Kronika przepowiedzianego samobójstwa: przypadek Izraela

Immanuel Wallerstein
07.07.2009

Państwo Izrael proklamowało niepodległość nocą 15 maja 1948 roku. Narody Zjednoczone głosowały za ustanowieniem dwóch państw na terenie, który pod władzą Brytyjczyków stanowił Palestynę. Zakładano, że Jerozolima będzie strefą międzynarodową pod jurysdykcją ONZ. Rezolucja ONZ cieszyła się szerokim poparciem, w szczególności ze strony Stanów Zjednoczonych i Związku Radzieckiego. Przeciwko niej głosowały wszystkie państwa arabskie.

W trakcie sześćdziesięciu lat swojego istnienia Izrael uzależnił swoje przetrwanie i ekspansję od ogólnej strategii, która łączyła w sobie trzy elementy: militaryzm macho, sojusze geopolityczne i public relations. Militaryzm w stylu macho (nazywany przez aktualnego premiera Ehuda Olmerta „żelazną pięścią”) stał się możliwy dzięki nacjonalistycznemu zapałowi żydowskich Izraelczyków i ostatecznie (chociaż nie od samego początku) bardzo silnemu wsparciu wspólnot Żydowskich z innych miejsc na świecie.

Sojusz geopolityczny Izrael zawarł wpierw ze Związkiem Radzieckim (był on krótki, acz istotny), następnie z Francją (trwał dłuższy czas i pozwolił Izraelowi stać się potęgą atomową), a na końcu (najbardziej znaczący) ze Stanami Zjednoczonymi. Co najważniejsze, ci sprzymierzeńcy, będący również sponsorami, wspierali go poprzez zaopatrzenie w broń. Jednocześnie proponowali poparcie dyplomatyczne i polityczne, a w przypadku Stanów Zjednoczonych znaczną pomoc gospodarczą.

Public relations celowało w osiągnięciu przychylnego wsparcia na szerokiej arenie światowej opinii publicznej, bazując wpierw na wizerunku Izraela jako pionierskiego Dawida zwracającego się przeciw antypostępowemu Goliatowi, przez ostatnie czterdzieści lat zaś, na winie i współczuciu zbudowanym w związku z masowymi, nazistowskimi eksterminacjami europejskich Żydów w trakcie drugiej wojny światowej.

Wszystkie elementy izraelskiej strategii działały sprawnie od 1948 roku do lat osiemdziesiątych. W istocie były nawet coraz bardziej skuteczne. Jednak gdzieś w latach osiemdziesiątych stosowanie każdej z tych trzech taktyk zaczęło przynosić odwrotne od zamierzonych efekty. Izrael wszedł w fazę gwałtownego załamania swojej strategii. Mogło być już za późno, by wprowadzać jakąkolwiek alternatywę, w tym wypadku Izrael musiałby popełnić geopolityczne samobójstwo. Prześledźmy, jak te trzy elementy współdziałały ze sobą, najpierw podczas pomyślnego wzlotu, następnie w trakcie powolnego upadku izraelskiej potęgi.

Przez pierwsze dwadzieścia pięć lat istnienia,Izrael był zaangażowany w cztery wojny z państwami arabskimi. Pierwsza z nich w latach 1948­‑1949, by ustanowić państwo Żydowskie. Izraelska deklaracja niepodległego państwa nie szła w parze z Palestyńską deklaracją powołania państwa. Raczej kilka arabskich rządów wypowiedziało Izraelowi wojnę. Początkowo spotkał się on z militarnymi trudnościami. Jednakże izraelskie wojsko było znacznie lepiej przeszkolone niż żołnierze pochodzący z krajów arabskich, może za wyjątkiem Transjordanii. Co najważniejsze, zostało one wsparte siłami z Czechosłowacji, działającymi jako przedstawiciel Związku Radzieckiego.

Do czasu rozejmu w 1949 roku karność sił izraelskich połączona z Czechosłowackim wojskiem pozwoliła Izraelczykom na zdobycie pokaźnych terytoriów, nie uwzględnionych w propozycjach podziału sformułowanych przez Narody Zjednoczone – łącznie z zachodnią Jerozolimą. Pozostałe obszary zostały wcielone do otaczających Izrael państw arabskich. Duża liczba palestyńskich Arabów uciekła lub została zmuszona do opuszczenia obszarów znajdujących się pod kontrolą Izraela, stając się uchodźcami w sąsiednich krajach arabskich, gdzie ich potomkowie, w większości, żyją po dziś dzień. Ziemia, którą posiadali, została przejęta przez żydowskich Izraelczyków.

Związek Radziecki niebawem porzucił Izrael. Prawdopodobnie dlatego, że jego przywódcy szybko zaniepokoili się wpływem utworzenia tego państwa na postawę sowieckich Żydów, którzy z punktu widzenia Stalina wydawali się zbytnio entuzjastyczni i skutkiem tego potencjalnie wywrotowi. Izrael z kolei w trakcie zimnej wojny porzucił jakąkolwiek sympatię dla obozu socjalistycznego i wyjawił swoje gorliwe pragnienie uznania za pełnoprawnego członka świata zachodniego, zarówno politycznie, jak kulturowo.

W tym samym czasie Francja, mierząca się w swoich trzech północnoafrykańskich koloniach z ruchami narodowowyzwoleńczymi, widziała w Izraelu użytecznego sprzymierzeńca. Było tak zwłaszcza po tym, jak Algierczycy rozpoczęli w 1954 roku swoją wojnę o niepodległość. Francja zaczęła wspomagać Izrael w uzbrajaniu się. Opracowując w tym czasie swoją broń jądrową (niezgodnie z życzeniami Stanów Zjednoczonych), pomogła Izraelowi zrobić to samo. W roku 1956 Izrael dołączył do Francji i Wielkiej Brytanii w wojnie przeciw Egiptowi. Nieszczęśliwie dla niego, była to wojna rozpoczęta przeciw wspieranej przez Amerykanów opozycji i Stany Zjednoczone zmusiły wszystkie trzy potęgi do jej zakończenia.

Po tym jak Algieria uzyskała niepodległość w 1962 roku, Francja straciła zainteresowanie związkami z Izraelem, który zaczął się wtrącać z próbami odnowienia bliższych relacji z trzema już niepodległymi północnoafrykańskimi państwami. Był to moment, w którym Stany Zjednoczone i Izrael zwróciły się do siebie, by zacieśnić więzi. W roku 1967 wojna pomiędzy Egiptem i Izraelem wybuchła ponownie, po stronie Egiptu stanęły inne kraje Arabskie. W tak zwanej wojnie sześciodniowej Stany Zjednoczone po raz pierwszy przekazały broń Izraelowi.

Izraelskie zwycięstwo w 1967 roku pod wieloma względami zmieniło sytuację bazową. Izrael wygrał tę wojnę z łatwością, zajmując wszystkie części Brytyjskiego Mandatu Palestyńskiego, które zajmował wcześniej, a dodatkowo egipski Półwysep Synaj i syryjskie Wzgórza Golan. Teraz w sensie prawnym istniało państwo Izrael oraz izraelskie terytoria okupowane. Rozpoczęła się polityka zakładania żydowskich osad na terytoriach okupowanych.

Zwycięstwo wpłynęło na postawę Żydów na świecie – przezwyciężyli wszystkie zastrzeżenia dotyczące utworzenia państwa Izrael. Byli niezmiernie dumni z jego osiągnięć i rozpoczęli poważne kampanie w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej, by zapewnić polityczne wsparcie dla Izraela. Wizerunek pionierskiego Izraela realizującego kibucowe cnoty został porzucony na rzecz zaznaczania roli Holocaustu jako podstawowego uzasadnienia światowego wsparcia dla tego kraju.

W 1973 roku państwa arabskie szukały wyjścia z impasu obecnej sytuacji militarnej w tak zwanej wojnie Jom Kippur. I tym razem Izrael wygrał z pomocą wojsk Stanów Zjednoczonych. Wojna z 1973 roku oznaczała koniec centralnej roli państw arabskich. Izrael mógł kontynuować próby uzyskania uznania z ich strony, ostatecznie zakończyły się one powodzeniem tak odnośnie Egiptu, jak i Jordanii, ale było już za późno, by stało się to drogą do uchronienia egzystencji Izraela.

To jest moment, kiedy wyłania się poważny arabsko­‑palestyński ruch polityczny – Organizacja Wyzwolenia Palestyny (OWP) – który stał się kluczowym przeciwnikiem Izraela, a z którym musiał on dojść do porozumienia. Przez długi czas odmawiał wchodzenia w kontakt z OWP i jej liderem Jaserem Arafatem, stawiając na metodę żelaznej pięści. Na początku było to militarnie skuteczne.

Ograniczenia polityki żelaznej pięści stały się oczywiste w trakcie pierwszej intifady, spontanicznego powstania arabskich Palestyńczyków, które rozpoczęło się w 1987 roku wewnątrz terytoriów okupowanych i trwało przez sześć lat. Podstawowe osiągnięcie intifady było dwojakie. Wymusiło na Izraelczykach i Stanach Zjednoczonych rozmowę z OWP, długi proces, który prowadził do tak zwanego Porozumienia z Oslo z 1993 roku, przewidującego utworzenie władz palestyńskich w części terytoriów okupowanych.

Porozumienie z Oslo w dłuższej perspektywie było geopolitycznie mniej istotne niż wpływ intifady na światową opinię publiczną. Po raz pierwszy zaczęto wywracać wizerunek Dawida i Goliata. Pierwszy raz w Zachodnim świecie pojawiło się poważne poparcie dla tak zwanego rozwiązania dwupaństwowego. Po raz pierwszy pojawił się poważny krytycyzm wobec żelaznej pięści Izraela i jego praktyk vis­‑á­‑vis arabskich Palestyńczyków. Gdyby Izrael brał na serio rozwiązanie dwupaństwowe, oparte na tak zwanej zielonej linii – linii granicznej będącej efektem wojny z lat 1948­‑1949 – prawdopodobnie osiągnąłby porozumienie.

Jednakże kraj ten był zawsze jeden krok do tyłu. Kiedy mógł negocjować z Nasserem, nawet o tym nie myślał. Gdy mógł negocjować z Arafatem, nie miał żadnego zamiaru tego robić. Kiedy Arafat zmarł i zastąpił go nieskuteczny Mahmoud Abbas, a wybory do palestyńskiego parlamentu w 2006 roku wygrał bardziej wojowniczy Hamas, Izrael odmówił rozmów z tym ugrupowaniem.

Izrael najechał Gazę, próbując zniszczyć Hamas. Jeśli to by się powiodło, jaka organizacja miałaby go zastąpić? A jeśli, co bardziej prawdopodobne, nie udałoby się zniszczyć Hamasu, czy rozwiązanie dwupaństwowe będzie możliwe? Zarówno Palestyńczycy, jak i światowa opinia publiczna skłaniają się w kierunku rozwiązania jednopaństwowego. Oznacza to oczywiście koniec projektu syjonistów.

Trzyelementowa strategia Izraela ulega rozkładowi. Żelazna pięść, tak samo jak w przypadku George’a Busha w Iraku, nie jest już skuteczna. Czy związek ze Stanami Zjednoczonymi pozostanie nienaruszony? Wątpliwe. Czy światowa opinia publiczna będzie dalej spoglądać na Izrael ze współczuciem? Nie wydaje się. Czy Izrael może teraz przerzucić się na alternatywną strategię negocjowania z wojowniczymi reprezentantami arabskich Palestyńczyków, tak jakby byli oni integralną częścią składową Bliskiego Wschodu, a nie forpocztą Europy? Wydaje się być na to trochę późno, całkowicie za późno. Stąd właśnie kronika przepowiedzianego samobójstwa.

Przełożył Krystian Szadkowski

Przekład przejrzał Andrzej W. Nowak

Tekst ukazał się na stronie Fernand Braudel Center, Binghamton University 15 stycznia 2009, http://fbc.binghamton.edu/249en.htm.

Copyright by Immanuel Wallerstein. Kontakt z autorem: immanuel.wallerstein (at) yale.edu.

Celem cyklicznych komentarzy Immanuela Wallersteina (http://fbc.binghamton.edu/cmpg.htm), publikowanych dwa razy w miesiącu, jest refleksja nad sytuacją współczesnego świata, widzianą nie z perspektywy bieżących „tematów dnia”, lecz w kontekście długofalowym.

Immanuel Wallerstein – (ur. 1930) socjolog, historyk, ekonomista. Przez wiele lat związany z Uniwersytetem Stanu Nowy Jork (SUNY) w Binghamton, gdzie w 1976 roku współtworzył Centrum Badania Gospodarek, Systemów Historicznych i Cywilizacji im. Fernanda Braudela. W latach 1994­‑1998 był przewodniczącym Międzynarodowego Towarzystwa Socjologicznego. Jest twórcą koncepcji „analizy systemów­‑światów”, łączącej perspektywy socjologii historycznej, historii gospodarczej i nauk politycznych. Zajmuje się między innymi badaniem kryzysu współczesnego kapitalizmu, rolą ruchów antysystemowych oraz przeobrażeniami nauk społecznych. Autor czterotomowego dzieła The Modern World­‑System publikowanego w latach 1974­‑2011. Po polsku ukazały się jego książki Koniec świata jaki znamy (2004), Analiza systemów­‑światów. Wprowadzenie (2007), Europejski uniwersalizm. Retoryka władzy (2007) oraz Utopistyka. Alternatywy historyczne dla XXI wieku (2008).