Wojna domowa w Stanach Zjednoczonych?

Immanuel Wallerstein
15.04.2009

Zaczynamy przyzwyczajać się do upadku wszelkiej maści tabu. Światowa prasa wypełniona jest dyskusjami na temat słuszności „nacjonalizowania” banków. Nie kto inny niż Alan Greenspan, uczeń prorokini „superlibertarianizmu” Ayn Rand, powiedział ostatnio, że musimy nacjonalizować banki raz na sto lat, a obecnie możemy mieć do czynienia z odpowiednim momentem. Rację przyznał mu konserwatywny senator Republikanów – Lindsay Graham. Lewicowy keynesista Alan Blinder rozważał plusy i minusy przedsięwzięcia. Będąc przekonanym, że zalet jest trochę więcej niż wad, zechciał wykorzystać społeczną energię intelektualną, pisząc o tym dla „New York Times’a”.

Po poznaniu propozycji nacjonalizacji padających ze strony arcykonserwatywnych notabli, słyszymy poważną dyskusję na temat możliwości wybuchu w Stanach Zjednoczonych wojny domowej. Zbigniew Brzeziński, orędownik ideologii antykomunistycznej i były doradca do spraw bezpieczeństwa za czasów prezydenta Cartera, pojawił się 17 lutego w telewizyjnym talk show. Został poproszony o komentarz do swojej własnej wypowiedzi, w której stwierdził, że w obliczu ogólnoświatowego kryzysu istnieje w Stanach Zjednoczonych możliwość zaistnienia konfliktu klasowego.

Brzeziński przyznał, że jest tym zaniepokojony w obliczu możliwości zaistnienia „poważnych kłopotów dla milionów bezrobotnych”, którzy uświadomili sobie, że „nadzwyczajne bogactwa zostały w Ameryce w stopniu bezprecedensowym przekazane w ręce kilku jednostek”.

Przypomniał słuchaczom, że w czasie poważnego kryzysu bankowego w 1907 roku wielki finansista John Pierpont Morgan zaprosił do siebie grupę finansistów i zamknął ich w bibliotece. Nie chciał ich wypuścić aż do momentu, gdy wszyscy „zrzucili się” na fundusz stabilizacyjny dla banków. Brzeziński pytał: „Gdzie dziś jest ta klasa »posiadająca«? Dlaczego nie robią nic ci, którzy dysponują miliardami?”

Oni nie robią nic za darmo, w związku z czym Brzeziński powiedział: „konflikt między klasami zacznie się zaogniać. Jeżeli ludzie będą bezrobotni oraz rozzłoszczeni, może nawet dojść do zamieszek!”

Prawie w tym samym momencie europejska agencja LEAP/Europe, wydająca dla swoich klientów – polityków, funkcjonariuszy państwowych, biznesmenów i inwestorów – poufne miesięczne biuletyny Global Europe Anticipation Bulletines, poświęciła lutowe wydanie na omówienie globalnej geopolitycznej destabilizacji. Raport nie napawał optymizmem. Wspominał o możliwości wybuchu wojny domowej w Europie, Stanach Zjednoczonych oraz Japonii. Przewidywał „ogólną panikę”, która prowadzić może do konfliktów oraz na wpół domowych wojen.

Eksperci radzą: „Jeżeli twój kraj lub region jest miejscem, gdzie istnieje powszechny dostęp do broni, najlepszym, co możesz zrobić, jest… opuszczenie tego regionu w miarę możliwości”. Jednym z krajów, który wpasowuje się w definicję regionu z powszechnym dostępem do broni, są Stany Zjednoczone. Szef LEAP/Europe, Franck Biancheri, zaważył, że na terenie tego kraju „w obrocie jest 200 milionów sztuk broni, a przemoc społeczna jest już widoczna wskutek działalności gangów”. Eksperci, którzy pisali raport, zapewniają, że istnieje zjawisko emigracji Amerykanów do Europy, ponieważ jest to miejsce, gdzie „zagrożenia fizyczne pozostaną zjawiskiem marginalnym”.

Jeżeli Brzeziński wierzy w pojawienie się w Stanach kolejnego Morgana, który wymusiłby na klasie posiadającej opamiętanie, powinien zauważyć, że raport LEAP widzi „ostatnią szansę” w spotkaniu G20 2 kwietnia w Londynie. Przy założeniu, że uczestnicy stworzą „przekonujący i śmiały” plan.

Powyższe analizy nie pochodzą ze środowiska lewicowych intelektualistów albo członków radykalnych ruchów społecznych. Ukazują otwarty strach poważnych analityków, którzy są częścią obecnego establishmentu w Stanach Zjednoczonych i Europie. Werbalne tabu upadają wtedy, gdy tego rodzaju ludzie są naprawdę przerażeni. Ideą niszczenia tabu jest próba wymuszenia poważnych, radykalnych działań – na podobieństwo Johna Pierponta Morgana, który w 1907 roku uwięził finansistów w swym domu.

W 1907 roku było łatwiej.

Przełożył Maciej Twardowski

Tekst ukazał się na stronie Fernand Braudel Center, Binghamton University 15 marca 2009, www.binghamton.edu/fbc/253en.htm.

Copyright by Immanuel Wallerstein. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dozwolone jest pobieranie, przekazywanie za pomocą elektroniczną lub poczty e­‑mail niniejszego tekstu innym osobom, a także publikacja w niekomercyjnych serwisach internetowych. W celu tłumaczenia i opublikowania tekstu lub jego fragmentów w wersji drukowanej i/lub innej, w tym na komercyjnych stronach internetowych, kontakt z autorem na adres: immanuel [dot] wallerstein [na serwerze] yale [dot] edu; fax: 1­‑203­‑432­‑6976.

Celem cyklicznych komentarzy Immanuela Wallersteina (http://fbc.binghamton.edu/cmpg.htm), publikowanych dwa razy w miesiącu, jest refleksja nad sytuacją współczesnego świata, widzianą nie z perspektywy bieżących „tematów dnia”, lecz w kontekście długofalowym.

Immanuel Wallerstein – (ur. 1930) socjolog, historyk, ekonomista. Przez wiele lat związany z Uniwersytetem Stanu Nowy Jork (SUNY) w Binghamton, gdzie w 1976 roku współtworzył Centrum Badania Gospodarek, Systemów Historicznych i Cywilizacji im. Fernanda Braudela. W latach 1994­‑1998 był przewodniczącym Międzynarodowego Towarzystwa Socjologicznego. Jest twórcą koncepcji „analizy systemów­‑światów”, łączącej perspektywy socjologii historycznej, historii gospodarczej i nauk politycznych. Zajmuje się między innymi badaniem kryzysu współczesnego kapitalizmu, rolą ruchów antysystemowych oraz przeobrażeniami nauk społecznych. Autor czterotomowego dzieła The Modern World­‑System publikowanego w latach 1974­‑2011. Po polsku ukazały się jego książki Koniec świata jaki znamy (2004), Analiza systemów­‑światów. Wprowadzenie (2007), Europejski uniwersalizm. Retoryka władzy (2007) oraz Utopistyka. Alternatywy historyczne dla XXI wieku (2008).