Koszmar Busha

Immanuel Wallerstein
24.11.2005

W październiku 2005 roku nie udało się Bushowi nic. Niektórzy nazywają to „doskonałą burzą”. Wyglądało na to, że wszystko to zaskoczyło Busha zupełnie, po czym został on jak ktoś zagrzebany w osuniętej ziemi, wciąż żywy, ale z trudem próbujący się wydostać. Ale wydaje się mało prawdopodobne, żeby mu się udało. Przyjrzyjmy się wszystkim tym frontom, na których sytuacja polityczna Busha pogorszyła się.

Najpierw Irak. Liczba ofiar po stronie Amerykanów przekroczyła 2000, co zostało zauważone nawet w środkowych stanach przez tych, którzy pierwotnie popierali tę wojnę. Obecnie wielu z nich sądzi, że był to błąd. Poparcie dla Busha spadło poniżej 40%; jest niezwykle niskie nawet jak na prezydenta w drugiej kadencji (gdy notowania często spadają). Referendum mające ratyfikować iracką konstytucję nie bardzo tu pomogło. To prawda, że konstytucja została przyjęta, ale przy bardzo silnej opozycji ze strony sunnitów. Nikt nie wierzy, że może ona stać się podstawą długofalowego rządu mającego legitymizację lub że rząd ten przetrwa po wycofaniu się Stanów Zjednoczonych.

Następnie oskarżenia. Zwróćcie uwagę na liczbę mnogą. Przywódca większości republikańskiej w Izbie Reprezentantów, Tom DeLay, został oskarżony o pranie brudnych pieniędzy w celu uzyskania korzyści wyborczych, i musi ustąpić. Jego bliski polityczny sojusznik, lobbysta Jack Abramoff, został oskarżony o oszustwo. A przede wszystkim postawiono pięć zarzutów – o utrudnianie pracy wymiarowi sprawiedliwości, krzywoprzysięstwo i wydawanie fałszywych oświadczeń – mającemu ogromną władzę I. Lewisowi Libby’emu, przewodniczącemu biura wiceprezydenta i asystentowi prezydenta. Oczywiście te oskarżenia mają ścisły związek z wojną w Iraku, ponieważ kwestia dotyczyła podejmowanych przez Libby’ego prób zdyskredytowania Josepha Wilsona poprzez „ujawnienie”, iż jego żona jest tajną agentką CIA. Wilson został wysłany z oficjalną misją do Nigru, a następnie publicznie ogłosił, iż nie istnieją żadne dowody na to, żeby Saddam Hussein kupował tam uran. Żeby nie było niejasności, Karl Rove nie został jeszcze oskarżony w związku z udziałem w tej próbie zdyskredytowania Wilsona, ale Prokurator Specjalny nie pozostawił wątpliwości, że oskarżenie wciąż jest możliwe. Na horyzoncie majaczy się jeszcze dochodzenie w sprawie nieprawidłowych deklaracji finansowych Senatora Billa Frista, przywódcy senackiej większości republikańskiej, dotyczących sprzedaży akcji. A nie zapominajmy, że oskarżenia prowadzą jakiś czas później do procesów, w samą porę, aby przypomnieć wszystkim o niewłaściwych czynach gdy pierwotny rozgłos ucichnie.

Później przyszło fiasko w kwestii nominacji do Sądu Najwyższego. Próbując uniknąć ogłuszającej bitwy o nominację w Senacie, Bush wybrał swoją prawniczkę, Harriet Miers. Natychmiast została ona zaatakowana przez najbardziej konserwatywnych stronników Busha, którzy powątpiewali w jej konserwatywną postawę. Bush mówił: „Zaufajcie mi”; oni odpowiedzieli: „Nie ufamy ci, ponieważ jedyna kwestia, która nas interesuje, to cofnięcie prawa zezwalającego na aborcję; to dla nas ważniejsze niż wspieranie George’a W. Busha, a nie jesteśmy pewni Miers”. Wymusili wycofanie się Miers, upokarzając tym samym Busha. Musiał on nominować osobę, której chcieli, Samuela Alito, co oznacza, że Busha czeka bitwa w Senacie, której chciał uniknąć. Niezależnie od tego, czy Alito zostanie zaprzysiężony, czy nie, polityczne minimum zostało jasno określone przez byłego senatora z Luizjany, Johna Breaux, dość konserwatywnego członka Partii Demokratycznej, który zauważył, jakie mogą być skutki tej nominacji dla Republikanów w Kongresie: „Oznacza to, że czynnik strachu przepadł”.

I wreszcie, dla zwieńczenia wszystkiego, Prezydent Iranu wybrał tę chwilę, aby zagrać na nosie Stanom Zjednoczonym, publicznie wzywając do zniszczenia państwa Izrael. Rzecz jasna to oficjalne stanowisko Iranu od prawie trzech dziesięcioleci, ale przypomnienie go obecnie w tak bezpośredni sposób oznaczało po prostu powiedzenie Bushowi: „Wzywam cię do zrobienia czegoś w związku z tym”. Tymczasem wygląda na to, że w Izraelu upadło bardzo tymczasowe zawieszenie broni pomiędzy Palestyńczykami i rządem izraelskim.

Czy Bush może coś zrobić, aby poprawić swoją sytuację? Oczywiście próbuje jeśli chodzi o nominację Alito. Ale nawet jeśli Alito zostanie zaprzysiężony, nie będzie to zasługą Busha. Czy Bush może napaść na Iran? Rzecz jasna nie. A doprowadzenie do uchwalenia rezolucji Rady Bezpieczeństwa OZN w sprawie sankcji wobec Syrii – jeśli mu się to uda – to drobiazg. Każdy punkt na liście rzeczy, które nie udały się w październiku, będzie w dalszym ciągu nękał Busha: zwiększająca się liczba ofiar w Iraku, niestabilność polityczna irackiego rządu, procesy sądowe, które w każdym przypadku wskazują na uwikłanie w sprawy rządu Busha, zagorzała walka społeczna wokół Sądu Najwyższego oraz otwarty bunt Iranu (i Korei Północnej).

Nawet polityczni przyjaciele uciekają z tonącego statku. Premier Włoch Silvio Berlusconi, jeden z najbardziej zagorzałych sojuszników Busha w Europie, ale sam będący w trudnej sytuacji w związku z nadchodzącymi wyborami, wybrał ten moment, aby oznajmić publicznie, że na próżno starał się przekonać Busha do rezygnacji z ataku na Irak. A Senator Trent Lott, poprzedni przywódca większości republikańskiej, stwierdził, że Bush potrzebuje „nowych twarzy” wśród swych najbliższych współpracowników i w gabinecie.

W samej Partii Republikańskiej reakcja osób przygotowujących się do udziału w wyborach polegała na odsunięciu się od Busha. Kiedyś, nie tak dawno temu, wszyscy chcieli, by Bush uczestniczył w ich kampanii. Teraz kandydaci bardzo uważają, by go do tego nie zaprosić. Zdolność Busha do bycia przywódcą, na arenie krajowej i międzynarodowej, jest drastycznie – być może nieodwracalnie – zniszczona.

Przełożyła Katarzyna Gawlicz

Tekst ukazał się na stronie Fernand Braudel Center, Binghamton University 1 listopada 2005, http://fbc.binghamton.edu/172en.htm.

Copyright by Immanuel Wallerstein. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dozwolone jest pobieranie, przekazywanie za pomocą elektroniczną lub poczty e­‑mail niniejszego tekstu innym osobom, a także publikacja w niekomercyjnych serwisach internetowych. W celu tłumaczenia i opublikowania tekstu lub jego fragmentów w wersji drukowanej i/lub innej, w tym na komercyjnych stronach internetowych, kontakt z autorem na adres: immanuel.wallerstein (at) yale.edu; fax: 1­‑203­‑432­‑6976.

Celem cyklicznych komentarzy Immanuela Wallersteina (http://fbc.binghamton.edu/cmpg.htm), publikowanych dwa razy w miesiącu, jest refleksja nad sytuacją współczesnego świata, widzianą nie z perspektywy bieżących „tematów dnia”, lecz w kontekście długofalowym.

Immanuel Wallerstein – (ur. 1930) socjolog, historyk, ekonomista. Przez wiele lat związany z Uniwersytetem Stanu Nowy Jork (SUNY) w Binghamton, gdzie w 1976 roku współtworzył Centrum Badania Gospodarek, Systemów Historicznych i Cywilizacji im. Fernanda Braudela. W latach 1994­‑1998 był przewodniczącym Międzynarodowego Towarzystwa Socjologicznego. Jest twórcą koncepcji „analizy systemów­‑światów”, łączącej perspektywy socjologii historycznej, historii gospodarczej i nauk politycznych. Zajmuje się między innymi badaniem kryzysu współczesnego kapitalizmu, rolą ruchów antysystemowych oraz przeobrażeniami nauk społecznych. Autor czterotomowego dzieła The Modern World­‑System publikowanego w latach 1974­‑2011. Po polsku ukazały się jego książki Koniec świata jaki znamy (2004), Analiza systemów­‑światów. Wprowadzenie (2007), Europejski uniwersalizm. Retoryka władzy (2007) oraz Utopistyka. Alternatywy historyczne dla XXI wieku (2008).