Kuba i Stany Zjednoczone – powolne ocieplanie stosunków

Immanuel Wallerstein
17.06.2009

Po niemal pięćdziesięciu latach wrogości wobec kubańskiego rządu rewolucyjnego Stany Zjednoczone podjęły pierwsze kroki w kierunku ocieplenia stosunków. Rząd Kuby odpowiedział ostrożnie i sceptycznie, pozostawiając jednak otwartą furtkę dla możliwości nawiązania dialogu.

Niektórzy komentatorzy przypisali nową sytuację zmianom na najwyższych szczeblach władzy w obydwu państwach. Prawdziwe wyjaśnienie leży jednak w większym stopniu w zmianie sytuacji geopolitycznej – zarówno całego świata, jak i Ameryki Łacińskiej jako takiej.

Kubańscy rewolucjoniści doszli do władzy w styczniu 1959 roku. W ciągu roku obustronne stosunki ze Stanami Zjednoczonymi uległy znacznemu pogorszeniu. W marcu 1960 roku prezydent Eisenhower wydał dekret, na mocy którego rozpoczęto przygotowywanie kubańskich uchodźców do inwazji, której celem miało być obalenie rządu na Kubie. Niedługo po tym, w marcu 1961 roku, nowy prezydent John F. Kennedy z kilkoma zmianami zaaprobował plan Eisenhowera. Miesiąc później miała miejsce operacja znana jako inwazja w Zatoce Świń. Trwała ona jedynie kilka dni i okazała się militarną porażką wspieranych przez Stany Zjednoczone najeźdźców.

W Styczniu 1962 roku, podczas spotkania Organizacji Państw Amerykańskich, Stany Zjednoczone zaproponowały zawieszenie członkostwa Kuby w tej organizacji. Propozycję poparto stosunkiem głosów 14 do 21, a więc dokładnie wymaganymi dwiema trzecimi. Tylko Kuba głosowała przeciw. Sześć państw latynoamerykańskich wstrzymało się od głosu. Główną podstawą zawieszenia członkostwa było przyjęcie przez Kubę doktryny marksizmu­‑leninizmu, co postrzegano jako niekompatybilne z członkostwem w OPA. Ponadto Stany Zjednoczone nałożyły embargo na całość stosunków handlowych z Kubą, namawiając do tego również swoich zachodnioeuropejskich sojuszników z NATO oraz sojusznicze państwa Ameryki Łacińskiej.

W październiku 1962 roku miał miejsce dramatyczny kryzys kubański. Związek Radziecki rozmieścił na Kubie rakiety z głowicami nuklearnymi. Stany Zjednoczone zażądały ich wycofania. Świat wstrzymał oddech w strachu przed wojną atomową. W rezultacie, rząd ZSRR wycofał rakiety, prawdopodobnie w obliczu tajnej gwarancji ze strony Stanów wykluczającej możliwość kolejnych inwazji na Kubę. Rząd w Hawanie wyraził niezadowolenie w związku z decyzją Kremla. Mimo to, stosunki na linii Hawana­‑Moskwa pozostały dobre.

Oczywiste jest, że głównym powodem wrogości Stanów Zjednoczonych względem Kuby była sytuacja zimnej wojny. Od tego czasu rząd amerykański wywiera ciągłą presję na swoich partnerów w NATO i Ameryce Łacińskiej, aby zerwali stosunki z Kubą. Większość krajów faktycznie to uczyniła.

W tym samym czasie rosła liczba kubańskich emigrantów w Stanach. Uchodźcy byli zdeterminowani, aby obalić rząd na Kubie. Organizowali się politycznie, żeby zapewnić sobie silne wsparcie amerykańskiego rządu i Kongresu. W ciągu pierwszych trzech dekad wysiłki przynosiły coraz lepsze rezultaty.

W obliczu tej wrogości, rząd kubański szukał sojuszników nie tylko wśród krajów tak zwanego bloku socjalistycznego, ale również pośród rządów i ruchów rewolucyjnych z tak zwanego Trzeciego Świata. Kuba „eksportowała” do krajów Trzeciego Świata swój kapitał ludzki w postaci dobrze wykształconych lekarzy i nauczycieli. Kubański rząd oferował kluczowe wparcie militarne dla niepodległej Angoli w obliczu najazdu ze strony realizującego politykę apartheidu rządu Republiki Południowej Afryki. Kubańskie wojsko pomogło pokonać siły RPA podczas kluczowej bitwy o Cuito Carnavale w 1988 roku.

W latach dziewięćdziesiątych sytuacja uległa zmianie w trzech najważniejszych kwestiach. Pierwsza dotyczy upadku ZSRR. Oznacza to, że uwarunkowania zimnowojenne przeszły do historii. Kuba weszła w ciężki okres, zważywszy na przerwanie gospodarczego wsparcia ze strony ZSRR/Rosji. W efekcie Hawana musiała dostroić wewnętrzny program do nowych warunków.

Drugi nowy element, szczególnie widoczny podczas rządów George’a W. Busha, to dotkliwe osłabienie geopolitycznej potęgi Stanów Zjednoczonych. Doprowadziło ono do serii przewrotów politycznych w Ameryce Łacińskiej – w różnych krajach do władzy zaczęły dochodzić rządy centrolewicowe. Państwa te, jedno po drugim nawołują do zakończenia bojkotu Hawany przez Stany, oraz do ponownego przyjęcia Kuby w szeregi OPA.

Trzeci element dotyczy transformacji na krajowej scenie politycznej w Stanach Zjednoczonych. Po raz pierwszy rozpoczęła się poważna debata na temat porażki, jaką okazała się polityka prowadzona przez Stany wobec Kuby. Pojawiła się również presja ze strony rolników, którzy chcieli mieć możliwość eksportu swoich produktów na Kubę. Uzyskało to duże poparcie ze strony republikanów, w tym Richarda Lugara, republikanina w Komisji Spraw Zagranicznych Senatu.

Jeszcze ważniejszy może być fakt, że po pięćdziesięciu latach poglądy polityczne w społeczności uchodźców kubańskich uległy znacznej zmianie. Duża część młodych Amerykanów pochodzenia kubańskiego zaczyna domagać się możliwości swobodnego podróżowania na Kubę, wysyłania tam pieniędzy oraz wolnej i otwartej wymiany walutowej.

Gdy Barack Obama został prezydentem, znalazł się automatycznie pod presją, by rozpocząć „ocieplanie” stosunków Stanów Zjednoczonych z Kubą. Uczynił to poprzez kilka wstępnych gestów – znosząc ograniczanie w wolnym podróżowaniu i pieniężnych transferach rodzinnych narzuconych przez swojego poprzednika. Jak daleko gotów jest posunąć się Obama, by poprawić stosunki? Wciąż tego nie wiadomo. Choć jeszcze dziesięć lat temu wewnętrzna polityka Stanów Zjednoczonych była zdominowana przez zwolenników bojkotu, obecnie zarówno opinia publiczna, jak i politycy są w tej kwestii podzieleni. Biorąc pod uwagę ewolucję poglądów Ameryki Łacińskiej oraz powiększającą się populację latynosów w Stanach Zjednoczonych, jest bardzo prawdopodobne, że w poglądach opinii publicznej w tym kraju w ciągu roku lub dwóch odnotujemy kolejny krok naprzód.

Reakcja Kuby była ostrożna. Dobrze wytłumaczył to 5 kwietnia Fidel Castro. Powiedział, że gesty i deklaracje Obamy kierowane są w głównej mierze do amerykańskiej opinii publicznej i przedstawiają punkt widzenia prezydenta. Powiedział ponadto, że „niezaprzeczalnie prezydent Obama jest dużo lepszy niż Bush i McCain” (coś, czego wielu krytyków Obamy nie jest skłonnych przyznać), lecz ograniczają go realia: „Imperium jest znacznie silniejsze niż on i jego dobre intencje”.

Jak widać, Kuba stara się orientacyjnie wyczuć, jak daleko gotów jest się posunąć rząd Stanów Zjednoczonych. Obecnie toczą się rozmowy dyplomatyczne na niskim szczeblu. Administracja Obamy jest pod wewnętrzną presją przeprowadzenia „odwilży”. Rząd Castro znajduje się natomiast pod presją Ameryki Łacińskiej, aby do odwilży się przyczynić. Jeżeli rzeczywistość geopolityczna będzie nadal rozwijać się w kierunku, w którym podąża obecnie, nie jest niemożliwe, by Kuba i Stany Zjednoczone nawiązały normalne stosunki dyplomatyczne. Nie ma wątpliwości, że obydwa kraje miałby wciąż inne perspektywy dla świata, realizowałyby inne cele, lecz odnosi się to do większości stosunków dwustronnych. Sytuacja, w której stosunki między Kubą i Stanami Zjednoczonymi oparte byłby na godności i obustronnym szacunku, okazałaby się niezwykłą zmianą na lepsze w porównaniu z okresem ostatnich pięćdziesięciu lat.

Przełożył Maciej Twardowski

Tekst ukazał się na stronie Fernand Braudel Center, Binghamton University 1 maja 2009, http://fbc.binghamton.edu/256en.htm.

Copyright by Immanuel Wallerstein. Kontakt z autorem: immanuel.wallerstein (at) yale.edu.

Celem cyklicznych komentarzy Immanuela Wallersteina (http://fbc.binghamton.edu/cmpg.htm), publikowanych dwa razy w miesiącu, jest refleksja nad sytuacją współczesnego świata, widzianą nie z perspektywy bieżących „tematów dnia”, lecz w kontekście długofalowym.

Immanuel Wallerstein – (ur. 1930) socjolog, historyk, ekonomista. Przez wiele lat związany z Uniwersytetem Stanu Nowy Jork (SUNY) w Binghamton, gdzie w 1976 roku współtworzył Centrum Badania Gospodarek, Systemów Historicznych i Cywilizacji im. Fernanda Braudela. W latach 1994­‑1998 był przewodniczącym Międzynarodowego Towarzystwa Socjologicznego. Jest twórcą koncepcji „analizy systemów­‑światów”, łączącej perspektywy socjologii historycznej, historii gospodarczej i nauk politycznych. Zajmuje się między innymi badaniem kryzysu współczesnego kapitalizmu, rolą ruchów antysystemowych oraz przeobrażeniami nauk społecznych. Autor czterotomowego dzieła The Modern World­‑System publikowanego w latach 1974­‑2011. Po polsku ukazały się jego książki Koniec świata jaki znamy (2004), Analiza systemów­‑światów. Wprowadzenie (2007), Europejski uniwersalizm. Retoryka władzy (2007) oraz Utopistyka. Alternatywy historyczne dla XXI wieku (2008).