Literatura a kultura

Przemysław Szczur
19.05.2009

Książka Epistemology of the Closet (1990, „Epistemologia szafy”) Eve Kosofsky Sedgwick uważana jest za podstawową pozycję literaturoznawczą w ramach studiów queerowych. Warto ją szerzej przypomnieć, bo jej autorkę – która właśnie przed miesiącem zmarła – uznaje się, obok Teresy de Laurentis oraz Judith Butler, za jedną z trzech „matek” teorii queer, a polskiego tłumaczenia jej książki wciąż nie ma. Polski czytelnik ma dostęp jedynie do niewielkiego fragmentu innej jej pracy – Between Men: English Literature and Male Homosocial Desire (1985, „Między mężczyznami. Literatura angielska a męskie pragnienie homospołeczne”), opublikowanego w numerze 9­‑10/2005 „Krytyki Politycznej” oraz szczątkowych omówień1. Epistemology of the Closet stanowi tymczasem istotną polemikę z koncepcjami stabilnej tożsamości gejowskiej, przeprowadzoną na materiale literackim, jaki tworzą przede wszystkim dzieła Hermana Melville’a, Oscara Wilde’a, Henry’ego Jamesa i Marcela Prousta.

Nowoczesna wiedza o homoseksualności

Sedgwick wychodzi od analizy historycznej. Opisuje pojawienie się terminu „homoseksualny”, a następnie „heteroseksualny”, w dyskursach medycznym, prawnym i psychologicznym końca dziewiętnastego wieku. Stosunki jednopłciowe i ich konceptualizacje mają swoją długą historię, jednak na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku nastąpiła w nich istotna zmiana. Polegała ona na tym, że każda osoba musiała od tej pory – oprócz przyporządkowania do rodzaju męskiego lub żeńskiego – zostać przypisana do orientacji homo­‑ lub heteroseksualnej. Wybór obiektu seksualnego miał decydować o specyficznym profilu psychologicznym, znajdującym wyraz w szczególnego rodzaju zachowaniu (sfeminizowanym u geja, zmaskulinizowanym u lesbijki). Powstała nowoczesna „rola homoseksualna” (termin Mary McInstosh). Sedgwick przyjmuje za aksjomat tezę Foucaulta, że ponieważ nowoczesna kultura zachodnia połączyła seksualność z konceptualizacjami jednostkowej tożsamości oraz prawdy i wiedzy, nowy język używany do opisu seksualności wpłynął na przekształcenie innych języków oraz relacji, w których wytwarzana jest wiedza.

Tytułowy termin „epistemologia szafy” opisuje oparty na sprzecznościach system wiedzy o homoseksualności, funkcjonujący w nowoczesnej kulturze zachodniej. W systemie tym homoseksualność – wyodrębniona jako przedmiot racjonalnego rozumowania naukowego – stała się nierozwiązywalnym problemem epistemologicznym. Jest to system, w którym coming out stał się jednocześnie obowiązkowy i zakazany. Wiedza i niewiedza, ujawnienie i ukrywanie połączyły się ze sobą w nierozerwalne węzły. Aby sekret mógł zostać wyjawiony, musiał zaistnieć. Ale kiedy już zaistniał, wyjawiony być nie mógł, jako sprzeczny ze zdefiniowaną w ramach rozumowania naukowego „normą”. Nieprzypadkowo więc intensyfikacja kulturowych treści homofobicznych, nakazujących homoseksualistom pozostanie w „szafie”, była procesem równoległym wobec projektu konstruowania pozytywnej wiedzy o seksualności. Dyskurs naukowy skonstruował homoseksualność jako źródłowy sekret jednostkowej tożsamości, a jednocześnie wyrzucił ją poza nawias tego, co wypowiadalne, chyba że w czterech ścianach lekarskiego gabinetu. Sedgwick definiuje szafę jako strukturę ucisku osób homoseksualnych w epoce nowoczesności, właśnie dlatego, że kultura tej epoki formułuje wobec tych osób sprzeczne oczekiwania: „odkryj swoją wewnętrzną prawdę, ale zachowaj ją dla siebie”. Dyskursywizacja i tabuizacja idą w parze (choć dyskursywizacja i emancypacja również).

Homoseksualność jako sekret

Stąd podstawową figurą retoryczną służącą wyrażaniu homoseksualności w tekstach pochodzących z epoki, w której doszło do jej publicznej dyskursywizacji, okazuje się być paralipsa. Jest ona zasadą funkcjonowania postaci Johna Claggarta w utworze Billy Budd Hermana Melvile’a oraz Johna Marchera w Bestii w dżungli Henry’ego Jamesa. W pierwszym z tych utworów, chociaż narrator utrzymuje, że chce wyjaśnić „ukrytą naturę” Claggarta, odpowiedź na tak postawioną zagadkę wcale nie pociąga za sobą zastąpienia epitetu „ukryta” bardziej zadowalającymi wariantami semantycznymi, ale polega na serii zabiegów mających na celu jej intensyfikację. Mówiąc słowami Barbary Johnson, która również analizowała powieść Melville’a, „jedyne, czego dowiadujemy się o [bohaterze], to że niczego nie możemy się o nim dowiedzieć”2. Opisujące go przymiotniki są ogólne i rozczarowujące z epistemologicznego punktu widzenia, a jednocześnie jednoznacznie negatywne. Język, przy pomocy którego opisywana jest szczególna cecha, mająca zdaniem narratora stanowić o ontologicznej esencji postaci, pozostaje, mimo rozwoju akcji, tak samo wieloznaczny i jedynie opis opartego na mieszance fascynacji i nienawiści stosunku Clagaarta do Billego Budda nadaje temu językowi bardziej konkretną zawartość semantyczną.

Bohater Bestii w dżungli, John Marcher, również ma swoją „tajemnicę” i również pojawia się ona w narracji w ramach tej samej – na wpół ujawniającej, na wpół zakrywającej – struktury retorycznej. Nefandam libidinem3, „grzech, którego nie należy wymieniać” w tradycji chrześcijańskiej, pozostaje więc takim w momencie wzmożonej dyskursywizacji homoseksualności w drugiej połowie dziewiętnastego wieku. Pod wpływem konwencji przyzwoitości charakterystycznych dla społeczeństwa mieszczańskiego, paralipsa i peryfraza zostają wówczas jeszcze mocniej skojarzone ze znaczeniem homoseksualnym. Zdaniem Sedgwick, odczytywanie tych figur zgodnie z intencją, w jakiej były używane, czyli odkrywanie w nich znaczenia homoseksualnego, wpisuje się w mechanizmy przemocy, których ofiarą padają osoby homoseksualne w nowoczesnym społeczeństwie. Oznacza to bowiem rozumowanie w kategoriach ciemiężcy, który najpierw czyni z homoseksualności sekret, a następnie uzurpuje sobie prawo do jego interpretacji. Dlatego badaczka opowiada się za problematyzacją znaczenia, a nie jego unieruchamianiem poprzez jednoznaczną interpretację.

Kryzys definicyjny

Centralną tezę książki stanowi stwierdzenie, że w nowoczesnej kulturze zachodniej występuje chroniczny i endemiczny kryzys definicji homo­‑ i heteroseksualności. Autorka twierdzi, że bez jego krytycznej analizy nie jest możliwe pełne zrozumienie tej kultury oraz że najlepszy punkt wyjścia dla takiej analizy stanowi antyhomofobiczna teoria gejowska. Kryzys definicyjny, o którym pisze Sedgwick, nie wynika z opozycji między osobami czy ideologiami prohomoseksualnymi z jednej strony a antyhomoseksualnymi z drugiej. Sprzeczności są jej zdaniem wpisane zarówno w heteroseksistowskie, jak i antyhomofobiczne definicje homo­‑ i heteroseksualności. Sedgwick wymienia dwie główne sprzeczności.

Pierwsza wynika z opozycji między koncepcją mniejszościową a uniwersalizującą orientacji seksualnej. Koncepcja mniejszościowa polega na przekonaniu, że orientacja seksualna ma znaczenie tylko dla stałej, określonej mniejszości (homo)seksualnej, uniwersalizująca – że jest to kwestia istotna dla każdej osoby i że każdą osobę można umieścić w pewnym punkcie kontinuum, rozciągającego się między homo­‑ a heteroseksualnością. Druga sprzeczność dotyczy wyboru obiektu seksualnego i w jej ramach ścierają się dwie koncepcje: zgodnie z pierwszą, wybór obiektu tej samej płci jest wyrazem sytuowania się na granicy lub przechodzenia między rodzajami (płciami kulturowymi – gender), według drugiej – stanowi on odbicie pragnienia różnicy w ramach danego rodzaju. Celem Sedgwick nie jest opowiedzenie się po stronie którejś z tych koncepcji, bo jej zdaniem nie istnieją podstawy epistemologiczne pozwalające na dokonanie wyboru między nimi. Chce ona natomiast w swojej książce dostarczyć argumentów na poparcie hipotezy o centralnej pozycji, jaką zajmują te pozornie marginalne kłopoty ze zdefiniowaniem homoseksualności w nowoczesnej kulturze zachodniej.

Analiza kulturowa: binarne nierozstrzygalniki

W ujęciu badaczki homoseksualność staje się więc symptomatycznym polem, na którym ujawniają się konstytutywne dla naszej kultury binarne opozycje (takie jak: tajemnica – ujawnienie, prywatne – publiczne, wewnętrzne – zewnętrzne, natura – kultura i tym podobne), będące źródłem charakteryzujących tę kulturę nieusuwalnych aporii. Dekonstrukcyjna analiza Sedgwick polega na uwydatnieniu w badanych tekstach literackich impasu, do którego prowadzi obecność kształtujących je binaryzmów. Nie jest bowiem jej zdaniem możliwe wskazanie na dominację którejś ze sprzecznych koncepcji, w czym różni się ona od Foucaulta, który wysunął tezę o zastąpieniu behawioralnego modelu „sodomii” psychologiczną kategorią „homoseksualności”. Tymczasem Sedgwick twierdzi, że konkurencyjne modele wyjaśniające nakładają się na siebie i jedynym konstruktywnym zajęciem, jakiemu może poświęcić się badacz lub badaczka, jest śledzenie praktycznych konsekwencji wpisania binarnych nierozstrzygalników w nowoczesną definicję homoseksualności. W ramach opisu tych praktycznych konsekwencji dla czytelniczek i czytelników literatury, Sedgwick kładzie nacisk na performatywny aspekt tekstów literackich, traktując je jako „maszynę dyskursywną, przy pomocy której konstruowane są […] tożsamości seksualne”4.

Perspektywa Sedgwick okazuje się w tym aspekcie bliska badaniom spod znaku poetyki kulturowej, której przedstawiciele twierdzą, że – jak pisała Krystyna Kujawińska­‑Courtney – jednocześnie „teksty »produkują« kulturę i same są jej »produktem«”5. Tego rodzaju podejście do literatury sprawia, że autorka swobodnie przechodzi od analizy tekstu do formułowania ogólnej hipotezy kulturowej dotyczącej nowoczesnego sposobu konceptualizowania homoseksualności. W myśl tej hipotezy, pojęcie homoseksualności nie jest „spójnym polem definicyjnym”, ale „przestrzenią opozycyjnych i wchodzących w konflikt sił definicyjnych”6. Sformułowanie tego rodzaju uogólnienia w oparciu o lekturę tekstów literackich jest możliwe, ponieważ literatura jest tu rozumiana jaka jedna z wytwarzających znaczenie praktyk kulturowych. Stąd nieustanna kontekstualizacja badanych przez Sedgwick utworów poprzez odwołania do zjawisk ogólnospołecznych, opisywanych przez historyków homoseksualności, antropologów czy socjologów. Stąd również sposób recepcji jej pracy, której tezy są wykorzystywane do opisu społecznej sytuacji osób homoseksualnych i nawet w analizach literaturoznawczych, takich jak książka Błażeja Warkockiego Homo niewiadomo. Polska proza wobec odmienności, służy ona raczej do zarysowania kulturowego tła niż jako inspiracja metodologiczna.

Homoseksualność u Prousta

Ogólne tezy wysnuwa Sedgwick na podstawie lektury konkretnych tekstów literackich. Aby wydobyć sprzeczności zawarte w Proustowskiej wizji homoseksualności, autorka porównuje dwie analizy W poszukiwaniu straconego czasu. Pierwsza to książka Juliusa Edwina Riversa Proust and the Art. of Love: The Aesthetics of Sexuality in the Life, Times and Art of Marcel Proust (1980, „Proust i sztuka miłości. Estetyka seksualności w życiu, czasach i sztuce Marcela Prousta”). Autor tej pracy stawia sobie za cel naświetlenie stosunku Prousta do homoseksualności, a szczególnie zbadanie negatywnych stereotypów obecnych w jego dziele. Punktem wyjścia jego analiz jest przekonanie o absolutnej normalności homoseksualistów, którzy zupełnie niczym nie różnią się od heteroseksualistów. Rivers zatrzymuje się najdłużej na pierwszej części Sodomy i Gomory, gdzie ma miejsce: „pierwsze zjawienie się mężczyzno­‑kobiet, potomków tych mieszkańców Sodomy, których oszczędził ogień niebieski”7 oraz na postaci barona de Charlus. Ten ostatni uosabia zdaniem Riversa „zniekształcenia, półprawdy, przestarzałe teorie i nieustanne erupcje […] uwewnętrznionej homofobii”8 Prousta. Podobna w swoich konkluzjach jest druga ze wspomnianych przez Sedgwick analiz Prousta, przeprowadzona przez Leo Bersaniego w artykule The Culture of Redemption: Marcel Proust and Melanie Klein (1986, „Kultura odkupienia: Marcel Proust i Melanie Klein”). Bersani zajmuje się tymi samymi fragmentami W poszukiwaniu straconego czasu co Rivers i ocenia je w podobny sposób. On również skupia się na „pierwszym zjawieniu się mężczyzno­‑kobiet”, krytykując je jako „banalną tematyzację homoseksualności […], jednocześnie sentymentalną i upraszczającą”9. Podobnie jak Rivers, Bersani pozytywnie odnosi się do androgynicznej postaci Albertyny, która ma uosabiać pierwotną ruchliwość pragnienia, zanim zostało ono wprzęgnięte w struktury unieruchamiającego je porządku symbolicznego.

Zdaniem Sedgwick obaj autorzy – choć z odmiennych powodów – przeciwstawiają się jednowymiarowej definicji tożsamości homoseksualnej. Odwołując się do wcześniejszego rozróżnienia wprowadzonego przez Sedgwick, można powiedzieć, że Rivers odwołuje się do definicji mniejszościowej, przyjmując tezę, że istnieje pewna grupa homoseksualistów będąca przedmiotem stereotypowego ujęcia przez Prousta, Bersani zaś stosuje optykę uniwersalizującą, wychodząc od twierdzenia o „fenomenalnej i nieskończonej różnorodności”10 ludzkich pragnień, której uproszczenie stanowi zastosowana przez Prousta tematyzacja homoseksualności. Obie te interpretacje dają się jednak wyprowadzić z tekstu powieści, co jest dla Sedgwick dowodem na poparcie jej wyjściowej tezy o niespójnościach fundujących nowoczesne rozumienie orientacji seksualnej. Aby je uwypuklić, autorka zestawia przywołane interpretacje fragmentu o „mężczyzno­‑kobietach” z innymi fragmentami tekstu powieści, które przeczą wizji homoseksualistów jako „kobiecych dusz uwięzionych w męskich ciałach”. Wyjaśnienie, według którego baron de Charlus pożądałby mężczyzn, ponieważ wewnętrznie jest kobietą, jak to wielokrotnie sugeruje narrator, podkopują inne części tekstu. Scena zalotów między Charlusem a Jupienem jest bowiem oparta na przedstawieniu Charlusa jako męskiego, a Jupiena jako kobiecego, co przeczy teorii przedstawionej wcześniej przez obserwującego ich narratora. Do kolejnych aporii prowadzi zastosowana do opisu sceny zalotów metafora botaniczna. Narrator przeprowadza analogię między pożądaniem osoby tej samej płci a sytuacją orchidei, której zapylenie przez bąka wydaje mu się równie mało prawdopodobne, jak spotkanie między dwiema osobami homoseksualnymi, jako że zmuszone są one do życia w ukryciu. Tymczasem dalszy ciąg powieści ukazuje związki homoseksualne jako powszechne we wszystkich środowiskach, które kolejno poznaje narrator.

Uwypukliwszy sprzeczności obecne w opisie homoseksualności we fragmencie o „kobieto­‑mężczyznach”, Sedgwick kontynuuje analizę postaci Charlusa. Rozpoczyna od stwierdzenia, że pozbawiony jest on władzy opisu własnej seksualności. Natomiast narrator w momencie opisywania bohatera porównuje się często do lekarza. Sugeruje w ten sposób, że medycyna jest najwłaściwszym systemem dyskursywnym, w kategoriach którego można zrozumieć barona oraz jemu podobnych. Wychodząc od tego zjawiska tekstowego, Sedgwick przechodzi do kwestii pozatekstowej, jaką jest zapoczątkowana w dziewiętnastym wieku medykalizacja homoseksualności, która doprowadziła jej zdaniem do umieszczenia homoseksualistów pod kuratelą epistemologiczną. Bowiem w momencie, gdy stworzono system, przy pomocy którego osoba skategoryzowana jako homoseksualista została pozbawiona władzy orzekania, co zależy od jej woli, a co nie, co jest autentyczne, a co jest naśladowaniem, czy też co jest świadome, a co nieświadome, nie tylko lekarz, ale każdy, kto rozpozna homoseksualistę, ma pewność, że wie o nim więcej, niż on sam wie o sobie. Stworzone w dziewiętnastym wieku seksuologiczne taksonomie wyposażają więc tego, kto się nimi posługuje, w przewagę epistemologiczną nad tym, kogo one dotyczą. Skonstruowanie homoseksualności jako wewnętrznego sekretu, który – będąc kluczem do tożsamości jednostki (jej „prawdy” o sobie) – domaga się wyjawienia i wyjaśnienia, uruchamia tytułową epistemologię szafy, w ramach której wszyscy – poza samym zainteresowanym – mnożą kategorie analityczne, potencjalnie ze sobą sprzeczne i wchodzące w nieustanny konflikt. Dlatego wszystko, co jest gdziekolwiek w tekście Prousta powiedziane o homoseksualności Charlusa, może zostać odwrócone lub zaprzeczone w innym fragmencie.

Analiza dekonstrukcyjna

Najbardziej adekwatnymi narzędziami pozwalającymi zrozumieć praktykę analityczną Sedgwick są teksty Jonathana Cullera Dekonstrukcja i jej konsekwencje dla badań literackich oraz Barbary Johnson Róznica krytyczna. Culler wymienia kilka istotnych konsekwencji dekonstrukcji dla strategii czytania literatury. Podstawową jest „czujność wobec różnego rodzaju przeciwieństw i niezgodności”11 w ramach danego tekstu. Chodzi tu o – wspólne różnym poststrukturalistycznym nurtom badawczym – radykalne zakwestionowanie „statycznych ujęć dzieła literackiego”12 oraz możliwości odczytań jednoznacznych, wynikające z samej istoty tekstu rozumianego jako gra rozbieżnych „znaczących” (franc. siginfiants), bez ostatecznego „znaczonego” (franc. signifié). Utwór okazuje się „rozbieżny sam ze sobą”13.

Sedgwick stosuje się do tej właśnie zasady, pokazując, jak narrator sam sobie przeczy w różnych częściach powieści, czy też jak opisywane wydarzenia przeczą jego wcześniejszym, autorytarnym komentarzom. Integralną częścią tego czytania przez pryzmat konstytuujących tekst opozycji jest pokazywanie, że pomiędzy ich członami występuje relacja hierarchii, a nie symetrii. Znaczeniem rządzi więc logika suplementacji, zgodnie z którą jeden człon jest podporządkowany drugiemu jako marginalny/suplementarny, ale jednocześnie człon uprzywilejowany jest uzależniony od podporządkowanego. Potwierdza to opisywana przez Sedgwick historia rozróżnienia homoseksualny – heteroseksualny, bo jako pierwszy pojawił się termin „homoseksualny”, a dopiero później – w opozycji do niego – został skonstruowany dominujący w tej diadzie termin „heteroseksualny”, przy czym człon późniejszy był warunkowany przez wcześniejszy. W tej perspektywie kolejna – zdaniem Cullera – praktyka charakterystyczna dla dekonstrukcjonistów: zwracanie uwagi na to, co marginalne, okazuje się w pełni uzasadniona. A postępowanie Sedgwick, polegające na umieszczeniu marginalnego, wydawałoby się, tematu homoseksualności w centrum refleksji nad kulturą, staje się prostą konsekwencją przyjętych przez nią założeń, a nie – jak mogłoby się zdawać na pierwszy rzut oka – wyrazem intelektualnego ekscentryzmu. Zdaniem Cullera, „sprzeczności czy dramatyczne konflikty występujące w tekście zostają odtworzone w odczytaniach i między odczytaniami tego tekstu”14. Podobnie jak Johnson konfrontuje w artykule Różnica krytyczna15 odczytanie noweli Sarrasine przez Barthesa z samym tekstem Balzaca, Sedgwick dokonuje zestawienia interpretacji W poszukiwaniu straconego czasu z tekstem Prousta. W wariancie zaproponowanym przez Sedgwick, sprzeczne interpretacje Proustowskiej wizji homoseksualności są nie tylko następstwem wewnętrznych aporii tekstu, ale również symptomem niekonsekwencji fundujących nowoczesny sposób konceptualizowania orientacji seksualnej jako sekretu jednostkowej tożsamości.

Strukturalne uwarunkowanie homofobii

Zastosowanie analizy dekonstrukcyjnej do kategorii homoseksualności ma więc w tekście Sedgwick głębokie uzasadnienie. Jej zdaniem, „dychotomia heteroseksualny – homoseksualny, w formie, w jakiej pojawiła się w zachodnim dyskursie”16 w dziewiętnastym wieku, szczególnie dobrze nadaje się do analizy dekonstrukcyjnej. Spojrzenie na elementy nowoczesnej kultury, w tym na pojęcie homoseksualności, jako na ukształtowane przez opozycyjne binaryzmy prowadzi do ujęcia owej dychotomii jako gruntownie niestabilnej. Niestabilność definicyjna kategorii homoseksualności oraz powiązanej z nią w procesie wzajemnego warunkowania heteroseksualności wpisuje się zdaniem autorki w nowoczesne mechanizmy władzy.

Sedgwick wraca w tym punkcie do tez wysuniętych we wcześniejszej pracy pt. Między mężczyznami, w której przedstawiła teorię pragnienia homospołecznego. W książce tej wyszła od zaproponowanej przez Claude’a Lévi­‑Straussa definicji kultury i małżeństwa jako „powszechnej relacji wymiany, która […] ma miejsce nie między mężczyzną a kobietą […]”, ale między „dwiema grupami mężczyzn”, i w której „kobieta występuje jako jeden z przedmiotów wymiany, a nie jako jeden z parterów, między którymi do niej dochodzi”17. Odwołuje się również do definicji patriarchatu autorstwa Heidi Hartman jako ogółu „relacji między mężczyznami […], które, mimo że są hierarchiczne, ustanawiają lub tworzą współzależność lub solidarność między mężczyznami, umożliwiającą im dominację nad kobietami”18. Patriarchat opiera się więc z jednej strony na wymianie kobiet między grupami mężczyzn, a z drugiej na więziach homospołecznych między mężczyznami, którzy popierają się nawzajem kosztem kobiet.

Zdaniem Sedgwick, rezultatem uwarunkowania reprodukcji patriarchalnej struktury społeczeństwa jednocześnie przez te dwie instytucje jest homofobia, która je podtrzymuje. W epoce nowoczesnej działa ona zgodnie z mechanizmem „paniki homoseksualnej”. Autorka przywołuje analizy wykazujące podobieństwo między represjami wobec homoseksualistów a pogromami Żydów, pokazując, że były one w takim samym stopniu przypadkowe i mogły potencjalnie dotknąć każdego. Aby męskie relacje homospołeczne nie mogły przekształcić się w relacje homoseksualne, zagrażając patriarchalnej strukturze społecznej, konieczne było objęcie wszelkich stosunków między mężczyznami skuteczną kontrolą. Służyła temu strategia „paniki homoseksualnej”, dzięki której nikt nie był całkowicie poza podejrzeniem i ani homoseksualiści nie byli w stanie przewidzieć, czy nie staną się obiektem homofobicznej przemocy, ani żaden mężczyzna nie mógł sam określić, czy relacje, w które wchodzi, nie zostaną uznane za homoseksualne. W ten sposób można było kontrolować bardzo szeroki zakres zachowań, bez rozbudowy specyficznego aparatu prawnego. Niestabilność definicyjna homo­‑ i heteroseksualności wpisuje się w ujęciu Sedgwick w ten właśnie mechanizm reprodukcji struktur społecznych, ponieważ umożliwia homofobiczny szantaż każdego mężczyzny.

Możliwe zastrzeżenia

Mimo niewątpliwej wartości, praca Sedgwick nie jest wolna od wad. Podstawowy zarzut, jaki można jej postawić, dotyczy instrumentalnego traktowania literatury, która staje się niemal wyłącznie ilustracją dla pewnych tez na temat życia społecznego czy kultury, z czym wiąże się niebezpieczeństwo zagubienia jej specyfiki. Każda literatura jest uwikłana w kontekst kulturowy, w którym powstaje, sama też ten kontekst współtworzy, jednak oprócz czynników społecznych, wpływają na nią również inne czynniki, związane na przykład z konwencjami danego gatunku literackiego, czego Sedgwick wydaje się nie brać pod uwagę w swoich analizach. Badane teksty – bez względu na ich specyfikę gatunkową – umieszcza na tym samym poziomie, na przykład w rozdziale, w którym zestawia Portret Doriana Graya Wilde’a z dziełami filozoficznymi Nietzschego. Literatura zostaje w ten sposób zrównana – i jest to praktyka wspólna wielu analizom spod znaku genderqueer, na co zwróciła uwagę między innymi Anna Łebkowska19 – z innymi praktykami mówienia o świecie. Podobnie – badacze lub badaczki literatury staje się raczej badaczami lub badaczkami kultury i trudno czasem powiedzieć, na czym miałaby polegać ich szczególna kompetencja. Więcej – należałoby zapytać, jakie kompetencje pozwalają im wypowiadać uogólnienia dotyczące kultury w ogóle. Źródłem zarzutów może również być brak głębszej refleksji nad naturą relacji między tekstem a kontekstem kulturowym. Przejście między rzeczywistością społeczną a utworami literackimi dokonuje się u Sedgwick w sposób płynny, podczas gdy istnienie bezpośrednich relacji między nimi wymagałoby problematyzacji.

Poza tymi zastrzeżeniami natury ogólnej, można sformułować jeszcze inne, odnoszące się już bardziej specyficznie do pracy Sedgwick. Wątpliwości może budzić tworzenie przez nią ogólnej hipotezy kulturowej na podstawie kilku zaledwie tekstów. Nawet jeśli przywołuje na poparcie swoich twierdzeń prace historyków homoseksualności, to materiał literacki, na którym sama pracuje, jest ilościowo bardzo skromny. Nawet jeśli w poszczególnych tekstach czy między nimi współistnieją sprzeczne koncepcje homoseksualności, nie znaczy to, że funkcjonują one na równych prawach i że badania szerszego korpusu dzieł nie wykazałyby wyraźniej dominacji którejś z nich. Zadziwiająca jest też nieobecność w książce problematyki lesbijskiej. Zasługą Sedgwick jest natomiast niewątpliwie zerwanie z uproszczonymi, ewolucjonistycznymi koncepcjami historii homoseksualności, w których następujące po sobie modele zastępują się, nawzajem się wykluczając. Proponuje ona znacznie bardziej przekonujący obraz dyskursu społecznego, w ramach którego – zamiast ich prostego następstwa – następuje ciągłe ścieranie się sprzecznych tendencji, mających źródła w różnych epokach i światopoglądach. Rozważane z tej perspektywy literackie wizerunki homoseksualistów zyskują na głębi i złożoności, bo przestają być zwykłą transpozycją dominujących w danej epoce religijnych czy medycznych paradygmatów myślenia, a stają się portretami wielowarstwowymi, palimpsestami, w których oryginalne pomysły autorów, refleksy teraźniejszości i residua przeszłości nakładają się na siebie, tworząc figury fascynujące przez swoją niejednoznaczność.

Przypisy:

1. Por. na przykład teksty T. Basiuka Co ma gej do heteryka? i B. Warkockiego Otwieranie toalety w numerze 9/2002 „Res Publiki Nowej” oraz książkę tego ostatniego Homo niewiadomo. Polska proza wobec odmienności, Warszawa 2007.

2. Cyt. za: E. Kosofsky Sedgwick, L’épistemologie du placard, tłum. M. Cervulle, Paris 2008, s. 110 (tłumaczenia tekstu Sedgwick moje, na podstawie wydania francuskiego).

3. J. Boswell, Chrześcijaństwo, tolerancja społeczna i homoseksualność. Geje i lesbijki w Europie Zachodniej od początku ery chrześcijańskiej do XIV wieku, tłum. J. Krzyszpień, Kraków 2006, s. 336.

4. E. Kosofsky Sedgwick, L’épistemologie…, s. 256.

5. K. Kujawińska­‑Courtney, „Wprowadzenie” [w:] S. Greenblatt, Poetyka kulturowa. Pisma wybrane, Kraków 2006, s. XXXV.

6. E. Kosofsky Sedgwick, L’épistemologie..., s. 64.

7. M. Proust, W poszukiwaniu straconego czasu 4. Sodoma i Gomora, tłum. T. Żeleński (Boy), Warszawa b.d, s. 7.

8. Cyt. za: E. Kosofsky Sedgwick, L’épistemologie…, s. 224.

9. Tamże, s. 225.

10. Tamże.

11. J. Culler, Dekonstrukcja i jej konsekwencje dla badań literackich, tłum. M.B. Fedewicz [w:] „Pamiętnik literacki”, 1987, vol. LXXVIII, z. 4, s. 260.

12. Por. A. Burzyńska, M.P. Markowski, Teorie literatury XX wieku. Podręcznik, Kraków 2007, s. 341.

13. Por. J. Culler, Dekonstrukcja..., s. 260.

14. Tamże, s. 261.

15. Por. B. Johnson, Różnica krytyczna, tłum. M. Adamczyk [w:] Lektury inności, red. M. Dąbrowski, R. Pruszczyński, Warszawa 2007, s. 127­‑135.

16. E. Kosofsky Sedgwick, L’épistemologie…, s. 54.

17. Tamże, s. 195.

18. Tamże.

19. Por. A. Łebkowska, Gender – dylematy badacza literatury [w:] „Ruch literacki” 2005, vol. XLVI, z. 6, s. 535.

Przemysław Szczur – z wykształcenia romanista, tłumacz przysięgły języka francuskiego, absolwent podyplomowych gender studies na Uniwersytecie Jagiellońskim, pracuje w Instytucie Francuskim w Krakowie.