzysku, z drugiej zaś, rozumianego za Karlem Polanyim jako efekt „niszczącego wpływu samoregulującego się rynku”.

27. Zob. tamże.

28. Silver do proletariatu zalicza również nauczycieli, którzy „aby przeżyć, sprzedają swoją siłę roboczą (zwykle państwu)” (tamże, s. 158). Na temat sektorów usługowych jako potencjalnych nowych branż wiodących kapitalizmu i ognisk konfliktu pracowniczego, zob. tamże, s. 148­‑158 i 164­‑168.

29. Na temat wykorzystywania przez kapitalizm tradycyjnych wzorców socjalizacji kobiet, zob. M. Trawinska, „ Urodzone” do ofiarności. O romansie patriarchatu z kapitalizmem [w:] „Recykling Idei”, 2007, nr 9. Szerszy problem „redystrybucji pracy między sferą pracy najemnej a sferą pracy nienajemnej” w kontekście redukcji płac i zatrudnienia, zob. H.Cleaver, Praca jest wciąż centralną kwestią [w:] „Recykling Idei”, nr 9, s. 24.

30. Zob. M.Husson, Koniec pracy i powszechny dochód?, tłum. Z.M. Kowalewski [w:] „Le Monde Diplomatique – edycja polska”, 2006, s. 5: „Współczesny kapitalizm […] rozwija nowe formy zatrudnienia […], w których wiedza pracownika i nakłady na nią, ponoszone przez niego poza czasem pracy, stanowią jakościową nową siłę wytwórczą, którą kapitalizm stara się pozyskać i wykorzystać w swoim interesie”.

31. B. Silver, Globalny proletariat..., s. 45.

32. Tamże, s. 45­‑46. Silver cytuje S. Rose, Class Formation and the Quintessential Worker [w:] Reworking Class, red. J.R.Hall, Ithaca/New York 1997, s. 138­‑139.

33. G. Arrighi, Marxist­‑Century, American Century: The Making and Remaking of the World Labor Movement [w:] „New Left Review”, 1990, nr 179, s. 63, cyt. za: B. Silver, Globalny proletariat..., s. 47.

34. Na temat napięć pomiędzy partiami socjalistycznymi a organizacjami kobiecymi w kontekście „starej lewicy”, zob. I. Wallerstein, Analiza..., s. 104­‑105.

35. Z. Eisenstein, Constructing a Theory of Capitalist Patriarchy and Socialist Feminism [w:] Women, Class and the Feminist Imagination, red. K.V. Hansen, I.J. Philipson, Philadelphia 1990, s. 115.

36. S. James, Marx and Feminism, London 1994, s. 17­‑18.

37. Tamże, s. 19.

38. Zatrzymać świat i zmienić go, rozmowa z działaczkami Global Women’s Strike [w:] „Recykling Idei”, 2005, nr 7. Zob. też: K. Gawlicz, S. James, Opieka to praca najważniejsza [w:] „Recykling Idei”, 2009, nr 9.

39. Perspektywę tę wprowadził do marksizmu W. Lenin, który podkreślał, że „[…] nic nie jest warte abstrakcyjne ujmowanie zagadnienia nacjonalizmu w ogóle. Należy odróżniać nacjonalizm narodu uciskającego od nacjonalizmu narodu uciskanego, nacjonalizm narodu wielkiego od nacjonalizmu narodu małego” (zob. W.I. Lenin, Dzieła wszystkie, t. 45, Warszawa 1989, s. 349­‑356). Z drugiej strony, o „pułapkach świadomości narodowej” w procesie dekolonizacji pisze Frantz Fanon w książce Wyklęty lud ziemi (PIW, Warszawa 1985). Omówienie tematów przemocy, tożsamości narodowej i walki klas u Fanona, zob. I. Wallerstein, Reading Fanon In the 21st Century [w:] „New Left Review”, 2009, nr 57.

40. Zob. http://www.youtube.com/watch?v=akm3nYN8aG8&feature=related (data dostępu: 23 kwietnia 2010).

41. K. Marks, F. Engels, Manifest..., s. 61.

42. Na temat tezy o końcu podziału Północ­‑Południe, zob. krytyczne uwagi B. Silver, Globalny proletariat..., s. 225­‑226.

43. Tamże, s. 223­‑224.

44. N. Fraser, Feminism, Capitalism and the Cunning of History [w:] „New Left Review”, 2009, nr 56, s. 111­‑112.

45. I. Wallerstein, New Revolts Against the System [w:] „New Left Review”, 2002, nr 18, s. 38­‑39.

46. S. Amin, Zmurszały kapitalizm..., s. 198­‑200.

Marcin Starnawski – socjolog i pedagog, nauczyciel akademicki, tłumacz; członek redakcji „Recyklingu Idei”.