Od idei do korporacji

Recenzja książki Muhammada Yunusa „Bankier ubogich”

Katarzyna Wiącek
26.03.2012

Osobie nieufającej bankom i sceptycznie nastawionej do tak zwanej pomocy rozwojowej dla krajów Trzeciego Świata niełatwo rozgryźć sylwetkę Muhammada Yunusa – twórcy Grameen Banku. Bangladeskiego ekonomisty, który stworzył nowy model bankowy oparty na dopracowanym systemie mikrokredytów, udzielanych wyłącznie najbiedniejszym; niezmordowanego społecznika, piewcy zmian kulturowych w tradycyjnym bengalskim społeczeństwie; zdobywcy Pokojowej Nagrody Nobla w 2006 roku, i w końcu doskonałego przedsiębiorcy, który przez rozmach (ale i naiwność) popadł w liczne konflikty i niełaskę polityków i działaczy w swoim kraju.

Sukcesem Yunusa („bankiera ubogich”) było nie tylko odwrócenie perspektywy tradycyjnej ekonomii poprzez dostrzeżenie kobiet jako głównych odbiorczyń mikropożyczek, lecz dogłębna i rzetelna analiza schematów pomocowych oraz sprowadzenie pracy bankiera do pracy street­‑workera, nawiązującego bezpośredni kontakt z najuboższymi.

Jego wizja to połączenie twardego spojrzenia ekonomisty („Jeśli poruszasz się w realnym świecie, nie możesz nie dostrzec, że ubodzy nie żyją w ubóstwie z powodu braku wiedzy lub analfabetyzmu, ale dlatego, że nie mogą zatrzymać pożytków ze swojej pracy. Nie sprawują kontroli nad kapitałem, a to właśnie kontrola nad kapitałem daje ludziom siłę wyjścia z biedy. Zysk bezwstydnie pozostaje po stronie kapitału”) z podejściem pełnego współczucia i zrozumienia dla ludzkiej biedy aktywisty („Ludzie umierają na wiele sposobów, jednak śmierć głodowa jest najtrudniejsza do zaakceptowania. Następuje powoli. Z każdą sekundą zmniejsza się dystans między życiem a śmiercią, aż w pewnym momencie trudno dostrzec różnicę. Podobnie jak sen, śmierć głodowa przychodzi w takiej ciszy, tak nieubłaganie, że niemal niepostrzeżenie. A wszystko to z powodu braku garści ryżu w porze posiłku”).

W swoim rozumowaniu Yunus dowodził, że termin „ubogi” jest wieloznaczny: określa zarówno osobę bezrobotną, niepiśmienną, bezrolną, jak i bezdomną. Kogoś, kto posiada dom z przegniłym dachem, osobę niedożywioną, ale też nieposyłającą dzieci do szkoły. Większość z tych definicji nie dotyczyła kobiet i mężczyzn.

Mąż może wyrzucić z domu kobietę w dowolnej chwili. Może się z nią rozwieść w prosty sposób – wypowiadając trzykrotnie zdanie: „Biorę z Tobą rozwód”. A jeśli tak zrobi, okryje się hańbą […] Kobiety żyjące w nędzy bezsprzecznie adaptują się szybciej i lepiej w procesie samopomocy niż mężczyźni. […] Kiedy uboga kobieta zaczyna samodzielnie zarabiać, jej marzenia o sukcesie niezmiennie koncentrują się na dzieciach. Kolejnym priorytetem jest dom. […] Priorytety mężczyzn są zupełnie inne. Kiedy ubogi mężczyzna zaczyna zarabiać, skupia uwagę przede wszystkim na sobie. Widać wyraźnie, ze pieniądze, jakie rodzina dostaje za sprawą kobiety, przynoszą więcej korzyści całej rodzinie.

Wprowadzenie do ekonomii perspektywy płci sytuuje Mohammada Yunusa w obrębie ekonomii feministycznej (zwanej też „ekonomią równości” – pod taką nazwą uznawana jest przez Bank Światowy czy OECD), która uwzględnia wkład kobiet w tworzenie dochodu, również poprzez uznanie nieodpłatnej pracy domowej.

Tak duża popularność mikrokredytów udzielanych przez założony w 1977 roku Grameen Bank (dane z lipca 2011 roku: 8,3 milionów kredytobiorców w stu krajach na pięciu kontynentach, z czego 97 procent to kobiety) wzięła się z czytelnych i sprawiedliwych dla wszystkich zasad, które doprowadziły do swoistego przełomu kulturowego w Bangladeszu i innych krajach, gdzie status kobiety jest zatrważająco niski. Główną zasadę stanowiło zaufanie do kredytobiorcy (często niepiśmiennego, co wykluczało go w konwencjonalnych bankach) oraz brak instrumentów prawnych wiążących kredytobiorcę z bankiem (Grameen Bank nie wymaga zabezpieczenia kredytu). Jednak najważniejszym czynnikiem stało się ukierunkowanie działalności banku na kobiety, które przy staraniu się o pożyczkę Grameen, nie musiały pytać mężów ani nikogo innego o zgodę.

Kobieta przez całe życie wysłuchiwała, że nie ma z niej pożytku, że przynosi jedynie nieszczęście swojej rodzinie oraz, że nie stać ich na opłacenie jej posagu. Wielokrotnie słyszała od matki lub ojca, że żałują, z jej nie zabili w chwili narodzin, że nie usunęli płodu, że jej nie zagłodzili na śmierć. Dla swojej rodziny była dotychczas niczym więcej, jak tylko kolejną osobą do wykarmienia, kolejnym posagiem, który trzeba opłacić. Ale dzisiaj, pierwszy raz w życiu, instytucja finansowa powierza jej dużą sumę pieniędzy.

Godziło to w bangladeską tradycję purdah, opierającą się na szeregu praktyk zgodnych z Koranem, nakazujących strzec kobiecie czystości i skromności. W najskrajniejszej postaci zaś nakazywało kobietom nie wychodzić z domu, żeby nie były oglądane przez mężczyzn spoza rodziny.

Samodzielne staranie się kobiety o pożyczkę bankową nie tylko czyni z niej podmiot, partnera w interesach, lecz również – z racji bankowej zasady występowania o mikrokredyt w pięcioosobowej grupie – uczy zasad kolektywności oraz grupowej odpowiedzialności i samopomocy, ponieważ każdy wniosek kredytowy podlega akceptacji całej grupy.

Sukcesem Grameen było również nawiązanie do lokalnych tradycji, jak mushti cal (garść ryżu), polegająca na codziennym odkładaniu przez gospodynię odrobiny ryżu w celu powiększania domowych zapasów, co przełożyło się na bankowy wymóg odkładania przez każdą grupę 5 procent wartości otrzymanego kredytu na fundusz grupowy. W 1998 roku łączna suma środków (przeznaczanych między innymi na lekarstwa, przybory szkolne, pochówek dla członków rodziny) zgromadzonych w funduszach grupowych stanowiła ponad 100 milionów dolarów, co przekracza wartość aktywów prawie wszystkich bangladeskich spółek.

Bankierzy komercyjni woleli pożyczać większe sumy mniejszej liczbie klientów. My – przeciwnie – chlubiliśmy się olbrzymią liczbą klientów. Nasz raport roczny wymieniał setki mikrokredytów oferowanych ogromnej rzeszy nowych firm zajmujących się wszystkim – począwszy od łuskania ryżu, a skończywszy na wytwarzaniu lodów, handlu wyrobami z mosiądzu, naprawianiu odbiorników radiowych, produkowaniu musztardy, uprawie owoców drzewa chlebowego.

Z czasem do programu kredytowania wprowadzono kredyty na cele mieszkaniowe, prace irygacyjne, prace sezonowe. Sami kredytobiorcy opracowali prototyp kompaktowego domu za trzysta dolarów, niezastąpiony w regionach regularnie nawiedzanych przez klęski żywiołowe.

Bankier ubogich. Historia mikrokredytu to autobiografia wizjonera wpleciona w historię Bangladeszu, ale też smutna opowieść o człowieku, który stał się ofiarą własnego wizjonerstwa i nie potrafił się zatrzymać – pionierskie przedsiębiorstwo społeczne zaczęło przeobrażać się w przewidywalną korporację, rozlewającą się na inne kontynenty. Spowodowało to falę krytyki mechanizmów Grameen Banku, który miał wciągać ubogich w niekończącą się spiralę popadania w kolejne długi. To pouczająca historia człowieka krytykującego mechanizmy pomocowe organizacji humanitarnych (szacuje się, że 75 procent łącznej sumy 30 miliardów dolarów przyznanych Bangladeszowi wydano poza granicami tego kraju na niepotrzebny sprzęt i łapówki dla urzędników), który z czasem sam w te mechanizmy wpada (pożyczki z międzynarodowych fundacji, Banku Światowego). Zaczyna tworzyć rozbudowaną sieć Grameen, opartą na spółkach­‑córkach (ponoć nienastawionych na zysk), oferujących ubogim na wsi opiekę lekarską, dostęp do Internetu czy telefonię komórkową (Grameenphone). Wprowadzenie gwiazdkowego systemu ocen dla poszczególnych oddziałów banku oraz wzajemna rywalizacja i niemalże wyścig szczurów zmierzają ku modelowi korporacyjnemu, który zaprzepaszcza cały dorobek pierwotnego – kolektywnego i partycypacyjnego – modelu Grameen.

Pozostaje wierzyć w zapewnienia Mohammada Yunusa, że pomimo rozrostu oddziałów Banku na niemalże wszystkie kontynenty i wypaczenie niektórych idei, nowy model pracy, tak zwany Grameen II, nadal będzie opierać się na prostych i rzetelnych zasadach: klientami banku będą osoby najuboższe, z naciskiem na kobiety; pracownicy banku w dalszym ciągu będą musieli pokonywać kilometrowe odległości pieszo, mieszkać skromnie i nie przyjmować w trakcie pracy jedzenia od osób zamożnych. Każda osoba, nawet niepiśmienna potrafi coś robić i przekuć tę umiejętność w źródło utrzymania dzięki pożyczce niewielkiej sumie pieniędzy. Nie jest więc skazana na jałmużnę.

Sam Yunus twierdzi, że Grameen II stanowi już nie tylko projekt ekonomiczny, ale przede wszystkim społeczny (oraz ideowy) o szerokim zasięgu terytorialnym. Stworzono nawet kodeks szesnastu postanowień, brzmiących między innymi: „Będziemy kształcić nasze dzieci i umożliwimy im zarabianie na spłatę wydatków edukacyjnych”; „Nie będziemy przyjmować posagu z okazji ślubu naszego syna; nie będziemy też dawać posagu z powodu zamążpójścia naszej córki. Nasze centrum kredytowe będzie wolne od przekleństwa posagu”.

Muhammad Yunus, Bankier ubogich. Historia mikrokredytu, tłum. E. Janikowska, ConCorda, Warszawa 2012.

Katarzyna Wiącek – historyczka sztuki z wykształcenia, graficzka, krytyczka architektury, feministka; prowadzi bloga o anarchitekturze: anarchitektura.tumblr.com.